Dodaj do ulubionych

Rudalona mamy na garnuszku

23.09.12, 21:50
Znaczy na misce suspicious Plącze się toto u nas od dwóch miesięcy, albo i dłużej. Pewnie gdzieś ma dom, ale raczej mało dbały. Jest głodny, więc dom z tych co uważają, że zwierzę co nie daje mleka, nie znosi jajek, nawet nie szczeka na obcych ma myszy w obejściu i powinno mu to wystarczyć. Żywi się siódemka, ósme też niech nie chodzi z pustym brzuszkiem.
Jest jeszcze pełnojajeczny, nawet go miałam w łapce, ale wypuściłam, bo zasadzałam się wtedy na Bezczela, teraz ciachnę go jak tylko dam radę go złapać i nie będę się sumitować tym, że gdzieś ma ludzi, dla niego i dla nas tak będzie lepiej.
Przychodzi w zasadzie na kolację, punktualnie o 20-tej. Wczoraj wieczorem gdzieś zabradziażył, dzisiaj przyszedł więc na obiad.

Śliczny jest wink

http://wstaw.org/m/2012/09/23/20120923185_jpg_300x300_q85.jpghttp://wstaw.org/m/2012/09/23/20120923186_jpg_300x300_q85.jpg

http://wstaw.org/m/2012/09/23/20120923192_jpg_300x300_q85.jpg http://wstaw.org/m/2012/09/23/20120923191_jpg_300x300_q85.jpg

https://wstaw.org/m/2012/09/23/20120923200.jpg

Najśmieszniejsze, że wieczorem przyszedł jak gdyby nigdy nic, choć zapowiedziałam, że swoje dzisiaj już zjadł. Jak myślicie - odszedł głodny? suspicious
Bo czekał wytrwale...

http://wstaw.org/m/2012/09/23/20120923201_jpg_300x300_q85.jpg




https://wstaw.org/m/2012/07/13/nowybaner.jpg

https://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
Obserwuj wątek
    • babcia47 Re: Rudalona mamy na garnuszku 23.09.12, 22:22
      kurna chata, Barbo, skąd Ty bierzesz te pięknosci? no dobra, wiem..same przypełźli...swoja droga musisz nieźle gotować, by te wszystkie pieknosci wabic..przypadkiem nie dawaj namiarów, bo kiedyś ja mogę pojawic się przy Twoich miseczkachwink)) i popsuję Ci średnią "ładnosci" stołowników wink))))
                  • pi.asia Re: Rudalona mamy na garnuszku 24.09.12, 15:18
                    Dobrze gotujesz i masz luksusową kanapę wyposażoną w samobieżne termofory, to nie dziwota, że złażą się do Ciebie goście ze wszystkich stron. W końcu "nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co dać ci może sąsiadka", prawda?
                          • barba50 Głaskałam! 26.09.12, 18:47
                            No i nie wiem jak to rozegrać sad Zaczęłam hołubić Rudalona, karmić go zawsze o jednej porze z myślą, że uda mi się takiego obłaskawionego łatwiej złapać i zawieźć na kastrację. Doszliśmy z Rudalonem do tego, że stawia się na schodku tarasu przed wieczorem, dostaje jeść (wczoraj jadł z ręki, odskakiwał po wzięciu kawałka, konsumował, brał następny itd., dzisiaj poszliśmy dalej - jadł mokre z miski, nie cofał się jak głaskałam go po grzbiecie). Po kolacji potrafi przesiedzieć na tym schodku parę godzin. Wyluzowany śpi.

                            https://wstaw.org/m/2012/09/26/trwa.jpg
                            Dalej jest półdziki, choć możliwe, że na zabieg uda mi się go już złapać, ale co dalej? Ósmym kotem być nie może, nawet gdyby chciał, no, ale zaprzyjaźni się i co? Będę go odganiać? Szczególnie, że już jajec mieć nie będzie wink To był warunek jego obecności na naszym terenie. Szukać mu nowego domu? Ten który ma pewnie by nawet nie zauważył, że kot zniknął...

                            Nie wiem. A jeszcze jedno - nasze koty nie protestują na jego widok, no i jak na początku obsikiwał krzaczki, ściany, kocią budkę tak teraz już od dawna tego nie widziałam. Czyżby uznał, że jest u siebie i nie musi zostawiać zapachów?
                            Ot zagwozdka http://emots.yetihehe.com/1/mysli.gif
                            • wladziac Re: Głaskałam! 26.09.12, 19:36
                              e tam Królowo nie może być ósmym kotem?on już nim jest,może na innych zasadach ale jest i jest cuuuuudowny,duża wygodna budka na zimę w zacisznym miejscu i bedzie dobrze,trzymam kciuki za szybkie odjajczenie i całkowite obłaskawienie ślicznoty Rudalona
                              • niutaki Re: Głaskałam! 27.09.12, 09:42
                                mysle ze w sygnaturce Barby jest miejsce na jeszcze jednego kotawink ale zarty na bok, ja tak mialam z kotkiem Czarnym, byl dochodzacy, ale baaaardzo nas kochal i chcial byc domowy, mi pekalo serce, jak trzeba bylo go na dwor wynosiccrying na szczescie ma juz swoj domek staly, ale lekko nie bylosad
                                • pi.asia Re: Głaskałam! 27.09.12, 18:25
                                  Podsumujmy.
                                  Rudalon u Barby:
                                  - ma swoje imię
                                  - ma swoje legowisko
                                  - ma zapewnione papu
                                  - ma zapewnione głaskanie
                                  - ma zaplanowany podstawowy zabieg
                                  ...i ktoś tu się jeszcze zastanawia czyj jest ten kot?....
                                  • barba50 Re: Głaskałam! 27.09.12, 18:35
                                    pi.asia napisała:

                                    Podsumujmy.
                                    Rudalon u Barby:
                                    - ma swoje imię
                                    - ma swoje legowisko
                                    - ma zapewnione papu
                                    - ma zapewnione głaskanie
                                    - ma zaplanowany podstawowy zabieg
                                    ...i ktoś tu się jeszcze zastanawia czyj jest ten kot?....


                                    A kysz!!! Nic z tego sad Ja nie mogę mieć rudego kota uncertain Gdybym mogła zostałby u nas rudy Imbryk z którym kochaliśmy się wzajemnie bez granic, dla którego rzuciłam palenie (to już prawie 5 lat suspicious )

                                    Rudalon straci to i owo, a potem zobaczymy...
                                    • elle-joan Re: Głaskałam! 27.09.12, 23:08
                                      barba50 napisała: (...)
                                      > Rudalon straci to i owo, a potem zobaczymy...

                                      Chodzi o to, że trzeba dokupić kanapę? E, jak się dobrze przytulą to Rudalon się zmieści wink
                                      • wladziac Re: Głaskałam! 28.09.12, 12:48
                                        może faktycznie ma swój dom w dalszej okolicy ale wyniuchał świetną stołówkę więc trudno żeby odpuścił,aaaa dlaczego nie możesz mieć rudego kota?zdradź tajemnicę co jest tego przyczyną,ja wprawdzie też nie zdecydowałam się na rudzielca mimo że mogłam bo było kilka ślicznych maluchów kiedy kocice zechciały się u mnie okocić ale z przyczyn prozaicznych żeby jak najwięcej maluchów znalazło dom a popyt na rude był ogromny
                                        • karple Re: Głaskałam! 28.09.12, 13:16
                                          Barbo kochana Ty może się tak nie zarzekaj...... bo jak piszesz, że Rudalon zostać nie może z całą stanowczością to od razu przypomina mi się historia Heśki, która również absolutnie i pod żadnym pozorem zostać nie mogła suspicious
    • mary_ann Re: Rudalona mamy na garnuszku 28.09.12, 19:23
      Barbo, a ja sobie pozwolę nieśmiało wyrazić wątpliwość pewną.
      Kot nie wygląda na zabiedzonego (UWAGA! Nie wiem, może wcześniej był zabiedzony, wtedy reszta mojego wpisu jest bezprzedmiotowa).
      To, że je u Ciebie, wcale niekoniecznie znaczy, że jest głodny (w sensie ścisłym). Jego dom zatem niekoniecznie musi być "mało dbały".

      Zanim podejmiesz radykalne działania, myślę, że powinnaś wywiesić kilka ogłoszeń ze zdjęciem.
      Jestem całym sercem za sterylizacją wychodzących zwierząt, ale nie chciałabym, żeby ktoś zoperował mojego zwierza bez mojej wiedzy. Niestety nie wszyscy ludzie wiedzą, że kota też można zaczipować (BTW, może warto sprawdzić, czy ma czip?). A obróżki nie u każdego zwierzaka działają (moja najwyraźniej nauczyła się je o coś zdejmować - te z bezpiecznym, samowypinającym się zatrzaskiem, a innych jej nie założę).

      Piszę to dlatego, że wiem, że moja kotka (cholernie towarzyska bestia, psiakość) namiętnie odwiedza okoliczne domy. Staczam pokojowe, acz bezskuteczne batalie z sąsiadami o jej niedokarmianie (jest sterylizowana i kuleje na chorą łapę, więc otyłość jest dla niej podwójnie groźna). A Esterka i tak przychodzi często nażarta do wypękusmile Co odleglejsi mieszkańcy dzielnicy pewnie sądzą o niej to, co Ty o Rudalonie. No, bida taka, głodna chodzi, widać nie dbająsmile))

      Zatem - najpierw dla czystego sumienia popytaj, potem ciachaj. Zwłaszcza, że dorosły kocur, który ma wypracowaną już jakąś pozycję w lokalnej kociej hierarchii, z dnia na dzień może stać się nikim.

      (Do wątku Eli dopisałam się przed przeczytaniem tego o Rudalonie. Oczywiście w razie wyjaśnienia sprawy i decyzji o kastracji podtrzymuję opinię co do dofinansowania zabiegu).
      • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 28.09.12, 21:15
        Po pierwsze ewidentnie jest to zwierzę, którego nikt nie karmi. Sposób w jaki jadł na początku nie sposób opisać, tak nie je zwierzę, które ma w danym momencie kaprys pożywić się w dostępnej kociej stołówce.
        Po drugie jeśli ktoś wypuszcza z domu niekastrowanego kocura może liczyć się z tym, że ktoś go złapie na zabieg. Sorry Winnetou - niekastrowany kocur dziś panoszy się po okolicy, a za kilka tygodni będziemy musieli zastanawiać się co zrobić z kolejnymi miotami kociąt pojawiającymi się na terenie. Mało jest kociej biedy wszędzie?

        No i na koniec - mam w stadzie rodzinną powsiłapę Pepka. Też nie wiem gdzie chodzi, czy u kogoś się nie żywi, bo czasami nie ma go 2 - 3 doby. Ale mam pełną świadomość co znaczy wolny kot wychodzący. W razie czego będę musiała pogodzić się z faktami.
        (tyle, że Pepek kastrowany w wieku 7 miesięcy, nie obsikujący wszystkich kątów).

        Pozycja w lokalnej społeczności nie zależy od tego, czy kocur jest kastrowany czy nie - wierz mi. Tylko tyle, że ten niekastrowany będzie wszczynał walki, kastrowany będzie potrafił w tej społeczności odnaleźć się.
        I to jest jeszcze jeden powód dla którego nie będę tolerować niekastrowanych kocurów na naszym terenie. Był czas kiedy Pepek kilka razy w roku bywał pogryziony, a nie on walczył, on się bronił. Od czasu kiedy nastał Gucio skończyła się agresja obcych kotów, bo Gucio pomimo, że kastrowany ma posłuch w kociej społeczności.
        • babcia47 Re: Rudalona mamy na garnuszku 28.09.12, 22:09
          tu popierab Barbe i jej działania w całej rozciągłosci. Kot hodowlany, przeznaczony do reprodukcji nie "zapodziewa" sie na czas dłuzszy bez zainteresowania posiadanych przez niego ludzi, pozostałe z zasady powinny byc kastrowane dla dobra własnego i wszystkich z którymi bedzie miał do czynienia. Sama miałam watpliwej przyjemnosci okazję miec oznaczony dom przez uchylone okno przez kocura, któremu zechciało sie oznaczyć go jako swój teren na przekór tubylczemu (wykastrowanemu) stadku kotów. firanki, parapet, rosliny capiły tygodniami. Nawiasem mówiąc dokąd nie odkryłam dobrodziejstw odjajeczania moich kotów żaden nie przezył dłużej niż 3,5 roku(średnia wynosiła niespełna 2 lata). Wykańczały je walki z konkurentami i powikłania odniesionych w nich ran, osłabiały pasozyty, choroby , zabijały samochody, na które napotykały w pogoni za chętnymi samiczkami..często były to kolejne wypadki, choroby, rany w zyciu danego osobnika, weta oglądaliśmy częsciej w czasie zycia jednego takiego osobnika niz obecnie, w czasie prawie 11-tu lat obcowania z obecnym kocim zestawem, łacznie u wszystkich trzech. Piękne i kochane te moje kociaki ale jakos nie martwi mnie, że nie zostawią po sobie potomstwa
          • mist3 Re: Rudalona mamy na garnuszku 28.09.12, 22:29
            Ja też kastruję / sterylizuję 'nie moje' koty, jeśli wchodzą na teren gdzie działam. Jeśli znałabym właściciela - może bym zapytała (a może i nie - jeśli wiedziałabym, że dla tej osoby kastracja / sterylizacja to sprzeciwianie się woli Boga - czy jakkolwiek inaczej to ludzie ujmują). Mieszkam w małym miasteczku, otoczona domami i tutaj jeden kot w tą czy w tamtą to często nie jest problem (choć obiektywnie przyznaję, że coraz częściej to się zmienia), a ja nie chcę mieć podrzucanych kociąt (ludzie potrafią przyjść do mnie do domu z kociętami, bo wiedzą, że się kotami zajmuję...), nie chcę, żeby sąsiedzi skarżyli się na smród, itp. Jeśli na moim terenie zaczyna regularnie pojawiać się kocur / kotka i mam podejrzenia, że mogą się rozmnażać - to staram się jak najszybciej sprawę załatwić. I w pełni barbę popieram smile
        • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 04.10.12, 10:40
          Poszedł.
          Wyniesiony na schodek tarasu niepewnie rozglądał się jakby nie wiedział gdzie jest i po co... Zjadł z miski parę kęsów (wcześniej było śniadanie w technicznym) i zniknął crying
          A wczoraj wieczorem zapadł w spokojny sen

          https://wstaw.org/m/2012/10/04/kolana.jpg

          Fotel też był jego

          http://wstaw.org/m/2012/10/04/fotel_jpg_300x300_q85.jpghttp://wstaw.org/m/2012/10/04/fotel1_jpg_300x300_q85.jpg
                • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 04.10.12, 22:26
                  Był. Pewnie ze względu, że przez ostatnie dni jadł do syta przyszedł o 21-szej. Zachowywał się jakby wczorajszych przytulanek wcale nie było (no, ale dokumentacja fotograficzna nie kłamie https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/027.gif )
                  Było tak: chaps kawałek mięsa z miski, odskok, konsumpcja, znowu chaps itd. No i dobrze. Wypracujmy prawidłowe relacje. Z mojej strony ma obiecaną każdego wieczora pełną miskę wink
                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 05.10.12, 21:17
                    Ha już wiem, że na "wolności" to kot niezależny. I prawołapny suspicious Przyszedł na kolację, dostał michę, ale nie był zachwycony, gdy próbowałam go głaskać. Dostałam pazurem prawej łapy crying Jakby mówił: "ja wiem - na twoim terenie robiłaś ze mną co chciałaś, nawet mi się to podobało, ale tutaj trzymaj dystans. Nie życzę sobie!"
                    No i dobrze.
                        • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 09.10.12, 23:01
                          Wystawiłam prowizoryczną budkę, której używał w technicznym. Została opatulona folią, ale zainteresowania nie ma. Prawdopodobnie ma jakąś miejscówkę z której korzysta. I dobrze. Trzymamy się tylko umowy: w zamian za klejnoty codzienna micha i to mięso lub pucha. Przychodzi codziennie. Chyba dojadł już do równowagi, bo chrupy stoją od wczorajszego wieczora.
                          Dzisiaj przyszedł o 20.30, zjadł i poszedł.
                            • wladziac Re: Rudalona mamy na garnuszku 14.10.12, 21:32
                              zupełnie jak moja Szarusia,stanie w progu drzwi balkonowych albo czasami troszkę dalej jak chce się upomnieć o jedzenie a najmniejszy ruch ją płoszy i wybiega z powrotem na balkon,głaskana też wali łapą i nie pozwala się spoufalać,najprędzej udaje się ją głaskać z zaskoczenia kiedy sobie śpi na krzesełku,trwamy w takim stanie już sześć lat
                                • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 14.10.12, 22:17
                                  Pozwolił, pozwolił, ale na końcu mnie pacnął pazurzastą łapą. No ok. Tak ma, ale co było tego dnia jak siedział u mnie w technicznym, dokładnie 3 października 2012 r? Przecież są zdjęcia, można cofnąć się kilkanaście postów wstecz. Wtedy mogłam z nim zrobić wszystko, więcej - był przeszczęśliwy... To jak to jest, kiedy jest prawdziwie?

                                  Marudzę, wiem. Ja nie mogę mieć rudego kota, więc dobrze, że jest jak jest...
                                        • wiesia.and.company Re: Rudalona mamy na garnuszku 21.10.12, 18:50
                                          Burości przyszło na wyżerkę, bo zna adres (ach, ta kocia szeptana poczta) i wie, że nikt nie pogoni. Niewykluczone, że ma gdzieś swój dom, ale że u Ciebie zawsze jest coś do podjedzenia - to czemu nie skorzystać z odmiennej dietki? wink Prowadzisz otwartą jadłodajnię, nie masz warczącego psa, przyjazne koty... same plusy smile
                                          • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 23.10.12, 09:57
                                            Rudalon dzisiaj zaspał wink Jak odsłoniłam drzwi na taras to znalazłam rudy kłębuszek

                                            https://wstaw.org/m/2012/10/23/zaszyba.jpg


                                            Chwilę kręciłam się, karmiłam niektórych rezydentów, wyczuł, że już czas

                                            https://wstaw.org/m/2012/10/23/sniad.jpg

                                            Co prawda umowa była inna - kolacja o 20-tej, a nie śniadanie o 9-tej ........https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/030.gif
                                              • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 27.10.12, 15:51
                                                Rudalon? Nie! Co prawda też z rudym suspicious

                                                https://wstaw.org/m/2012/10/27/rudob.jpg

                                                Niech je. Jest w niezłej formie, więc ewidentnie czyjś, ale może zmarzł na zimowym spacerze i zgłodniał?

                                                (zdjęcie nieostre, robione z daleka, z zoomem, nie chciałam go spłoszyć wink )
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 28.10.12, 13:18
                                                    Rudalon odkrył wczoraj budkę, która stoi na ganku. O tę, którą na tej fotce okupują Zawada i Gucio

                                                    https://wstaw.org/m/2012/10/28/Bambki_na_gankum.jpg

                                                    Spał w niej do rana. Dobrze, bo zimno (myślałam, że pójdzie do siebie, niestety nie poszedł) Budka w tej chwili jest trochę zmodyfikowana, ale nie jest ocieplona. Absolutnie nie nadaje się na zimę. Ot tak żeby na godzinę, dwie zaszyć się w bezwietrzne miejsce to jeszcze. Na mrozy nie. Muszę pomyśleć. Mąż namawia mnie, żeby jednak mu szukać domu. Waham się, ale sama nie wiem, czy dla niego nie byłoby to najlepsze rozwiązanie.
                                                  • wladziac Re: Rudalona mamy na garnuszku 29.10.12, 11:29
                                                    w zeszłym roku w lecie przygotowałam Szaruli wypasioną budkę na zimę,pudło drewniane miałam już wcześniej ale dodałam więcej styropianu z każdej strony i dokładnie okleiłam go folią bąbelkową,pod budką jest jeszcze jeden styropian a całość okryta dodatkowo dwoma niepotrzebnymi kocami,w środku koc z wełny owczej i dużo mniejszy okrągły otwór,czasami śpi na górze budki i ma też legowisko z wełny owczej,zwisający koc trochę zakrywa otwór i tworzy taki daszek nad wejściem chroni przed wiatrem i śniegiem
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 11.11.12, 21:36
                                                    Rudalon dostał wypasioną budkę z prawdziwego zdarzenia wykonaną przez Praksedę z miau, ale jeszcze jej nie zagnieździł. Jest ciepło, śpi więc pewnie w różnych miejscach.
                                                    Dzisiaj "łowiłam" liście z oczka podbierakiem, koty buszowały po ogrodzie, Rudalon gonił (dla zabawy) Hesiulę. Tego nie udało mi się utrwalić. Jest tylko króciutki filmik z zadowolonym z życia, najedzonym Rudatym

                                        • wiesia.and.company Re: Rudalona mamy na garnuszku 28.10.12, 23:43
                                          Hmhm..... Też tak myślę, że dla Rudalona wyeksmitowanie go do jakiegoś stałego domu, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Pewnie by sobie tego nie życzył, bo że chce do Was przychodzić to tak, dokonał takiego wyboru. Jest kotem na przychodne, a co będzie później, to on sam Wam pokaże. Na razie zatem - ja bym się przyglądała i tylko może zrobić budkę zimową? Tak żeby były dwie budki: letnia i zimowa (jak kuchnia - normalna, i letnia na czas upałów - w ogrodzie, w altanie) smile
                                          • wiesia.and.company Re: Rudalona mamy na garnuszku 12.11.12, 18:38
                                            Coś mi chronologia nie wychodzi, ale co tam! Tu się wpiszę bo obejrzeniu mordeczki zaciekawionego Rudalona. I też mi się wydaje, że to jest młodziak... chociaż... mój Miluś też miewa taki pytający pyszczek, ciągle zdziwiony, a przecież ma już swoje lata (całe sześć).
                                            Ale jak on blisko podchodzi! Daje się zaprosić, potem tylko stwierdza, że na darmo się wysilał i zrobił kilka kroków wink Jeśli czasem znika, to pewnie obchodzi inne okoliczne domy i sprawdza, gdzie mu będzie wygodniej. No i wraca do Was.... wink
                                            • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 15.11.12, 15:09
                                              Nastąpiło dzisiaj odrobaczenie rudego pana. Ma u mnie względy, szarpnęłam się na profender. No, ale czego się nie robi dla nowej sympatii suspicious Serio to nie wyrobiłabym finansowo i nie miałam pewności jakbym dała radę z podawaniem (trzykrotnym!) tabletek do mordziny wink
                                              Pewnie poradziłabym sobie (dzisiaj u p. doc chwaliłam jej podejście do kotów, że z każdym dałaby sobie radę, na co stwierdziła, że z tygrysem mogłaby mieć problemy... ale dodała, że gdybym ja jej go potrzymała.......... https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/027.gif ), z zakropleniem karku poszło nad wyraz gładko. Teraz za jakiś czas szczepienie. Jak się powiedziało A....
                                              • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 21.11.12, 11:52
                                                Jakiś czas temu pisałam, że Rudalon dostał nową ocieploną budkę do której jednakoż nie chciał się wprowadzić. Przestawiałam obie budki w różne miejsca, zamieniałam wyściółki, kawałek polarka zakropiony walerianą został przez któreś z kotów wyciągnięty z budki i wymemłany, a budka stała pusta. Została nawet po wierzchu ochrzczona. Co więcej stara też nie była w użyciu. No, ale wciąż było ciepło, więc to zasiedlenie nie było takie bardzo pilne. Teraz nowa stoi na miejscu starej i nareszcie dostąpiła zaszczytu. Hurra!

                                                https://wstaw.org/m/2012/11/21/nowabuda.jpg

                                                Bardzo się cieszę, bo pomimo wielkich naszych namów Rudaś do domu boi się wejść. Tkwi tuż tuż, ale strach jest niestety nie do pokonania. Tak chociaż wiem, że ma swoje własne ciepłe miejsce. Choć na zewnątrz, no, ale z własnego wyboru wink
                                                • arim28 Re: Rudalona mamy na garnuszku 21.11.12, 12:26
                                                  Czyli masz 7 i pol kota w domu?wink
                                                  Dobrze mu, dbacie o niego, jest najedzony, zabezpieczony od zimna i na pewno wyglaskany - po co ma wchodzic do domu i szukac nowego miejsca do spania.
                                                  Barbo ciesze sie, ze tak sie poukladalo.
                                                  • wiesia.and.company Re: Rudalona mamy na garnuszku 23.11.12, 18:29
                                                    A jednak następują przełomy. Rudalonek dokonuje sam wyboru. Nie jest płochliwy lub bojaźliwy. Po prostu myślący, nie da się przekupić ani podejść. Nie daje się tak łatwo przekonać, musi sobie przemyśleć, popatrzeć, jest ostrożny i rozważny. Ale Wasza przyjaźń, a może raczej przywiązanie, choć ostrożne, to przecież posuwa się do przodu. Miło popatrzeć na koci domek zasiedlony, czyli ludzka praca i dobre intencje zostały przyjęte smile No i macie się na oku, jesteście już bardzo blisko siebie. smile
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 23.11.12, 19:05
                                                    Dzisiaj śmiesznie było. Rudalon trwał na swoim zwykłym miejscu, za nim siedział Gucio.

                                                    https://wstaw.org/m/2012/11/23/kolejka.jpg

                                                    Otworzyłam obu i .... żaden nie miał odwagi wejść wink Rudaś bo się boi domu, Gucio bo nie miał ochoty przechodzić koło Rudasia. Tkwili tak dłuższą chwilę. Potem Gucio przemknął do domu, Rudy został na zewnątrz. Za dzielność dostał jakiś dobry kąsek big_grin

                                                    https://wstaw.org/m/2012/11/23/otwarte.jpg
                                                  • pi.asia Re: Rudalona mamy na garnuszku 23.11.12, 20:32
                                                    Ale ten kot bierze Cię na przetrzymanie wink A przekorny jest jak osioł. Jak Ty ogłaszałaś na prawo i lewo że rudy kot nie pasuje Ci kolorystycznie i absolutnie go nie przyjmiesz na chatę, to leżał Ci rozwalony na kolanach. A jak chcesz żeby wszedł i objął domostwo w posiadanie, to on tkwi za progiem i gra na nerwach. W sumie ja go rozumiem, jakby mnie tak ktoś powiedział jak Ty jemu, to też bym się nie pchała tam gdzie mnie nie chcą wink
                                                    Przeproś go może za to wcześniejsze zarzekanie się, że nigdy w życiu nie zamierzasz mieć rudego kota... Może poskutkuje wink
                                                  • andy3458 Re: Rudalona mamy na garnuszku 24.11.12, 14:51
                                                    A wogóle to wszystkie futra są z natury przekorne. Więc Rudalon na pewno w końcu odważy się i wejdzie, ale wtedy kiedy to on uzna że już można.Taka już kocia natura - zrobi coś ale nie wtedy kiedy ludź chce, tylko wtedy kiedy zechce sam.
                                                  • wiesia.and.company Re: Rudalona mamy na garnuszku 24.11.12, 19:28
                                                    Kot honorowy smile Jak będzie chciał, to zrobi po swojemu, w swoim tempie, na swoich warunkach. Zwłaszcza, że zdaje sobie sprawę z tego, że jest pożądany, że się o niego zabiega, o komfort przebywania w okolicach domu, o pełny żołądek, wytrucie pasożytów. Przyjmuje Wasze starania, i wiadomo, że się przełamie i Was zaszczyci swoją obecnością na pokojach smile
                                                    A na razie myśli, analizuje, przetwarza dane.... smile
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 28.11.12, 17:20
                                                    Zacieśniamy stosunki. Jesteśmy blisko, użyte były dzisiaj nawet moje kolana (tyle, że na zewnątrz, siedziałam na tarasowym schodku), ale nakolankowych fotek nie ma, nie chciałam psuć chwili suspicious Ale dużo czasu spędzamy razem wink

                                                    https://wstaw.org/m/2012/11/28/rudis.jpg

                                                    https://wstaw.org/m/2012/11/28/rudal.jpg

                                                    Na moment zapuścił się nawet do wiatrołapu i czuł się jak u siebie

                                                    https://wstaw.org/m/2012/11/28/wwiatr.jpg

                                                    Ale to była chwila. Dobre i to. Mrozy idą uncertain
                                                  • karple Re: Rudalona mamy na garnuszku 30.11.12, 08:47
                                                    A ja myślę Barbo że nie masz się co stresować.... Rudalon coraz bardziej się oswaja z Tobą a do domu pewnie boi się wejść ze względu na koty- ale spokojnie mrozy przyjdą to się odważy i jak już raz dupkę wygrzeje w domowym ciepełku juz nie będzie chciał wyjść smile
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 30.11.12, 10:08
                                                    Karplusiu to nie tak. Obecność kotów w domu nie jest problemem. Znaczy to jeszcze nie jest do końca sprawdzone, bo dla niego największym problemem jest zamknięte pomieszczenie z którego nie ma możliwości wyjść (wybiec/uciec) w każdej chwili.
                                                    Biorę go ostatnio na ręce, wnoszę do domu, siadam z nim w fotelu, głaszczę, przytulam, przez chwilę nie broni się, choć nie jest wyluzowany (czuje się spięcie), a potem powoli schodzi z kolan i zaczyna panicznie szukać otwartych drzwi. Strasznie przykry widok przypłaszczonego do podłogi rudego futra sad A jak poczuje otwarte drzwi to staje w wejściu, ociera pyszczkiem o futrynę, mizia się, kładzie brzuchem na progu - jednym słowem chce mojej obecności (zimno leci, nie mogę zamknąć drzwi suspicious ), ale dom go przeraża.
                                                    Staram się oswoić go z domem, bo chcielibyśmy, żeby na czas mrozów nie mieszkał na zewnątrz. Ew. żeby miał wybór. Niewolić go jednak nie będziemy.
                                                  • rapuntzel Re: Rudalona mamy na garnuszku 30.11.12, 10:29
                                                    Powoli, krok po kroku, Rudalon się oswoi. "Nauczył się" już Twoich kolan, nauczy się również, że zamknięte drzwi nie stanowią zagrożenia i że się dla niego otworzą. Dla poczucia bezpieczeństwa potrzebuje tego, co znajome, czyli wolności i swobody, ale Wasze ciepło i troska coraz bardziej go kuszą i jest rozdarty. Wspólnie wypracujecie równowagę smile
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 03.12.12, 11:23
                                                    Rudalon zaliczył weta. Został obejrzany - na zębach niestety kamień, dziąsła trochę zaczerwienione, w uszach brudno, ale bez świerzbowca, w futrze pchełki https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/030.gif , oceniony na 4 -5 lat. Uszy oczyszczone (mam zapuszczać oridermyl), na kark dostał fiprex. Zaszczepiliśmy Rudzielca na zakaźne i p/wściekliźnie. Był spłoszony, ale bardzo grzeczny.
                                                    Po powrocie w nagrodę dostał drugie śniadanie big_grin
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 03.12.12, 12:43
                                                    W ślad za Rudalonem (nie mam aktualnie dwóch transporterów wink ) do dr Dominiki pojechała Gałeczka. Z jedynego oczka też niewiele widzącego brunatny wysięk (ale to nie nowość, tak niestety jest cały czas), nie najczyściejsze uszy (oczyszczone), no i problem najważniejszy - zatkane, zapalne gruczoły okołoodbytowe. Zostały oczyszczone (zabieg niestety bolesny, ale dała radę), dostała trzydniowy antybiotyk i steryd.
                                                    Już w domu. Pojadła swojego mięska gotowanego i poszła na górę dalej spać smile
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 09.12.12, 20:03
                                                    Mróz. Staram się Rudatego przyzwyczajać do domu, wnoszę na rękach, biorę go na kolana na dłuższą chwilę. Siedzimy sobie na fotelu głaszcząc (ja), grzejąc (on), ale nie jest wyluzowany, choć ta chwila trwa coraz dłużej.

                                                    https://wstaw.org/m/2012/12/09/nakolankowy.jpg

                                                    https://wstaw.org/m/2012/12/09/nakolankowy1.jpg

                                                    Po 10-15 min zaczyna wiercić się, wstawać, to sygnał, że wystarczy. Został więc wypuszczony, wyniosłam kolację. Na dzisiaj koniec pieszczot i domowego ciepła.
                                                  • rapuntzel Re: Rudalona mamy na garnuszku 09.12.12, 20:33
                                                    Basiu, jesteście na dobrej drodze! A Ruda mordka jest prześliczna i już jest do Ciebie bardzo przywiązana. Powoli, a potem coraz szybciej, Rudasek zaufa Wam bezgranicznie. Tak jak pisałam, teraz jest rozdarty: nowe jest dobre i coraz bardziej go kusi, ale nadal boi się i wybiera to, co znane, gdzie czuje się bezpiecznie. Coraz więcej czasu spędza na kolanach, niedługo nie będzie chciał z nich zejść, zobaczysz!
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 14.12.12, 09:44
                                                    Droga z pewnością dobra, ale jeszcze długa i wyboista. Udaje się mieć rude futro na kolanach coraz dłużej (raz obejrzeliśmy razem połowę średnio długiego filmu), ale napięcie cały czas jest wyczuwalne. Kiedy przychodzi moment lęku trzeba go zdjąć z kolan, wtedy łapy wrastają mu w tułów, szoruje brzuchem po podłodze i w panice szuka otwartych drzwi. W progu (ale już na zewnątrz) łapki raptem wyrastają z powrotem. Ehhhh....
                                                    Dzisiaj była mroźna noc, kiedy przyszedł na śniadanie pomyślałam, że dam miskę z żarełkiem wewnątrz. Niestety nie udało się, lęk jest silniejszy od głodu uncertain
                                                  • karple Re: Rudalona mamy na garnuszku 14.12.12, 09:59
                                                    O kurczaczek- czyli tak się sprawy mają..... A może Rudalonek wcześniej zaznał od ludzi czegos niedobrego??? Może ktoś go zamknął na siłę??? Bo tak czytając co odpisałaś mi Basiu kilka postów wyżej to właśnie takie odnoszę wrażenie...... Niby z jednej strony Rudy chce Twego ciepła i miłości a z drugiej jak mu coś w łebku się przypomni to w panice ucieka.....
                                                    Może kiedyś zrozumie że u Ciebie nie spotka go żadna krzywda i pokocha domek jak własny.... a może on dba o zdrowie Twoje i Twoich domowników i otwierając drzwi w mrozy robi wam kriokomorę z domu????
                                                  • biedroneczka47 Re: Rudalona mamy na garnuszku 14.12.12, 10:54
                                                    Kocham w nim tą niezależną dziką duszę. Pamiętacie opowieści o dawnych Indianach? Oni też nie wytrzymywali długo w zbyt dla nich szczelnych i ciężkich budynkach białych ludzi. Tą jego dzikość trzeba uszanować.
                                                    Słuchałam niedawno relacji o pracy Straży Miejskiej w Rzeszowie w związku z trudną sytuacją bezdomnych w zimie. Pani z radia pytała jednego pana Bogusia, czy by nie chciał do jakiegoś cieplejszego miejsca, bo człowiek spokojny, niepijący a on stwierdził, że on na działkach mieszka już (chyba jeśli dobrze usłyszałam) 25 lat i już tak mu zostanie, bo inaczej nie potrafi.
                                                    Nie każdego da się udomowić.
                                                  • barba50 Re: Rudalona mamy na garnuszku 20.12.12, 10:40
                                                    Rudalona mam w domu. Staram się oswajać go z zamkniętym pomieszczeniem i obecnością kotów, a koty z jego obecnością. No, ale do tej pory rudy bywał w domu jedynie u mnie na kolanach, wypuszczony z rąk przypłaszczał się do podłogi i nerwowo szukał wyjścia. Dzisiaj przyszedł na śniadanie, usiadł jak zawsze na schodku. Zauważyłam, że przednia łapka jest w górze, ewidentnie kuleje. A na dworze jest -13 st. Zamiast wynieść miskę zgarnęłam do domu. Śniadania co prawda nie zjadł, ale zwiedza chodząc, a nie czołgając się, zrobił siku do kuwety, teraz śpi mi na piersiach przy kompie.
                                                    Zwiedzanie wyglądało tak:

                                                    https://wstaw.org/m/2012/12/20/w_domu1.jpg

                                                    https://wstaw.org/m/2012/12/20/w_domu.jpg

                                                    https://wstaw.org/m/2012/12/20/kolanka.jpg

                                                    Awanturka była tylko jedna. W amok wpadła Ksika, ale to nic nowego. Już cisza, zabrałam Rudalona z jej pola widzenia. A łapka chyba odtajała, możliwe że między poduszeczki dostał się śnieg, dlatego kulał.
                                                    Tylko muszę wyjść. Chyba muszę go wynieść...
                                                  • pi.asia Re: Rudalona mamy na garnuszku 26.12.12, 07:54
                                                    Basiek Basiek, a nie za dużo Ty wymagasz???
                                                    Weź no wróć do początku tego wątku, (tego wątku na Zakątku, żeby dalej wierszem lecieć) i poczytaj, jak to marzyłaś, żeby chociaż wszedł do domu.
                                                    Masz rudokota na kolanach, więcej - masz dwa koty na kolanach, w tym rudego, który dopiero co był zupełnie dziki, a teraz leży w Twoich objęciach, dzielnie znosząc obecność drugiego futra, i chcesz jeszcze więcej?

                                                    Stare to, a mądre przysłowie "daj kurze grzędę". Zmienimy je na "Daj Barbie Rudalona" smile
                                                    Kocha Cię to kocisko, a że desperacko usiłuje zachować pozory niezależności wcale-nie-jesteś-mi-aż-tak-potrzebna to normalka.

                                                    I załóż nowy wątek "Rudalona mamy na kolanach" smile
                                                  • andy3458 Re: Rudalona mamy na garnuszku 26.12.12, 08:52
                                                    Zgadzam się w 100% z Pi.Asią. Rudasek jest już Twój i możesz śmiało dołączyć jego fotkę do pozostałych futerek. Był na kolanach? Był. Jeszcze trochę i nie zechce wogóle wyjść na dwór z domu. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
                                                  • wiesia.and.company Re: Rudalona mamy na garnuszku 26.12.12, 17:50
                                                    Niedługo rude futro przygniecie Cię do fotela i nie będziesz mogła wstać! Oj to to!
                                                    Jak ja lubię takie opowieści, przypomina mi się i moje dłuuugie układanie stosunków kocich. Sama jestem dumna z Twoich dokonań i oczywiście dokonań Rudalona, bo to on musi się przełamywać. Co mu nieźle już wychodzi, ma do Was zaufanie. Pi.asia słusznie zwróciła uwagę na niesłychane postępy poczynione od początków Waszej znajomości z Rudalonem. Bo są wielkie. A swoją drogą, chyba jednak żaden z moich kotów nie potrafi wytrzymać na moich kolanach całą godzinę (pewnie niewygodnie, bo za krótkie, a poza tym ja się wiercę, a to do łazienki, a to herbatę zrobić, a to coś tam...). Naprawdę, fajnie że tak ze sobą możecie długo wysiedzieć, a Rudalon tak długo spać na kolanach. To oznacza, że czuje się bezpiecznie, skoro śpi i to tak mocno. Bo kot czujny, to wiadomo, raczej udaje że śpi a uszami wyłapuje różne dźwięki. A tu, proszę, pokazowo, kot nakolankowy smile
      • barba50 Nowy garnuszek 08.01.13, 09:55
        Też rudy. No białorudy. Przychodzi od jakiegoś czasu, wyjada to czego nie zjadł Rudalon. Tylko dzisiaj przyszedł przed Rudalonem. Co miałam zrobić??? Wyniosłam miskę przygotowaną specjalnie dla niego.

        https://img213.imageshack.us/img213/954/20130108748.jpg

        https://img202.imageshack.us/img202/7351/20130108749.jpg

        Nie jest zupełnie agresywny, do mnie bojaźliwy, do kotów spokojny, nie zauważyłam, żeby znaczył. Kastrowany? Tyle, że głodny bardzo. Niech je.
        • karple Re: Nowy garnuszek 08.01.13, 11:53
          Oj Basiu- czują te kociska Twoje dobre serce i garną do Ciebie drzwiami i oknami....... tyle sierot już nakarmiłaś a ile jeszcze nakarmisz???? Mam nadzieję, że za to serducho, które im oddajesz wygrasz kiedyś potężną lotto kumulację nie tylko na zawsze pełne kocie miseczki wink
        • wladziac Re: Nowy garnuszek 08.01.13, 18:25
          nowy cudny i jaki słodki kocina,nie koniecznie kastrowany,teraz kocury nie znaczą u mnie też a przychodzą nocą to rano bym czuła a tu ani śladu chyba jeszcze nie ten czas bo jest zimno
            • andy3458 Re: Nowy garnuszek 08.01.13, 19:53
              Rudalon powiadomił kumpli w okolicy, że tu jest micha i ciepły kącik. Teraz będzie chyba więcej gości. A każdy będzie miał futro z jakimś rudym akcentem. A może to cała kocia rodzina, bo jakieś podobne do siebie?
                    • karple Re: Czekają obaj 09.01.13, 12:30
                      He he świetne zdjęcie- Nowy jakby jeszcze trochę nieśmiały za to Rudalon wygląda jak Panisko!!!
                      Coś mi się zdaje, że chciałaś Basiu zaprosić jednego a wproszą się do domu dwa big_grinbig_grinbig_grin
                        • andy3458 Re: Czekają obaj 09.01.13, 17:06
                          Też tak uważam. W końcu Barba ma dwa kolana i jeden Rudalon może leżeć na jednym kolanie, a drugi Rudalon na drugim kolanie. A pozostałe futra u stóp się rozłożą. big_grin
                          • pi.asia Re: Czekają obaj 09.01.13, 18:23
                            Barba ma dwa kolana, dwie ręce, dwa ramiona, wieeeelką kanapę....

                            JAKIEGO kota jeszcze brakuje do kolekcji?
                            Vana, seal pointa, trikolorki, szylkretki....

                            Basiu, jesteś wielka!!!
                            • wiesia.and.company Re: Czekają obaj 09.01.13, 19:19
                              O rany! smile Rzeczywiście informacja poszła po kotach, że jest jadłodajnia smile Biało-rude wygląda (z pysia) na kocurka, młodziutkiego (rocznego?, 1,5-rocznego?), na jeszcze taką pewną nieśmiałość w oczach i szczeniacką ciekawość. Raczej chudziutki, tylko ma zimową okrywę. Ale bardzo brudny nie jest, czyli gdzieś ma cieplejszy kącik, jakieś schowanko, ale obszedł kawałek drogi w poszukiwaniu jedzenia, czyli nie jest regularnie karmiony. No, dużo gdybam... wink
                              Ale swoją drogą, Rudalon pod drzwiami wygląda jak pan na włościach, znaczy jak uprawniony domownik 0 wyraźnie pokazuje, że ludzie są jego, że tu sobie wejdzie, jak mu się będzie chciało. Z tyłu podglądacz, co ma zazdrościć Rudalonowi jego praw i wstępu na pokoje wink
                              Barba, serce zawsze miałaś, podejście też, no i proszę jak zapracowałaś na dobrą opinię sąsiedzką! Chodzą o Tobie wieści wśród kotów. Dobra opinia i proszę, nie każdy ma takie wzięcie jak Ty wink
                                • fenikss3 Re: Czekają obaj 10.01.13, 00:44
                                  witam
                                  gdyby nie to ze moje kociaczki śpią i jedzą w domu to pomylłlabym ze stołują się u ciebie .
                                  Wydaje sie to niemożliwe a jednak moje kotki są tak bardzo podobne do tych z twoich zdjeć
                                  mój rudasek to Milo kocurek 1,5 roczny a drugi kotek wygląda jak moja Emi która ma 7 miesięcy
                                  nie umiem wstawiać zdjęc bo pokazałabym Tobie jak bardzo są podobne
                                  sa cudowne kochane slodziuchy
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka