Mój kot rozwalił łapę.

17.12.11, 14:50
Mój kot miał w nocy wypadek. Spadł z kaloryfera i rozwalił łapę. Nie widziałam ani nie słyszałam jak to się stało spałam mocno, ale mąż słyszał. Wydedukowaliśmy, że spadając chciał się złapać, a nasze kaloryfery mają na wierzchu taką kratkę i chyba ta kratka odcięła mu jeden palec od tylnej łapy. Wygląda to koszmarnie, pazur jest na wierzchu, bo nie ma się pod czym schować. Psikałam mu tą ranę dwa razy octaniseptem. Widać, że go boli, bo mało chodzi i ostrożnie, nie szaleje jak zawsze. Najgorsze jest jednak to, że ciągle mu się sączy krew. Próbowałam mu tą łapę zabandażować, ale po paru minutach zdjął opatrunek. Na weterynarza dzisiaj nie ma szans, najwcześniej w poniedziałek. Co mogę jeszcze zrobić?
    • animus_anima Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 16:51
      o jejku, biedaczek,pewnie go boli i ma gorączkę, pewnie napuchło i jest stan zapalny sad(

      > tkę i chyba ta kratka odcięła mu jeden palec od tylnej łapy.

      m a s a k r a

      ja myślę, że potrzebne mu też jakieś znieczulenie,
      musi być jakieś pogotowie wet u Ciebie!!!

      Daj znać, jak kituś!
    • mysiulek08 Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 17:24
      Sonrisa, szukaj weta! Ze scietym wlasnym kawalkiem palca gnalabys do doktora, nie? Moze jest potrzebne szycie, a juz napewno zatamowanie krwawienia no i kitek cierpi, boli go.
    • salimis Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 18:40
      sonrisa06 napisała:
      Co mogę jeszcze zrobić?

      Co możesz jeszcze,ano ci odpowiadam.Możesz zlekceważyć sprawę i czekać aż wda się zakażenie.Czekać dalej czyli dzień dwa a potem amputować łapkę. Proste ?
      • animus_anima Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 18:44
        sad
        • sonrisa06 Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 19:26
          Znalezienie weta na wsi i to w weekend, to wcale nie jest łatwa sprawa, uwierzcie.
          Jednak udało się i weta dopadłam, co uważam za cud.
          Półtorej godziny temu wróciłam. Mój Bursztyn miał zabieg. Niestety narkozy nie dało się podać, bo kot cały dzień jadł, więc było znieczulenie miejscowe, ale i tak się nacierpiał. sad Okazało się, że pazur jest złamany, a wszystko dookoła pocharatane. Wet amputował pazur i założył cztery szwy. Kituś dostał antybiotyk i lek przeciwbólowy w kark. Zastrzyków nawet nie poczuł. Zabieg był straszny, ja jestem nieodporna i na widok krwi (a było jej duuużo) o mało nie padłam. Bursztyn płakał bardzo, ale ani razu mnie nie ugryzł, ani nie podrapał. Kochany jest smile Ma założony opatrunek, a na to skarpetkę mojej córci przyklejoną plastrem. Nie wiem ile w tym będzie bo szarpie cały czas zębami. Mam nadzieje, że nawet jak zdejmie to szwów nie wyszarpie.
          Myślałam, że mnie po tym wszystkim znienawidzi, ale nie, łasi się i nadstawia do głasków jak dawniej. smile
          Bardzo mi go żal, bidulek się strasznie nacierpiał.
          • jarka63 Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 19:29
            Kciuki za Bursztynka, teraz będzie już tylko lepiej. Dobrze, że udało Ci się znaleźć weta smile
            • kinia_709 Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 19:32
              cieszę się że znalazłaś weta. Jak Bursztyn zacznie za bardzo kombinować z opatrunkiem to załóż mu kołnierz. Z doświadczenia wiem że kot w ciągu 10 min nieuwagi potrafi sam się pozbyć szwów.
              • sonrisa06 Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 19:38
                No właśnie nie mam kołnierza sad Wet był taki wsiowy od krów itp. innego nie udało się dopaść i niestety takiego rarytasu jak kołnierz nie miał sad Mimo wszystko pomógł kotu i to się liczy. Nasz wet nieosiągalny, więc już byłam załamana dobrze, że chociaż taki się znalazł.
                Kurcze, nie wiem czy go upilnuję z tymi szwami. On cały czas przy tej skarpetce kombinuje. Najgorzej w nocy, a zdobyć kołnierz mogę dopiero w poniedziałek.
                • salimis Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 19:49
                  Czyli jednak poważna sprawa.Dobrze zrobiłaś że udałaś się do specjalisty bo mogłoby się zakończyć tak jak wczesniej pisałam. Kciuki za ogona smile
                  • salimis Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 19:53
                    Hm tak sobie pomyślałam że gdybyś miała np.kaftanik jakiegos bobaska to wtedy jeden rękawek na dole mozna by zszyć a kota od góry zapiąć wink
                • sonrisa06 Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 19:51
                  Najadł się, a teraz śpi.
                  https://images38.fotosik.pl/1261/1560fd072f0f4727gen.jpg
                  • salimis Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 19:55
                    O kurka,myślałam ze to chodzi o przednia łapkę a to tylna.
                    • sonrisa06 Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 20:05
                      Cały czas się zastanawiam jak to się stało. Wszyscy spaliśmy, nikt nic nie widział. Mąż słyszał rumor, ale nie wstał. Wstaliśmy dziś późno, a tu wszędzie krwawe ślady.
                      Wet chyba mi nie uwierzył, że Bursztynek jest całkowicie niewychodzący i wypadek miał miejsce w domu.
                  • mysiulek08 Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 20:07
                    Ufff, glasknij rozrabiake smile

                    Co do kolnierza, masz w domu jakis duzy lejek? albo bardzo gietki kawalek plastiku? Bo chyba w sumie to taki kolnierz mozna prowizorycznie zrobic samemu. Tak mysle smile lejek dociac do srednicy szyi kota, spiac np opaskami do kabli i takimi samymy dopiac do obrozy.
                    • pi.asia Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 20:40
                      Sonrisa, głaski dla Bursztynka, gratulacje i wyrazy uznania dla Ciebie.
                      • animus_anima Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 20:46
                        Sonrisa! Jesteś wielka, kocham Ciebie normalnie!!!!
                  • animus_anima Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 20:48
                    Piękny, kochany rudik!!!
                    • niutaki Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 22:44
                      ale slicznysmile niech wraca szybko do zdrowiakiss
                      • animus_anima Re: Mój kot rozwalił łapę. 17.12.11, 23:22
                        słodki jest ten Bursztynek, aż z tej sympatii wirtualnej poszukałam go w archiwum smile
                        głaski
                        gdybym wiedziała, że się dokocę jakiś czas po pojawieniu się rezydenta, to bym zabrała od razu jego brata -pięknego rudzielca, a tak to muszę podziwiać forumowe kotki,
                        gdzie wy znajdujecie te rudiki?
                        jakoś nigdy jeszcze nie widziałam nigdzie u siebie rudego bezdomniaka
                        • agnes-05 Re: Mój kot rozwalił łapę. 18.12.11, 00:01
                          animus_anima napisała:
                          > gdzie wy znajdujecie te rudiki?
                          > jakoś nigdy jeszcze nie widziałam nigdzie u siebie rudego bezdomniaka

                          Ja mam jakoś tak, że same rude koty wokół mnie... U nas, u rodziny, u znajomych, nawet na ulicach, czy na wakacjach zawsze się rude przypałętają. Jak chcesz, to Ci jakiegoś rudzielca przyślę, wiem nawet o dwóch do oddania na cito.)
                          • animus_anima Re: Mój kot rozwalił łapę. 18.12.11, 00:04
                            byłby 5 ogon w domu smile
                            niestety postawiłam sobie granicę,
                            teraz nie smile ale dzięki smile
                            • sonrisa06 Re: Mój kot rozwalił łapę. 18.12.11, 08:50
                              Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa smile głaski przekazałam smile
                              Kombinowałam wczoraj, żeby zrobić ten kołnierz, ale nie udało mi się. Późnym wieczorem musiałam mu jednak tą skarpetkę zdjąć, bo wlazł w miskę z wodą (sierota) i wszystko było mokre, a poza tym pokrwawione. Próbowałam zrobić ubranko z kaftanika, ale było mu niewygodnie. W końcu na strychu znalazłam niemowlęce rajtuzki mojej córki. Odcięłam jedną nogawkę i przez powstałą dziurę wystaje mu zdrowa noga i ogon, w drugiej nogawce jest chora noga. Wstawałam do niego o 2.30 to ładnie spał w rajtuzach, ale rano przed ósmą przyszedł do naszego łóżka bez rajtuz i chodząc po prześcieradle zostawiał krwawe kropki. Mam nadzieję, że szwy są na miejscu. Już nie krwawi tak jak wczoraj, ale jednak ciągle ta krew się pokazuje. Nie wiem czy tak powinno być. Z drugiej strony ranę ma głęboką, miał usuwany pazur, chrząstkę i kawałek kości, więc może trzeba czasu żeby tam się wszystko pozamykało. Widać, że go boli, oszczędza tą nogę, nie szaleje, je i pije na leżąco. Tylko do kuwety chodzi i oczywiście ciągle walczy z tymi rajtuzami.
                              • salimis Re: Mój kot rozwalił łapę. 18.12.11, 10:47
                                Trzeba czasu,oj trzeba.Teraz mi się przypomniało że gdy miałam poważny wypadek w pracy gdzie w efekcie musiałam mieć ściągany paznokieć z dużego palucha u nogi i zakładane szwy to paluch krwawił mi jeszcze ze dwa trzy dni.Miałam oszczędzać ale jakoś przecież chodzić musiałam i po prostu od tego nacisku zawsze trochę krwi się pojawiło.Prawdopodobnie jest tak samo u Bursztynka. Żeby tylko nie zanieczyścił sobie rany bo wszystko zacznie się od nowa.
                                • mitta Re: Mój kot rozwalił łapę. 18.12.11, 11:47
                                  Moja Lisiczka po wypadku dość długo krwawiła, może koty mają inną krzepliwość niż ludzie. Antybiotyk o przedłużonym działaniu powinien zapobiec zakażeniu. Trzymam kciuki za rudzielca, bo mam słabość do rudych kotów.
                  • umfana Re: Mój kot rozwalił łapę. 18.12.11, 11:49
                    Sonrisa będzie dobrze! Łapka ślicznie opatrzona u Bursztynka. Głaski dla niego smile
                    • animus_anima Re: Mój kot rozwalił łapę. 18.12.11, 13:48
                      i ode mnie też!
                      • olinka20 Re: Mój kot rozwalił łapę. 18.12.11, 14:51
                        Ojej, biedulek.
                        Głaski od mojego rudaska, burej i zakatarzonej z wiatrołapu!
                        • sonrisa06 Re: Mój kot rozwalił łapę. 19.12.11, 08:42
                          Wczoraj późnym wieczorem Bursztynek ozdrowiał smile Biegał, latał jak szalony, aż się martwiłam, że szwy puszczą. W końcu go zamknęłam w łazience po tym jak wpadł w stertę plastikowych zabawek mojej córki. O noszeniu kakiegokolwiek opatrunku nie ma mowy. Wszystko znika w ciągu minuty. Dzisiaj od rana znów szaleje jakby coś w niego wstąpiło. Nie wiem, może musi nadrobić te dwa dni leżenia, ale aż tak? Dosłownie fruwa po mieszkaniu smile Spryskiwacz ciągle w ruchu, bo wchodzi na choinkę (żywą).
                          Mimo wszystko cieszę się, bo widać gołym okiem, że lepiej się czuje. Łapka już nie krwawi. Mam nadzieje, że będzie dobrze. smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja