męczące nocne pieszczoty ;)

09.11.11, 19:38
Moja Fraszka w dzień nie jest zbyt przylepna. Nie pakuje się na kolana, nie przychodzi się pomiziać, generalnie jestem jej potrzebna głównie do napełniania miski.

Za to w nocy przypomina sobie o kociej przylepności. Czasem robi to dyskretnie i delikatnie - zdarzało mi się obudzić z kotem w objęciach. Ale dzisiaj w nocy dała mi w kość wink Uparła się, żeby leżeć tuż przy mojej twarzy, nos w nos, dotykając mojego policzka. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie miała wibrysów zwanych wąsami wink Odsuwanie (zarówno się jak i kota) było nieskuteczne. W końcu dała za wygraną i odwróciła się do mnie tyłem, przytulając mi do ust i nosa cały swój grzbiet, porośnięty mięciutkim, puszystym futerkiem.
Wtedy ja dałam za wygraną i odwróciłam się do niej tyłem. A z drugiej strony, na kołdrze, spała zwinięta w kłębuszek Duszka. Pisnęła cichutko przez sen, poruszyła się i spała dalej.
Fraszka zasnęła w końcu na moim karku.
Też macie takie nocne przepychanki z kotami?
    • verdana Re: męczące nocne pieszczoty ;) 09.11.11, 19:44
      Mamy.
      Sporadycznie też mam walki miedzygatunkowe, odbywane na środku łóżka, w którym usiłuję spać.
      • pi.asia Re: męczące nocne pieszczoty ;) 09.11.11, 19:58
        Znalazłaś sobie niefortunne miejsce do spania wink
    • yenna_m Re: męczące nocne pieszczoty ;) 09.11.11, 20:12
      mamy
      pies mi się uwala w łóżku, ryjąc przed tym faktem jak dzik w pościeli, żeby się zakopać, idealnie między mną a mężem, ew. między nogami któregoś z nas

      a koty przychodzą, siadaja na nas, depczą, ugniatają, wyciągają łby i zaglądają znad kołder, czy już oczy otworzyliśmy, barankują, mruczą jak stado traktorów, a mój namolny kocur potrafi nam glowy wylizywać wink i bywa, że odsuwanie namolnego siersciucha nic nie daje wink
    • noirdesir2 Re: męczące nocne pieszczoty ;) 09.11.11, 22:05
      Mamy podobnie, ale bez takich przytulanek. Rano budzę się często z kotem na wysokości mojego tułowia albo nóg. Niedawno całkiem przebudziłam się jak poczułam, że kopnęłam kota stopą podczas zmieniania boku, kotek niestety spadł z łózka od tego kopnięcia. Zaczęłam ją przepraszać, głaskać i wskoczyła z powrotem w to samo miejsce i spała dalej. Kiedyś spała tez całkiem często na jaśku koło mojej poduszki. W końcu oddałam jej tego jaśka, sama na nim nie śpię, kupiłam innego smile na tym jaśku to komicznie wyglądała, bo często tułowiem leżała na nim a głowę miała poziom niżej big_grin
    • kadanka Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 00:04
      mamy. notorycznie budze sie przerazona z uczuciem ze mi pajak lazi po twarzy a to oczywiscie kot mnie wasiskami laskocze. lubi tez klasc sie tuz przy mojej twarzy albo prawie na niej - odwraca sie tylem i tak uwala grzbietem na twarzy, swietne uczuciebig_grin ale i tak wole to niz jakby mial spac w nogach bo balabym sie ze go kopne
      • macarthur Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 00:35
        u mnie chyba koty sobie ustaliły dyżury który ma mnie pilnować podczas snu bo zawsze budzę się z kotem ale niekoniecznie tym samym zawsze
        smile
        • hanka20074 Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 09:31
          To u mnie jest tak że od ściany śpi mąż, wśrodku Melka kartofelka a ja na samym brzegu bo przecież kici musi byc wygodnie. No ale cierp ciało jak żeś chciałobig_grinwybaczam...oczywiście kociczcesmile
          • basset2 Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 10:03
            u nas Majkel wiedzie prym w nocnych pieszczotach
            w szczególności jak powali 8 kilowe ciałko na klatce piersiowej smile
            upodobał sobie nocne mycie włosów mojego męża smile
            a jest o tyle subtelny że wpierw budzi go głosnym mruczeniem smile
    • kontik_71 Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 10:28
      Najprostsza metoda jest uszycie tzw namordnika.. Naturalnie nie dla kota tylko dla Ciebie. Zakladasz to na noc i futro lub wibrysy przestana Cie laskotac i budzic big_grin
    • malwerina.m Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 11:45
      U mnie to samo, w ciągu dnia niedotyklaska, a w nocy jak przylezie, to odwrócenie się tyłem nic nie pomoże... hehe Przychodzi, zaczyna mrukać, jak się nie obudzę to gilgocze wąsiskami, a jak udaję że śpię żeby sobie poszła, to zaczyna obniuchiwać mokrym nochalem po twarzy. No i chcę czy nie chcę to muszę miziać. smile)))
      • jottka Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 12:46
        kładzenie się do łóżka tak, żeby nie przeszkadzać kotom, to norma, ale ostatnio kocur zaczął uczuwać potrzebę mizianek tak około trzeciej - czwartej nad ranemsad budzi mnie czułym mruczeniem prosto w ucho i intensywnym boćkaniem po twarzy - myślałam, że chodzi o miskę (wyjadaną starannie przez kocicę), ale po paru nocnych wędrówkach z nieco zdziwionym ziuteczkiem do pełnej miski zorientowałam się, że to nie przypływ apetytu, tylko uczucia...

        no i miziam ofiarnie a półprzytomnie, a jak już się porządnie zbudzę, to niezwykle zadowolony kocur zasypia, za to ja wręcz przeciwnie. ale ileż kryminałów można nad ranem przeczytaćsmile
        • pi.asia Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 18:38
          Wśród arsenału nocnych pieszczot jest jeszcze lizanie po wewnętrznej stronie przedramienia językiem nastawionym na funkcję szczotka/pilnik.

          Słowa "arsenał" użyłam świadomie i celowo.
          • kontik_71 Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 18:58
            Lizanie tego miejsca to jeszcze nic..Nikusia miala swego czasu zwyczaj ugniatania mnie pod pacha.. to jest dopiero przezycie gdy sie 8 pazurkow wbija w cialo.. smile
            • jan.kran Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 19:40
              Ja po tygodniu zajmowania sie Tef po powrocie do domu spalam 12 godzin , bylam wykonczona.
              W sumie oprocz tego tygodnia spedzilam z Nia dwa weekendy i kiedy poznalam jak funkcjonuje bylo latwiej.
              Pierwszej nocy spedzonej z kotem zostalm obudzona z kotem niemalze na twarzy. Nie mialam doswiadczenia w opiece kociej wiec balam sie ruszyc, kot zaczal mnie szturchac lebkiem , myslalam ze moze jest glodna ale chciala sie miziac i bawic.
              Futro przesypia caly dzien a najaktywniejsze zaczyna byc w srodku nocy. Ja tez jestem nocna wiec o ile czytam lub surfuje kot mi nie przeszkadza .
              Natomiast obudzenie sie bo kot wsadza mi lape do oka lub spaceruje po mnie ( a Tefnet do wiotkich nie nalezy ) wymaga pewnej odpornosci psychicznej i spokoju ducha.
              Kiedy Tef pierwszy raz zaczela mnei lizac po nogach zdziwilam sie ten slodki jezyczek przypomina papier scierny...
              K.
              • schiraz Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 20:00
                Najwygodniejsze miejsce w łóżku to te w poprzek leżących poduszek. Łatek kładzie się właśnie tam swoim skromnym 8 kilowym ciałem i na każdej poduszce dla prawowitych właścicieli pozostaje jakieś 10 cm miejsca na głowę. Każda próba przesunięcia kota kończy się pełnym oburzenia osyczeniem a nawet próbą zamachu na nietykalność cielesną właścicieli poduszek. Jeszcze dwa lata temu twierdziłam, że tylko wariat pozwala spać kotom na poduszce bo gdzieś musi być granica. Teraz już wiem, gdzie jest granica - dokładnie tam, gdzie kot ją postawi..
                • pi.asia Re: męczące nocne pieszczoty ;) 10.11.11, 21:14
                  Podsumujmy:
                  - zawłaszczenie poduszki
                  - zawłaszczenie kołdry
                  - zawłaszczenie całego łóżka
                  - zmuszanie człowieka do spania w niewygodnych pozycjach
                  - chodzenie po człowieku ze szczególnym uwzględnieniem miejsc delikatnych
                  - uwalanie się na klatce piersiowej
                  - uwalanie się na brzuchu
                  - uwalanie się na nogach
                  - uwalanie się na twarzy
                  - uwalanie się na głowie
                  - lizanie ostrym ozorem
                  - deptanie
                  - wbijanie pazurów
                  - łaskotanie wąsami
                  - łaskotanie futrem
                  - zatykanie kotem ludzkiego nosa i ust
                  - wsadzanie do ucha mokrego nosa
                  - dmuchanie do ucha
                  - skakanie
                  - zrzucanie na podłogę przedmiotów które zdaniem kota są w łóżku zbędne
                  - inne pominięte tu zachowania, mające jeden cel - obudzenie człowieka, żeby zajął się kotem.

                  No i sami powiedzcie - czy my jesteśmy normalni, że tolerujemy to wszystko? Gdyby tak zachowywało się dziecko, toby zostało ciupasem odstawione do własnego łóżeczka, ze stosownym przemówieniem.
                  Gdyby tak zachowywał się partner/ka, przemówienie ograniczałoby się do kilku słów, powszechnie uznawanych za obelżywe,
                  A kotu wszystko uchodzi na sucho, jeszcze z rozczuleniem opowiadamy jaki to z niego jest przytulak. Daliśmy się zmanipulować i nie tylko tego nie dostrzegamy, ale wręcz jesteśmy z tego dumni.
                  A kot to kawał wyrachowanego drania, który bawi się naszym kosztem. Ot co!
                  • wiesia.and.company Re: męczące nocne pieszczoty ;) 11.11.11, 18:23
                    Ale ja tę litanię powyższą traktuję jako normę! Kiedy nie ma nikogo na łóżku poza mną, to nawołuję, upominam się o zainteresowanie, a gdy nie chce im się opuścić kryjówek to po prostu sama przynoszę jakieś ciało na łóżko. Najłatwiej mi przynieść Leosię i ułożyć pomiędzy ścianą i moją twarzą - tak sypiamy. Z Grosią brzuszek do brzuszka, z Leosią sapiącą mi do ucha i z Wikcią, w którą się wtulam. Oto przykłady (fotki kiepskie, bo sama usiłuję zrobić zdjęcie komórką)
                    Oto Leosia
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/TNw9zv7c5g1Op8iaqX.jpg
                    A to Grosia
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/6InrETAdb3G1a67bJB.jpg
                    i trochę mnie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja