doswiadczonych kociarzy rady potrzebuje

25.11.12, 12:09
post kopiuje z miau

Wczoraj odszedl moj kotek. Chorowal od poniedzialku, vet sugerowal zaklaczenie, pozniej jakiegos wirusa, ale w rtg nic nie wyszlo, jakas infekcja w krwi tylko. Dostawal kroplowki, ale nie bylo lepiej. Mial byc operowany, nie dotrwal Serce mi zaraz peknie Ale...
Mam jeszcze kocice. Chodzi teraz biedna i placze za 'mlodym'. Nie od zawsze byli razem, kociak byl z nami od roku, kocice mamy ponad 3 lata. No i nie wiemy co zrobic. Jedni radza zostawic jak jest i dac jej czas, ze sie przyzwyczai ze znow jest sama. Inni radza brac drugiego kociaka zeby miala towarzystwo. Szczerze powiem ze chyba nie jestem gotowa psychicznie na nowego kotka Poza tym za miesiac rodze i nie wiem czy niemowlak i kociak to dobre polaczenie. I tu znow sypia sie rady, ze i dla kocicy i dla dziecka bedzie lepiej jak bedzie ona miala towarzysza, ale czy na pewno? Poradzcie cos. I przytulcie, staram sie uspokoic, bo maz mowi ze jeszcze z tego wszystkiego urodze wczeniej, ale nie moge. Tak mi zle
Kocica jest nieco autystyczna. Miala problem z zaakceptowaniem mlodego, dopiero po ok 3 tygodniach jakas nic porozumienia sie wytworzyla miedzy nimi. Od tamtego czasu zrobila sie bardziej miziasta i ufna. Nie wiem sama co bedzie dla niej wiekszym stresem. Nowy kociak do zaakceptowania czy samotnosc.
Kurcze, czuje ze zawiodlam. Mialam o niego dbac, a cos przeoczylam. Nawet nie wiem co. Vet mowi ze to lepiej ze umarl w domu niz mialby umrzec na sali. Przynajmniej byl w znanym sobie miejscu i nie byl sam.
Nie wiem czy nowy kotek nie bedzie tez wiekszym bolem dla mnie. Ten byl jak dziecko. Mial chorobe sieroca. Ssal moj szlafrok co wieczor. Jak umieral to go w niego zawinelam, zeby czul sie bardziej kochany

Na dzien dzisiejszy decyzja jest zeby drugiego kotka nie brac. Ale chce sie jeszcze was poradzic, czy brak towarzystwa to nie krzywda dla kocicy? Czy moze ze wzgledu na nia powinnam zmienic decyzje i przygarnac jakiegos kociaka? Wczoraj nawet ogladalam kotki szukajace domu, ale patrzac na nie o zadnym nie moge powiedziec ze jest moj, zaden nie jest taki jak moj ukochany kocurek. Czuje sie jakbym go zdradzala sad
    • capuccino_days Re: doswiadczonych kociarzy rady potrzebuje 25.11.12, 12:27
      Przede wszystkim, chciałam ci napisać, że bardzo mi przykro z powodu twojego kotka.
      Rozumiem, że czujesz się winna, ale sama piszesz, że starałaś się mu pomóc i zrobiłaś, co mogłaś.

      Co do kwestii drugiego kotka, ja wiem, że często padają rady, żeby brać drugiego i zapewniać rezydentom towarzystwo ALE: ja widzę jednak kilka argumentów przeciw:
      - po pierwsze, to nie wiem, czy należy brać zwierzaka na siłę, jeszcze trafisz na kotka, na którego popatrzysz i pomyślisz: to ten
      - po drugie, nie masz pewności, że kocica polubi nowego, tak jak lubiła tamtego - a ty będziesz miała na głowie malutkie dziecko i problemowe dokocenie naraz, dodatkowo, nowy członek rodziny też będzie stresem dla futer
      - dziecko - nie wiesz, jak się będziesz ty czuła, jak będzie się zachowywać dziecko, a tu trzeba będzie ogarnąć kociaka, weterynarza i dokocenie. Może być trochę dużo
      - nie piszesz, jak przebiegła choroba kotka, czy był wychodzący, ale może lepiej wykluczyć najpierw np. wirusy

      Ja wiem, że jak się chce mieć kota, to z tym wszystkim można sobie poradzić, ale jeśli nie jesteś pewna, to może poczekaj trochę i nie bierz zwierzaka na siłę. Jeszcze ci wejdzie w drogę jakieś futro, które sobie ciebie wybierze, tyle że może nie dzisiaj i nie jutro
      Kocicy i tak lepiej teraz zapewnić specjalne traktowanie i może coś na nerwy - za miesiąc ja czekają duże przeżycia.
      • turmalinka Re: doswiadczonych kociarzy rady potrzebuje 25.11.12, 12:43
        W poniedzialek kotek zaczal wymiotowac, bylo pozno, dzwonilam tylko do weta, kazal dac paste odklaczajaca i przyjsc nastepnego dnia. Po pascie kotek zwracal co ok 6-8 godzin (ale tylko biala piane) siedzial nad miska z woda, zmuszal sie zeby pic. We wtorek wet stwierdzil ze to moze byc wirus, ale nie pamietam nazwy, dal jakies leki, pobral krew, zrobili rtg, kazal przyjsc w srode.
        W srode kotek dostal kroplowke, w rtg nic nie wyszlo, znalezli jakas infekcje w krwi, ale tez nie wiem dokladnie jaka (mieszkam w uk, bylam zbyt roztrzesiona, polowy z tego co do mnie mowil nie zrozumialam sad) kotek dostal antybiotyk. Bylismy na wlewie w czwartek i piatek, ale nie bylo poprawy. Wet zdecydowal o operacji, bo stwierdzil, ze kotek mogl cos zjesc, nitke albo cos takiego i to moglo nie wyjsc na rgt. Operacja miala byc w sobote po poludniu, ale kotek odszedl sad
        Kocurek byl niewychodzacy, szczepiony, kastrowany.
        Mam wrazenie ze moglam zrobic cos wiecej, moze szybsza operacja by go uratowala?

        Mam dokladnie te obawy o ktorych piszesz. No i ja sie gotowa nie czuje. Tylko ze prawie wszyscy radza tego drugiego wziac. A ja bardziej potrzebuje utwierdzenia, ze jak teraz sie nie zdecydujemy to nie bedzie to krzywda dla kocicy sad
        • salimis Re: doswiadczonych kociarzy rady potrzebuje 25.11.12, 14:14
          Bo nie będzie to krzywda, koteczka za jakiś czas się przyzwyczai do tego że jest sama. Aby zrekompensować jej utratę przyjaciela trzeba poświęcić jej więcej uwagi a więc wprowadzić jak najwięcej wspólnych zabaw.
          Przechodziłam to z Misią która straciła swoją przyjaciółkę. Przez pierwsze tygodnie szukała jej w każdym kącie. W końcu się przyzwyczaiła. Trudno mi określić czy to trwało miesiąc czy dwa. Każdego kociego osobnika należy traktować indywidualnie.
          • mitta Re: doswiadczonych kociarzy rady potrzebuje 25.11.12, 15:06
            Turmalinko, bardzo Ci współczuję, wielu z nas kiedyś straciło kotka, więc wiemy co czujesz.
            Przede wszystkim nie masz się o co obwiniać, zrobiłaś wszystko, co mogłaś, sama widzisz, że nawet lekarz miał problem z postawieniem diagnozy.
            Po drugie - misisz uspokoić emocje, w Twoim stanie takie nerwy są niewskazane.
            Po trzecie - zajmij się kotką, ona też potrzebuje Twojego ciepła, a po pewnym czasie przywyknie.
            A po czwarte - nic na siłę. Lepiej przeżyć żałobę do końca i być psychicznie gotowym na nowego kotka, niż leczyć ból nowym zwierzątkiem. Nowy kotek będzie zupełnie inny, niż poprzedni, musisz być gotowa to zaakceptować. W przeciwnym wypadku będziesz rozczarowana, rozgoryczona. Doświadczenie wielu kociarzy pokazuje, że musisz sama trafić na tego właściwego - on wybierze Ciebie, a Ty jego.
            I jeszcze mi się przypomniało (chociaż chyba już na to będzie za późno), ktoś tu kiedyś pisał, żeby pozostałe koty zaprowadzić do tego zmarłego, to wtedy zrozumieją i łatwiej zniosą nową sytuację.
            • wladziac Re: doswiadczonych kociarzy rady potrzebuje 25.11.12, 19:06
              współczuję z powodu kotka ale...no właśnie przed Tobą szczęśliwy ale trudny okres,sama musisz zadecydować czy dasz radę,ja chyba bym odczekała i zobaczyła co będzie się działo kiedy w domu zjawi się dziecko jak zniesie to kotka bo różnie bywa,może być tym faktem zestresowana ale nie koniecznie,pośpiech złym doradcą jest a dokocenie poważną decyzją
              • verdana Re: doswiadczonych kociarzy rady potrzebuje 25.11.12, 19:24
                Niestety, znam co najmniej dwa koty, które sie nie przyzwyczaiły... Problem jest spory, bo nowe dziecko i nowy kot, to trochhę za dużo. Ale z kolei trzeba też pamiętać, zę nie bedziesz miała lada moment czasu dla kota - i to juz moze byc trochę za dużo.
                Ja bym wzięła kota - innej płci, koniecznie i wybrałabym dorosłego, spokojnego, takiego, co nie bedzie szalał w domu, gdy przyjdzie dziecko. Kociak na pewno w tej chwili nie jest dobrym wyborem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja