limes1
12.11.11, 21:38
No właśnie. kiedyś milczek, teraz drze mordkę i nie popuści. O co chodzi? A no o to, żeby przy jedzeniu kociątko głaskać, że tak, owszem pięknie kocica zajada, jak ładnie mordę wylizuje, jak się żarciem delektuje... No szał jakiś! Rano, jak tylko oczy otworzymy, czyha przy łóżku i głosuje, żeby iść za nią do kuchni do misek i głaskaną pańszczyznę odrabiać. Zastanawiam się, co będzie, jak nie ulegniemy - na śmierć się zagłodzi, czy jak? Kot koleżanki jeszcze lepiej wytresował jej mamę: je tylko z ręki. Jak ręka pani w misce nie tkwi - za chiny nie ruszy. I jeszcze jedno - jak rodzinnie zasiadamy do obiadu w kuchni, kocica się materializuje i też coś z miski ukąsi. Czy tylko ja mam takiego mutanta?