mitta
12.11.12, 19:48
"grzecznościowe" wpadki naszych futer.
Kiedy założyłam wątek o kocim savoir - vivre zdałam sobie sprawę, że o wiele więcej jest przykładów łamania przez nie wszelkich zasad bon tonu. O ile domownicy jakoś to przeboleją, to goście mogą być zszokowani. Oczywiście, to my musimy przełknąć tę pigułę, bo koty mają to gdzieś. Proszę zatem wpisywać tu wszelakie wpadki Waszych kotów, za które Wy musieliście świecić oczami.
Zacznę pierwsza, ale tym razem nie o moich kotach, ale mojej siostry (która mieszka z rodzicami).
Antybohaterami będą: Lelusia (bliźniaczka mojej Bliźniaczki) oraz ich tatuś - Rudy Rudolf Rudzielec, który jesienią zamienia się w tłustego wieprza, jakby miał zapaść w sen zimowy. Oto i on, oj, nie był zadowolony, kiedy przerwałam mu słodki senek na kanapie, nie był.
Otóż niedawno mój tata przyjmował Bardzo Ważnego Gościa. Gość najpierw w przedpokoju zdjął czapkę i kurtkę, następnie został poproszony na saloony, tata wskazał mu wygodne krzesło, sam usiadł naprzeciw, mama zrobiła kawę i tak w miłej atmosferze upływał czas. Tylko tata cały czas zastanawiał się, dlaczego gość siedzi póldupkiem na samym brzegu fotela, jakby zaraz miał się zsunąć pod stól. Sytuacja wyjaśniła się, kiedy gość wstał, by się pożegnać. Wtedy tata ze zgrozą zobaczył, że 4/5 krzesła zajmował cały czas ten gruby rudy walec. Ale to nie koniec sromoty, bo gdy gość poszedł się ubrać okazało się, że w jego czapce śpi Lelusia. Co się później działo - litościwie przemilczę.