Dodaj do ulubionych

Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP !

19.10.11, 11:22
Tak się cieszyłam, 3 lata temu znalazłam, wyleczyłam i znalazłam super domek. Wczoraj dowiedziałam się, że przy okazji remontu kota wypuścili "niechcący". Kot jest pod blokiem na parkingu od paru tygoni. Nie daje się złapać, przychodzi na jedzenie, które właściciel daje parkingowym. Kot=wielki czarny, gapciowaty podchodzi do samochodu swojego pana, którym jeżdzą na wakacje, z sunią, podchodzi i co? nic, bo oni go nie wpuszczają do samochodu? Dlaczego? Nie pamiętam ich adresu, Grochów. Nie chcą,żebym tam pojechała i kota pomogła złapać, bo to sprawa rodzinna - ratunku ! Szukamy klatki/łapki na już, tylko tyle mi wolno - załatwić klatkę/łapkę ! Kota chcą tylko nie potrafią złapać. NAJBARDZIEJ WKURZYŁ MNIE PIERWSZY KOMUNIKAT -"KOT WYBRAŁ WOLNOŚĆ". No szlag mnie trafi. I to jest przestroga dla wszystkich ratowniczek: UMOWA ADOPCYJNA ! NIE SPISAŁAM ! TO WUJOSTWO PRZYJACIÓŁKI MOJEJ KOLEŻANKI. ! KULTURALNI LUDZIE ! gdzie teraz na szybko znajdę klatkę łapkę? HELP !
Obserwuj wątek
    • agnes-05 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 19.10.11, 13:09
      Znam podobny przypadek. Znajomy adoptował kota z Azylu, piękny, w typie Norwega, ale po jakichs strasznych przejściach. Znajomy naprawdę o niego dbal, leczył, kupował najlepsza karmę, kochał. Ale kot go w sposób widoczny nie znosił, a raczej go się bał. Myślę, ze musiał go skrzywdzić mężczyzna o podobnym wyglądzie ( broda??) bo do kobiet lgnął, dawał się głaskać i siedział grzecznie na kolanach.
      Pewnego dnia kot uciekł ( na chwilkę otwarte drzwi), pomagaliśmy go szukać, wiele osób go widziało, bo był charakterystyczny, ale my go znaleźć nie mogliśmy. W końcu zjawiła się miła pani z ogłoszenia ( były powywieszane) i powiedziała, ze kto schował się do jej piwnicy. Został stamtąd wyjęty i...trafił do tej pani, u której zachowywał się zupełnie inaczej i do dziś jest jej pupilem.
      Może czarny po prostu tych właścicieli nie lubił ( mimo, ze domek wydawał się fajny) i nie chce mieć z nimi nic wspólnego. takie rzeczy się zdarzają. Tylko co dalej z kotem?? Czy po złapaniu ma wrócić do domku, czy szukac mu nowego???
      • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 19.10.11, 14:22
        Właściciele, starsi mieli zapowiedziane, że w razie zmian kot ma wrócić do mnie. Trzy lata trwała sielanka, z sunią i kotem jeździli na wakacje, pólroczne. Kot spał z sunią, może miał ich dosyć? Teraz nie mam adresu, oni mogą nie umieć złapać, kot zginie na tym parkingu na Grochowie. O ni mają jakąś furię, że to nie moja sprawa, bo nie było umowy adopcyjnej! No kurcze...żebym tylko mogła odzyskać kota !
    • sonrisa06 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 19.10.11, 14:26
      Po 3 latach mieszkania z ludźmi, kot nie chce podejść do właścicieli? No nie, wybaczcie, ale to mi się nie mieści nigdzie, a już najmniej w głowie. Albo ci ludzie jacyś dziwni, albo ten kot (w co wątpię). Moim zdaniem, to oni wcale się do tego kota nie przywiązali, nie kochali go i tyle.
      Mój Mruczek wychodzący też do obcych ludzi nie podchodził, nie pozwoliłby się złapać, ale na nasze wołanie do nas (mnie i męża) zawsze przyszdł na głaski. A gdyby rzeczywiście była taka sytuacja, że kot by mi uciekł, to czatowałabym z kiełbasą, szynką, kamą - z czymkolwiek, byle go tylko złapać. Spać bym nie mogła.
      Moim zdaniem, trzeba złapać kota i znaleźć mu nowy dom.
    • sadosia75 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 19.10.11, 15:14
      Pytaj koleżanki o ten adres skoro to jej wujostwo. Jedź zabierz kota i jeszcze przywal im w moim imieniu! ale przywal tak porządnie od serca!
      no jak tak można? co to znaczy, że kot nie podchodzi? a figę się oni starali kota złapać. o matulu no! no nie mogę! Przywal im naprawdę! przywal i to porządnie.
          • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 19.10.11, 20:38
            Trzymajcie kciuki, jutro też. Staruszkowie władczy, a ich siostrzenica awanturna...Jak tylko kota chwycę, to nie oddam. To bylo w ustnej umowie. Durna jestem, przyjęli nas tak miło, stół z kawą i domowymi ciastkami. Przemiła rozmowa, zachwyty nad czarnym...Mam za swoje, jutro się wyda


            W bramie spotkała pręgowaną siostrę cioteczną moich, miauczała i skarżyla się, z pyszczka leciały śluzy, ranyjulek kolejna z zarazą. Munia też tak wyglądała, nawet szlachetny JoKot powiedział, że nie ma wyjścia, uśpimy ją. No i Munia kwitnie i króluje u mnie w kuchni jako nr 4. Ale ile to kosztowało poświęceń... Co robić z tą bidą w bramie? Łapać i gdzie jechać? Muszę sukę oddać, a to jeszcze potrwa, Też tak macie, że robicie więcej niż możecie? Powinnam się leczyć, na pewno...
            • 0ffka Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 19.10.11, 20:50
              Mam normalnych sąsiadów i to ratuje sytuację. Wysterylizowaliśmy dziczki. W ogródkach przybalkonowych mają budki ze styropianu. Są karmione przez wielu ludzi. Do piwnicy mają szlaban.
              Małe nowe nie pojawiają się. Koty wolno żyjące są szczęśliwe chyba nawet czasami bardziej od zblazowanych domowców. Tak... ale to dzięki zdominowaniu terenu przez empatycznych, racjonalnych mieszkańców. Żadnego z dziczków byśmy nie wydali a raz była nawet wojna z dzieciakami, które chciały któregoś kota zabrać do domu.
              U Ciebie Mrumru problemem jest sąsiadka mnożąca kocie nieszczęścia.
                  • mitta Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 19.10.11, 22:06
                    Może będę w opozycji, ale uważam, że nie można ferować wyroków zanim się nie zbada sprawy. Tu chodzi o ludzi starszych, może nieporadnych, może przestraszonych tą sytuacją i zdenerwowanych, bo nie chcą stracić kota, a sami nie potrafią go złapać. W końcu dość długo się nim dobrze zajmowali. Sama mam kotkę złapaną z ulicy. Daje się głaskać, wywraca brzuchem do góry, chodzi przy nodze, jak piesek, ostatnio nawet śpi ze mną! ale jeszcze nigdy, przenigdy nie dała się złapać na ręce. Nawet w domu miałabym kłopot, bo kotka unika małych, zamkniętych pomieszczeń, nie wchodzi ze mną do spiżarni, czy małego korytarzyka. Na dworze by mi się to w ogóle nie udało.
                    • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 19:36
                      Klatkę przekazałam, dobrze nie jest. Starsi państwo nie chcą pomocy, a sami nie potrafią kota złapać. To jest gdzieś okolica rondo Wiatraczna, wielkie, wstrętne bloki i parking. Oni tam mieszkają od 40 lat. Oboje są teraz po szpitalach. Kiedy dawałam im kota, to mówili, że dwie córki są codziennie i wnucze i wnuczka. Terazzdaje się że w/wyminieni wpadają jak po ogień do dziadków - studiują. Pomocy przy łapaniu kota nie można się spodziewać. Przyjaciółka mojej koleżanki, która od początku pośredniczyła w ulokowaniu kota u swojego wujostwa jest zła i BOI SIĘ ŻE JA KOTA ZABIORĘ ! Lepiej niech zginie, z tego wynika, bo cioci i wujkowi bedzie przykro. Omatko! Jutro tam pojadę, będę szukać parkingu sad kota nie widziano już 3 dni sad
                          • 0ffka Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 20:10
                            Wnerwia mnie, że Mrumru nie może skontaktować się bezpośrednio z tym Państwem. Może gdyby poznaliby Ją to zgodziliby się na Jej pomoc, ale tutaj wina jest po stronie pośrednika, że utrudnia ten kontakt. Dlaczego? Oto jest pytanie! Może faktycznie z tymi ludźmi coś nie tak, skoro mają takie przygody z kotem...
                            • pi.asia Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 20:26
                              Zaraz, coś mi tu nie gra!
                              Kilka postów wcześniej Mrumru wyraźnie pisze, że ci państwo przyjęli ją tak miło, domowe ciasto na stole, zachwyty nad czarnym.
                              Wynika z tego, że ich poznała, a oni ją. Skoro domowe ciasto na stole, to chyba u nich? To by oznaczało, że zna adres.
                              Chyba że spotkanie odbyło się u pośredniczki. I na spotkanie owo wujostwo przybyło z ciastem, a Mrumru z kotem. W takiej sytuacji pośredniczka okazała się jakąś psychopatką - jak można odmówić podania adresu, odrzucać pomoc itd.
                              Nie zrozumcie mnie źle, nie sugeruję że Mrumru zmyśla albo coś, zdążyłam ją poznać jako wspaniałą kociarę, tylko usiłuję rozeznać się w tej sytuacji i kompletnie się pogubiłam.
                              • mitta Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 20:39
                                Ja też się w tym pogubiłam, ale myślę, że tym ludziom trzeba pomóc, a nie od razu odgrażać, że się kota zabierze. Przez trzy lata dobrze się nim zajmowali. Ucieczki kotów zdarzają się każdemu, a zdezorientowane zwierzę nie przyjdzie samo do mieszkania.
                              • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 20:41
                                Niestety nie zmyślam. Państwo przyjęli mnie miło trzy lata temu, potem były miłe pozdrowienia z wakacji z kotem. Fotografie i podziękowania. Adresu, zabij, nie pamiętam. Zawiazła mnie tam samochodem przyjac^ólka koleżanki. Nawet coś mi się wydawało, że to Niekłańska, a teraz ona powiedziała, że Rondo Wiatraczna... Było późno - po 20, zima. Nie znam adresu, telefon przepadł ze starą kartą sim. Zresztą jak nie chcą rozmawiać... Mam złe przeczucia, dałam kota za starym ludzio, oni są "dumni", nie chcą się przyznać do trudnej sytuacji. Ja tego nie rozumiem, bo jak mi coś dolega, to wołam pomocy, albo się wygłupiam i daję komuś szansę, żeby się ze mną zaprzyjaźnił. Najwyraźniej oni sobie teraz nie radzą, najrozsądniej byłoby kota mi oddać...Dla nich to przykre...No kurcze nie wiem co mam robić. Dzisiaj tłumaczyłam przyjaciółce, a siostrzenicy właścicieli, że nie wystarczy mieć klatkę łapke. Ona wynysliła, że przekaże parkingowemu, on złapie kota i zadzwoni do wujka, wujek zejdzie po kota ! Tłumaczylam, że to trzeba umieć, że są tacy ludzie, np JoKot.. Ona mnie wysłuchała i zapytała ile to kosztyje, bo wujka na to niestać. Ona za to zapłaci, ale żeby wujek nie dowiedział się, bo będzie mu przykro, No nie mogę, nie mogę cholera martwić się wujkiem, który marnuje mojego kota!
                                • wladziac Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 20:50
                                  na miejscu Mrumru też byłabym wsciekła,sytuacja nienormalna albo ludzie nienormalni a domowy kot się błąka głodny i marznie,szczerze mówiąc jestem przeciwna oddawaniu kota na chybcika bo starsi ludzie mają chęć na kota a teraz okazuje się że nie tylko jakaś dziwna duma nimi kieruje ale jeszcze są niezaradni a pozostałej części rodziny sytuacja zwisa,ja bym kota nie oddała po złapaniu i byłabym konsekwentna dla dobra kota
                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 20:58
                                    Wladziu, oni przez te trzy lata zdaje się bardzo posunęli. Jeździli z kotem i sunią nad Bug do swojej daczy, siedzieli tam po pó… roku, wracali na zimę do Warszawy. Teraz to się wali. Pieska wezmą córki, malutki, a kotek wybrał wolność. Rozumiem, tylko niech mi go oddadzą...
                                    • 0ffka Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 21:12
                                      Mrumru widać u tych ludzi postępuje pisząc dosadnie "dementi starcze". Cholera! Powiedz znajomej, że ta klatka łapka to droga rzecz. Może tak nie wygląda, ale jest trudna do zdobycia z czym wiąże się jej wartość. Z tego co wiem to faktycznie dość drogi sprzęt. Dlatego chcesz nadzorować co będzie się z nim działo tym bardziej, że go pożyczyłaś.
                                      • wladziac Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 21:23
                                        Mitta jeżeli starszy człowiek ma rodzinę z prawdziwego zdarzenia to moze mieć i dziesięć kotow,niestety rodziny bywają różne a maskowanie się ludzi prawie codziennoscią,niestety dzieci czy wnukowie starszych ludzi biorą dla nich zwierzęta na tej samej zasadzie jak ludzie biorą zwierzęta dla dzieci czyli dla rozrywki żeby im się nie nudziło żeby nie byli samotni czy coś w tym stylu bo sami nie chcą poswięcać czasu dla dziadkow
                                        • agnes-05 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 21:31
                                          Rany, ja staram się zrozumieć wszystko:
                                          - ze ludzie starzy i niedołężni
                                          - że kota nie upilnowali
                                          - ze rodzina się nie kwapi do pomocy
                                          - ba, nawet, ze nie chcą Twojej pomocy, może Cię nie lubią, albo boją się, ze zabierzesz kota
                                          Ale nie jestem w stanie, absolutnie nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego oni tego kota zostawili tak na tym parkingu, na pastwę losu???
                                          Przecież przywiązali się chyba do niego, był z nimi trzy lata, cholera jasna!
                                            • wladziac Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 21:50
                                              zawsze istnieje możliwość że kota uda się złapac tylko musiałabyś mieć na tą okoliczność kontenerek no bo zakładając ze się uda to co dalej,weź coś dobrego do jedzenia może pachnącego tuńczyka albo jakieś mięsko bo kociak pewnie wygłodzony może się uda podejść
                                            • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 20.10.11, 21:53
                                              O tym, że klatka droga mówiłam dzisiaj siostrzenicy. Ona bierze odpowiedzialność finansową- jej odpowiedź, mówię że klatka jest wyjątkowo przyzwoita, służy wielu ludziom, sama już pożyczałam, takiej nie odkupimy. Ona bierze odpowiedzialność finansową. No kurcze, nic z tego nie będzie, teraz koleżanka zadzwoniła, że siostrzenica jedzie na dwa tygodnie do Tybetu i po powrocie zajmie się poszukiwaniem kota! Drugiej klatki nikt mi nie pożyczy...
                                                • macarthur Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 00:29
                                                  Może czegoś nie doczytałem ale mam wrażenie się że cały ten wątek od początku do końca pozbawiony jest elementarnej logiki,wobec czego cała akcja według mnie nie ma szans powodzenia i dostęp do klatki łapki jest tu najmniejszym problemem.
                                                  Po pierwsze skoro nie wiesz gdzie kot się znajduje to gdzie chcesz ustawić łapkę - Rondo Wiatraczna to skupisko ludzi i bloków wielkości całkiem sporego miasteczka.

                                                  https://files.ithink.pl/Image/rw3.jpg

                                                  Po drugie jest to okolica gdzie żyją setki jeśli nie tysiące kotów wolnożyjących więc nawet jeśli coś wejdzie do klatki to raczej nie Twój.
                                                  Po trzecie jednak na Twoim miejscu uparłbym się na nawiązanie kontaktu bezpośredniego z nabywcami i działał mimo wszystko w porozumieniu z nimi ( to dla dobra kota )

                                                  Po czwarte to już fakt że siostrzenica jedzie na dwa tygodnie do Tybetu budzi podejrzenie o normalność tej familii.

                                                  No ale ja oczywiście mogę się mylić.
                                                  W każdym razie gybyś miała jakiś sensowny plan to ja mam niedaleko i w miarę możliwości
                                                  mogę coś pomóc.
                                                • wadera3 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 00:44
                                                  Żaden kot nie wejdzie w biały dzień do kontenera, no, a gdyby jakimś cudem wszedł, to nie dasz rady tego kontenera zamknąć, a poza tym, tak jak pisze Mcartur, może wejść dowolny kot.
                                                  Z tego co piszesz wynikało, że choć mniej więcej wiesz gdzie ten kot się znajduje, a tak, to faktycznie - dupa blada.
                                                  Nocą na Wiatraczną nie pojedziesz, bo możesz nie wrócić, chyba zdajesz sobie z tego sprawę?
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 10:24
                                                    Klatka/łapka powędrowała z siostrzenicą. Nie mam adresu, ale usilnie szukam, może znajdę telefon. Zadzwonię i spróbuję normalnie zaproponować pomoc. Dzięki za wklejenie zdjęcia, to chyba prawa, gorna ćwiartka, pamiętam taki długi blok...tam jest remont, właśnie się kończy, remont jest, czy wysypuje się również na parking.
                                                    Mogę pojechać nocą na Wiatraczną, niech się mnie boją. Uczyłam w szkole i umiem postępować z gnojkami...
                                                  • macarthur Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 12:17
                                                    tzn. ja tam nie mieszkam ale znam tą okolicę ponieważ tam kiedyś znajomym uciekła kotka
                                                    i pomagałem im szukać dlatego wiem że dla kotów jest to czarna dziura jeśli chodzi o możliwości znalezienia chociaż ludzie są tam przyjaźnie nastawieni do kotów główne dla nich zagrożenie to ulice przelotowe
                                                    nie uważam że zwariowałaś masz po prostu dużą empatię dla kotów i na tym akurat forum my to cenimy oraz to że traktujesz go jak podmiot a nie przedmiot także
                                                    natomist jeśli chodzi o samo poszukiwanie to sam proces nie różni się od poszukiwania człowieka
                                                    same dobre chęci nie wystarczą potrzeba istotnych dla śledztwa smile informacji
                                                    w dzieciństwie czytywałem Sherlocka Holmesa więc trochę pojęcie mam
                                                    smile
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 12:42
                                                    dzienks, szkoda że tam nie mieszkasz. Czuję się obco po drugiej stronie Wisły...
                                                    Ale pomogłeś mi bardzo, ide zaraz po robocie, tak się nie poddam...

                                                    A kotka znajomych znaklazła się?

                                                    Niestety mam duż empatię nie tylko do kotów, dlatego myślę, że zwariowałam...
                                                    Może to się leczy elektrowstrząsami?
                                                  • 0ffka Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 18:43
                                                    Bardzo jestem ciekawa, jak idzie akcja poszukiwań Kocurka.
                                                    Pewnie teraz Mrumru robi rozpoznanie terenu...
                                                    Szkoda że nikt z nas nie jest z tamtych okolicy i nie może towarzyszyć Mru.
                                                    Myślę że Mrumru znajdzie to miejsce, tj ten blok. Po prostu rozpozna go, przypomni sobie.
                                                  • pi.asia Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 18:59
                                                    Mrumru, z całym należnym Ci szacunkiem, bo wspaniałą kociarą jesteś i los futrzaków nie jest Ci obcy - wykazujesz się naiwnością podniesioną do potęgi!
                                                    Oddałaś kota bez umowy - błąd! Ale czepiać się nie będę, bo pewnie sama bym tak zrobiła - wierzę ludziom i czasem kiepsko na tym wychodzę.
                                                    Ale teraz powinnaś być twarda jak skała, z hasłem przewodnim "nie ustąpię ani na krok", z argumentami typu "straż miejska w odwodzie", "Animalsi pod telefonem", "zawiadomienie administracji", no cokolwiek, włącznie z kodeksem karnym.
                                                    A Ty bidoku nie śpisz po nocach z nerwów, latasz, załatwiasz klatkę, po czym oddajesz tę klatkę za friko popieprzonej osóbce, która "bierze odpowiedzialność finansową" i planuje wyjazd do Tybetu.
                                                    Masz na piśmie potwierdzenie pożyczenia klatki? Wzięłaś za nią kaucję od siostrzenicy?
                                                    Trzeba było postawić sprawę jasno - klatki z rąk nie wypuszczam albo dajesz 5 stów, piszę pokwitowanie, jak klatka wróci, to oddam pieniądze.

                                                    Oni z Tobą pogrywają jak chcą a Ty się szarpiesz. Teraz masz na głowie i złapanie kota, i odzyskanie klatki.
                                                    Ja bym docisnęła tę Twoją koleżankę czy przyjaciółkę, w końcu ona znalazła tych popaprańców, tybeciara to jej znajoma, niech weźmie część odpowiedzialności.
                                                    Trzymaj się i nie daj się więcej robić w strzyżonego pawia!!!!
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 20:11
                                                    Tiaaaa, znalazłam. Byłam tam, na tym parkingu, kot był przede mną pół gofziny.

                                                    Wszystko sobie przypomniałam, jak macartur napisał o Scherlocku. Zaczęłam kombinować z tym co mi się pałęyało po głowie po 5 latach, że Niekłańska,Ale siostrzenica mowiła że rondo wiatraczna, Przypomniałam sobie, że w ich domu jest weterynarz, na dole. Doszłam powoli - to Igańska 24 weterynarz. Mam adres. po pracy pojechałam, to jest za tym Uniwersamem, rzeczywiście okolica zakapiorów. Bloki pięknie odnowione, skwerki obsadzone i tak doszłam na parking. Na parkingu mili starsi panowie -A PANI TEŻ PYTA O KOTA? Więc ja, że nie tylko pytam, ale dam dwie stuwki zuchowi, który mi kota złapie i zaniesie do weta. To zajęlo mi czas do 19.30. Nie mam samochodu i nie jestem w olimpijskiej formie, nie mowiąc o wieku "historycznym"... Jutro tam jadę, Znam też nazwisko wujka, panowie z parkingu o nim mówili, a jutro są imieniny cioci. Nie wiem, czy dzwonić z życzeniami i przy okazji capnąć klatkę. We łbie mi się kręci...Czarny tam jest, chodzi z drugim malutkim...pewnie się zaprzyjaźnili, jak to w bajce, ale się dzisiaj popłakałam z tego...
                                                  • pi.asia Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 20:20
                                                    Czytam i czytam ten wątek, (mam odczucia jak Macarthur, że tu jest jakiś brak logiki) i zauważyłam coś ważnego, co może być jakimś punktem zaczepienia - siostrzenica wspomniała, że parkingowy złapie kota i zadzwoni do wujka, a wujek po kota zejdzie

                                                    Znaczy się, na parkingu jest parkingowy. To chyba zawęża obszar poszukiwań - nie wiem jak jest w Warszawie, ale w moim mieście parking z parkingowym to rzadkość.
                                                    Czyli trzeba dopaść parkingowego i podpytać o właściciela samochodu marki.... i koloru... ( może jest na zdjęciu?) albo o właściciela suni imieniem .... (na pewno jest na zdjęciu). Nie musi ujawniać nazwiska właściciela, ale niech sprecyzuje gdzie on mieszka, albo poda telefon.

                                                    Cholera, Mrumru, jak już zakończysz szczęśliwie akcję, odetchniesz i na spokojnie przeczytasz cały wątek, to się złapiesz za głowę i podziękujesz niebiosom, że nie zwyzywaliśmy Cię od trolli. Na razie usprawiedliwia Cię stres i działanie w w stanie skrajnej hiperadrenaliny. Trzymaj się. I powodzenia.
                                                  • pi.asia Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 20:44
                                                    No brawo Mrumru!!!
                                                    To chyba jakaś telepatia - ja piszę żeby uderzyć do parkingowego, a Ty w tym czasie (tzn. wcześniej) - uderzasz do parkingowego. Duży plus - masz facetów po swojej stronie, znasz nazwisko, adres, masz świeże info o kocie (z przyległościami).
                                                    Gratuluję też pamięci i tego, co zapisane na "twardym dysku" a teraz się przypomniało.
                                                    Jutro bitwa i nie daj się. Pamiętaj - doszłaś do ściany, nie wolno Ci ustąpić ani na centymetr. Wszystko na piśmie! Weź jakiegoś świadka, żeby Cię potem nie ciągano o kradzież kota z parkingu.
                                                    Powodzenia.
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 20:52
                                                    pi.asiu -wyzywaj, z niczego nie wycofuję się. Wszyscy po kolei to jacyś mitomani. Siostrzenica uważa, że parkingowy złapie kota i zadzwoni do wujka. Idę o 18 na parking, witają mnie roześmiani staruszkowie, o pani też w sprawie kota. Nic nie wiedzą o klatce, wujek nie kazał im łapać kota, oni z lekkim zdziwieniem opowiadają, że wujek codziennie widzi tego kota, ale wsiada w samochód i odjeżdża...To że siostrzenica tak uważa, nie znaczy, że tak jest, ważne są fakty dotyczące kota. Najważniejsze kot jes, żyje, przychodzi zjeść...
                                                    Myślę, że oni niesą prostolinijni, pisałam już o tym, mają jakieś kompleksy i fobie. Byli dobrzy dla mojego kota przez 5 lat i skończyło się. Ja muszę zadbać o kota

                                                    Tu nie ma braku logiki, tu właściciele chcą się pokazać, są wściekli, że kot którym się chlubili nie wraca...trochę dziecinni staruszkowie, ale nie wszyscy są tacy doskonali, jak my...
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 21:00
                                                    Teraz mogą nastąpić tygodnie i miesiące poławiania kota. A jeszcze sprowadziłam sobie sunię do uratowania niemowiąc o innych atrakcjach...

                                                    Mam przeczucie, że z wujostwem pójdzie mi łatwiej, niż z siostrzenicą. Ona też ma ciężkie życie, naprawdę sami poturbowani...
                                                  • pi.asia Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 21:13
                                                    Mrumru, ani mi w głowie Cię wyzywać. Po prostu - ci ludzie są totalnie pokręceni, ich pokręcenie udzieliło się chwilowo Tobie, może powinnam raczej napisać że dostałaś kołowacizny od tego wszystkiego, kołowacizna przelała się na forum, i trafiła w nas.
                                                    No cóż, jak ma się do czynienia z mieszkańcami Ronda Wiatraczna to kołowacizna murowana.
                                                    Łap kota i uciekaj.
                                                    Mieszkam daleko, ale telepatycznie będę Cię wspomagać - to skutkuje.
                                                    Powodzenia raz jeszcze!

                                                  • macarthur Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 21:21
                                                    szkoda że nie Zakątek nie dysponuje własnymi satelitami moglibyśmy śledzić mrumru na żywo
                                                    ale pozwoliłem sobie na obejrzenie mapy terenu - miejsce gdzie mrumru będzie
                                                    przeprowadzała operację TYBET ( moja propozycja chyba że ktoś ma lepszą )
                                                    na mapie jest zaznaczone niebieską plamką

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/bAa4rDN17s4ubpuHyB.jpg
                                                  • agnes-05 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 21:44
                                                    Znam nieźle okolice Uniwersamu, fakt, że wieczorami nie jest za bezpiecznie, ale myślę, ze kota da się złowić. Ja jeszcze nigdy w czyms takim nie uczestniczyłam i nie wiem, kiedy się łapie koty: pewnie wtedy, kiedy nie ma ludzi, ale lepiej nocą, czy nad ranem???
                                                    Akcja TYBET !!smile smile super kryptonim!
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 21:56
                                                    Dzienks, Igańska 24, nawet zaznaczony jest weterynarz. Nie nastawiajcie się na sukces, to różnie może być, ja niczego nie zaniedbam...

                                                    Najbardziej wierzę w 200 złotych, taka jestem przyziemna. Już tak było z czarnym. Chciałam go ulokować u mojej matki, ale to wyjątkowo trudna osoba, Kazała zabierać czarnego. Zamknęłam go w pokoju, pobiegłam na obowiązkowy wernisaż, wracam - nie ma czarnego. Mamusia otworzyła okno balkonowe kot wyszedl i sobie poszedł...Noc, deszcz, kota ani śladu...Połaziłam po kątach i pojechałam do siebie, na brudną Starówę. Spotkałam jeszcze dozorce i opowiedziałam o czarnym, obiecałam 100 złotych za złapanie. Dojechałam do siebie, lezę po schodach i słyszę, że telefon się urywa - mamusia, żebym natychmiast wróciła i zabrała czarnego z łazienki. Dozorca przyniósł. Muszę oddać jej sprawiedliwość, to ona zapłaciła dozorcy...
                                                  • agnes-05 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 21:18
                                                    Ja podtrzymuję chęć pomocy, no i oczywiście mogę przewieźć żywy towar samochodem gdzie chcesz.
                                                    I jeszcze jedno mi wytłumaczcie: skoro kot od tak długiego czasu jest na ulicy, właściciele go widzą, ale nie zabierają ( pod pretekstem, że nie daje się złapać), to czy to nie jest kot porzucony i bezdomny?
                                                    Przecież jego może zabrać ktokolwiek, czemu nie miałaby tego zrobić mrumru?
                                                    Co ma do tego siostrzenica, która i tak jedzie do Tybetu? W tym czasie z kotem może stać się 100 nieszczęść i nikt sie o niego nie zatroszczy.
                                                    Działaj mrumru!!!
                                                  • wladziac Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 21:46
                                                    eh chyba nie jest tak źle skoro pan jeszcze jeździ samochodem jako kierowca,mam wrazenie ze kota wcale nie chca i nie żałują a z resztą chyba za miętka jesteś wobec całej sytuacji i pozwalasz sobą manipulowac,oddałaś komuś klatkę a po co przecież miałaś ją dla siebie na swoją akcję łapania,nic z tego nie rozumię
                                                  • pi.asia Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 21:52
                                                    Kryptonim akcji - genialny!
                                                    Jeśli wraz z czarnym da się złapać jego nowy przyjaciel, to musi, po prostu musi dostać imię Tybet. Innej opcji po prostu nie ma.

                                                    ...gdybym mieszkała w warszawie, to bym skrzyknęła grupę odzianą w pomarańczowe giezła, klapki na bosych stopach i wieńce z kwitów na szyjach, aby robiła na parkingu stosowne zamieszanie, mające na celu odwrócenie uwagi wink

                                                    A poważnie - skoro jest pod ręką gabinet wet., to może warto zajrzeć tam i zasięgnąć języka, czy lekarz wie coś o tym konkretnym kocie?
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 21.10.11, 22:10
                                                    Dzisiaj byla pani wet, b miła. Zapytałam, czy jak ktoś złapie czarnego to może zostawić u nich, a ja zaraz diojadę ze Starowy. Zgodziła się, powiedziała, że koty tak szybko nie dziczeją, robila zdziwione oczy. Pan wet, dzisiaj nieobecny to przyjaciel wujka, wypowiadał się wiele razy na temat czarnego. Pewnie zadzwoni do wujka i mogą mnie pogonić. Może tak być...

                                                    Nie ma co gdybać, myślę, że teraz długooo nicnie będzie się działa, a ja dostanę grypy od stania na trawniku. Idę spać, jesteście zacni, szczególnie Ty macarturze poszerzyłeś moją skołataną wyobraźnię wzmianką o detektywie, dzienks i dobranoc...
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 22.10.11, 18:53
                                                    Wróciłam z parkingu. Karmiłam z ręki czarnego. Mogłam ryzykować i rzucić się na niego, ale nie miałam zaplecza, przygotowanego kontenera itd. Bylam tam od 14.30 do teraz. Wkleje zdjęcia. Jest, jest b zdenerwowany, schudł,czy mnie poznał? Widziałam tego maluszka, z ktorym chadza, dzisiaj był sam. Cały czarny, 4 miesiące. Koty mają tam nieźle. często rozstawione kocie dania, uchylone okienka...Czy tam można wejść... Mój czarny, czyli Gwizdek podjadł od pani z bloków. Potem ja dałam mielonego kurczaka. Poszedł wzdłuż parkingu do miejsca gdzie zwykle stoi samochód wujka. Samochodu nie było, chciał wejść na koło maluchz i pogrzać się na ostatnim słońcu ale denerwowałam go. Stałam nieruchomo 5-6 metrów od niego. Przyglądaliśmy się sobie dobre pół godziny, poszedł na sąsiednie podwórko. Wróciłam do budki parkingowych, zmontowałam kontenerek, rozłożyłam kurczaka i pokapałam walerianą. Podszedł, zjadł, specjalnie wrócił już był poza parkingiem...Postałam do zmroku i zwinęlam się. Gardło mi puchnie... Widziałam mojego kota, był b zmieniony...Potrzebna pomoc łapacza z doświadczeniem, może nic nie wyjść...Koty są przekarmione...
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 22.10.11, 19:24
                                                    Mnie to nie ma co żałować, kota żal...przecież on nic nie rozumie. Jakiś sąsiad na parkingu powiedział, że wujostwo było nieobecne i kota wypuścił ktoś kto mieszkał. Wujostwo leżeli w szpitalach obłożnie chorzy, trzy ćwierci do śmierci, bez przesady...Może to nie jest ich wina, fakt, że nie pomagają, ale może to intrygi siostrzenicy, też strasliwie popapranej osoby...Życie pisze takie scenariusze, że nikt tego nie wymyślił, dotąd. O jaką myśl głęboką i złotą napisałam, bredzę, ale mam gorączkę..Jakoś kota złapię, ale jeszcze nie wiem jak...
                                                  • macarthur Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 22.10.11, 20:11
                                                    jestem pełen podziwu dla Ciebie odwaliłaś naprawdę kawał zegarmistrzowskiej roboty, jesteś prawie na finiszu wszyscy tutaj śledzimy z uwagą cały film smile ,
                                                    uważaj na gardło ja jestem właśnie świeżo po leżakowaniu z tego powodu
                                                    co do złapania to wydaje mi się że skoro kot podchodzi to przy pomocy drugiej osoby duże szanse
                                                    byłyby z podbierakiem na ryby ale taki podbierak też trzeba mieć i trzeba umieć go użyć

                                                  • agnes-05 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 22.10.11, 21:05
                                                    Nie mogę! Co za ludzie! sad
                                                    Nie winię tych staruszków, ale siostrzenica niech w tym Tybecie już zostanie ( chociaż nie wiem, czy to byłoby dla dobra Tybetańczyków...)
                                                    Mrumru, super robota! Przynajmniej wiesz, ze kot żyje i że można go złapać. Tylko wygląda na to, że nieźle zdziczał niestety...(
                                                    Trzymam kciuki!!! smile
                                                  • macarthur Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 09:18
                                                    Kotek nie wygląda źle chociaż widać że stał się bardziej nieufny,myślę że jeszcze będą z niego ludzie tzn. koty.
                                                    Co do samego procesu odławiania to ja szczerze powiedziawszy też nie mam doświadczenia,
                                                    ale może poprosić o pomoc na MIAU tam jest sporo profesjonalnych łapaczy w tym dużo z Warszawy pytanie czy będą chcieli pomóc bo to raczej węwnętrzna sekta.
                                                    Ale jeśli udałoby ci się kogoś znaleźć to tak jak pisałem mogę pomóc w kwestii transportowej.
                                                  • pi.asia OT Lek na gardło i przeziębienia 23.10.11, 10:07
                                                    uwaga wszyscy poprzeziębiani i z bolącym gardłem

                                                    Do ssania gorąco polecam tabletki Isla z porostu islandzkiego (są w trzech smakach, ja preferuję miętowy). Cudownie łagodzą i leczą. Dodatkowo pół łyżeczki miodu kilka razy dziennie - najnowsze badania wykazały, że nie podrażnia a wręcz przeciwnie. Sprawdziłam - dobrze badania wykazały wink

                                                    I jeszcze doskonały lek na przeziębienia: zetrzeć na drobnej tarce pół centymetra korzenia imbiru, wcisnąć w to sok z całej cytryny, dołożyć dwie łychy miodu i zalać gorącą wodą (nie wrzątkiem!). Wypić - i do łóżka.
                                                    Wspaniale rozgrzewa, uodparnia, dostarcza mnóstwa witamin i do tego jest przepyszne, czego nie mogę powiedzieć o mleku z masłem, miodem i czosnkiem, błe.

                                                    (proszę o wybaczenie, że nie na temat, ale działam w stanie wyższej konieczności)
                                                  • agnes-05 Re: OT Lek na gardło i przeziębienia 23.10.11, 16:35
                                                    pi.asia napisała:

                                                    > uwaga wszyscy poprzeziębiani i z bolącym gardłem
                                                    >
                                                    > Do ssania gorąco polecam tabletki Isla z porostu islandzkiego (są w trze
                                                    > ch smakach, ja preferuję miętowy). Cudownie łagodzą i leczą.

                                                    pi.asiu, Isla ratuje mnie od dawna i to nie tylko w czasie przeziębienia, ale działa również idealnie na moje struny głosowe, nadszarpnięte nieźle, bo moja praca polega na ciągłym gadaniu ( nie, nie jestem nauczycielką).
                                                    Też polecam!! smile
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 10:11
                                                    Pani wet, u ktorej chcialam zostawić kontenerk mówi, że kot w ciągu miesiąca nie zdziczeje. Kot cały czas jestw pobliżu miejsca, gdzie jego pan trzyma samochód. Wczoraj miejsce było puste, ponieważ były imoieniny cioci, to domyślam się, że towarzystwo pojechała nad Bug, gdzie mają super domostwo z ogrzewaniem.
                                                    Kot nie odchodzi, jest b zmieniony, schudł i zmalał o połowę, ale to on, mój Gwizdek.
                                                    Czy ci staruszkowie są w porządku, czy nie mam w nosie. Może być tak, że mnie pogonią, każą parkingowemu. Tam jest jak w domu starców, wszyscy są około 90, parkingowy też, narazie b miły. Gardło mam zapalone. Idę szybko z suką i jadę tam...Kciuki proszę !
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 10:21
                                                    Zaraz kupię tabletki Isia, czosnku nie toleruje... dzięki.smile

                                                    Jeszcze w sprawie podbieraka, odezwali się z J., ale nie mogę ich o nic prosić. Sami mają ciężką sytuację pozakocią... Wyślę sms a do nich ju... Oni by to zrobili...

                                                    Panie ze straży, b miłe nie za dobrze operują podbierakiem, jak kot się przerazi i zmieni obszar-rewir, to koniec
                                                  • macarthur Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 10:39
                                                    sytuacja jest delikatna jak operacja jednostek specjalnych - na jakąkolwiek metodę odłowu się nie zdecydujesz musi się udać za pierwszym razem - jak czarny zwęszy spisek złapanie może być bardzo trudne jeśli nie niemożliwe - a druga sprawa czy masz sto procent pewności że to ten
                                                    na moim terenie ktoś produkuje koty a wszystkie jakby kserowane od Ramzesa gdyby nie obroża sam miałbym kłopot z rozpoznaniem

                                                  • pi.asia Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 10:42
                                                    Czosnek NIE!!! Tylko imbir, cytryna i miód!

                                                    Trzymam kciuki, szkoda że mam do W-wy 250 km bo bym poszła z Tobą, do mnie koty podchodzą bez oporów, zwłaszcza takie pół oswojone.
                                                    Pocieszające jest to, że mają tam co jeść, mają gdzie się schować, wet w pobliżu, i cała ta geriatria nad kotami się nie znęca.
                                                    Powodzenia i uważaj na siebie!
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 11:06
                                                    Też miałam na początku wątpliwości, czy to ten. Ten, wynika z jego zachowania, on chce do swojego samochodu, jak miejsce jest pust to siedzi na tym miejscu. Na parkingu każdy ma swoje miejsce, stała. Jest podobny, ma długi nos, nieduże skośne oczy, jakby nić porozumienia koiedy brał jedzenie z ręki. Wcześniej POTWORNIE zdenerwowany. Tam koty cały czas przemykają pomiędzy samochodami. On rozglądas ię na prawo lewo...

                                                    Idę,

                                                    imbir mam...
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 17:07
                                                    Nic...

                                                    Przyszłam około 12, parkingowy powiedział, że dopiero poszedł w okolice gdzie wujek stawia auto, auta ciągle brak...Chodziłam i pojechałam do domu, zostawiłam tam kontenerek JoKotów, więc wypada tam podjechać. Wczoraj wysłałam mmsa ze zdjęciem kota z parkingu i dodałam, że jadł mi z ręki i potrzebuję klatkę łapkę. Odpowiedzi niet...

                                                    Tam jest malutek czarny, dogorywający, on umrze, siedzą na kołach cieplejszych aut. Pomyślcie kto by wyleczył i uratował tego maleńkiego....3 miesiące, szkrabina ! Lezę tam !
                                                  • macarthur Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 19:40
                                                    z malutkim niestety nie pomogę - mam w tej chwili 4 sztuki na stanie - regularną kocią wojnę dzień w dzień - Kleopatra kontra Koalicja Kocurów - i takiego samego jak ten twój maluch na śmietniku który jednak ma jeszcze tyle siły żeby nie dać się złapać i walkę z czasem czy ja go wcześniej odłowię czy on umrze na mrozie
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 19:50
                                                    Oni są skompromitowani. Chwalili się Czarnym, jak ich kocha, jak sunię kocha, jak wnuczki kocha...To mogłobyć tak, że ciocia w szpitalu, wujek w szpitalu a wnusia dojrzewa...A tu remont ellewacji i wymiana kaloryferów!

                                                    Nie poszłam już wieczorem, mam temp., może jutro dadzą mi ze dwa dni chorobowego. U nas prawie nie grzeją...Załamana jestem, mały słodki na wykończeniu, b nędzny... Może ktoś dobry weźmie małego na tymczasa, ja zaraz pozbędę się tej suni. Jutro piszę list żebraczy na Miau.

                                                    Suce jutro mają zdjąć szwy, a ta jej koiecka brudna i polepiona. Piorę, zaszyłam ją w podkoszulek smile

                                                    Będę walczyć o Czarnego, mojego Gwizdka...
                                                  • agnes-05 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 22:00
                                                    Cholercia, co za świat, co za ludzie. (:
                                                    Ja niestety nie mogę wziąć kociaka, bo za chwilkę wyjeżdżam, a potem znowu, w ogóle często wyjeżdżamy ( taka praca..) i nasze koty zostają pod opieką babci. Ona na pewno nie podejmie się opieki nad chorym, małym kotkiem, sama jest w kiepskiej formie.
                                                    Mogę wspomóc finansowo leczenie jeśli ktoś zdecyduje się pomóc małemu. smile
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 23.10.11, 23:40
                                                    To jest pomysł, też bym się dołożyła. Ja mam Ziutka z FlV+, czyli kocim Aids... To chyba nie jest takie zaraźliwe, zależy od odpornośći, pozostałe nie mają Aids. Ale jakbym przyniosła takiego zabiedzonego? Albo Czarnego...
                                                    Trudno będzie złapać te dwa czarne, ale małego koniecznie, bo on już się kończy...Jakaś zwierzęca solidarność obowiązuje?
                                                  • macarthur Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 24.10.11, 04:45
                                                    jak jest już słaby to będzie łatwiej go złapać ale trzeba działać szybko bo każdy dzień zwłoki to już może być za późno ( o maluchu )
                                                    ja swojego złapałem za pierwszym podejściem za pomocą amatorskiej klatki-łapki - oczka ma już bardzo zajęte ale chyba do uratowania - jutro a właściwie dzisiaj jak najszybciej do weta
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 24.10.11, 11:38
                                                    Gratulacje! Napisz coś o tej amatorskiej łapce. Gdzie trzymasz małego, co powiedział wet? A dlaczego nie zrobisz wydarzenia na Fb dla Kleopatry, poprzedzonego sesją zdjęciową? Ja jak zacznę pytać, to końca nie ma smile Moja profesjonalna klatka/łapka milczy...Mam gorączkę, zwolnienie i antybiotyk... Chwilę pochoruję i pędzę za Uniwersam... Miła pani - mieszkanka tej grochowskiej okolicy, mowiła że najlepiej przyjść wieczorem, po zmroku. Wtedy na pewno spotkam czarnego Gwizdka. Tylko że tam rzeczywiście snują się zakapiory.
                                                    Bo ze źle wychowanymi dziećmi radzę sobie doskonale, ale z bandytą ...?

                                                    Pójdę tam, gotuję kurczaka i wezmę w termosowatym kubku, ciepłego...

                                                    Pastylki na gardło super, wziełam bezsmakowe...dzienks smile
                                                  • mrumru81 Re: Mój czarny wyadoptowany na ulicy ! HELP ! 24.10.11, 16:08
                                                    Uwaga ! Uwaga !

                                                    Nadciągają zmiany...
                                                    Wujek z wnuczką bedzie dzisiaj łapał kota w klatkę/łapkę. Siostrzenica zadzwoniła po moim smsie i powiedziała. Ja, że pojadę, pomogę, ona że oni sami, jak nie dadzą rady...Akurat mam gorączkę i nos mi puchnie, nie bardzo mam siłę w takim stanie jechać. Ale biję się z myślami, może trzeba jechać. Kot jest w szoku, oni tego nie pojmują...

                                                    Mam pretekst, zostawiłam tam na parkingu kontenerek Jokota. Chciałam złapać małego czarnego. Wg siostrzenicy dla wujka to byłby afront. Chyba słowa zmieniają znaczenie w tempie za którym nie nadążam...
                                                  • mrumru81 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 15:13
                                                    Wczoraj wujek nie wyszedł z klatką bo nie przyszsła wnuczka. Rano tel od siostrzenicy, że dzisiaj o 14 będą łapać, wujek i wnuczka. Przed 14 tel od siostrzenicy, że wujek ułamał haczyk od Żlatki i co on ma teraz zrobić. Właśnie wracałam z sunią tymczasunią ze zdjęcia szwów. Mam gorączkę, migrenę i normalnie WYJĘ
                                                  • sadosia75 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 16:02
                                                    Mrumru pytanie podstawowe : dlaczego ciągle ci ludzie wchodzą ci na głowę i robią co chcą?
                                                    Dlaczego nie zgadasz się z ludźmi oferującymi Ci pomoc tu na wątku i wspólnie wybierzecie się złapać kota? Dlaczego ta sytuacja ciągle trwa? i dlaczego ciągle zwraca się uwagę na to co powie szanowny starszy pan?
                                                    a do cholery jasnej! kto tu ważniejszy? pan czy kot? olać pana zabrać kota. siostrzenica dzwoni do pana pan dzwoni do bóg wie jeszcze kogo a kot niestety jak był na zimnie tak i tam ciągle jest.
                                                    Teraz popsuł klatkę za chwilę co znowu wymyśli?
                                                    Cierpliwość mi się kończy i chyba naprawdę zrobię te 500km w jedną stronę żeby kota złapać bo to już wola o pomstę do nieba!
                                                  • wladziac Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 16:17
                                                    szczerze mówiąc ja też tego co pisała Sadosia nie rozumiem,pożyczonej rzeczy nie pożycza się dalej taka jest zasada więc niestety czeka Cię szukanie ślusarza do naprawy klatki
                                                  • macarthur Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 17:15
                                                    ja mogę ci pożyczyć swoją amatorską kupiłem na allegro taką

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/SC5YSu4vYrW3OSLubB.jpg

                                                    ale żeby w nią cokolwiek złapać to trzebaby ją trochę przerobić
                                                    co prawda Tarzan się złapał ale był mocno przytłumiony chorobą dorosły albo zdrowy kot raczej
                                                    małe szanse

                                                    tam są jeszcze inne ale już droższe

                                                    Allegro-łapki
                                                  • mrumru81 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 18:14
                                                    Klatkę pożyczyłam, żeby mieć jakikolwiek kontakt, zapomniałam gdzie kot się znajduje. I to się udało. Siostrzenica powiedziała, że Uniwersam na Grochowie, ja zamieniłam Nieklańską na Igańską. To było dobre...
                                                    Siostrzenica blokowała kontakt miedzy mną a wujostwem, coś jest na rzeczy.. Sobotę i niedzielę poszłam i kota z reki karmilam. Możw ten wujek nie chce kota...ale jak kota złapać? Mam 38,5 tak się dorobiłam na tym parkingu. Moglam nie dać klatki, nie wiedziałabym gdzie mieszkają, Jasne?

                                                    Teraz o 14 wujek miał łapać z wnusią, połamali łapkę, zadzwoniła siostrzenica, że daje mi tel wujka, zebym powiedziała, co mają robić. Tylko, że ja nie mówię. ODJĘŁO MI MOWE!

                                                    Wujostwo to tacy ludzie , którzy mają rację, wszystko poterafią, na wszystkim się znają, stworzeni do sukcesu, relikt minionej epoki...Co to dla wujka złapać kotka w kolatkę, stawia się klatkę i kotek złapany, tacy ludzie...

                                                    Żal mi kota, on jest wjakimś amoku ze strachu, chudy, maly...a byl ogromny

                                                    Oni kłamią na całego. Pytam siostrzenicę, dlaczego nie uchylą drzwi od samochodu. A bo on nigdy sam nie wsiadł...
                                                    A ja pamiętam, jak chwalili się znajomym, że wracali z nad Buga, gdzie kot, nie ma kota, a kot dawno siedzi z sunią w samochodzie. ŁŻĄ !
                                                  • sadosia75 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 18:38
                                                    Mrumru tu nikt nie ma do Ciebie pretensji tylko już cała sytuacja każdemu tak działa na nerwy, że i nam a chyba bardziej mnie już po prostu puszczają.
                                                    A te nerwy mam na tych ludzi, że tacy podli, że tak się zachowują, że naprawdę mam chęć wsiąść w auto i sobie z nimi porozmawiać choćby to było 500km w jedną stronę. No po prostu ręce mi opadają jak czytam co tym razem wymyślili.
                                                    Skontaktuj się z osobami z kociego, które się oferowały w pomocy. Nawet jeśli Ty nie dasz rady bo chora jesteś to przecież oni sobie poradzą prawda?
                                                    Mrumru najważniejsze teraz to odebrać ( naprawioną przez wszystkowiedzącego pana ) klatkę, złapać kota i działać później u weta.
                                                    Nie zwracaj na nich uwagi niech sobie mówią i robią co chcą najważniejszy jest kot. i to o niego teraz trzeba zadbać.
                                                  • mrumru81 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 18:54
                                                    Nie ma nikogo z łapaczy, kto by ze mną poszedł. Taka jest prawda. Dzwoniłam.
                                                    Wszyscy albo chorzy, albo mają problemy, b poważne.

                                                    Sam bym złapała, gdyby klatka działała.

                                                    Klatkę trzeba odebrać i naprawić, bo wujek zniszczy do końca.

                                                    Gdzie się naprawia klatki łapki?

                                                  • mrumru81 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 19:53
                                                    Nie napisałam, ja tam jestem jak dziecko we mgle. Wczoraj zadzwoniłam do super dziewczyny, blisko J, ale to ma inną nazwę. Łapałyśmy razem. Niestety, komplikacje rodzinne, może w sobotę po 17. A to trzeba mieć dużo czasu i łapkę...

                                                    Nie umiem poruszać się na Miau i na Dogo. Nie rozumiem kolejności wpisów. Dziwne, zawsze szybko uczyłam się wszystkiego w komp. A tu mam blokadę...Kicha. Muszę odebrać klatkę, może w mojej pracy dobrzy ludzie naprawią, ale to w przyszłym tygodniu...Mam już tak dosyć wujków, że zbiera mi się na chamstwo!
                                                  • macarthur Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 23:00
                                                    pi.asia moja klatka do poważnych łowów się nie nadaje przynajmniej na razie sam nie mogę wyjść z podziwu jak on tam wlazł chyba przez tą chorobę a do końca tygodnia jestem też już trochę czasowo ograniczony bo też budowa azylu zajęła mi trochę czasu - no ale jak nie będzie innego wyjścia to coś się wymyśli - w każdym razie lepiej żeby profesjonalni łapacze weszli do akcji jeśli uda się ich zorganizować
                                                    sad
                                                  • mysiulek08 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 23:40
                                                    Mru, zalozyc Ci watek na miau? Tylko i tak musialabys sie zarejstrowac i cos tam napisac smile Jesli tak to padaj mi jakiegos maila do kontaktu, ktorego moga zawiesic publicznie.

                                                    Zdrowiej i nie daj sie!
                                                  • pi.asia Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 19:11
                                                    Macarthur ruszaj na pomoc!

                                                    Bo tu trwają przepychanki między chorą, oniemiałą, zasmarkaną i kompletnie rozbitą Mrumru, a popieprzonym wujostwem z durną zatybetowaną wnuczką czy też siostrzenicą, a kot czeka...

                                                    I tak od tygodnia!!!!

                                                    Tu trzeba zdecydowanych działań. Akcja Śmietnik się powiodła to i Akcja Tybet się uda.
                                                  • mrumru81 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 23:10
                                                    Jutro może przejmę połamaną klatkę, to już coś będzie wiadomo. Ja sama złapię przy pomocy klatki, podbierak to nie dla mnie. Munie złapał Jokot podbierakiem, ale ja kocice zaklinowałam w domku i stałam w niewiarygodnej pozycji dzwonią do nich na komórkę. Oni są świetni i rzeczywiście dostarczają niezapomnianych wspomnień...
                                                    Rozpoznam jutro straty i dam znać, jak sama naprawie, to złapię, ale czy im czarnego oddam?
                                                  • agnes-05 Re: JEST ŹLE ! HELP ! 25.10.11, 23:24
                                                    Noż cholera!
                                                    A ja akurat w tym tygodniu mam robotę codziennie od rana do nocy. Dwa tygodnie siedziałam w domu, zresztą trochę byłam chora, i snułam się bezrobotnie, a teraz do soboty jestem wyłączona.((
                                                    Zobaczymy, co Ci sie uda jutro, bo w ostateczności mogę wysłać córkę w zastępstwie. Jest młoda, silna i wysportowana, pewnie łapanie kotów tez by jej wyszło.
                                                    Pisz co dalej z tym fantem!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka