estelka1
13.11.12, 23:42
Dziewczyny pocieszcie i powiedzcie, że nie jestem zła kobieta, bo smutno mi strasznie. W niedzielę jak miętoliłam Misieńkę, zauważyłam, że przy dotyku troszkę boli ją przednia łapka. Ale, że kocia pomykała jak zwykle, apetyt miała jak koń, przylepna była jak zazwyczaj, niespecjalnie się tym przejęłam. A dzisiaj rano łapka spuchła i zaczęła boleć i zauważyłam coś jakby strupek. Misia nie dawała się nawet dotknąć, przy najmniejszej próbie przytulenia, czy wzięcia na ręce (nawet bez dotykania łapki) zaczynała prawie skomleć. Misieńka przestała stawać na tę łapkę , trzymała ją podkuloną. Nie chciała wychodzić z domu, cały dzień spała i ... jadła. Rano wpadłam do weterynarza (bo Misia ma robale, Mania pchły - co znaczy że wszystkie mają lub niebawem będą miały towarzystwo) i powiedziałam o tej łapce. Kazał obserwować. Umówiłam się na jutro rano, bo dziś nie bardzo miałam jak przywieźć do niego koteńkę. Po południu, kiedy zobaczyłam ów strupek na łapce, posmarowałam to miejsce trybiotykiem, którym moje dziecię leczy ropiejące zakolczykowane ucho. Po jakiejś godzinie z łapki zaczęła lecieć krew, ale chyba ból się zmniejszył, obrzęk też, bo Misia jest o niebo spokojniejsza i pozwala bez płaczu i krzyku obejrzeć tę chorą łapkę. Mam nadzieję, że trybiotyk jej nie zaszkodził. Jutro rzecz jasna powiem o tym weterynarzowi.
Ps. Pomijam drobną kwestię, że dziś jestem wrogiem publicznym moich futrzanych bab. Wszystkie dostały piguły na robale, co odcisnęło się piętnem i paznokciem na moich artystycznych dłoniach. Mania i Dunia są po kuracji antypchłowej, za co są ciężko (Dunia) i średnio (Mania) obrażone. Misi narażę się jutro, bo dziś nie mam sumienia męczyć chudziny. Do tego zrujnowałam się dziś na doktorów od samochodów i kotów. Jutro ciąg dalszy ruiny na wyżej wymienionych. Do tego jutro i pojutrze starcie z szefostwem plus nawał pracy bez perspektyw na sen. Za co??? Ja naprawdę aż takim grzesznikiem nie jestem. AMEN