Kindersztuba i bon ton

09.06.12, 13:49
Od kilku dni mam nowych sąsiadów. Mili, młodzi, ekologiczni. Fajni. Pierwszego wieczoru przyszli się przedstawić. Na rękach trzymali pięknego, rudo-białego persa. Kot także został przedstawiony: Jędrek. Zapytali, czy "nie mam nic przeciwko temu, że po sąsiedzku będzie mieszkał kot?". Zamurowało mnie, pierwszy raz ktoś pytał o taką rzecz. W Polsce to niepraktykowane. Ponieważ nie miałam nic naprzeciwko (jak się łatwo domyślić) przedstawiłam dwunożnych wirtualnie (bo akurat byłam sama w domu) i ogony organoleptycznie: przez wyklepanie i wygłaskanie. Moje trochę syczały, bo rudy Jędrek popatrywał z wysokości ramion swojej Pani, ale przyszły się przywitać jak na na dobrze wychowane koty przystało.
No miło mi się zrobiło. I sąsiedzi mili i koty lubią i Jędrek bardzo piękny. No i ta przedwojenna kindersztuba....
pzdr
    • jottka Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 15:43
      jednakowoż z wizytą zapoznawczą udałabym się bez ukochanego jędrusiasmile nie każdy jest miękką poduchą jak pers, któremu wszystko zwisa, gdybyście mieli nerwowego kocura (jak ja) albo agresywnego huskiego, to mogłoby być różnie.

      do mnie kiedyś też przybył z wizytą zapoznawczą bardzo przyjaźnie nastawiony pers, tyle że mój ziuteczek na widok ruchomej góry futra zbladł i rzucił się pod wannę, skąd nie wylazł przez następnych parę godzin. no najwyraźniej objawił mu się koci frankensteinsmile
      • mary_ann Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 16:23
        >>jednakowoż z wizytą zapoznawczą udałabym się bez ukochanego jędrusia

        Dokładnie, Kotów kindersztuba nie obowiązuje, a ludzie jednak nie powinni ich antropomorfizować. Kot (własny i ten sąsiadów też) to zwierzę terytorialne i panowanie na własnym terenie jest podstawą jego poczucia bezpieczeństwa.
    • gazeta_mi_placi Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 16:39
      Sympatyczne, a mieszkasz w domu czy w bloku?
      • kusama Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 19:11
        W staromiejskiej kamienicy
        pzdr
    • lashqueen Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 16:42
      Rzeczywiście osobliwe. Ja bym nie pytała sąsiadów o pozwolenie na posiadanie przeze mnie kotów w moim domu i na moim podwórki. Nic im do tego. To tak, jakby pytać, czy sąsiadom nie przeszkadzają moje dzieci (gdybym je miała). Pod kinderstubę bym tego nie podciągała, bo to są nasze prywatne sprawy i pełne prawo smile
      • elle-joan Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 16:46
        lashqueen napisała:

        > Rzeczywiście osobliwe. Ja bym nie pytała sąsiadów o pozwolenie na posiadanie pr
        > zeze mnie kotów w moim domu i na moim podwórki. Nic im do tego. To tak, jakby p
        > ytać, czy sąsiadom nie przeszkadzają moje dzieci (gdybym je miała). Pod kinders
        > tubę bym tego nie podciągała, bo to są nasze prywatne sprawy i pełne prawo smile

        No właśnie. Jak napisałam już, to wg mnie sztucznie ugrzecznione. Nie wiem w jakim kraju rzecz się dzieje, ale u nas (UK) zdarza się, że gdzieś nie można trzymać zwierza, ale tu zgoda sąsiadów nic nie zmieni.
        • lashqueen Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 17:01
          To była pewnie taka kokieteria z ich strony. Chcieli się przywitać i przy okazji pochwalić, jakiego mają pieknego Jędrusia smile
          • elle-joan Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 17:09
            lashqueen napisała:

            > To była pewnie taka kokieteria z ich strony. Chcieli się przywitać i przy okazj
            > i pochwalić, jakiego mają pieknego Jędrusia smile

            A no to jest całkiem zrozumiałe. Też bym chętnie obiegła okolicę żeby pochwalić się moją futrzastą dumą chociaż ma sporo mniej kudłów od persa, to dla mnie najpiękniejsza.
    • elle-joan Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 16:44
      Dziwne to pytanie, czy nie masz nic przeciwko sąsiedztwu kota. Sztuczne. Nie wiem, czy to domki, czy bloki, ale jeżeli nie ma jakiegoś odgórnego zakazu, to co masz niby powiedzieć? I czy oni byliby gotowi się wyprowadizć albo oddać Jędrusia? Chyba, że chodzi o to, że Jędruś będzie Was odwiedzał przez dziurę w płocie. Moja tak właśnie robi.
    • jerrykot1 Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 16:58
      Kindersztuba - kindersztubą, miło znać sąsiadów i rozpoznawać ich nie tylko po marce samochodu na parkingu. Zachowanie młodych miłych właścicieli Jędrusia ma jeszcze jeden - moim zdaniem - praktyczny aspekt. Gdyby - nie daj Boże - Jędruś się niedobrowolnie znalazł w naszym ogrodzie - będziemy mogli przynajmniej zawiadomić jego właścicieli niezwłocznie, nie czekając na tabuny ogłoszeń w miejscach publicznych, jak to ma zazwyczaj miejsce w przypadkach nieraz opisywanych, także tutaj.
      • elle-joan Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 17:07
        jerrykot1 napisała:
        Gdyby - nie daj Boże - Jędruś
        > się niedobrowolnie znalazł w naszym ogrodzie

        Raczej dobrowolnie, a wręcz samowolnie tyle, że bez powoleństwa państwa właścicieli smile
        • jottka Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 17:11
          a faktycznie, ciekawe, co by zrobili, gdybyś nagle spojrzała niewidzącym wzrokiem i zamruczała - "nienawidzę persów, nienawidzę persów..."smile
          • kusama Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 19:24
            smile ha ha ha! Miałabym przerąbane na niwie sąsiedzkiej smile


            Chyba już wiem o co chodzi. Jędrek każe się wyspacerowywać na klatkę schodową. Pani siada na schodku, Jędruś łazi i obwachuje kąty. Może dlatego to pytanie czy nie będzie mi przeszkadzał kot?

            pzdr
          • esimona Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 19:26
            Chciałabym, żeby nowi sąsiedzi przyszli do mnie przedstawić się i nie traktowałabym z taką powagą pytania o możliwość zamieszkania po sąsiedzku kota. Przecież wiadomo, że nie o to chodzi. Młodzi, tak jak to jest praktykowane na za chodzie, przyszli przedstawić się sąsiadom całą rodziną i zawrzeć sąsiedzką znajomość.
            U nas takie formy to rzadkość. Na ogół o zmianie sąsiadów dowiadujemy się widząc wnoszone meble, słysząc odgłosy remontu, wiercenie dziur itp.
            Mnie zachowanie młodych bardzo się podoba.
            • babcia47 Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 20:30
              mi tez..przy okazji dowiedzieli się z kim będą mieli wspólne tematy (kociarze i wielbiciele ogoniastych), a w ten sposób zdobywa się całą masę znajomych, znaczy przez zwierzaki..ja w bliskim sąsiedztwie mam "przystojnego" i b.towarzyskiego labradorka..ale dowiedziałam się o tym dopiero, gdy próbował mi wejśc do samochodu przez przymknięte okno, gdy samowolnie udał się na zapoznawanie z sąsiadami..wink
            • gazeta_mi_placi Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 22:12
              Dokładnie, miły gest, a kot był tylko pretekstem poznania nowych sąsiadów i przedstawienia się.
              • elle-joan Re: Kindersztuba i bon ton 09.06.12, 22:34
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Dokładnie, miły gest, a kot był tylko pretekstem poznania nowych sąsiadów i prz
                > edstawienia się.

                No właśnie, zazwyczaj bierze się na tę okazję kawałek ciasta własnej roboty, ale jak ma się takiego pięknego Jędrusia, to można się wkupić w łaski bez ciasta... wink
                • gazeta_mi_placi Re: Kindersztuba i bon ton 10.06.12, 12:35
                  Pod warunkiem, że kotek równie smaczny jak ciasto wink
                  • ajaksiowa Re: Kindersztuba i bon ton 10.06.12, 14:26
                    A może Kusama jest jakoś oznakowana że ma kociaste?np.wycieraczka,albo wiedzieli o tym od innych sąsiadów?Jeżeli nie -to faktycznie ryzykowali .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja