Dodaj do ulubionych

strach wyjść z domu

08.02.12, 22:50
poszedłem ze śmieciami ale nie wróciłem pustymi rękami sad
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/ixo0FI3wwhpauekN9X.jpg
siedziało coś takiego zmarzniętego z glutem pod nosem
wygląda na to że co prawda jedna wylęgarnia kotów została z pomocą straży zlikwidowana ( starszy wątek ) ale widać natura nie lubi próżni i numer dalej powstała następna - prawdopodobnie ten nabytek jest stamtąd bo bardzo podobny do Tarzana ale wyjątkowo łagodnego usposobienia
niestety nie mogłem go umieścić w azylu bo tam teraz na minusie - został więc tymczasowo zakwaterowany w łazience co wzbudziło wielką ciekawość Kreta i Kleo
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/cLrpab4A6WP2XiaUYX.jpg
dostał wody i kurczaka - co ciekawe wychłeptał całą miskę wody ale na jedzenie się nie rzucił
chociaż zjadł wszystko
ogólnie wygląda całkiem nieźle ale chyba bez weta się nie obejdzie
niestety u mnie nie może zostać dlatego zaczynam poszukiwania mu domku
Obserwuj wątek
    • pamama Re: strach wyjść z domu 09.02.12, 00:14
      Ale ty masz szczęście do tych znajdek smile
      W sumie dobrze dla biedaka bo aura nie sprzyja siedzeniu na dworze, a gluty może szybko znikną pod twoją czułą opieką. Wiedział co robi wink mądre futro!
      To życzymy powodzenia i zdrówka.
      • macarthur Re: strach wyjść z domu 09.02.12, 08:30
        wygląda na to że maluch został zabrany z mrozu w bardzo odpowiednim momencie bo chociaż bardzo zaglucony to chyba nie ma jeszcze nic uszkodzonego - co do kudłactwa przy jego stanie ciężko to stwierdzić bo malutki ale być to może smile
        tak się zastanawiam czy od razu jechać z nim do weta ( dzisiaj mam odbiór w pracy )
        czy jest szansa że organizm sam się przewalczy

        • macarthur Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 10.02.12, 14:56
          a dziękujemy nie jest źle,Kinga sprawia wrażenie topniejącego lodowca,chyba musiała dosyć długo przebywać na mrozie bo godzina po godzinie z lodowej figurki wyłania się zwierzaczek
          już widać oczy
          a tak bardziej serio to chyba będzie dobrze wygląda na to że została zabrana z mrozu w bardzo odpowiednim momencie bo jeszcze koci katar nie zdążył zrobić żadnego spustoszenia,
          kiedyś ktoś tu zamieszczał film z klamerką na kark , Kinga idelanie reaguje na ten chwyt rękami - po prostu zamienia się w posąg więc nie ma żadnego problemu z podaniem lekarstw i kropli co też rano miała zaserwowane - na razie musi być izolowana bo boję się pozarażania stada ale Kinga chyba nie cierpi za bardzo bo dużo śpi i jest spokojna,
          z zachowania i wyglądu wnioskuję że to młodsza siostra Tarzana tylko mniej agresywna trochę prycha ale chyba będą z niej ludzie w każdym razie widzę taką szansę

          wink
            • wiesia.and.company Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 10.02.12, 19:12
              Macarthur, no wiadomo, wiadomo, że Ty po prostu musiałeś zauważyć takie chucherko. Tak to zrządziła bogini Bastet. Prawdziwy kociarz jakimś instynktem wyczuwa kocie nieszczęście i łapie kątem oka jakiś niezauważalny prawie ruch blisko ziemi. Bo tak naprawdę, to człowiek (ale nie kociarz) to nie patrzy po ziemi, raczej gdzieś przed siebie, no bo po co pod nogi? No i mała, i w dodatku czarna jakoś Ci się w oczy rzuciła po nocy. Jakie szczęście miało maleństwo tak trafić na bardzo uczuciowego człowieka. Naprawdę jesteś wielki! smile
                  • macarthur Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 11.02.12, 11:27
                    Pi.asia nie zasłużyłem na ten wiersz ale jestem pod wrażeniem, ciekawe jakby go Szymborska [*] oceniła smile )
                    w podziękowaniu specjalnie dla Pi.asi świeżutka jeszcze pachnąca fotka Kingi która ma się dobrze chociaż jest wystraszona
                    wypuszczona z transporterka niczym jaszczurka czmychnęła pod szafkę w łazience

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/8krpRPaPiMbajKgF2X.jpg

                    Pi.asia jest tylko mały szkopuł ciężko będzie o dedykację dla Ciebie od Kingi
                    smile
                      • wladziac Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 11.02.12, 20:10
                        śliczne oczyska nie wyglądają na wielce wystraszone,pierwszy odruch kota w nowym miejscu to schować się i być jak najmniej widocznym ale wyjdzie maluszek czy to do jedzenia a moze i zechce się trochę pobawić jakąś myszką tylko musi minąć trochę czasu,ślicznota z niej
                        • macarthur Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 12.02.12, 13:15
                          po wyjściu z transporterka Kinga bezbłędnie zaczęła korzystać z kuwety, dobrze bo mniej kłopotu ze sprzątaniem - nie można dokonać w dalszym ciągu szczegółowych oględzin bo jest bardzo płochliwa i ucieka a nie chcę jej bardzo stresować - nadal dostaje antybiotyk ale nawet na pierwszy rzut oka widać że wetka wiele rzeczy przeoczyła - teraz dopiero jak odtajała z mrozu widać jakie to biedactwo zamorzone aż żal patrzeć na szczęście apetyt jej dopisuje
                          po pierwsze widać że ma braki w sierści całe placki
                          po drugie końcówki uszu ma całkiem zesztywniałe jak plastik nie wiem czy odmrożone czy to efekt jakiejś choroby

                          no i z tego wynika że rana na łapce to może nie jest efekt zranienia tylko odmrożenia

                          Basiu a czy dałoby jej się załatwić jakieś badanie w Boliłapce
                          tam mają większe doświadczenie z takimi sierotkami
                          sad
                          ???
                          • macarthur Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 12.02.12, 15:07
                            trochę zestresowałem małą ale przy okazji zakraplania sfotografowałem jej rany niestety oświetlenie trochę zawiodło
                            blizna na boku
                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/HmautFRxcOystEhrWB.jpg
                            twarde ucho
                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/FxEJQuZNmpRxlaOBEB.jpg
                            nie wygląda to za ciekawie chociaż wetka powiedziała że bok powinien się zagoić ale uszy przeoczyła



                            • arim28 Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 12.02.12, 15:22
                              Biedna Kinga sad
                              Ale dobrze trafila i teraz bedzie tylko lepiej.

                              Tez mam kota po przejsciach z ulicy. Miala kiedys polamane zebra i nadal na 100% jeszcze nam nie ufa.

                              Trzymam kciuki za szybka diagnoze, dojscie do zdrowia i staly dom.

                              Ps. Pasuje kolorem do pozostalych kotow rezydentow wink
                              • barba50 Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 12.02.12, 15:53
                                Oczywiście, że da radę umówić wizytę w Boliłapce. Jako diagnosta najlepszy jest bodaj dr Mieszko.
                                Mogę Ci również zaproponować wizytę u naszej p. dr Dominiki w Chylicach. Trochę dalej (ciut za Piasecznem), ale na pewno pochyli się z troską i nie zedrze z nas skóry.
                                Kiedy możesz?
                                • macarthur Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 12.02.12, 15:58
                                  jeśli moglibyśmy liczyć na solidne badanie to można podjechać trochę dalej i tak muszę w Poniedziałek załatwić wizytę bo antybiotyk się skończy wcześniej niż było przewidziane ( tabletki nie dały się podzielić na czworo )
                                  w Poniedziałek dałbym radę
                                  • barba50 Re: I jak Kinga dzisiaj się miewa? 12.02.12, 16:09
                                    Zadzwoniłam do lecznicy, odebrała akurat dr Dominika. Zaprasza jutro, przyjmuje 8-13. Prosiła tylko żebyś wiedział co było robione do tej pory w tamtej lecznicy.
                                    Tutaj dane lecznicy i mapka
                                    Zaplanuj wizytę, ja się dostosuję.
                                        • barba50 Kinga krótkoucha 13.02.12, 19:57
                                          Kinga odwiedziła dzisiaj p. dr Dominikę. Dobrze się stało, bo uszka rzeczywiście wymagały dość szybkiej interwencji. Będzie przemiły kociak bez uszek co w żadnym stopniu nie odbiera jej urody. Więcej napisze Macarthur prawdopodobnie jutro. Będą zdjęcia.
                                          Co się nagłaskałam i natuliłam to moje big_grin
                                                  • lauralay Re: Kinga krótkoucha 13.02.12, 21:16
                                                    Ja, jako dziecko, wynosiłam na podwórko jedzenie z lodówki. Mama się cieszyła, że córka taki apetyt ma...
                                                    Tymczasem wszystkie bezpańskie psy w okolicy chodziły szczęśliwe z przeżarcia.
                                                    W życiu mi ani moim rówieśnikom nie przeszło przez myśl skrzywdzenie zwierzęcia.
                                                  • jottka Re: Kinga krótkoucha 13.02.12, 21:21
                                                    pomysł zakładania dowolnemu zwierzęciu gumek na uszy przekracza możliwości dwulatka, a powyżej to już jest mowa o zbydlęconych rodzicach czy opiekunach, skądś takie chore koncepcje trzeba wziąćsad

                                                    ale ja nie o tym - ona będzie jeszcze piękniejsza bez końcówek uszek! zupełnie jak te amerykańskie rasowce z takimi podkręcanymi uszkami, choć przy jej futrze to pewnie rasowości niewiele będzie widaćsmile piękna kinga, a jaka spokojna i rozsądna, no ja bym byle komu nie dałasmile
                                                  • barba50 Dementuję 13.02.12, 22:29
                                                    Kinga straciła końcówki uszu wskutek odmrożenia! Nikt się nie bawił, nikt nie zrobił jej celowo krzywdy! W trakcie zabiegu opowiadałam o znanym mi przypadku, kiedy prawdopodobnie rudy Plusz, kot znajomej stracił uszy, bo był upiększany gumeczkami, wstążkami czy czymś innym.

                                                    A mówiłam, żeby filmik puścić bez dźwięku suspicious
                                                  • arim28 Re: Kinga krótkoucha 14.02.12, 10:50
                                                    Hehe, ja tez juz zaczelam w myslach te biedne dzieci posadzac o sadyzm wink

                                                    Kinga wycierpiala sporo sad

                                                    Ciesze sie, ze sa tacy ludzie (zalaczony film) , ktorzy nie przejda obok nieszczesciach tylko reaguja i pomagaja.
                                                    Czuje sie zaszczycona, ze Was poznalam.
                                                    Koniec slodzenia wink
                                                  • macarthur Re: Kinga krótkoucha 14.02.12, 13:56
                                                    no i znowuż mam dług wdzięczności u Basi, gdyby nie Kingi uszy można powiedzieć że nasz wspólny plan powiódł się perfekcyjnie ( to już chyba po raz drugi), Kinga została zawieziona do Pani Dominiki która zajęła się nią bardzo troskliwie - tak jak podejrzewałem z uszami było źle - były twarde i zapaprane, okazało się że to efekt odmrożenia i górne płatki są martwe. Pani Dokotor Dominika dosyć długo nad tymi uszami odprawiała jakieś czary ale ja chyba mam za słabe nerwy więc nie patrzyłem na to obejrzałem sobie za to bardzo dokładnie gabinet - trwało to dosyć długo - kiedy znowuż spojrzałem na Kingę to początkowo sądziłem że mi zamienili kota ale niestety był to ten sam kot tylko skrócony o uszy
                                                    sad
                                                    a wyglądał tak

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/DjpzqgIJoFbZJE1Q8X.jpg

                                                    były też pchełki - które zostały potraktowane osobno - robaczki dostały za swoje,
                                                    no i takie tam różności - przy okazji poznaliśmy metodę dzielenia włosa ( tfu leków ) na czworo a mianowicie trzeba tabletkę rozgnieść na proszek wymieszać z większą ilością masła
                                                    tą mieszankę zamrozić a później kroić sobie z tego porcyjki co już dwukrotnie uczyniliśmy
                                                    sumarycznie wizyta trwała dosyć długo ale spełniła nasze wszystkie oczekiwania to co zostało przeoczone na pierwszej wizycie Kingi u lekarza dr.Dominika wyprostowała no i nie zdarła ze mnie skóry czego nie da się niestety powiedzieć o Kindze
                                                    sad
                                                    Kinga podczas całej wizyty zachowała się wzorcowo i nawet w domu się tak nie zachowuje może to wpływ Basi która też i Kleopatrę potrafiła zaczarować jak dobrze pamiętam
                                                    na dowód jeszcze jedna fotka która świadczy o tym że Kinga nawet po stracie uszu nie gniewa się na te Panie co ją tak urządziły

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/02R4zzFFaUY4J6xovX.jpg

                                                    można powiedzieć zachowała się jak Dama nawet w tak nieprzyjemnej sytuacji

                                                    Basiu i Pani Doktor Dominiko - bardzo,bardzo dziękujemy.
    • pamama Re: strach wyjść z domu 14.02.12, 23:30
      Dobrze, że Kinusia trafiła na swego wybawcę, teraz już będzie z górki, czego z całego serca życzę . Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za domek - oby się szybciutko znalazł.
        • macarthur Re: strach wyjść z domu 15.02.12, 21:23
          dzięki Barbie koszty leczenia nie urosły niebotycznie, więc nie ma takiej potrzeby,
          banerek super a czy ja mógłbym się naumieć takich banerków confused
          Kinga się stabilizuje ale dalej jest płochliwa chociaż mniej - bez uszu wygląda śmiesznie jakby ktoś nie wiedział mógłby ją wziąć za dużego szczurka smile
          tylko brzuszek ma twardy chociaż sika i robi kupę bez problemu - zastanawiam się czy jak na 1,5 kilogramowego kota nie dostaje za dużo jedzenia
          jeszcze dostaje leki ale jutro wykonamy telefon do Dr.Dominiki czy już można odstawić antybiotyk
          no i kiepskiej jakości filmik z podawania leków
            • wladziac Re: strach wyjść z domu 15.02.12, 22:11
              uśmiałam się jak do niej fajnie przemawiasz a Kingunia posłusznie połyka to świństwo,osłonowe podaje się między dawkami antybiotyku a nie razem z nim,oby się szybciutko znalazł domek zanim się do Ciebie solidnie przyzwyczai
              • barba50 Re: strach wyjść z domu 15.02.12, 22:37
                Jeżeli sika i kupka znaczy, że układ pokarmowy i trawienny działa więc niech je ile chce. To mała kociczka, nie dość tego zaznała już głodu i chłodu, niech ma do woli. O tym brzuszku powiedz dr Dominice, może ona jest jeszcze zarobaczona, może trzeba jej jeszcze coś podać? Ale to powie pani doc. Uszka smarujesz? Już nie są takie bardzo przekrwione jak w poniedziałek. I głaszcz, przytulaj, ino mig będzie z niej megaprzytulak big_grin
                Do banerków trzeba trochę podstaw jakiegoś programu graficznego, żadne filozofia. Ja niestety się ostatnio uwsteczniłam, potrafiłam więcej, zarzuciłam banerki, a to się szybko zapomina.
                Jak będziesz chętny to oczywiście pokażę.
                Proszę wymiętosić Kingusię od ciotki Barby wink
                • macarthur Re: strach wyjść z domu 15.02.12, 23:00
                  przed chwilą Kinga zrobiła kupę - ponieważ ten jej wielki brzusio trochę mnie niepokoi - dokonałem dokładnych oględzin kupy sad - co do tasiemca nie jestem w stanie się wypowiedzieć natomiast pewne jest że w kupie znalazłem wielkie ilości martwych glist - ble - więc pewnie trzeba będzie zasięgnąć porady Dr.D. natomiast widzę że po kupie brzuszek trochę się wchłonął
                  co do samego odrobaczania to z tego co pamiętam to Kinga dostała trzydniową porcję to chyba powinno poskutkować ?
      • esimona Re: strach wyjść z domu 16.02.12, 10:37
        Kindze należy się wyjątkowy domek i ludzie o wielkim sercu. Tylko tacy pokochają tę piękną koteczkę i jejoryginalną śliczną główkę z pomniejszonymi uszkami.
        Wspaniała kiciunia, trafiła na wyjątkowego opiekuna; miała ogrom szczęścia w swojej poprzedniej niedoli.
        Trzymam kciuki.
          • mist3 Re: strach wyjść z domu 16.02.12, 21:48
            jeśli wydala martwe glisty to może warto przez 1-2 dni dodać do jedzenia oleju parafinowego, on sie nie trawi w układzie pokarmowym, więc daje poślizg i pozwala szybciej wydalić martwe glisty. Jak moja kicia walczyła z przeogromnym zarobaczeniem, to tak mi właśnie doradzano (m. in. właśnie na kocim zakątku) - martwe glisty wydzielają toksyny, a to nie jest nic dobrego
            • macarthur Re: strach wyjść z domu 16.02.12, 22:18
              nigdy w życiu nie widziałem tylu robaków - Kinga robi kupy samymi glistami ale chyba jest lepiej bo brzuszek już nie tak napęczniały - dzięki za radę z olejem ale na razie poczekam co powie pani Dr.D. nie chciałbym nic robić bez porozumienia a na jutro mamy zaplanowaną łączność smile a może będzie potrzeba udać się na wizytę - co do stosunków z rezydentami one mają tylko styczność pod drzwiami ponieważ Kinga przebywa w kwarantannie ale nie widać tam jakiegoś antagonizm
              ogólnie chyba dobrzeje tylko te wstrętne robale już mi się słabo robi na samą myśl
              i na deser najnowsza fotka
              smile
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/SCdtIsELKxE07wLcKB.jpg
    • inn-ka Re: strach wyjść z domu 20.02.12, 20:32
      Ja wiem, ze jestem tu nowa i nie wiem czy wypada - ale właśnie Twój ten wątek zaczęłam czytać jako pierwszy i poczułam, że tu właśnie na tym forum chcę być ze swoim kotem. Bardzo, bardzo Cię szanuję, kimkolwiek jesteś dobry człowieku.
      • pi.asia Re: strach wyjść z domu 20.02.12, 20:44
        No toś dobrze kobieto trafiła, bo poprzednio uratowana przez Macarthura kotka to - uwaga uwaga - Kleopatra czyli KLEO!

        A jeszcze wcześniej był Tarzan.
        a wcześniej też coś było, ale nie pamiętam....
          • macarthur Re: strach wyjść z domu 20.02.12, 22:23
            przepraszam że się nie odzywałem ale miałem trochę kłopotu z komputerem a także Kinga znalazła sobie w łazience takie miejsce że nijak nie idzie jej stamtąd wyciągnąć między pralką a szafką a nie chcę przemeblowywać łazienki - wychodzi tylko na jedzenie dobrze że antybiotyk ma w jedzeniu - mimo wszystko jest płochliwa ale kiedy się ją już weźmie na ręce to nie ucieka jestem już pewny że to będzie domowy i piękny kot - dobrze się stało że została zabrana z mrozu
            smile
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/0Wcz5kTei0gbg36uMX.jpg
            niezbyt udana fotka

            może też ucieka dlatego że ją boli kiedy się smaruje uszy maścią wczoraj mnie pacnęła łapką ale tak bardziej kontrolnie
            smile
            robale jeszcze wydala ale już nie w takich ilościach jak wcześniej niestety końcówki uszu nie chcą zarosnąć może trzeba zmienić maść albo wogóle nie smarować to jeszcze do ustalenia z panią doktor,odrobaczenie też chyba trzeba powtórzyć to się jeszcze zobaczy
            no i co najważniejsze bezbłędnie korzysta z kuwety więc zaraz po zakończeniu leczenia może iśc do nwego domku jak taki będzie smile
            już zapoznała się z Ramzesem który ją obwąchał bez większego entuzjazmu - chyba uznał że za duża jak na mysz po czym stracił zainteresowanie - Kinga tradycyjnie już obsyczała intruza
            który wdarł się do jej łazienki i schowała się do transporterka
            ogólnie nie jest źle ale chyba trzeba będzie się udać na kontrolę do p.Dominiki może wystarczy telefon - zobaczymy jutro
                • macarthur Re: strach wyjść z domu 21.02.12, 21:52
                  udało nam się wygospodarować trochę czasu i udać się do Dr.Dominiki fizycznie - potrzeba była bo chociaż robali mniej to dalej są i ucha trochę jakby niepewne
                  Pani Doktor potwierdziła nasze obawy niemniej kontynuujemy leczenie ambulatoryjne czyli powtórka odrobaczania i na uszy zamiast maści rivanol bo chociaż się nie paprzą to jednak nie wygoiły się - gdyby jednak był wielki problem można zastosować obcięcie i szycie w narkozie to jest jednak ostateczność gdyby leczenie frmakologiczne się nie powiodło - mimo tego Pani Doktor pochwaliła nas że kotka wygląda dużo lepiej i widać wyraźną poprawę
          • barba50 Re: strach wyjść z domu 22.02.12, 14:56
            pieranka napisała: chinagirl1 napisałaA jeszcze wcześniej był Tarzan.
            a wcześniej też coś było, ale nie pamiętam....
            No jak to? Helmut przecież!


            Gwoli ścisłości przed Tarzanem był Krecik suspicious Potem tymczasowane były koty szkoty, a Helmuta Macarthur zgarnął jeszcze wcześniej.
            Generalnie duuużo ma na swoim kącie wink
            • macarthur Re: strach wyjść z domu 22.02.12, 21:34
              no trochę się tego nazbierało smile . dlatego Kinga musi znaleźć inny domek bo tak wdzięczna i piękna dziewczyna nie może walczyć o miejsce do spania ze starymi koniami tzn. kocurami
              wracając do wieści z frontu - po wizycie u Doktor która usunęła resztki martwych tkanek dzisiaj wyraźna poprawa na uszach - zasadniczo Kinga jest gotowa do wydania bo co prawda ma mieć uszy przemywane rivanolem ale to pikuś jeśli nie znajdziie się do końca tygodnia domek to będę musiał ją wypuścić z łazienki bo tam zdziczeje a naprawdę bardzo dobrze rokuje jeśli chodzi o kontakty koty-roboty tfu za dużych Gwiezdnych Wojen tzn. kontakty koty-ludzie
              dzisiaj nawet nie uciekła za pralkę a wzięta na ręce nawet cichutko mruczała - jeszcze została kontrola robali ale to już jutro
              i dzisiejsza fotka w jej stałym miejscu smile
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/BOGNh7bi1Ck9pDRpBX.jpg
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka