nawet nie wiem jak zatytulowac:(

12.04.13, 10:44
Dzis dostalam informacje, ze ten kotek co Wam pisalam, ze mieszkal ze swoim braciszkiem u mnie w biurze to nie zyjesad Kinia wyadoptowala jego i jeszcze jednego kocurka do pani do Niemiec, rozmawiala, podpisywaly umowe, pisala maile, przestrzegala przed wypuszczaniem kotow i co? I gowno! pani kotki wypuscila, Plusik zabity i Benio zaginal, teraz rycze w pracy, bo nie moge sobie tego przetlumaczyc. Tak sie staralam tego malucha oswoic, zeby nie syczal, zeby sie nie bal, zeby mi zaufal...Kinga ma teraz wyrzuty sumienia, ale przeciez to nie jest jej wina, Kinga chyba zrezygnuje calkowicie z adopcjisad
    • lysy-jack Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 11:04
      Faktycznie sprawa bardzo smutna i przykra.
      Powiem po męsku. Tego co się stało odwrócić się już nie da, ale nie wolno się łamać porażką. Można w kąciku popłakać, bo to przynosi ulgę, ale trzeba dalej robić swoje i pomagać następnym potrzebującym.
      Lekarz, któremu ktoś odejdzie na stole operacyjnym na pewno to przeżywa, ale dalej operuje przynosząc ulgę kolejnym pacjentom. Tak trzeba na to patrzeć.

      Łączę się w bólu. Piszę to w chwili, kiedy moja Dzidzia jest na stole operacyjnym. Niby nic, to tylko sterylka, ale bardzo, bardzo to przeżywam.
      • niutaki Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 11:14
        trzymam kciuki za Dzidzie, ja przezywam wszystkie sterylki, kastracje... miekka dupa ze mniesad jestem zla, ale tez bardzo rozzalona, no placze po prostu, cora tez bedzie plakac jak jej powiem crying
        • czarna.kotka.psotka Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 11:37
          Bardzo Ci współczuję. Zdaję sobie sprawę, jak to boli, kiedy dowiadujemy się o śmierci zwierzątka, któremu dane nam było uratować życie, a które teraz tak bezsensownie zostało przerwane. Zawsze powtarzam w takich okolicznościach: pozostaje mieć nadzieję, że kiciunia nie cierpiał, tylko od razu został przyjęty za TM, gdzie już mu nic nie dolega sad.
          Kilka lat temu miałam zaszczyt (bo pomoc zwierzątkom uważam za zaszczyt) współuczestniczyć w dokarmianiu gromadki bezpańskich kotów. Wszystkie były śliczne i kochane, ale szczególną sympatią karmicieli cieszył się mały czarnulek o ślicznych oczach - jak perełki. Wiem, że jedna z pań dokarmiających specjalnie przygotowywała dla niego mieszankę śmietanki z żółtkiem - żeby zdrowo rósł. Niestety - nie dorósł, bo zabił go samochód. Do tej pory pamiętam to cudowne futerko sad.
          Jack - daj znać, jak Dzidzia zniosła operację. Kciuki - mocno zaciśnięte.
          • wladziac Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 12:35
            strasznie smutne,jeden człowiek na rzęsach chodzi żeby kota oswoić,wykarmić i znaleźć dla niego bezpieczne miejsce a drugi to wszystko marnuje,też bym płakała bo to co się stało jest okrutne,kciuki za Dzidziulę są
          • mitta Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 13:42
            Jest taki fragment "Małego księcia", który opowiada o odpowiedzialności za to, co się oswoiło. To wyjaśnia Twój smutek. Bardzo, bardzo mi przykro.

            Myślę, że ta osoba nie miała w stosunku do kotków takiego emocjonalnego stosunku, jak Ty i dlatego postąpiła całkowicie nieodpowiedzialnie wypuszczając je na obcym, niebezpiecznym terenie.

            Ty je uratowałaś, oswoiłaś, pokochałaś i chciałaś dla nich jak najlepiej. To Ty czujesz się za nie odpowiedzialna i dlatego tak to przeżywasz.

            (...)- Żegnaj – powiedział.

            - Żegnaj – odpowiedział lis. – A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

            - Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu – powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.

            - Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.

            - Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu… – powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.

            - Ludzie zapomnieli o tej prawdzie – rzekł lis. – Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. (...)

            Całą rozmowę lisa I Małego Księcia można przeczytać tutaj, bardzo lubię ten fragment.
    • mysiulek08 Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 16:10
      Bardzo, bardzo Ci wsploczuje sad

      Nigdy nie wiadomo na jaki dom sie trafi, niestety. Wszystko bylo dobrze przygotowane, nie mozecie sie obwiniac. Postepowania ludzkiego nie przewidzisz.

      Glasakam Was obie i rozumiem ze jest Wam ciezko.
      • salimis Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 17:50
        Sorry za wyrażenie ale tylko takie mi się nasuwa.
        Przypierd ... babie to mało. I tak pewnie by nie zrozumiała za co dostała.
        • pi.asia Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 18:39
          Niutaki, kochana, Ty zrobiłaś wszystko najlepiej jak umiałaś. Ktoś to zmarnował i dlatego jest Ci źle. Bo Plusik nie żyje przez czyjąś bezmyślność.
          Ale Twoja jest zasługa, a nie wina. Dałaś Plusikowi szansę, której bez Ciebie by nie miał.
          Tak musiało się stać.Może kiedyś dowiesz się po co tak się stało. Może śmierć Plusika to cena, jaka musiała być zapłacona, żeby ta kobieta zrozumiała pewne rzeczy?
          Wypłacz się, i działaj dalej.
          Buziaki.
          • agnes-05 Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 18:54
            Na miau pisano o babie, która zajmowała sie adopcją kotow do Niemiec, a te biedaki tak naprawdę trafiały do laboratoriów. Az mi skóra cierpnie na myśl..czy to czasami nie ta sama baba... Boże..sad
          • salimis Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 19:27
            pi.asia napisała:
            CytatTak musiało się stać.Może kiedyś dowiesz się po co tak się stało. Może śmierć Plusika to cena, jaka musiała być zapłacona, żeby ta kobieta zrozumiała
            pewne rzeczy?


            Nie wierzę w to co czytam, no nie wierzę.
            Może gdy się prześpię i jutro przeczytam jeszcze raz, zrozumiem sens tych słów.
            Nie przeznaczenie to spowodowało na pewno nie, lecz głupota i lekceważące podejście do sprawy - bo ja wiem lepiej
            I co, może ze zrozumieniem pogłaskać jeszcze po główce ową panią i pocieszyć że następnym razem będzie lepiej.
            • pi.asia Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 19:46
              Wszystko co się dzieje, dzieje się po coś. Nawet każda tragedia. Sensu możemy nie ogarniać dziś, ani jutro czy za rok, czasem jest on ukryty głęboko i trudno go w ogóle dostrzec. Ale jest.
              Czasem jest nam dane go poznać.
              Jaśniej wytłumaczyć nie potrafię.

              I co, może ze zrozumieniem pogłaskać jeszcze po główce ową panią i pocieszyć ż
              > e następnym razem będzie lepiej.

              a ten sarkazm to po co?
              • agnes-05 Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 19:54
                Pi-asiu,
                Wszystko dzieje sie po cos, ale pod warunkiem, ze to był wypadek i że ta pani była tylko niefrasobliwa. Bo coś mi mówi, że zniknięcie obu kotków nie jest przypadkowe..sad
                • mist3 Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 20:19
                  Ja też ostatnio miałam smutną wiadomość - nawet nie chce mi się o tym pisać, bo nadal nie mogę sobie z tym poradzić.
                  Ale trzeba pomagać, zresztą sama wiesz - że sumienie nie pozwoli Ci przejść obojętnie i następnym razem znowu pomożesz. Bo jeśli nie my, to kto?
                • mag_da53 Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 22:04
                  Ja jestem bardzo sceptycznie nastawiona do tego typu adopcji, a w przypadkowe zniknięcie obu kotków trudno mi po prostu uwierzyć. Wiele razy słyszało się o wykorzystywaniu kotów do laboratoryjnych doświadczeń, kręcenia sadystycznych filmów czy po prostu na skórki. Kot nie jest dobrem na tyle bezcennym by sprowadzać go z zagranicy. Błagam, nie wysylajcie kotów do Niemiec, bo nigdy nie ma pewności co tak naprawdę kieruje ludźmi biorącymi kota (a jeszcze bardziej dotyczy to psów).
                  • niutaki Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 22:16
                    Jest duzo roznych dziwnych, zlych ludzi ktorzy robia cos ze zwierzakami, adopcjami kotow Kinga zajmuje sie od paru lat, nie da sie przewidziec wszystkiegosad Zdarzaja sie nieudane adopcje w Polsce, w naszej najblizszej okolicy tez byl taki przypadek, ze kot zginal pod kolami, choc poszedl na dom niewychodzacy, niestety nikt nie jest w stanie odgadnac intencji osoby chetnej do wziecia zwierzakasad
              • salimis Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 12.04.13, 21:40
                No dobra, to teraz bez cienia sarkazmu.
                Pytanie zasadnicze
                Czy po raz drugi oddałabyś tej samie kobiecie kolejnego kota ? Proszę o odpowiedź tak z ręką na sercu, bo kierując się twoimi słowami Cytat Może śmierć Plusika to cena, jaka musiała być zapłacona, żeby ta kobieta zrozumiała pewne rzeczy? należałoby dać jej drugą szansę. Powierzyłabyś jej z czystym sumieniem kolejne kocie istnienie ???
                • pi.asia Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 16.04.13, 18:12

                  kierując się twoimi słowami Cytat Może śmierć Plus
                  > ika to cena, jaka musiała być zapłacona, żeby ta kobieta zrozumiała pewne rzecz
                  > y?
                  należałoby dać jej drugą szansę.


                  Nadinterpretacja. Nigdzie nie napisałam niczego, co uprawniałoby do wyciągnięcia takiego wniosku.
                  Odpowiedź brzmi: nie, nie dałabym jej drugiej szansy. Ale być może - podkreślam - być może ta kobieta coś zrozumiała i kiedyś sama o tę drugą szansę się postara, da dom jakiejś znajdzie i będzie o tę znajdę dbać.
    • animus_anima Re: nawet nie wiem jak zatytulowac:( 15.04.13, 23:38
      Bosche, masakra, dramat
Inne wątki na temat:
Pełna wersja