On fuczy...

12.09.12, 20:50
A ona mruczy...

Czyli nastapilo dokocenie
Pojechalysmy dzis rano do schroniska, mama z pewnoscia siebie ze kot bedzie starszy i taki najmniej widoczny, ktorego nikt inny by nie chcial...
Ale po wejsciu do kociarni.... Obuchem w leb... To byla zarowno moja jak i mamy pierwsza wizyta w schronisku, ilosc kotow tam przebywajacych ogromna, jak z tak wielkiej ilosci futrzanego nieszczescia wybrac tego jednego???
Najpierw padlo na szara koteczke, 7 lat, wyliniala, kupka nieszczescia, pan nam jednak powiedzial ze ona w trakcie leczenie, ma ogromna nerwice i depresje, jesc nie chce, probuje sie zaglodzic na smierc, wiec fundowanie jej kociego towarzysza, ktory niewiadomo jak zareaguje na nowego towarzysza nie jest dobrym pomyslem
Kolejna byla 10 latka, dwa razy juz oddana, raz bo urodzilo sie dziecko i podobno dostalo alergii na kota, drugi bo koteczka zle reagowala na kocura rezydenta i nie szlo jej przekonac, wiec tez nie najlepszy wybor z naszej strony
Trzecia koteczka sama wskoczyla mi na rece i miziala sie strasznie, ale jak mama probowala sie z nia zaprzyjaznic to zasyczala ostro i z pazurami, wiec pan stwierdzil ze chyba chemii miedzy nimi nie ma
A w tym czasie z klatki na nogawce ciagle wieszalo mi sie male czarno biale kocie, wiec mama stwierdzila ze skoro takie wytrwale probujace przyciagnac uwage to niech bedzie....
I jest...
Koteczka czarna z bialymi znaczeniami, niecale 7 mies, od trzech byla w schronisku. Wytrwale wisiala mi na nodze, dopoki nie zostala wzieta na rece i zawinieta w kocyk, wtedy zakopala sie w kocyku i tylko uszy wystawila, a mniej wiecej w polowie drogi autem do domu smerana za uszkami wlaczyla takiego traktora ze pomimo silnika bylo ja slychac smile
Po wejsciu do domu pan i wladca niepodzielny zjezyl sie i zaczal fuczec i warczec, a koteczka niewzruszenie mu sie przygladala z kocyka mruczac, w koncu kocurek uciekl i sie schowal ale fuczy na wszystkich i atmosfera w domku jest nerwowa.
Koteczka zabrana od razu do weta, niestety ma przerazliwy swierzbowiec w uszach, poza tym jest ok, ale oczywiscie kwarantanna w lazience, pod ktora kocurek lezy i pilnuje wejscia.
Od momentu przywiezienia koteczki, ktora na swoje legowisko wybrala beben w pralce, ani jedno ani drugie nie bylo w kuwecie, zadne tez nie zjadlo i sie nie napilo. Ona nieruchomo w pralce a on pod drzwiami lazienki...
Trzymajcie kciuki za bezpazurowe dokocenie smile
Wszelkie rady mile widziane
    • wadera3 Re: On fuczy... 12.09.12, 21:07
      Czas, i jeszcze raz czassmile
      • wladziac Re: On fuczy... 12.09.12, 21:24
        koty są bardzo czułe na obce zapachy więc nie ma się co dziwić że fuczy,dopiero kiedy zapach kotki zrobi się całkiem domowy to kocurek się uspokoi,głaskanie naprzemienne kotów i przecieranie futerka kotki wilgotną sciereczką powoli zniwelują ten przykry dla rezydenta zapach
        • pi.asia Re: On fuczy... 12.09.12, 21:37
          Całkiem niedawno przez to przechodziłam, tyle że nie bawiłam się w żadne kwarantanny ani izolowania więc rezydentki nie czuły się odsunięte od jakiegoś pomieszczenia. Tzn.nie czuły się odsunięte "odgórnie" (wstęp wzbroniony, zamknięte drzwi), ale same omijały pomieszczenie w którym akurat przebywało małe.

          Po chyba tygodniu im przeszło, teraz są już wspólne zabawy i gonitwy, nawet jedzenie z jednej miseczki.
          Czas, głaskanie, pieszczoty, zabawa zrobią swoje. Powodzenia.
          • ajaksiowa Re: On fuczy... 13.09.12, 08:18
            Serce rośnie!Gratulacje!kiss
            • karple Re: On fuczy... 13.09.12, 09:45
              Oj tam, oj tam- pofuczy i przestanie smile Ja tam nie robiłam kwarantanny i od pierwszych minut obie były razem. Fakt, że fuczały, warczały, lały sie po kocich łbach, ale co tam- poznawały się na wzajem w myśl zasady: Póki krew się nie leje, nie reagować, nie rozdzielać, nie urzalać się big_grin Taką radę dostaliśmy od Pani z fundacji, która przywiozła nam Majkę smile I Chwała jej za radę bo dzięki temu dotarły się w miarę szybko smile Tzn. zaakceptowały bo same ustaliły która rządzi a pokochały się za................... za jakiś czaswink ha ha ha
              Cudnie, że przygarnełaś kocie bezdomne dziecię- Gratulacje i POWODZENIA smile
    • mary_ann no chwilka... 13.09.12, 11:23
      A propos "niebawienia się w kwarantannę", to nieśmiało zwracam uwagę, że lianis napomknęła o "przeraźliwym świerzbowcu" nowej domowniczki...
      • karple Re: no chwilka... 13.09.12, 12:05
        No tak o świerzbowcu czytałam, ale moja też miała jak do nas trafiła i uszka zostały przemywane specjalnymi specyfikami a wet nam kazał zdrowej rezydentce też porofilaktycznie uszka przemywać i nic na nią nie przeszło smile
        • barbara965 Re: on fuczy 13.09.12, 21:09
          Witam, mam podbny problem.U mnie to już trwa miesiąc czasu.Przygarnięty kocur nieustannie atakuje 3 koteczki, które zastał w domu .Ciągle odbywają się walki, kotki wrzeszczą , sierść fruwa w powietrzu.Zastanawiam się, czy nie szukać kocurkowi nowego domu ?
          • mist3 Re: on fuczy 13.09.12, 21:15
            "Już" miesiąc to niedługo smile
            Czy kotek jest wykastrowany?
            Czy kotki podchodzą do kocurka, czy też się izolują, widać że się boją?
            Co z korzystaniem z kuwet (czy kotki są przeganiane?), jedzeniem i piciem?
            • barbara965 Re: on fuczy 13.09.12, 21:22
              Kotek wykastrowany, kotki boją się go, izolują się.Do jedzenia podchodzą tylko wtedy, gdy go nie ma w pobliżu, do kuwet podobnie.
    • lianis Re: On fuczy... 13.09.12, 22:23
      Coraz mniej...
      A ona coraz bardziej wscibska, ciekawska, wszedobylska i zaczepna...
      Pod czujnym okiem koty sie socjalizuja, on z pozycji obserwatora, ona go zaczepia... Jesli mloda pozwoli sobie na zbytnia poufalosc to on fuczy i daje jej lapa po lbie, ale bez pazurow.

      Troche niepokoi nas jej zarlocznosc, zjada swoja miseczke i zabiera sie za jego, a brzuszek ma po tym wywalony na boki, no je bez opamietania, on przyglada sie temu i w sumie nie protestuje, do tej pory on mial zawsze cos w miseczce, nigdy nie zjadal do konca a teraz to strach, zeby ona sie nie pochorowala z przejedzenia. Przejdzie jej to? Kwestia slabego karmienia w schronisku czy taki zarloczny typ? Co z tym zrobic?
      • elzbieta.24 Re: On fuczy... 14.09.12, 07:45
        Zachowanie kocurka zupełnie normalne,co do zjadania wszystkiego to myślę że trochę to potrwa .W schronisku było dużo chętnych do misek więc mała czyści wszystko co znajdzie .
        • karple Re: On fuczy... 14.09.12, 09:43
          Oj spokojnie żarłocznośc minie- tylko potrzeba czasu i cierpliwości..... Kicia na pewno pamięta czasy, że o miskę trzeba było walczyć, a jak już była pełna to należało najeść się na zapas!! Moja Maja jak do nas przyszła potrafiła jeść aż wymiotowała i zaraz znowu jadła. Ale wet nam doradził żeby kontrolować, ale nie zabierać misek, bo nigdy nie przestanie bać się że znowu będzie głodna. Tak więc miseczki były pełne żeby ją uczyć że już nie trzeba najadać się póki jest, a my staraliśmy się dawać jej dużo miłości i jak widzieliśmy że za długo je staraliśmy się zajmować ją np. zabawą. I szybko przestała "zjadać na zapas" smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja