pierwsze wymiotowanie...

03.09.11, 12:07
Może temat średnio smaczny, ale zrobiło to na nas wrażenie. Dziś rano, jak robiłam sobie śniadanie, a Miś wybierał się do sklepu, usłyszeliśmy PŁACZ DZIECKA W NASZYM MIESZKANIU. Normalnie tak to brzmiało, a dzieci nie mamy ino tego kociaka. Poszliśmy za dźwiękiem (coś w stylu "ałaa, ałaaa, aaa, miauuu") i znaleźliśmy ją tak płaczącą w łazience koło kuwety... Bidulka zaraz po tym zwymiotowała na dywanik, po kilku minutach drugi raz w pokoju na podłodze i za kolejne kilka minut po raz trzeci znów w łazience. Swoją drogą, dobrze czuła mała, że to coś w brzuszku jej się dzieje i trzeba z tym w okolice kuwety pójść. Przyczyną wymiotów było zbyt duże wątróbkowe śniadanko, które Misiu jej dał jak ja jeszcze garowałam w łóżku. Chwile po tej serii zwrotów trochę nią telepało i miała szkliste oczka, bałam się, że może coś więcej jej dolega. Ale wkrótce zaczęła brykać, potem po mału jeść suche i teraz m/w po 2 godzinach, jest dobrze. Wlazła mi teraz po raz trzeci na biurko i zasłania ekran wink jak ja ją kocham!! Czy wasze koty często zwracają? Wcześniej nie zaobserwowałam, zeby np zwrcała te kulki ze swoich kłaczków. Czy teraz to się zacznie regularnie? Kitka ma 3,5 m-ca, może nawet już bliżej 4 (teraz zeszła mi na kolana i ugniata uda big_grin miłej soboty życzymy kociarzom!
    • salimis Re: pierwsze wymiotowanie... 03.09.11, 13:00
      Miska nie tak dawno jedząc suchą karmę,rzygła z powrotem do miseczki.A co się będzie marnowało na podłodze wink
      Oczywiscie od razu mi się przypomniało że dawno kotom nie podałam pasty odkłaczającej.
    • zielistka00 Re: pierwsze wymiotowanie... 03.09.11, 13:05
      Normalnie jakbym czytała o mojej Mambie smile
      Było bardzo podobnie, ok. 3-4 miesiące, pierwsza wątróbka (sparzona, drobno pokrojona), pychota! Kocina jadła aż się uszy trzęsły, bo przecież nie wiadomo czy i kiedy znowu takie dobre jedzonko będzie, to trzeba jeść szybko póki jest. A po jakichś parunastu minutach potworny płacz z kuwety i pawik w żwirek. Od tamtej pory zdarzyły się jeszcze kilka razy wymiociny, zwykle właśnie po wątróbce i raz po rybie. Myślę, że przyczyną jest zbyt łapczywe pożeranie. Na wszelki wypadek jednak nie daję jej już wątróbki, bo jakoś za często po niej wymiotuje. Rybę od czasu do czasu dostaje, ale wydzielam jej mniejsze porcje, żeby nie zjadła na raz za dużo.

      A co do wymiotowania w kuwecie. Po pierwszym razie myślałam, jaka to mądra ta Mamba, poszła do kuwety wymiotować, taki porządny kot! Niestety. Następnego pawika zrobiła na pościel.....Kolejne zwykle na dywan. Chyba, że zauważyliśmy na czas, że się zbiera, to wtedy szybkie przestawienie z dywanu na parkiet. Ostatnio na szczęście już dawno się jej nie zdarzyło.
      • noirdesir2 Re: pierwsze wymiotowanie... 03.09.11, 13:16
        W naszym przypadku to nie była pierwsza wątróbka, ale za duża ilość. I tez łakomstwo się odezwało, te kawałki co zwymiotowała, to były w całości, nie gryzła ich w ogóle.
    • duchess85 Re: pierwsze wymiotowanie... 03.09.11, 14:26
      Moim się zdarza sporadycznie, z reguły kiedy długo są same, głodne i postanawiają się nachapać jak najszybciej, jak pani w końcu wróci i nakarmi. Z reguły kończy się to małym bełtem z niestrawionej karmy wink W okresie silnego linienia, jeśli zdarzy się wymiotować sierścią, daję im do pyszczka jednorazowo odrobinę rycyny, ładnie odkłacza.
      Resztę proponuję zużyć jako maseczkę na paznokcie wink
      • k1234561 Re: pierwsze wymiotowanie... 03.09.11, 14:47
        Mojemu roczniakowi jeszcze nie zdarzyło się odkłaczac drogą górną,na szczęście.Ale dostaje regularnie raz w tygodniu pastę odkłaczającą Bezo-pet i chyba z tego wniosek,że pasta jest skuteczna.
    • wadera3 Re: pierwsze wymiotowanie... 03.09.11, 19:04
      Moja Mamba, kiedy zamieszkała w domu, po działkowej tułaczce, rzucała się na każdą ilość jedzenia, i rzygała z przeżarcia. Potem już uwierzyła, że zawsze będzie pełna micha i nauczyła się zjadać swoją porcję, nieraz chrupnie suchego.
      Pasty nie da sobie założyć w żaden sposób, i z obrzydzeniem patrzy jak reszta oblizuje moje palce z pasty. Ale bardzo rzadko wymiotuje. Za to Tosia i Teofil co i rusz rzucają pawika, a to kłaki, a to trawka, a to przeżarcie chrupkami.
      Ważne jest(jeśli chodzi o surowe mięso czy podroby) pokrojenie jedzenia w cienkie i długie paseczki, wtedy kot nie może łapczywie jeść łykając, musi je pogryźć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja