kusama
09.06.12, 13:49
Od kilku dni mam nowych sąsiadów. Mili, młodzi, ekologiczni. Fajni. Pierwszego wieczoru przyszli się przedstawić. Na rękach trzymali pięknego, rudo-białego persa. Kot także został przedstawiony: Jędrek. Zapytali, czy "nie mam nic przeciwko temu, że po sąsiedzku będzie mieszkał kot?". Zamurowało mnie, pierwszy raz ktoś pytał o taką rzecz. W Polsce to niepraktykowane. Ponieważ nie miałam nic naprzeciwko (jak się łatwo domyślić) przedstawiłam dwunożnych wirtualnie (bo akurat byłam sama w domu) i ogony organoleptycznie: przez wyklepanie i wygłaskanie. Moje trochę syczały, bo rudy Jędrek popatrywał z wysokości ramion swojej Pani, ale przyszły się przywitać jak na na dobrze wychowane koty przystało.
No miło mi się zrobiło. I sąsiedzi mili i koty lubią i Jędrek bardzo piękny. No i ta przedwojenna kindersztuba....
pzdr