Obrażony sierściuch ;)

26.10.12, 00:47
Musiałam wyjechać więc zostawiłam córkę i sierściucha na jedną noc poza domem (własnym )
Tymczasowy dom w miarę znany, nie ma nikoogo, kto by sierściuchowi dokuczał, no i córka po szkole się nim zajmowała.
Wracam, przywożę do siebie sierściucha a ten...........wielce obrażony. Ja do głaskania, a ona spojrzała na mnie z litości i se polazła.
Cały dzień się "dąsała" w końcu wieczorem przylazła na kolana.
Ok, wiem że kotu najlepiej we własnym domu, ale ona przyzwyczajona że jestem całymi dniami (prawie )w domu ( taka praca ) i czasami jak przez cały dzień mnie nie ma i wracam, słyszę że miauczy.
Pomyslałam że moze lepiej bedzie jak zostanie z córą w znanym sobie domu.
A tu foch !!!
Zostawiać samą w swoim domu, czy lepiej z córą w innym ?
    • k1234561 Re: Obrażony sierściuch ;) 26.10.12, 05:49
      Miałam nieco podobną sytuację z moim kocurem.Otóż,chciałam wyjechać na kilka dni i chcąc zaoszczędzić mojej mamie dochodzenia do kotka przynajmniej raz dziennie (mieszkamy na dwóch różnych końcach miasta) przywiozłam na próbę kota do niej,aby oswoił się z domem i abym mogła go tam zostawić.Jak go tylko przywiozłam to dokładnie przez 4 godziny jak tam byłam kot był nie do poznania,spokojny,śpiąco-leżący misiu-brysiu zamienił się w wulkan energii.Ani chwili nie usiadł w jednym miejscu.Wyobrażasz sobie kota chodzącego non-stop po mieszkaniu przez 4 godziny.Łaził tak i łaził.Nic nie chciał pić,ani jeśc do kuwety też nie.Kiedy w końcu musiałam pojechać po córkę do szkoły,już będąc na końcu ulicy mama kazała mi zawracać bo kot chyba odchodzi z tego świata.Kot leżał w umywalce,charcząc głośno,wystrachany jak nie wiem co.Oddech miał świszczący i coraz krótszy.Niewiele myśląc zapakowałam kota do transportera,pojechałam po córkę i do domu.W domu,wypuściłam z transportera i jakby mi kota podczas drogi podmienili.Chłopak wyszedł na swoje włości wyluzowany,wypił CAŁĄ miskę wody i poszedł spać.
      Dlatego uważam,że kota jeśli jest taka możiwość lepiej zostawiać na jego własnych,znanych śmieciach a zapewnić mu tylko opiekę osoby dochodzącej.
      • karple Re: Obrażony sierściuch ;) 26.10.12, 08:26
        To zależy od kota.... Nasze uwielbiają z nami podróżować i nie przeszkadza im zmiana miejsca. Pierwsze co robia w nowym lokum to godzinami niuchaja każdy centymetr powierzchni, wskakują na każdy mebel a potem kładą się na łóżku zmęczone i to znak że już są u siebie big_grin może dlatego że są z nami a m,y w pierwszy dzień wyjazdu staramy sie być z nimi jak najwięcej żeby nie bały się że je zostawiliśmy.
        A jak zostaną same na dłużej we własnym domku- oj to foch murowany big_grin
        • saga55-5 Re: Obrażony sierściuch ;) 26.10.12, 12:01
          Ona w obcym domu normalnie jadła, piła, korzystała z kuwety. Nic złego się z nią nie działo. Tyle tylko, że się na mnie obraziła.
          Szkoda mi jej samej zostawiać bo miauczy bidula.
          Na dłuższe, rodzinne wyjazdy, tez ją zabieram i zachowuje się super, ale są sytuacje że zabrać jej niestety nie mogę.
          • livia1111 Re: Obrażony sierściuch ;) 27.10.12, 10:53
            Jak wróciłam po tygodniu wakacji poza domem to jedno futro też mi focha strzeliło. Drugie szalało ze szczęścia, pełno go było pod nogami. No ale kota musiała pokazać, jaką wielką krzywdę jej wyrządziłam swoją nieobecnością. Na szczęście na noc przyszła jak zawsze spać do mnie i grzać mi stopy. Bo "nieobrażony" futrzak od razu wskoczył pod pachę jak kładłam się spać smile Dodam tylko, że oba miały tyle dobrze, że mieszkamy z teściową i nie musiały zmieniać zupełnie niczego, ani otoczenia ani osoby w domu. No ale kto zabroni walnąć foch obrażonej Pani kocicy.
            smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja