Dostałam ostrzeżenie.

24.05.12, 14:47
Pamiętacie moją Rodzyncię, która zginęła pod kołami? A więc wtedy zbudowałam wolierę i moje kitki całe lato i jesień chodziły tam na wybieg. Może nie były zachwycone, ale za to bezpieczne. A zimą było za zimno i zaczęłam kity wypuszczać samopas, bo i tak szybko wracały po załatwieniu swoich spraw. Minęła zima i tak jakoś zostało - woliera pusta, a kity luzem.
Aż stało się! We wtorek Bliźniaczka nie wróciła. Czekałam, nawoływałam cały wieczór, poszłam spać o drugiej licząc, że nad ranem wróci. W środę wczesnym rankiem objechałam wszystkie ulice, dróżki i główne drogi w zasięgu kilku kilometrów. Chyba nie przeżyłabym, gdyby tam leżała rozjechana, na szczęście nie znalazłam. Zaświtała mi iskierka nadziei, ale szybko zgasła. Bo dotarło do mnie, że ona się nie zgubiła - jeżeli ktoś zna nasze osiedle, jak własną kieszeń, to jest to właśnie moja Bliźniaczka, łowczyni, spryciara, kot nad koty. A więc musiało jej się coś złego przytrafić. Cała rodzina zmartwiona, ja nie jadłam, nie spałam, ryczałam. Zamieściłam kilkadziesiąt ogłoszeń na różnych internetowych stronach prosząc o jakąkolwiek wiadomość, także najgorszą. I nic.
Chciałam nawet napisać na nasz zakątek, aby Barbra mnie z niego wywaliła za brak odpowiedzialności.
Dzisiaj o 5.40 usłyszałam głośne "mrau" pod drzwiami tarsowymi sypialni. Wróciła smile powsinoga jedna. Pobudziłam całą rodzinę i mieliśmy nad ranem święto. Zżarła trzy saszetki i stanęła pod drzwiami gotowa do wyjścia!!! O, nie. Od dzisiaj szlaban!
Dostałam nauczkę i ostrzeżenie - może ostatnie, może tam na górze już się wyczerpała cierpliwość, bo u mnie, jak trwoga, to do Boga. Że też można tak strasznie kochać te głuptasy, a one to mają w głębokim poważaniu.

Oto uciekinierka

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/gg/wb/qpz8/AjaSTvwnszq7QULZZB.jpg

Już bezpieczne, mają domek z sypialnią i WC, ogród, trzy drzewa, zabawki, ale czy są szczęśliwe?

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/gg/wb/qpz8/HDbyxlHIbpKnMZpm8B.jpg
    • schiraz Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 15:08
      Mój 11 miesięczny synek Niko zaczął chodzić, najbardziej spodobały mu się schody, więc zostały zabezpieczone z dołu i góry solidnymi barierkami. Czy jest szczęśliwy? Wątpię, ale jest bezpieczny. To te same albo podobne kryteria co u Twoich koteczek. Najważniejsze, że wróciła i że jest bezpieczna. Warunki ma luksusowe, każdy kot by takie chciał wink
      • xxagaxx Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 15:43
        Boże, jaka cudna ta uciekinierka....
        słodziak nad słodziaki...
        • wladziac Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 15:55
          chciałabym zeby moje koty miały tak cudowne warunki do przebywania to bym wszystkie wypuszczała do woliery,pomyśl o tych kotach które w ogóle nie mają szansy na wychodzenie i nie jeden raz gnieżdzą się na całkiem małym metrażu ale nie ma żadnych warunków żeby je wypuszczać,ja mam chociaż duże mieszkanie więc koty czują się swobodnie ale mieć wolierę i jeszcze zastanawiać się czy są szczęśliwe to już hmmmm przesada
          • mitta Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 15:59
            Macie stu, a nawet dwustuprocentową rację, ale jest to racja z pozycji człowieka. W każdym razie jestem szczęśliwa, że to się tak skończyło.
            Też myślę, że nie mają źle smile
            • wladziac Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 16:36
              bardzo często koty wolnożyjące mają tą pełną wolność ale co im z tego nie mają nic więcej,mogą liczyć tylko na dobrego człowieka,to dopiero jest zależność a jak się trafi zły człowiek to lepiej nie mówić
    • gazeta_mi_placi Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 15:55
      Śliczny kotek, wygląda na zadowolonego.
      • mitta Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 16:16
        Bo śpi. Jak się budzi to zaraz chce wyjść z domu.
        Kocham ją strasznie i nie darowałabym sobie, gdyby coś jej się stało.
        • salimis Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 16:47
          Ech,jakie wspaniałe warunki mają twoje koty.Wszystko bym dała aby i moje takie miały.
          A ty po gaciach dostaniesz jeśli znowu przyjdzie ci do głowy wypuszczać je poza wolierę.
          Obiecuję,namierzę cię i spuszczę łomot że ruski miesiąc popamiętasz wink
          • 1.demi Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 18:41
            Sliczna kita..-)
            Ojej, woliera wspaniała, ja moją Demi na smyczce na balkon wyprowadzam. Muszę balkon osiatkować, aby sama mogła bezpiecznie na nim przebywac.
            • olinka20 Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 19:17
              Sliczna kotka, ale woliera fantastyczna.
              Nie ma sie co zastanawiac czy sa szczęsliwe, wazne jest bezpieczenstwo.
              • pi.asia Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 19:23
                Co za pytanie czy są szczęśliwe? Mają drzewa, zabawki, ogród i Ciebie pod ręką (czyli pod łapą) - czego im więcej potrzeba?
                Powsinoga jest przecudna! Ten uśmiech szczęścia na pyszczku - pewnie śni jej się jakiś fragment "giganta".
                • mitta Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 20:30
                  Pi.asiu, ma się jej co śnić, takie kilkunastogodzinne giganty zdarzały jej się częściej. A ten ostatni trzydniowy musi jej starczyć na długo.
          • mitta Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 20:24
            Salimis, tego mi trzeba, bata! Ale obiecuję poprawę. Bliźniaczka mi takiego strachu napędziła, że długo popamiętam.
            • verdana Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 20:34
              Zwierzęta w ZOO też są bezpieczne. Nie ma co sie zastanawiać, czy są szczęśliwe?
              Moim zdaniem są takie koty, które bedą szczęśliwe na kanapie, takie którym wystarczy woliera i takie, dla których woliera bedzie niewolą. Trzymanie zwierzat w niewoli, jeśli widać, zę bardzo chcą sie z niej wyrwać - dlatego,że człowiek się boi je stracić - jest moim zdaniem niedopuszczalnym egoizmem.
              Można oczywiście próbować, ale jeśli kot nie przywyczai się do woliery i bedzie uciekał przy kazdej okazji, to przetrzymywanie go jest tym samym, co trzymanie wilka w klatce.
              • wladziac Re: Dostałam ostrzeżenie. 24.05.12, 22:03
                do tego wywodu dodałabym jeszcze niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba,co komu /kotu/ pisane to go nie ominie itd,itd
                • esimona Re: Dostałam ostrzeżenie. 25.05.12, 00:24
                  Szczęście mojej kotki to dom, otwarte drzwi na balkon i okno w kuchni - też otwarte.
                  Balkon nie jest osiatkowany i można zejść po pnączach na wycieczkę - ale po co? Najlepiej położyć się na platformie ( grupa płyta z wykładziną dywanową) i spokojnie oglądać okolicę.
                  Przez otwarte okno w kuchni wychodzi się na parapet wyłożony wykładziną dywanową z 15-centymetrową balustradą. Za oknem drzewa, ptaki - można wyskoczyć na trawę - ale po co? ciekawiej i bezpieczniej popatrzeć z góry.
                  To jest świat mojej kotki. Kiedy wyjeżdża z nami na działkę wypuszczam ją na długim kabelku, cały czas pod nadzorem, kładzie się pod krzakiem i śpi.
                  Po powrocie do domu delektuje się swoim miejscem na ziemi, widać, że jest zadowolona i szczęśliwa.
                  Każdy kot ma swój świat i swój pomysł na szczęście.
                  • andy3458 Re: Dostałam ostrzeżenie. 25.05.12, 06:38
                    Dokładnie tak jak u mnie. Kicia ma otwarty balkon który jest osiatkowany i nie ma możliwości wyjścia poza niego. Na balkonie ma 10 podwieszanych półeczek do skakania i wylegiwania się, z których widać wszystko to co się dzieje na zewnątrz.Zieleń, kwiaty, ptaki, chodzący ludzie, inne koty i psy, czasami jakaś mucha wpadnie więc można polowanie zrobić. Poza tym parapety w pokojach i w kuchni dostępne non stop, z których też korzysta. A wyjście na zewnątrz? Próbowałem kiedyś kilka razy wyprowadzić ją chociaż na trawnik koło bloku na długiej smyczy żeby poznała okolicę , to skończyło się to po 5 minutach płaczem i ucieczką do domu.
                • mitta Władziu, 25.05.12, 07:49
                  dobrze to ujęłaś. Ja jeszcze przytoczę słowa Lisa do Małego Księcia:
                  "Musisz być odpowiedzialny za to, co oswoiłeś "
                  I tak staram się mysleć i postępować z moimi kitkami, które nie są żadnymi dzikusami, ale w pełni udomowionymi i zsocjalizowanymi miziakami. Problem w tym, że w młodości łyknęły bakcyla wolności i tęskno im za tym.
                  Verdano - i masz rację, i nie. Zwierzęta wyrwane ich naturalnemu środowisku duszą się za kratami. Ale już ich dzieci urodzone w niewoli i wypuszczone na wolność nie przeżyłyby.

                  A może tak bromu im dać wink

                  Przychodzi baba do lekarza:
                  - Panie doktorze, wszystko kojarzy mi się z sexem...
                  - A brom brała pani?
                  - A jeszcze żem dzisiaj nie brombrała...

                  • leluchow1 Re: Władziu, 25.05.12, 09:21
                    Mojego nie wypuszczam w ogóle. Ma 185 m kw do latania ale na wieś go nie puszczę bo go dzikusy załatwią. Mamy okno na poddaszu z takim 25 cm parapetem zewnętrznym i widzę ze chętnie posiedziałby tam chłopak ale boję się ze zleci. Jest jakiś sposób zeby mu zabezpieczyć to okno tak żeby mógł sobie na parapecie posiedzieć?
                    • kr_ka_11 Re: Władziu, 25.05.12, 09:56
                      ależ słodka ta Twoja rudziaszka smile całe szczęście nic złego się nie stało.
                      głaski dla futrzaka kiss
                    • esimona Re: Władziu, 26.05.12, 14:53
                      do: leluchow1
                      Moja kotka spędza dużo czasu na parapecie zewnętrznym. Zdarzyło się, że z niego spadła i wtedy szukaliśmy jej rozpaczliwie. Okazało się, że weszła najbliższym uchylonym oknem do suszarni i tam znalazł ją sąsiad.
                      Przypuszczam, że kotka wyciągnęła się na parapecie, jak to miała w zwyczaju i po prostu zsunęła się w dół.
                      Zrobiłam jej balustradę z listewek wysokości 12 cm. Teraz może się wylegiwać i nie zsunie się. Moje okno jest typowym oknem z blokowiska. Nie wiem jakie masz okno na poddaszu i czy można je tak zabezpieczyć.
                      Kotka lubi siedzieć na parapecie wczesnym rankiem (przypatruje się ptakom na drzewach) i nocą do czasu kiedy idę spać; co wtedy pilnie obserwuje - nie mam pojęcia bo nic nie widzę i nie słyszę, ale kotka jest czymś bardzo zainteresowana.
                      Próby wyprowadzania kotki na smyczy skończyły się po kilku minutach, bo sunęła na krótkich łapkach brzuchem blisko ziemi szukając możliwości ukrycia się w krzakach albo pod samochodem.
                  • wladziac Re: Władziu, 25.05.12, 10:28
                    zwierzęta w zoo to całkowicie inna sprawa inny problem,udomowione zwierzęta to całkiem inna bajka a już porównywanie wilka w klatce i kota to przepraszam bardzo za wyrażenie nonsens,ja mam same wolnożyjące niegdyś koty i obserwuję wielkie przemiany w zachowaniu kotów,jestem przekonana że bezpiecznie się czujący kot jest szczęśliwy tylko nie wiem jak to ująć musi się trochę "pogodzić"z sytuacją,mam też dwa wychodzące koty bo to stare włóczęgi i rzeczywiście lubią przebywać w ogródku ale przyzwyczaiły się do nadzoru i zachowują się jak pieski,wystarczy że gwizdnę bo nie widzę kota siedzi schowany w cieniu natychmiast mi się pokazuje nie mówiąc już o Kici która wiele lat żyła na wolności a teraz chodzi dosłownie przy nodze ukochanego opiekuna mojego syna,im też się zdarzały kiedyś giganty ale mamy to już za sobą
                    • mitta Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 14:05
                      Z ust mi to wyjęłaś, a równocześnie uspokoiłaś, że żadna krzywda im się nie dzieje. Pozdrawiam.
                      • verdana Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 15:34
                        Jeżeli kot da się "udomowić", czyli nie bedzie po pewnym czasie uciekał, to dobrze. Ale sa koty, które w zamknięciu są nieszczęśliwe i tyle. Wtedy wybór jest trudny - albo kot przeżyje swoje życie jako nieszczęśliww zwierzę w niewoli , albo jest niebezpieczeństwo, zę zginie wypuszczony.
                        I tak, są koty, dla których woliera będzie nieszczęściem i krzywdą. Sama mam teraz kota niewychodzacego i szczęsliwego. Ale miałam wychodzacego, ktory trzymany w domu robił absolutnie wszystko, by uciec. I wtedy nie nalezy powiedzieć sobie, zę człowiek wie lepiej i nie nalezy łudzic sie, zę brak wolności to "dla dobra kota" - bo dla spokoju właściciela. I takiemu kotu dzieje się krzywda - ma zmarnowanie z.ycie i tyle. Długie, ale złe.
                        • mary_ann Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 16:49
                          Ja się zgadzam z Verdaną. Czym innym jest niewypuszczanie kota, który wolności nie zna, czym innym ograniczanie wolności zwierzaka, który do tej pory był całkowicie wolny. Nie ma porównania między kilkumetrową wolierą, a terytorium, jakie w naturze - nawet w mieście - opanowuje kot. To jest kilka hektarów!
                          I rozumiałabym jeszcze, gdyby był powód, gdyby kot notorycznie wracał poraniony, albo gdyby zdarzały się epizody zatruć/otruć, wypadków. W tym przypadku nie rozumiem - kotka po prostu "zmarudziła" na zewnątrz... Nic dziwnego, jest ciepło, a wokół dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Można ją oczywiście zamknąć, ale nie ma co udawać, że to dla jej dobra - to dla ludzkiego komfortu braku lęku.

                          Żeby nie było nieporozumień - mam wychodzącego kota, do którego ogromnie się przywiązałam i czasem godzinami tkwię nawołując go przy drzwiach tarasu, kiedy tylko się "spóźnia". Znane mi jest uczucie przejmującego lęku, że już nigdy tego zwierzaka nie zobaczę, i wizja ciałka drgającego w konwulsjach na poboczu jezdnisad Ale jednak to jest życie mojego kota, nie moje, on(a) nie wybiega myślami w przyszłość, swoje szczęście i zadowolenie przeżywa w kategoriach "tu i teraz", a nie jakiegoś wyrozumowanego bilansu. I sądzę, że lepiej, żeby miał(a) szczęśliwe, wolne, a krótsze życie, niż długie, za to wymuszone życie kanapowca (nie mylić z kanapowcem "od urodzenia"!). Takie podejście TEŻ - a dla mnie nawet bardziej - oznacza odpowiedzialność za zwierzę.
                          (to ostatnie a propos przywoływanego cytatusmile
                          • mitta Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 18:32
                            Wypadek już się zdarzył - jedna z moich kotek zginęła pod kołami, a więc mam uzasadnione powody, aby się obawiać.
                            Ale my tutaj nie mówimy o zdziczałych kotach wydartych miejskiej dżunglii - takich nikt na siłę nie uszczęśliwia. Są dokarmiane, kastrowane, leczone, a później wypuszczane. Tutaj jest mowa o kotach domowych, kochanych, rozpieszczanych, członkach naszych rodzin. Zarówno dając im wolność, jak i ograniczając ją - jest to zawsze decyzja, wybór człopwieka, nie kota. My, ludzie, mamy skłonności do personalizacji zwierząt, dlatego myślimy w kategoriach szczęśliwy - nieszczęśliwy, mądry - głupi, kochający - niekochający itp. Zwierzę nie ma takich dylematów, kieruje się instynktem, w pogoni za motylem wpada pod samochód. Ja mogę je ochronić, tak, jak chronię dziecko, nie pozwalając bawić się mu na środku drogi. Dziecko kiedyś dorośnie i zmądrzeje, a kot z wiekiem stanie sie leniwy (na to liczę) i bardziej będzie sobie cenił domowe ciepełko niż igraszki, ale musi do tego wieku dożyć.
                            • verdana Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 19:30
                              Tu jest mowa o kocie, który chce być wolny. Jesli ucieka - nie raz, a stale, to znaczy, zę źle się czuje w klatce. My ludzie mamy tendencję do tego, aby dostosoywać zwierzęta do naszych pragnień. Kot, który stale ucieka najwyraźniej kocha wolność. Zignorowanie tego nie jest ludzkim "wyborem", tylko zwyczajnie potraktowaniem zwierzecia jak rzeczy, należącej do człowieka. Rzecz nie ma prawa do wyboru, rzecz trzeba chronić, aby sie nie zniszczyła.
                              Kot nie jest dzieckiem, a jeśli już porównujemy - to ty nie byłabyś matką, która nie pozwala bawić się dziecku na srodku drogi, tylko która nie wypuszcza dorastającego dziecka z domu, bo przecież może wpaść pod samochód, wiec lepiej je prowadzić zawsze za rękę. Wyjdzie pierwszy raz koło 18-tki, jak mu już głupstwa nie bedą w głowie.
                              Naprawdę, powiedzienie sobie "niech kot męczy sie w zamknieciu parę lat, tak długo, az sie zestarzeje i nie bedzie miał siły na wychodzenie" - to zakrawa mi juz na autentyczne okrucieństwo wobec kota.
                              • mitta Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 20:02
                                Verdana, nie myśl, że ja nie mam wątpliwości. Gdybym nie miała, to w ogóle nie byłoby tego wątku, bo koty siedziałyby cały czas w domu. Chcę, by miały dobre życie.
                                verdana napisała:

                                > Tu jest mowa o kocie, który chce być wolny. Jesli ucieka - nie raz, a stale, to
                                > znaczy, zę źle się czuje w klatce.
                                Otóż, wcale nie! Moje koty nie uciekają, nie drapią w szybę, nie miauczą całymi dniami i wcale nie chcą być wolne. To ja im stworzyłam takie warunki, że zawsze były drzwi otwarte i po prostu sobie wychodziły, bo wydawało mi się, że tak będzie dla nich dobrze. Ale nie mieszkam na odludziu, a na dodatek co chwilę widzę jakiegoś rozjechanego kota, którego ludzie wypuścili, aby był szczęśliwy. I jeszcze coś ci powiem. Takie gadanie często wynika ze zwykłego niedbalstwa i wygodnictwa wobec kota. O wiele łatwiej jest wypuścić kota na cały dzień, czy noc w poczuciu, że go uszczęśliwiamy, niż zapewnić mu jakiąś zabawę w domu.
                              • mitta Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 20:11
                                Verdana, nie myśl, że ja nie mam wątpliwości. Gdybym nie miała, to w ogóle nie byłoby tego wątku, bo koty siedziałyby cały czas w domu. Chcę, by miały dobre życie.
                                verdana napisała:

                                > Tu jest mowa o kocie, który chce być wolny. Jesli ucieka - nie raz, a stale, to
                                > znaczy, zę źle się czuje w klatce.
                                Otóż, wcale nie! Moje koty nie uciekają, nie drapią w szybę, nie miauczą całymi dniami i wcale nie chcą być wolne. To ja im stworzyłam takie warunki, że zawsze były drzwi otwarte i po prostu sobie wychodziły, bo wydawało mi się, że tak będzie dla nich dobrze. Ale nie mieszkam na odludziu, a na dodatek co chwilę widzę jakiegoś rozjechanego kota, którego ludzie wypuścili, aby był szczęśliwy. I jeszcze coś ci powiem. Takie gadanie często wynika ze zwykłego niedbalstwa i wygodnictwa wobec kota. O wiele łatwiej jest wypuścić kota na cały dzień, czy noc w poczuciu, że go uszczęśliwiamy, niż zająć się nim w domu.
                                • verdana Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 21:22
                                  Alez ja jestem zdania, ze kota trzeba przyzwyczajać do domu. Jesli się uda, to super. Ale jeśli kot zwiewa za każdym razem, gdy tylko uchyli się drzwi - tak jak mój zwiewał - to zupełnie inna sprawa. Wtedy trzeba jednak podjać ryzyko, w imię dobra kota. Spróbuj - jeśli kot nie bedzie niespokojny, nie bedzie sie domagał wychodzenia, to pewnie mozna go nie wypuszczać - i to jest optymalne. Ale mój kot po kilku dniach niewychodzenia wariował. Gdy musiał w domu spędzić dłuższy czas - widać było, ajak cierpi. Wtedy trudno, kot musi wychodzić, choćby to wiazało sie z ryzykiem.
                                  Co innego niedbalstwo, a co inego kot, który po prostu wyrywa sie na wolność przy pierwszej nadarzającej się okazji.
                                • mary_ann Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 21:35
                                  Mitta napisała:
                                  >>O wiele łatwiej jest wypuścić kota na cały dzień, czy noc w poczuciu, że go uszczęśliwiamy, niż zająć się nim w domu.

                                  Hmm. Zdecydowanie polemizowałabymsmile)
                                  Na ogół ludzie "mają" koty - w dowolnym modelu - dlatego, że lubią ich towarzystwo. I moje, a także moich znajomych właścicieli kotów wychodzących doświadczenie jest takie, że jak kota nie ma, to ludzie na niego czekają z utęsknieniem. Zwłaszcza dzieci (pierwsze pytanie po powrocie ze szkoły: "Kot w domu?"). A wypuszczanie wcale łatwe nie jest, zawsze wiąże się z obawą. Zawsze wolimy, kiedy kot jest z nami. Zawsze, kiedy wychodzi, ciąży nam świadomość, ze może widzimy się ostatni raz. Dlatego kiedy otwieramy drzwi, to go (ją) zawsze ukradkiem całujemysmile. Ja - stara baba - też.
                            • wladziac Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 19:39
                              na forum są osoby które nie przeszły jeszcze żadnego tragicznego zdarzenia związanego z wypuszczaniem kota samopas więc nie dziwię się że plotą o wolności a ja po tym co już przeżyłam szczególnie z najukochańszym Misiaczkiem nigdy ale to nigdy żadnemu kotu nie pozwolę oddalić się od domu żeby nie wiem co się działo a poza tym z czasem koty przyzwyczajają się do miejsca i do człowieka więc wystraszone obcym środowiskiem mogą naprawdę oszaleć ze strachu i zrobić to czego prawdziwie dziki kot nie zrobi bo czuje się właśnie w tym środowisku u siebie,będę nadal twierdzić że liczy się bezpieczeństwo i to jest priorytetem odpowiedzialnego opiekuna
                              • verdana Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 21:18
                                Mój kot zginął, wypuszczany na wolność. Tak, uwazam,z ę to jest cena, którą warto zapłacić za to, aby kot był szczęśliwy. Sporo kotów nie chce wychodzić i bardzo dobrze. Sporo można nauczyć, aby nie wychodziły. Ale są koty, dla których dom nie jest domem, tylko niewolą. I dla właściecieli takich kotów decyzja "nie wypuszczę kota, choćby był nieszczęśliwy" jest po prostu decyzją "Ja chcę być szczęśliwy,. kot jest moją własnoscią, więc mogę z nim robić co chcę, nie obchodzi mnie kot, wazny jestem ja."
                                Kot wyszedł i wrócił, nie oszalał ze strachu. Nie mówię, zę kota nie trzeba próbować trzymać w domu, ale są koty, które tego po prostu nie znoszą. I tego nie da sie zmienić.
                            • mary_ann Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 21:25
                              Mitta napisała:
                              >>Tutaj jest mowa o kotach domowych, kochanych, rozpieszczanych, członkach naszych rodzin.

                              Być może wobec tego źle Cię zrozumiałam. Zdanie "nie wróciła" zinterpretowałam jako odnoszące się do kota zasadniczo wychodzącego, któremu postanowiłaś radykalnie ograniczyć wolność. Jeśli kot od urodzenia jest kotem domowym, to sprawa wygląda nieco inaczej.
                              Z tym, że kwestia, czy woliera temu akurat egzemplarzowi wystarcza, pozostaje...

                              Co do antropomorfizacji - zgoda, nie wolno antropomorfizować. Nie popadajmy jednak w przesadę w drugą stronę, są pewne potrzeby, które zwierzę jasno sygnalizuje (a są też potrzeby i odczucia naprawdę wspólne wszystkim ssakom - no, ale to już odrębny tematsmile)

                              • pi.asia Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 21:55
                                Gdyby Mitta zezwoliła swojej kici łazić gdzie popadnie, i skończyłoby się to tragedią, to - pomijając już emocje i samopoczucie Mitty - pół forum by pisało "jeden kot już Ci zginął pod samochodem, niczego Cię to nie nauczyło?!" i wyrzuty sumienia dziewczynę by zeżarły.

                                Wcale nie uważam, że ogranicza wolność swoim kotom. Mają warunki full wypas. Zdrowy kompromis pomiędzy byciem na dworze i urozmaiceniem otoczenia a zapewnieniem bezpieczeństwa.
                                • mary_ann Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 22:44
                                  pi.asia napisała:

                                  > Gdyby Mitta zezwoliła swojej kici łazić gdzie popadnie, i skończyłoby się to tr
                                  > agedią, to - pomijając już emocje i samopoczucie Mitty - pół forum by pisało "
                                  > jeden kot już Ci zginął pod samochodem, niczego Cię to nie nauczyło?!"

                                  Wcale nie wiem, czy by pisało i zaryzykuję stwierdzenie, że Ty też nie. Tak czy inaczej to, "co by forum pisało" akurat nie powinno mieć nic do rzeczy.
                                  • wladziac Re: Dostałam ostrzeżenie 25.05.12, 23:00
                                    gdyby to co powiedzą ludzie na forum nie mialo znaczenia nikt by nie pisał bo i po co,moze dla ciebie nie ma znaczenia ale innym jest potrzebne
                                    • mary_ann Re: Dostałam ostrzeżenie 26.05.12, 09:46
                                      wladziac napisała:

                                      > gdyby to co powiedzą ludzie na forum nie mialo znaczenia nikt by nie pisał bo i
                                      > po co,moze dla ciebie nie ma znaczenia ale innym jest potrzebne

                                      Nie rozumiemy się. Pisanie, wymiana rzeczowych opinii oczywiście ma sens - jesteśmy jednak dorośli i zdanie innych (a zwłaszcza odwołująca się do emocji ocena anonimowych internautów - bo o takiej ewentualności była mowa) nie powinna być dla nas rozstrzygająca przy podejmowaniu ważkich decyzji.
                                      • verdana Re: Dostałam ostrzeżenie 26.05.12, 09:58
                                        I ja mam jednak zasadnicze wątpliwości co do woliery. W domu kot ma sporo atakcji - mebel, kanapa, kubeczsek, który tak ładnie robi "brzedęk", jak się go trąci łapą, ludzie, których da się molestować, pies, którego da sie pogonić z jego ulubionego miejsca.
                                        Woliera to kaltka, w której nie ma specjalnych atrakcji. Jest jedno drzewo, stale to samo i już. To nie są te same warunki, co w ogródku, po którym kot sobie swobodnie łazi, ani co dom. W dodatku kontsakt kota z człowiekiem zalezy tylko od wyboru człowieka, a o ile się orientuję, powinien zalezeć od wyboru kota.
                                        Nie, zdecydowanie jestem przeciw wolierom.
Pełna wersja