niutaki
12.04.13, 10:44
Dzis dostalam informacje, ze ten kotek co Wam pisalam, ze mieszkal ze swoim braciszkiem u mnie w biurze to nie zyje

Kinia wyadoptowala jego i jeszcze jednego kocurka do pani do Niemiec, rozmawiala, podpisywaly umowe, pisala maile, przestrzegala przed wypuszczaniem kotow i co? I gowno! pani kotki wypuscila, Plusik zabity i Benio zaginal, teraz rycze w pracy, bo nie moge sobie tego przetlumaczyc. Tak sie staralam tego malucha oswoic, zeby nie syczal, zeby sie nie bal, zeby mi zaufal...Kinga ma teraz wyrzuty sumienia, ale przeciez to nie jest jej wina, Kinga chyba zrezygnuje calkowicie z adopcji