Hejka...
Moja kicia XXL, przygarnięta rok temu po wyprowadzce ludzi, którzy ją dokarmiali ma problem zdrowotny,
tak mi jej szkoda, bo jest najgrzeczniejsza w stadzie, ciągle atakowana przez rezydentów,
dzisiaj parę razy zauważyła, jak próbuje się załatwić a to na podłogę, a to na dywanik, wkurzona zamknęłam ją do łazienki, sprawdziłam kuwetę i czekałam, aż się załatwi,
guzik
kilkanaście razy wchodziła do kuwety i wychodziła po jakimś czasie, pozycja do siusiania, a w kuwecie sucho, po jakimś czasie wypuściłam ją z łazienki i powtórka, dosłownie na moich oczach przykucnęła na dywaniku, popuściła kropelką, później w drugim pokoju, mąż zauważył to samo,
szybka reakcja, telefon do weta, będzie dostępny w poniedziałek, ale już po moim opisie stwierdził, że chodzi o infekcję pęcherza
kurcze skąd? domowa kicia?! niewychodząca?!
wet kazał podać furagin do poniedziałku, a w poniedziałek będziemy diagnozować
Nie wiem ile koteczka ma lat, jest bardzo otyła, strasznie nam się rozrosła, jak ją zabraliśmy z dworu, z tej otyłości nie miała za bardzo jak lizać sobie pupy, a widać było, że chciała to robić często,
tak jak pisałam, Zuzia jest notorycznie atakowana przez rezydentów, już sobie teraz daje radę, odkąd jest znajdek, to nabrała pewności siebie, on się z nią bawi i pewnie pokazuje, że bliskość innego kota nie musi kończyć się atakiem, ale nawiązując do agresorów, to od paru dni akcje się nasiliły, zastanawiam się, czy Zuzia nie zaczęła inaczej pachnieć, jeśli założyć, że mamy do czynienia z jakąś infekcją u niej
Pewnie ją boli, chociaż po tym furaginie może troszkę jej lepiej...
Szkoda mi jej i tergo cierpienia,
pewnie to coś poważnego, bo to kot niewychodzący, nie miała jak załapać bakterii...