Dodaj do ulubionych

Lolusia nam się rozchorowała :(

07.06.12, 21:16
Naszą kotkę Lolusię kojarzą co starsi stażem bywalcy forum - trafiła do nas właśnie przez Koci Zakątek. Mamy ją już prawie 2 lata i do tej pory nie było żadnych problemów o charakterze zdrowotnym.
Tymczasem dzisiaj, ni stąd ni zowąd - sytuacja zrobiła się alarmująca. Już w nocy zachowanie Lolusi nas zdziwiło - nie przyszła do nas do łóżka jak zwykle, tylko gdzieś się ukryła; rano nie przyszła domagać się jedzenia. W ogóle nie mogliśmy jej znaleźć, była zabunkrowana w jakimś ciemnym kącie. Rano okazało się, że strasznie kaszle, tak jakby się dusiła lub chciała zwymiotować - a nie mogła. Nie chciała tknąć jedzenia - pierwszy raz ją taką widzieliśmy, normalnie to niezwykle żarłoczna kocica. Osowiała położyła się na łóżko, kaszlała i nie reagowała na nic.
No więc pojechaliśmy do weterynarza. Myślałam, że może się zakłaczyła i nie może zwymiotować - ten kaszel przypominał odgłos, jaki często pojawia się przy wymiotach. Lekarz obmacał ją dość dokładnie, stwierdził, że na pewno jest zapalenie górnych dróg oddechowych, "a może i coś jeszcze". W brzuchu "nic nie wymacał". Podał antybiotyk, zastrzyk przeciwzapalny i pobrał krew na wszystkie możliwe analizy. Dostaliśmy teraz wyniki krwi i wszystko jest w normie poza dwiema rzeczami:
Białe krwinki - leukocytów za mało (5%, norma 20-55%), krwinek segmentowanych - 95% (norma 35-75%). Wyczytałam, że może to świadczyć o różnych groźnych chorobach łącznie z nowotworami sad Cukier jest też powyżej normy, ale podobno tak może być przy stresie (a niewątpliwie była zestresowana przy pobieraniu krwi). Lolusia ma 9-10 lat, więc nie jest już kotem najmłodszym.
Na szczęście po powrocie od weterynarza zjadła nieco mięsa z puszki, teraz wieczorem również trochę spożyła. Nadal niestety mocno kaszle.
Trzymajcie kciuki, co? Będę jeszcze dziś wieczorem dzwonić do weterynarza w sprawie tych wyników (dzwoniłam, ale na razie są zajęci pacjentem). I jutro kolejna wizyta.
Obserwuj wątek
    • katia.seitz Re: Lolusia nam się rozchorowała :( 07.06.12, 21:47
      Dodzwoniłam, weterynarz mnie trochę uspokoił, że skoro całość wyników krwi wygląda dobrze (oglądał je na swoim komputerze), to nie powinno to być nic dramatycznego, a te limfocyty mogą być wynikiem stresu. Mamy póki co kontynuować antybiotyk. A Lolusia siedzi sobie koło mnie, kaszle jak gruźlik i jednocześnie próbuje mruczeć, a nawet łapać mnie swą bezzębną szczęką za rękę wink
    • katia.seitz Re: Lolusia nam się rozchorowała :( 08.06.12, 08:56
      No i cholera rano znowu gorzej, nic nie chciała jeść. Chowa się w najciemniejszym kącie mieszkania, czyli pod wanną. Wcisnęłam w nią na siłę trochę RC Convalescence (to coś w saszetce, co się rozpuszcza w wodzie). Koło 15 będziemy u weterynarza.
      Nie wiecie może, w jakim stopniu kota trzeba karmić siłowo, gdy sam nie chce jeść? Kiedy w ogóle zaczynać karmienie strzykawką - gdy kot nie je dzień? Pół dnia?
      Może za bardzo panikuję z tym jedzeniem-niejedzeniem, ale w jej przypadku niechęć do jedzenia jest czymś naprawdę dziwnym, zawsze się na wszystko rzucała.
      • jottka Re: Lolusia nam się rozchorowała :( 08.06.12, 10:13
        zostaw biedactwo na razie, jak i tak masz być u weta po południu - kota się nie głodzi, ale mowa jest o 2-3 dniach niejedzenia, a nie połowie doby. ją najpewniej bardzo boli gardło przy połykaniu i dlatego nie chce jeść, już nie mówiąc o gorączce i ogólnie podłym samopoczuciusad

        poza tym ja się nie znam, ale u ludzi zanim zejdzie opuchlizna z gardła i ogólnie się zacznie poprawiać, to te dwa, trzy dni mijają, więc na razie bym zaczekała we względnym spokoju. wodę jej podstaw gdzieś blisko, taką bym letnią dała, nie zimną. no i weta dopytała szczegółowo, co i jak robić, żeby jej ulżyć.

        no i życzenia zdrowia dla lolkismile
      • katia.seitz Jest fatalnie 08.06.12, 15:40
        Jest źle. Gdy wróciłam dziś z pracy, miałam zabrać Lolę do weterynarza. Siedziała osowiała w łazience, trochę brudna - nie wymyła się. Jeść nie chciała. Nakarmiłam ją trochę na siłę i w efekcie - wlazła pod wannę, zabunkrowała się tam i za nic nie chce wyjść sad Nie można jej stamtąd nijak wydobyć, jedynym sposobem byłoby kucie kafelków, a nawet nie kafelków, tylko takiej wielkiej płyty, na której trzyma się cała glazura... Próbowałam ją stamtąd wystraszyć waleniem w wannę, co poskutkowało pewnie tylko tym, że jest mniej skłonna do wyjścia. Jestem wściekła na siebie, że tego nie przewidziałam. I wściekła na to, że teraz może można by jej pomóc - a wygląda naprawdę nieciekawie - ale nie mam możliwości. Mam czarne wizje, że zejdzie mi pod tą wanną sad(( Póki co, siedzę cicho przed otwartymi drzwiami łazienki, koło wanny stoją miseczki z wodą i pokarmem - nie kusi jej to, ale może, później...
    • katia.seitz Podejrzenie płynu w jamie otrzewnej... 08.06.12, 22:59
      No niestety, po wizycie u weterynarza nie ma dobrych wieści. Pani doktor stwierdziła, że nie podoba jej się jama brzuszna - powiększona i "ciastowata". Zaleciła USG. Terminy są na poniedziałek - zapisałam Lolusię. Dopytałam jeszcze o te zmniejszone limfocyty - czy mogą o czymś świadczyć. Powiedziała, że tak - w połączeniu z ewentualnym płynem w jamie otrzewnej mogą świadczyć o FIP. A to jest, niestety, nieuleczalne.

      Cóż... Póki co jutro będziemy kontynuować ten antybiotyk i spróbujemy ją znów nieco pokarmić. Nic więcej nie da się chyba na ten moment zrobić. Może te najgorsze przypuszczenia się nie potwierdzą...

      Martwię się o zakaźność FIP i o Netinkę, naszą drugą, a chronologicznie - pierwszą kicię sad Poczytam potem jeszcze, ale na razie padam z nóg. Jestem w 7 miesiącu ciąży, tak w ogóle, i mam trzyletniego synka, który bardzo Lolusię kocha i będzie to wszystko przeżywał sad Jeśli ktoś z was coś wie albo ma jakiegoś dobrego linka do informacji o tym, czy i na ile to jest zakaźne i co z drugim kotem - to będę wdzięczna.
      • katia.seitz Re: Podejrzenie płynu w jamie otrzewnej... 09.06.12, 12:51
        Po pierwsze, dziękuję wszystkim za wsparcie i cenne informację - postaramy się przygotować jak najlepiej przed wieczorną wizytą u weterynarza.

        Po drugie, stan kotki bez zmian - jeść nie chce, tzn. mięso ze świeżo otwartej puszki polizała, zjadła ze dwa kęsy i tyle. Przed chwilą dałam jej trochę Convalescence (30 ml roztworu) - nie myje się, więc ślady siłowego karmienia ma tu i ówdzie na futerku (zdecydowałam się jednak ją karmić choć troszkę, żeby organizm miał siły do walki). Spała dziś całą noc w naszych nogach. Mruczy przy głaskaniu. smile Generalnie poleguje - wyszła np. na balkon poleżeć na słońcu. Nie wstaje i nie wita nas w drzwiach, jak to zawsze robiła, gdy była zdrowa. Rzeczywiście mam wrażenie, że brzuch jest trochę opuchnięty. Nadal kaszle - ma infekcję, którą trudno jej zwalczyć przy tak niskich limfocytach.

        Zapytamy dziś lekarzy o inne możliwości diagnostyczne - może jeśli USG dopiero pojutrze, to np. rentgen by się dało zrobić wcześniej? Korzystamy z tej lecznicy: www.arswet.warszawa.pl/lecznica-arswet-uslugi-3.html

        Tylko Netinka korzysta z tej całej sytuacji - pootwieraliśmy kilka puszek z mięsem, mając nadzieję, że któreś Lolusi podpasuje. A teraz nasza grubaska na wiecznej diecie ochoczo wyjada - w końcu nie może się zepsuć suspicious
          • jottka Re: Podejrzenie płynu w jamie otrzewnej... 09.06.12, 13:24
            ja się nie znam, ale ty w stolicy mieszkasz? dzwoń po lecznicach, no nie wierzę, że w żadnej nie można usg od ręki zrobić, a skierowanie możesz chyba wziąć od twojego weta? tzn. opis, co należy jej dokładnie zbadać. nie czekałabym w takiej sytuacji do poniedziałku, to są ponad dwie doby do diagnozy.

            i podobnie - pytałaś weta, co ona może/ nie może jeść? nie znam się kompletnie, więc bałabym się, że dając nawet obiektywnie dobre jedzenie zaszkodzę lolce, bo np. coś może być za ciężkostrawne dla niej teraz albo co. a może powinna kroplówkę dostać czy coś, no wet niech się porządnie wypowie.

        • verdana Re: Podejrzenie płynu w jamie otrzewnej... 09.06.12, 13:21
          Spróbuj tu: Morcinka 32, 228615412
          Ursynów, Strzeleckiego 10e, tel.6449531
          Bielany, Schroegera 72A, tel.(22) 834-54-53 (w tej syn leczył kota, było OK)

          Tarchomin, Śreniawitów 9, tel 228890582. Tam pracuje mój znajomy Wojtek Sierakowski, ktory jest naprawdę doskonałym weterynarzem.
          --
          zpopk.blox.pl
          • jottka fip 09.06.12, 13:30
            www.vetopedia.pl/article44-1-Zakazne_zapalenie_otrzewnej_kotow__-_FIP_.html

            to jest link nie po to, żeby cię straszyć, tylko żebyś natychmiast szukała tego usg i dobrego weta (tzn. takiego, co nie każe czekać kilku dni na badania przy podejrzeniu zapalenia otrzewnej).
        • katia.seitz Re: Podejrzenie płynu w jamie otrzewnej... 09.06.12, 14:01
          Umówiłam się dziś w Multi-Wet na Gagarina na godz. 16.30 na USG, będę dawać znać.
          Wiem, co to FIP i jak jest groźny, czytałam na ten temat. Czytałam też, że często lekarze mówią o FIP gdy nie bardzo wiedzą, co kotu naprawdę jest uncertain Więc lepiej sprawę podrążyć.
          • jottka Re: Podejrzenie płynu w jamie otrzewnej... 09.06.12, 15:40
            katia.seitz napisała:

            > Umówiłam się dziś w Multi-Wet na Gagarina na godz. 16.30 na USG, będę dawać znać.

            o, i to jest info właściwesmile


            > Wiem, co to FIP i jak jest groźny, czytałam na ten temat. Czytałam też, że często lekarze mówią o FIP gdy nie bardzo wiedzą, co kotu naprawdę jest uncertain Więc lepej sprawę podrążyć.


            mnie zasadniczo chodziło o to, że jeśli jej się naprawdę zbiera płyn w otrzewnej, to do poniedziałkowego usg może zwyczajnie nie doczekaćsad a w każdym razie to jest już stan ciężki, więc nie ufałabym wetowi, który przy takich podejrzeniach odsuwa badania o kilka dni. bardzo dobrze, że znalazłaś lecznicę, teraz będziemy czekać na wiadomości, mam nadzieję, że dobre.
            • katia.seitz Re: Podejrzenie płynu w jamie otrzewnej... 09.06.12, 16:01
              Przesunęli nam wizytę w Multi-Wecie na 20.30, więc dam znać dopiero późnym wieczorem.

              Ja wiem, że sprawa jest poważna, i jej nie bagatelizuję (skuty kafelek w łazience chyba o czymś zresztą świadczy suspicious), ale zwracam uwagę, że nie jest tak prosto wszystko zorganizować logistycznie. Jak pisałam, jestem w zaawansowanej ciąży, mieszkam na obrzeżach miasta - kawałek drogi od komunikacji miejskiej, sama z kotką autobusem nie pojadę, prawa jazdy nie posiadam, a dodatkowo muszę jeszcze organizować opiekę dla trzylatka (zwykle jeździ po prostu z nami, co jest trochę problematyczne, bo rozrabia w gabinecie suspicious). No, ale na szczęście udało się zorganizować dziś wyjazd do weterynarza, więc już nieważne.
              • jottka Re: Podejrzenie płynu w jamie otrzewnej... 09.06.12, 17:09
                katia, no - ja cię nie znam, możesz sobie nie zdawać sprawy, co to znaczy płyn w otrzewnejsad ale wet powinien. zresztą nie rozumiem, dlaczego od razu nie mógł zbadać kocicy w takim stanie albo nie przekierował do kogoś, kto może.

                a, skojarzyło mi się - jak będziesz u weta, dopytaj, czy lolce jakichś środków przeciwbólowych nie trzeba podawać czy coś, znaczy w ogóle ich wypytaj na dziesiątą stronę. i bym wzięła telefon do nich, jeśli są całodobowi, a jak nie, to niech powiedzą, gdzie w razie czego można dzwonić. tak w celu dmuchania na zimnesmile
    • katia.seitz Po badaniach - dobre wyniki 09.06.12, 23:03
      Jesteśmy po wizycie w Multiwecie. Zrobiliśmy nie tylko USG jamy brzusznej, ale i rentgen płuc. Wieści są dobre, tzn. nic dramatycznego badania nie wykazały. Żadnego płynu w jamie otrzewnej nie ma, ogólnie narządy wewnętrznie w normie poza lekkim stłuszczeniem wątroby - ale wg lekarki, trochę to kwestia wieku, a trochę pewnie skromnego jedzenia w ostatnich dniach. Jelita pracują prawidłowo, kotka nie jest "zatkana". Płuca też OK, nie ma tam żadnego płynu, nie ma zapalenia płuc. Co natomiast jest: na pewno jest infekcja górnych dróg oddechowych (w tym kaszel, zdaniem lekarki "bardzo brzydki"). No i jest zupełny brak apetytu. Oraz brak odporności (b. niskie limfocyty), który nie wiadomo skąd wynika, ale skutkuje tym, że Lolusia mimo antybiotyków nie może pokonać tej infekcji.

      Byliśmy pod bardzo dobrym wrażeniem lekarki z Multi Wetu, naprawdę starała się głęboko kotkę zdiagnozować, uwzględniając bardzo wiele czynników. Na ten moment zaleciła kontynuacje antybiotyku (w tym celu udaliśmy się do pierwszej lecznicy, bo nawet nie wiedzieliśmy, co Lolusia dostaje) oraz wzmocnienie odporności. Tak więc dziś kotka dostała dodatkowo zastrzyk Zylexis (ponoć to jest na odporność).

      W sumie nas to wszystko razem pocieszyło, tyle że ona nadal nic nie je... No nic, na wieczór dam jej trochę Convalescence (dziś zjadła tylko 30 ml w sumie), i będziemy liczyć na poprawę jutro.
    • katia.seitz Re: Lolusia nam się rozchorowała :( 10.06.12, 19:39
      W dniu dzisiejszym stan bez zmian. Leży i odpoczywa, jest osowiała, karmimy ją strzykawką bo jeść nie chce itp. Niedługo pojedziemy na kolejny zastrzyk (antybiotyk). Mam nadzieję, że ten Zylexis na odporność pomoże jej zwalczyć infekcje - w tej chwili wygląda to tak, że organizm jest słaby i nie może sobie poradzić z wirusem. Czytałam dobre opinie o tym leku.
      Dzięki za wszystkie dobre słowa wink
    • katia.seitz Jest poprawa :) 12.06.12, 10:41
      No więc, wreszcie mogę napisać, że jest lepiej.
      Odnośnie jedzenia: wylizuje sosik z Whiskasa (zdecydowałam się kupić toto, bo czytałam, że jest aromatyzowane i koty pozbawione apetytu często potrafią się na whiskas właśnie skupić). Polałam jej whiskas żółtkiem i wylizała troszkę jednego i drugiego. Lepiej też się czuje ogólnie, wczoraj pierwszy raz od czasu zachorowania przywitała mnie w drzwiach, jak to ma w zwyczaju smile Weterynarz mówi, że osłuchowo też widać poprawę.
      Nasz dom jest cały zastawiony miskami z kocim jedzeniem różnego typu (czego Lolusia nie zje, przejmuje Netinka, ale nie jest w stanie tego przejeść...), już parę puszek wynieśliśmy pod śmietnik wychodzącym kotom suspicious
      W ogóle to wczoraj wróciliśmy od weterynarza o 1 w nocy - przyjechaliśmy parę godzin wcześniej, ale co chwila przywożono dramatyczne i nagłe przypadki (psy ze zmasakrowanymi łapami, w stanie agonalnym itp.). Koczowaliśmy pod kliniką razem z panią, która przywiozła kotkę z podejrzeniem ropomacicza - my z dzieckiem, ona też, dzieci o północy hasały na chodniku przed kliniką, bo w środku były kałuże krwi - i się śmieliśmy, że miłośnicy zwierząt muszą mieć nieźle narąbane w głowie wink
      Dziś Lolusia dostanie zastrzyk na odporność i kolejny antybiotyk. Powinna go kontynuować jeszcze przez parę dni, problem w tym, że jutro mój mąż wyjeżdża w delegacje i nie będę mieć możliwości jej transportowania do weterynarza. Pani doktor pokazała mi, jak się robi zastrzyk, i zapewniła, że sobie poradzę. Trzymajcie kciuki...
      • lampka_nocna5 Re: Jest poprawa :) 12.06.12, 11:12
        zastrzyki robi się banalnie łatwo - robi się taki namiocik ze skóry i centralnie w namiocik. trzeba tylko uważać, żeby nie przebić na wylot (zdarza się, niestetysmile) i żeby trafić podskórnie, a nie śródskórnie - jak śródskórnie, najprawdopodobniej nie podasz leku, bo tłoku w strzykawce nie wciśniesz.
        Alternatywnie można też kici podawać antybiotyk w tabletkach.
        Trzymam kciuki
        --
        Amfa, koka... to wszystko dla dzieciaków.
        Prawdziwy twardziel wciąga tylko sproszkowane chili.
          • niutaki Re: Jest poprawa :) 12.06.12, 11:34
            dobre wiescikiss duzo zdrowiasmile
            --
            Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spierdalaj w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
          • ewarudo Re: Jest poprawa :) 12.06.12, 20:07
            Dasz radę!
            Początki może i są straszne (chyba z nerwów, bo technicznie to proste), bo naprawdę, tysiąc razy prościej zrobić kotu zastrzyk (nawet takiemu średnio ugodowemu i mało współpracującemu) niż podać kotu tabletkę!
            Po kilku razach, będziesz podawać zastrzyki jednocześnie karmiąc dziecko i rozmawiając przez telefonwink
            Własnoręczne robienie zastrzyków jest bardzo wygodne, oszczędność czasu, pieniędzy, stresu. No i dodatkowe umiejętnościwink Same plusy!
            • jottka Re: Jest poprawa :) 12.06.12, 21:37
              no nie masz to jak dobry wetsmile a zastrzykami się nie przejmuj, swego czasu musiałam je robić podejrzliwie nastawionemu psu - i faktycznie po paru razach człowiek osiąga nonszalancką wprawę. a lolka osłabiona, to nie zaprotestuje przesadnie mocnosmile

              sie nie znam, ale kiedyś mojej małej wtedy kocicy dawałam jeszcze dodatkowo trilac na podniesienie odporności, łapała wszystkie możliwe zakażenia bakteryjne, no tragedia. znaczy jak lola na antybiotykach i dodatkowych lekach, to może nie wadziłoby ją jeszcze dobrymi bakteriami podkarmić? zapytaj może weta przy okazji.
    • katia.seitz :) 14.06.12, 00:04
      Zrobiłam Lolusi zastrzyk jak jadła (co za piękny widok smile), nawet się nie zorientowała.
      Notabene, z upodobaniem wcina teraz Kitekata i saszetki z Rossmana, a na dotychczasowe jedzenie - Animondę Carny - patrzy z niechęcią. Będę musiała ją z powrotem przestawić, gdy już całkiem wydobrzeje suspicious

      Jeszcze ciekawostka - dwoje weterynarzy dziwiło się, że Lolusia jest wysterylizowana, bo podczas badania zachowywała się jak kotka w czasie rujki - stroszyła ogon i nadstawiała tyłek. Rzeczywiście, ma takie tendencje, napina ogon i jakby nim faluje. No i jest strasznie przymilna wink Czytałam o takich przypadkach, że czasami pomimo sterylizacji zostają kotce jakieś resztki jajników czy coś, a wraz z nimi pewne zachowania - może Lolusia jest jednym z nich.
      • mamaalana1 Re: :) 14.06.12, 08:16
        Nie wiem, ale wydaje mi się to normalne. Moja wysterylizowana kotka ma to samo. Zawsze dupsko wypina jak się ją głaszcze- przód leży a dupina wysoko w górze. Tak samo z tym ogonem wyciera się, napręża, a ogon jakby miał parkinsona.
        I to jest zawsze, nie ma okresów jak w rui.
        Super, że kotka dochodzi do siebie.
        Pozdrawiam.
      • miriam_73 Re: :) 14.06.12, 09:45
        Miśka jest po sterylce, ale jak tylko zaczyna się ją smyrać po zadku to go podnosi i wypina. Ot, taki "damski" odruch wink Młoda, która od kociaka nie miała nigdy kontaktu z kocurami i sterylizowana była jako 9-miesięczne kocię, takich odruchów nie ma, chociaż ogon pręży w takich wypadkach zawsze.
        --
        Moje Podróże
        community.webshots.com/user/miriam_1973/albums/most-recent
      • andy3458 Re: :) 14.06.12, 11:09
        Moja Kicia sterylkę też ma już dawno za sobą, ale podczas pieszczot zachowuje się tak jak w rujce. Ogon do góry, pupsko też, ociera się głową o ręce i domaga się głaskania. Z tym że przed sterylką robiła to najczęściej w czasie rujki, a teraz po kilka(naście) razy dziennie. smile
        --
        Lepiej na zakątku poczytać o kotach, niż na innych forach o jakichś głupotach.
        • barba50 Katiu 24.06.12, 09:45
          Jak się czuje Lolusia? Mam nadzieję, że brak wieści to dobra wiadomość suspicious
          --
          https://img594.imageshack.us/img594/2397/banerekfora4.png https://wstaw.org/m/2012/04/08/banermisi.gif
          https://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
    • katia.seitz Re: Lolusia nam się rozchorowała :( 24.06.12, 09:48
      Lolusia całkowicie zdrowa, od ładnych paru dni jest w "przedchorobowej" formie. Apetyt ma jeszcze większy niż przed chorobą, no więc ją karmimy, bo troszkę schudła. Dziś rano, gdy jeszcze próbowaliśmy spać, ta pasiasta małpa dopominała się jedzenia tak intensywnie (mrucząc nam do ucha, polując na nasze ręce), że w końcu ściągnęła mi na głowę zasłonę razem z karniszem suspicious (mamy taki dość słabo zamocowany i wystarczy, że kot pociągnie mocniej za zasłonę...)
    • katia.seitz Pokaże wam zdjęcia :) 28.06.12, 14:42
      A oto Lolusia po wyzdrowieniu.

      Jedno zdjęcie jest z aktualnym Newsweekiem - jakiś czas temu pomyślałam, że będę na potrzeby forum fotografować Lolusię niczym Fidela Castro, z bieżącym numerem gazety, żeby uwiarygodnić, iż jest u nas nadal cała i zdrowa tongue_out
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/cf/dc/g7kp/qXmYLKvQYExHOoEh2X.jpg

      A drugie, to takie bałaganiarsko-intymne zdjęcie zrobione o 5 rano, gdy wszyscy poza mną smacznie spali... Dodam, że w tym łożu muszę się jeszcze zmieścić ja (moja poduszka aktualnie zajęta przez Netinkę) a za 2 miesiące - kolejna domowniczka (gatunku ludzkiego) wink
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/cf/dc/g7kp/Abimo7Li5a6fFaAfTX.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka