Umarł kotek :(

26.07.12, 21:11
Dziś popołudniu ktoś przejechał naszego kotka.. Przed domem na naszych oczach, kicia wybiegła nagle na drogę i mimo, że nie jest ona ruchliwa i na godzinę przejeżdżają może 2 samochody to stało się nieszczęście. Umarła od razu-machnęła tylko ogonkiem. Siedzę i ryczę. Wiem który to samochód więc i właściciela znajdę ale czy to coś da? Czy prawo przewiduje jakiekolwiek konsekwencje? Jechał dość szybko ale nie ma żadnego znaku ograniczenia-poza tym to piachowa droga między domami. Półmózg nie pomyśli, że nawet dziecko może mu tam wybiec na ulicę.. Znajdę go i powiem do słuchu tylko co z tego.. Druga kicia chyba nie wie jeszcze co się stało ale będzie szukać siostry pewnie. Szkoda mi słów. Dziękuję za uwagę.
    • olinka20 Re: Umarł kotek :( 26.07.12, 21:43
      Bardzo mi przykrosad
      • niutaki Re: Umarł kotek :( 26.07.12, 23:18
        wspolczuje bardzosad
        • elphina Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 08:56
          Nie mogłam spać a od rana córka 1,roku pyta gdzie drugi "tot"? Bo rano zawsze karmiła dwie mordki. Druga kicia chce wyjść do ogrodu a ja nie wiem czy ją wypuścić..ale nie będzie szczęśliwa w domu uncertain i miałka i miałka po drzwiami.
          • rege2 Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 09:08
            bardzo Wam współczuję
            rozumiem, co przezywasz
            trzymajcie się jakoś
            dla innych to tylko kot, dla nas przyjaciel...
            przed tygodniem zawiozłam moją kicię na eutanazję..myślałam, że dam radę...ale ta cisza, pustka po kotku, stres i ból głowy...każdy kątek ją przypomina
            została jej matka..pewnie na swój sposób tęskni
            • hanka20074 Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 09:26
              sad
            • czarna.kotka.psotka Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 10:07
              Elphina i Rege współczuję Wam serdecznie. Ja sama kilkakrotnie widziałam ciałka kotów i psów na poboczu drogi - widok potwornie przykry.
              Dlatego mam dużo ciepłych uczuć dla osób, które zatrzymują swój pojazd, aby przepuścić dostojnie idącego przez ulicę kota czy szybko przebiegającego psiaka. Niech im wszystkie drzewa na trasie gumowe będą.
              Pozostaje mieć nadzieję, że Wasi przyjaciele wrócą w nowych futerkach.Trzymajcie się.
              • niutaki Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 10:38
                wlasnie, sa ludzie ktorzy zwalniaja, przepuszczaja zwierzeta, ja tak zawsze robie, moj maz przepuszczal jeza ostatnio, mi wyskoczyl zajac i da sie, jak czlowiek chce to w wiekszosci przypadkow mozna zwolnic bezpiecznie i zwierzaka nie potracic...
                • czarna.kotka.psotka Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 12:20
                  Głowy za to nie oddam (szkoda byłoby mi stracić ją przed spotkaniem w niedzielę), ale to chyba ostatnio w Krakowie motorniczy zatrzymał tramwaj, żeby jeżyk mógł bezpiecznie przejść (albo zostać przeniesiony) na drugą stronę torów. A myślę, że to wymagało więcej wysiłku i spostrzegawczości niż zatrzymanie samochodu przed kotem.
                  • niutaki Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 14:35
                    no wlasnie, jak sie chce to mozna, dobrze ze jeszcze sa tacy ludziesmile
                    • wiesia.and.company Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 14:56
                      Ojej, tak mi bardzo przykro. To okropne!
                      Dopadłabym tego, kto przejechał kocinkę z premedytacją na takiej spokojnej drodze. Bo przecież nawet nie przyhamował, nie obejrzał się, nie wyleciał z samochodu, żeby zobaczyć jaki jest stan kotka, może pomóc. Zrobił świadomie. Dopadnij człowieka i nawrzeszcz, że na drodze mogło się znaleźć dziecko, że taka droga wymusza wolniejszą jazdę, bo przecież może się nawet uszkodzić resor czy podwozie... Bezmózgowiec. Ale uświadom. Poza tym, że zabił życie świadomie odebrał życie, to przecież prawnie kotek był Twoją własnością, a więc dokonał unicestwienia w świetle prawa Twojego mienia (czy jak to nazwać) - przepraszam, że tak to materialnie ujmuję, ale dla takiego bezmózgowca to może taki argument trafi - okłam, że kocinka była ze specjalnej hodowli, drogiej rasy i że straciłaś przyjaciela a także... no i takie tam.
                      Kocineczko, Twoja Pani Cię kochała, szkoda że nie dane Ci było dłużej mieć tej miłości.
                      • czarna.kotka.psotka Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 15:43
                        Tylko widzisz, Wiesiu, jest problem. Dla nas, Zakątkowiczów: kociolubnych i (jak przypuszczam) zwierzaczkolubnych każde kocie, pieskowe, ptaszkowe lub jeżykowe życie jest ważne i cenne. Staramy się je chronić i ratować. Niestety, nadal w naszym społeczeństwie dominuje przekonanie, że "to tylko zwierzę", a człowiek jest jego panem i władcą i jak chce, to może go skrzywdzić. Jak czytam różne drastyczne historie o zwierzętach głodzonych, bitych i podobnie krzywdzonych, to tylko życzę sprawcom, żeby ich spotkał taki sam los. I mało mnie obchodzi umarzanie spraw przez sądy z powodu "znikomej szkodliwości społecznej". Niewiele dadzą zmiany prawa (nawet zaostrzanie kar), jak nie będą egzekwowane i nie zmieni się nasza mentalność.
    • sadosia75 Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 16:56
      O ile się orientuję to pozostawienie zwierzęcia po potrąceniu i nie udzielenie mu pomocy weterynaryjnej jest karane.Zresztą tak czy siak bym zgłosiła to na policję. gnojowi bym nie odpuściła nic a nic.
      • pi.asia Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 18:44
        Sadosia ma rację - zgłoś na policję! Ja bym to podciągnęła pod zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem a na pewno z premedytacją.
        Jeśli trafisz na myślącego policjanta, to gnojowi będzie ciepło.
        Życia kocince to nie wróci, ale może do gnoja coś dotrze.
        Współczuję. Dobrze, że chociaż nie cierpiała długo...
        • mitta Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 19:25
          Strasznie mi żal i Was, i kotka.
      • annb Re: Umarł kotek :( 27.07.12, 20:00
        www.kroliki.net/pl/prawo/szkolenia/przykladowy-kazus---potracenie-psa-przez-samochod
        • elphina Re: Umarł kotek :( 28.07.12, 09:00
          Widzę, że druga kicia czuje się samotna. Cały czas przychodzi się tulić i głaskać-a to nie w jej stylu. Chodzi i szuka.. Wypuszczam ją na dwór ale denerwuję się czy wróci-chociaż ona nie wychodzi tak chętnie za ogrodzenie.
          • kotapsota Re: Umarł kotek :( 28.07.12, 09:11
            Przytulamy w smutku...Bardzo Wam współczujemy. Na pewno niedługo przyjdzie "Tot" w innym futerku i dziecko i kocia siostrzyczka znajdą w nim swoja kiciusię....Trzymaj się kochana, mocno przytulamy....
            Joanna z futrami
            • marzena_gabi Re: Umarł kotek :( 28.07.12, 21:43
              mocno tulę, a temu idiocie chętnie bym dokopała.......wrrrrrrrrrrrrrr
    • mysiulek08 Re: Umarł kotek :( 29.07.12, 01:16
      Bardzo mocno Ci wspolczuje. Ostatnio niemal na moich rekach odszedl Czarny Puma, kot nie nasz, ale swoj sad

      Najwyrazniej ustawa w Polsce taki czyn uwaza za przestepstwo, wiec dzialal, zglos na policje, dogadaj gn..... Dodatkowy argument 'dzis kot, jutro dziecko" powiniem duzo pomoc. Smierc Twojej kici musi byc wyrownana.

      My niestety nie mamy takich mozliwosci prawnych by Czarnej Pumie wynagrodzic okrutna smierc.
      • kasiak37 Re: Umarł kotek :( 29.07.12, 13:08
        kotka szkoda to oczywista oczywistosc.
        Sorry ze to napisze,ale dlaczego obwiniasz tylko tego kierowce?Taka sama wina spoczywa i na Tobie,ze pozwolilas kotu wychodzic za ogrodzenie na ulice.I jak sama napisalas,kot wyskoczyl nagle pod kola(byc moze wywolam tym burze no ale trudno,ja tak to widze).
        Sama mam 4 koty i pilnujemy ich jak oka w glowie.
    • 2-aleksandra1981 Re: Umarł kotek :( 29.07.12, 18:28
      Bardzo mi przykro, weź innego kotka ,żeby drugiemu było lżej. skoro przyzwyczajony. A z kierowcą pewnie nic nie wskurasz, przepisów nie złamał , ale zwrócić uwagę możesz.
      • animus_anima Re: Umarł kotek :( 30.07.12, 00:12
        kochana, ściskam mocno, mocno, współpczuję, tragedii
Inne wątki na temat:
Pełna wersja