Co byście zrobiły na moim miejscu?

19.07.11, 18:19
Witam. Od kilku dni biję się z myślami, co dla moich kitek będzie lepsze. Jutro wyjazd, do niedzieli, 300 km. Mogę je zabrać, wtedy będą cały czas w M 3 na dziewiątym piętrze, nie ma siatek, więc okna nie mogłyby być otwierne. Ale za to bym je miała na oku. Druga opcja - wywieźć do rodziców. Tam się w końcu urodziły, mają duży ogród. Ale nie poznają się, jasna anielka, ze swoimi siostrami, syczą na siebie i chdzą jakieś takie nabzdyczone. Nie wiem też, czy mama poradzi sobie z nimi. No i tak delberuję od kilku dni, a czas ucieka. Co byście wybrały?
    • 0ffka Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 19.07.11, 18:33
      Chyba podrzuciłabym mamie? Nie wiem smile
      • maryshaa Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 19.07.11, 18:34
        Jedziesz na kilka dni tylko? a nie masz sąsiadki która by do Ciebie wpadła raz dziennie?
        • mitta Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 19.07.11, 18:45
          Raczej nie, bo dopiero od niedawna tu mieszkam.
          • mama.rozy Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 19.07.11, 20:49
            a masz je w czym przewieźc?
            ja bym wzięła-bo rozumiem,że jedziesz samochodem
            sama ich dopilnujesz,a u mamy nieznany-bo innych kotów już-teren
            chyba bym się cały czas zamartwiała,ze mama coś przeoczy,że tamte te Twoje koty pogonią.
    • kasiak37 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 19.07.11, 20:52
      zalatwilabym kogos zeby do nich przychodzil 1-2x dziennie.
      To 3 i najlepsza dla kotow opcja.
      • estelka1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 20.07.11, 08:23
        Ja też bym była za tą wersją. A jeśli naprawdę nie znalazłby się nikt, kto by mógł przyjść do zwierzaków, chyba jednak zawiozłabym je do mamy. Ciągnąć kociaki 300 km po to, żeby kilka dni przesiedziały w mieszkaniu to chyba nie jest dobry pomysł. A skoro mamę znają, to krzywda im się nie stanie
        • k1234561 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 20.07.11, 11:20
          Zgadzam się z estelką1!
          • macarthur Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 20.07.11, 12:19
            ja bym głosował za mamą - mama to jednak zawsze mama
            smile
    • lisek.chytrusek Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 20.07.11, 12:51
      Nasze koty najczęściej zostają pod opieką teściowej - wersja idealna, bo na własnym terenie. Jak teściowa nie może przyjechać, to towarzystwo wyjeżdża do mojej mamy (kocia agroturystyka) i też żadna krzywda im się nie dzieje. Tyle tylko, że zawsze wracają grubsze, bo mama je rozpieszcza kulinarniesmile Tak więc, ja bym się nie martwiła, tylko wysłała dziewczyny do mamy.
      • mitta Epilog 25.07.11, 21:00
        Ostatecznie wzięłam koty ze sobą. Przez całą drogę darły się, nie z braku wygody lecz, by okazać swoje niezadowolenie. Po przyjeździe z miejsca się zadomowiły, tzn opanowały każdy zakątek nowego domostwa. Codziennie o czwartej rano rozgrywały bitwę pod Grunwaldem: była ciężka jazda, lekka kawaleria, piechota, walka wręcz, podchody, gonitwy, zasadzki, okrzyki bojowe i jęki rannych. A wszystko na wielu frontach i poziomach pięćdziesięciometrowego mieszkania. Czekałam, kiedy przyjdą aresztować mnie za zakłócanie porządku. Od dziesiątej do dwudziestej cisza, bo kicie zmęczone po bitwie słodko spały. Wieczorem wszystko zaczynało się od nowa. Całe szczęście, że już tam nie mieszkam, bo niechybnie skończyłabym w wariatkowie, a moje kitki w przytułku. Przynajmniej moja mama nie musiała uganiać się za tymi wariatkami. Po przyjeździe wszystko wróciło do porządku.
        • 0ffka Re: Epilog 25.07.11, 21:20
          Super smile To była szkoła przetrwania wink
          • wladziac Re: Epilog 25.07.11, 21:46
            noooo,czyli wyjazd był udany....dla kotów,więcej takich proszę w imieniu futerek
            • mitta Re: Epilog 26.07.11, 15:45
              Rozmowa telefoniczna z moim bratem:
              - No, jak tam? - pyta
              - Sytuacja opanowana. - odpowiadam
              - Opanowana przez koty?
              I to jest właściwe podsumowanie smile









              • wiesia.and.company Re: Epilog 29.07.11, 20:57
                Uffff... dobrze się zakończyło. A ja z Leosią znów pojadę na działkę leśną, a w domu zostanie siódemka pod opieką odpowiedzialnej sąsiadki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja