Co zawiera karma dla zwierząt

24.06.12, 22:34
Znalezione na miau

ff
Wysłany: 23 Cze 2012r. 16:28
Cytuj
Znalezione w sieci:

Utylizacja została ochrzczona mianem "cichego przemysłu". Każdego roku w USA ponad 286 zakładów utylizacyjnych spokojnie przerabia ponad 12,5 miliona ton zdechłych zwierząt, tłuszczu i resztek mięsa. Jako wyraziciel nastrojów opinii publicznej PR Watch zauważył, że utylizatory "są zadowoleni z faktu, iż większość ludzi jest nieświadoma ich istnienia".

Kiedy ostatniego lata VanSmith, reporter gazety City Paper, odwiedził Baltimore's Valley Proteins (nazwa jednego z zakładów utylizacyjnych - przyp.tłum.), zauważył, że "hoggersy" (duże kadzie używane do rozdrabniania i filtracji tkanek zwierzęcych przed ich wysmażeniem) zawierają części korpusów różnych zwierząt, od "zdechłych psów i kotów" zaczynając a na "szopach, oposach, jeleniach, lisach, wężach, słoniątku z cyrku" i resztkach Bozemana (policyjny koń, który "zginął w czasie pełnienia służby") kończąc.

Schroniska zwierząt z Baltimore przekazują przeciętnie co miesiąc do Valley Proteins ponad 1824 sztuki zdechłych zwierząt. W ubiegłym roku zakład ten przetworzył 150 milionów funtów (68 100 ton) rozkładającego się mięsa i kuchennych tłuszczów na 80 milionów funtów (36 320 ton) mięsnego pokarmu, mączki kostnej, łoju i żółtego tłuszczu. Trzydzieści lat temu większość utylizowanych resztek mięsnych pochodziła z małych sklepów i rzeźni. Obecnie dzięki gwałtownemu rozwojowi sieci restauracji serwujących tak zwany "fast food" niemal połowę surowca stanowi tłuszcz kuchenny i olej do smażenia.

Proces powtórnego wprowadzenia do obiegu (recykling) mięsa i kości zdechłych zwierząt domowych oraz dzikich stanowi zaledwie "ułamek produkcji, którą nie chcemy się chwalić" - oświadczył reporterowi City Paper dyrektor Valley Proteins, J.J. Smith. Zakład traktuje przetwórstwo tych zwierząt jako "służbę publiczną a nie działalność nastawioną na zysk" - twierdzi Smith - "jako, że nie ma w nich (tych zwierzętach) wiele białka...a jedynie kupa sierści, z którą trzeba sobie jakoś poradzić".

Aby uniemożliwić wprowadzenie odpadów rzeźnianych do spożycia przez ludzi, państwowe przepisy stawiają wymóg ich "denaturacji" (skażenia) przed opuszczeniem rzeźni i przekazaniem do zakładów utylizacyjnych. W czasie gdy sprawowałem funkcję inspektora, mięso było denaturowane przy pomocy fenolu (kwas karbolowy) i/lub kreozotu (środek stosowany do impregnacji drewna lub dezynfekcji). Obie substancje są silnie trujące. Według państwowych przepisów następujące substancje są dopuszczone do denaturacji mięsa: olej napędowy, nafta, fenol i citronella (środek do odstraszania insektów wytwarzany z cytrynowej trawy).


Tusze padłego bydła poddane działaniu wyżej wymienionych chemikaliów mogą stać się surowcem do produkcji pokarmu dla zwierząt domowych. Ponieważ zakłady utylizacyjne nie podlegają rządowej kontroli, mogą one przetwarzać ciała dowolnych zwierząt - nawet psów i kotów. Jak oświadczyła dziennikarzowi Chronicle Eileen Layne z CVMA: "Kiedy etykietka na pokarmie dla zwierząt domowych zawiera stwierdzenie: - oznacza to, że zawiera on rozgotowane i przetworzone zwierzęta, włącznie z kotami i psami".

Niebotyczne koszty robocizny są jednym z czynników ekonomicznych zmuszających zrzeszenia hycli i utylizatorów do oszustwa. Odcinania obroży przeciw pchłom i rozwijanie zepsutych steków jest operacją zbyt kosztowną i zakładów utylizacyjnych nie stać na to. Każdego tygodnia miliony paczek owiniętego w plastyk mięsa trafia do procesu utylizacyjnego i stąd bierze się jeden z niepotrzebnych składników pokarmu dla zwierząt.



[W styczniu 1990 roku gazeta San Francisco Chronicle opublikowała makabryczny, dwuczęściowy artykuł opisujący, w jaki sposób zagubione psy, koty i zwierzęta ze schronisk są rutynowo przerabiane przez zakłady utylizacji zwierząt na m.in. pokarm dla zwierząt domowych. Według prowadzącego badanie w tej sprawie, który dostarczył dane Chronicle, gazeta ta skróciła tę historię i usunęła z niej wiele udokumentowanych przezeń zarzutów. Raport, który opracował on dla telewizji ABC został również znacznie rozmydlony. W końcu przesłał swoje dane do Earth Island Jurnal'u. Przed przedrukowaniem tego artykułu w NEXUSie poproszono jego wydawcę o niepodawanie nazwiska jego autora, który w wyniku kierowanych pod jego adresem gróźb zmuszony został do opuszczenia wraz z żoną San Francisco i ukrycia się.]

Podłoga zakładu utylizacji zwierząt pokryta jest zwałami "surowego produktu" - tysiącami martwych psów i kotów; bydlęcych, owczych, świńskich i końskich głów i kopyt; całymi skunksami, szczurami i szopami, które czekają na przetworzenie. W wynoszącej ponad 30 stopni Celsjusza temperaturze te stosy nieżywych zwierząt zdają się jednak żyć swoim własnym życiem za sprawą rojących się w nich milionów robaków.

Dwaj mężczyźni w maskach na twarzach pracują jako operatorzy miniładowarek typu Bobcat wrzucając "surowy" materiał do mającego dziesięć stóp (3 m) głębokości zbiornika wykonanego z nierdzewnej stali. Są to pracujący "na czarno" Meksykanie, którzy jako jedyni zgodzili się wykonywać tę brudną pracę. Umieszczona na dnie pojemnika gigantyczna maszynka do mięsa zaczyna się obracać. Dźwięk pękających kości i miażdżonego mięsa zamienia się w koszmar, którego nie da się zapomnieć.

Proces utylizacji polega na gotowaniu surowego materiału w celu usunięcia z niego płynów i tłuszczu. Zakład utylizacyjny to coś w rodzaju gigantycznej kuchni. Jej główny "kucharz" czuwa nad doborem surowego materiału, tak aby zachować odpowiednie proporcje między ilością korpusów zwierząt domowych, bydła, odpadów drobiowych i odrzutów z supermarketów.

Po pokrojeniu na drobne kawałki cała masa zostaje przetransportowana do następnej maszynki w celu jej dokładnego rozdrobnienia. Następnie jest podgrzewana do temperatury 140 stopni Celsjusza, a potem non stop gotowana 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. W czasie tego ciągłego procesu gotowania mięso rozgotowuje się i oddziela od kości tworząc gorącą "zupę", z której wydziela się żółty tłuszcz lub łój, który jest zgarniany z jej powierzchni. Rozgotowane mięso i kości są wkładane do prasy i młyna, które wyciskają resztki płynów i mielą wszystko na granulat. Wstrząsowe sita odsiewają nadmiar włosia i duże kawałki kości. Po zakończeniu procesu przetwarzania danej porcji zostaje jedynie żółty tłuszcz oraz mięso-kostne pożywienie.

Jest to rzeczywiście prawda. Z rozeznania, jakie zrobiłem, okazało się, że zarówno Kite-Kat, jak i Whiskas, najpopularniejsze w Polsce pokarmy dla kotów, są produkowane w opracowaniu o recepturę i licencję opracowaną w Waltham w okręgu Middlesex we wschodniej części stanu Massachusetts w USA. Żeby rozwiać wątpliwości, skontaktowałem się za pośrednictwem Internetu z autorką artykułu, Ann Martin, prosząc ją o opinię na temat polskich producentów takiej karmy dla zwierząt domowych, jak Kite-Kat, Whiskas i Pedigree Pal. Oto jej odpowiedź: „Witam! Moje wydawnictwo, NewSage Press, przekazało mi pana pytania dotyczące pokarmów dla zwierząt domowych sprzedawanych w Polsce firmy Kite-Kat, Whiskas i Pedigree Pal. Ich macierzystą jest Mars z korporacji Uncle Ben i niektóre z nich mogą zawierać karmę mięsną zawierającą mięso uśpionych kotów i psów. Ta firma jest zaangażowana bezpośrednio lub przez swoją macierzystą jednostkę w eksperymenty na zwierzętach. Jeśli będzie pan potrzebował dodatkowych informacji, proszę mnie o tym powiadomić. Z poważaniem, Ann Martin.” Zatem nie ma co oczekiwać, że u nas jest inaczej – przyp. tłum.
forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=143357
    • mysiulek08 Re: Co zawiera karma dla zwierząt 28.06.12, 02:05
      Pytanie czym wiec karmic kota,, jesli ow jada wylacznie sucha karme?

      ps wyslalam Ci PW na miau
    • wadera3 Re: Co zawiera karma dla zwierząt 28.06.12, 10:13
      NO to pozostaje mi tylko cieszyć się, że moja jadają prawie wyłącznie surowiznę.
      • barba50 Re: Co zawiera karma dla zwierząt 28.06.12, 10:22
        Może nie dajmy się zwariować???
        • karple Re: Co zawiera karma dla zwierząt 28.06.12, 10:50
          barba50 napisała:

          > Może nie dajmy się zwariować???

          No właśnie!! Nie dajmy się zwariować- bo będzeimy musieli zboirowa zagłodzić nasze mruczydła!!! Moja Nelka nie je nic poza suchą karmą, więc co mam jej zrobić?? Od małego kociego dziecka wpiernicza TYLKO suche bo na inne się wypina i żyje, na chorą ani nieszczęśliwą nie wygląda big_grin Natomiast Maja je wszystko: suche, mokre, surowe, gotowane, podarowane, znalezione i ukradzione ( kradnie ona nam ze stołu lub kanapki, a nie my dla niej ha ha ha ) i tez jest zdrowa i szczęśliwa smile
          A tak na marginesie do autora wątku: jaką masz pewność co jesz w kiełbasie, szynce, pasztecie itd. ??? Masz 100% pewność że nie ma tam nic domieszanego, albo czy sałata nie rosła w złym środowisku?? Może wszyscy przestańmy jeść- a co!!! Będziemy zdrowsi big_grin big_grin
        • mary_ann Re: Co zawiera karma dla zwierząt 28.06.12, 11:35
          barba50 napisała:

          > Może nie dajmy się zwariować???

          Podpisuję się obiema ręcyma.
          Dorzucając retoryczne pytanie, czemuż to karmione tak toksycznymi karmami zwierzęta domowe dożywają na ogół - w przeciwieństwie do dzikich braci - później starości, na ogół w co najmniej przyzwoitej kondycji...
          • k1234561 Re: Co zawiera karma dla zwierząt 29.06.12, 06:26
            Ale na końcu posta jest mowa o karmach Whiskas,Kitekat i Pedigree Pal.Przecież wiadomo,że nikt kto choć trochę zna się na kotach,albo umie analizować skład karm nie kupi swemu kotu karmy z supermarketu,w której jest 3 lub 4% mięsa lub produktów pochodzenia zwierzęcego.
            Jak już karmić suchą karmą to chociaż porządną,Orijen, Applaws,Hill's,Royal Canin.
            • fajnykotek Re: Co zawiera karma dla zwierząt 29.06.12, 11:29
              Wbrew temu co piszesz kota moich rodziców skończyła niedawno 19 lat. Od małego jada wyłącznie produkty whiskas suche i mokre. Jak była mała to whiskas dopiero wchodził do naszych sklepów i byliśmy szczerze przekonani, że bardzo dobrą karmę kupujemy.
              • mary_ann Re: Co zawiera karma dla zwierząt 29.06.12, 19:13
                fajnykotek napisała:

                > Wbrew temu co piszesz kota moich rodziców skończyła niedawno 19 lat. Od małego
                > jada wyłącznie produkty whiskas suche i mokre. Jak była mała to whiskas dopiero
                > wchodził do naszych sklepów i byliśmy szczerze przekonani, że bardzo dobrą kar
                > mę kupujemy.

                To było wtedy powszechne przekonanie - przecież to były zachodnie karmy! Kociarze od ust sobie odejmowali (własne jedzenie, nie karmysmile, żeby zafundować to cudo swoim zwierzakom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja