pi.asia
09.11.11, 19:38
Moja Fraszka w dzień nie jest zbyt przylepna. Nie pakuje się na kolana, nie przychodzi się pomiziać, generalnie jestem jej potrzebna głównie do napełniania miski.
Za to w nocy przypomina sobie o kociej przylepności. Czasem robi to dyskretnie i delikatnie - zdarzało mi się obudzić z kotem w objęciach. Ale dzisiaj w nocy dała mi w kość

Uparła się, żeby leżeć tuż przy mojej twarzy, nos w nos, dotykając mojego policzka. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie miała wibrysów zwanych wąsami

Odsuwanie (zarówno się jak i kota) było nieskuteczne. W końcu dała za wygraną i odwróciła się do mnie tyłem, przytulając mi do ust i nosa cały swój grzbiet, porośnięty mięciutkim, puszystym futerkiem.
Wtedy ja dałam za wygraną i odwróciłam się do niej tyłem. A z drugiej strony, na kołdrze, spała zwinięta w kłębuszek Duszka. Pisnęła cichutko przez sen, poruszyła się i spała dalej.
Fraszka zasnęła w końcu na moim karku.
Też macie takie nocne przepychanki z kotami?