salimis
03.09.11, 12:55
Z tych dwóch opcji bliższa memu sercu jest ta druga.Nie ma lepszego widoku od kota zadowolonego.
Na pewno domyślacie się kim są wąchacze a kim mlaskacze ale dla wyjaśnienia ...
otóż
Wąchacz - kot który potrafi wprowadzić nas w zły nastrój

Staramy się,biegamy,wybieramy,w końcu przynosimy do domu nakładamy do miseczki a kot co ?
Zaczyna wąchać,wącha i wącha a w naszej głowie przebiegają myśli : no dalej spróbuj jakie to dobre.Kot strzela focha ,pchiii wiesz gdzie możesz to sobie wsadzić i odchodzi obrażonym krokiem .Jeśli uważasz że to takie rewelacyjne to smacznego, zjedz sobie sama.Przy jednym kocie sytuacja wygląda jako tako ale gdy są dwa zaczyna się wzajemne sprawdzanie miseczek. Tobie też dała to świństwo,jak nic musimy ją pozwać o znęcanie.Albo nie, załóżmy niezależne związki zawodowe i zacznijmy od strajku.A co niech wie że wcale nie nie jest taka wspaniała jak jej się wydaje.Hm właściwie to jest przeciętna.
Mlaskacz - no rewelacja !!! mlask,mlask Skąd to wytrzasnęłaś,z przemytu ? mlask,mlask.
Dla niewtajemniczonych,po jakimś czasie dzieje się rzecz dziwna.To co kiedyś nie smakowało dzisiaj jest mnaaamniuśneee.Cud jakiś.I jak tu nadążyć za kotem