Dodaj do ulubionych

4 Maluchów jest z nami Brzydulami i Innymi Kocuram

26.05.13, 20:23
https://wstaw.org/m/2013/05/25/4_jpg_300x300_q85.jpg
https://wstaw.org/m/2013/05/25/5_jpg_300x300_q85.jpg
https://wstaw.org/m/2013/05/25/6_jpg_300x300_q85.jpg
https://wstaw.org/m/2013/05/25/Zdj%C4%99cie0780_jpg_300x300_q85.jpg
https://wstaw.org/m/2013/05/25/1_jpg_300x300_q85.jpg
https://wstaw.org/m/2013/05/25/2_jpg_300x300_q85.jpg

oto moja przygoda wczorajszego dnia, pojechałam nakarmić kotkę, maluchy całe mokre od deszczu, wtulone w siebie, dramat,
szybka akcja, mam je u siebie, 2 kotki są słabe, nie pobierają ze strzykawki
domki są zaklepane, więc tylko kwestia odchowania...
cyrk, emocje, łeb mi pęka,
dzisiaj w nocy mąż wstał na karmienie na 4 rano, jestem niewyspana, Maluchy mają sraczkę, ja już mam FIP i białaczki w głowie, łzy płyną do oczu, bo futerka posklejane, nie ma kto wymiziać, przytulić, wybraliśmy mniejsze zło - zabraliśmy od mamy....ale oczka już zakatarzone mają, karmimy, masujemy, kupkujemy, trzymajcie kciuki!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
      • animus_anima Re: 4 Maluchów jest z nami Brzydulami i Innymi Ko 27.05.13, 15:34
        kociaki z godziny na godzinę coraz lepiej, Zorro tylko słabiutki sad
        przelewa się przez niego mleczko, jakby nie trawił. Reszta silna. Wczoraj trikolorka była taka słabiutka, ale odbiła. Zobaczymy. Do mleczka dodaliśmy convalescensa. Laski z miejscówki gdzie były koty mnie zirytowały, bo powiedziały koleżance mojej, w stylu, że jak zabrałam koty, to mam się teraz zająć ich mamą, bo płacze i szuka dzieci. Jakby były złe, że wzięłam koty, kretynki. Wet mi dziś powiedział, że zabraliśmy w ostatniej chwili. Wczoraj kiepska pogoda była. Dla kociej mamy damy tabletki. U mnie zmęczenie. Stres. Denerwuje mnie każdy telefon. Najlepiej byłoby gdyby nikt nic nie chciał ode mnie. Buziaki
        Ps. ale satysfakcja niesamowita <3
                • animus_anima Trikolorka [*] 30.05.13, 13:02
                  Pozwoliliśmy jej odejść, by już nie cierpiała, płyn w brzuszku, dusiła się, zaczęło się od biegunek u wszystkich, dostały Unidox, kroplówki,
                  Malutka bardzo cierpiała, dusiła się pare razy wczoraj, byliśmy dwa razy w lecznicy, na wieczór weci zabrali ją, zrobili usg, malutkie serduszko już nie bije,
                  cierpimy strasznie
                  • salimis Re: Trikolorka [*] 30.05.13, 13:25
                    W takich sytuacjach nie wiadomo jak pocieszyć. Robiliście wszystko co możliwe. Czasami nie da się przeskoczyć i oszukać natury. Pozostaje ból. Teraz zbierzcie siły dla pozostałych kociaków.
                    Jeszcze trochę, pewnie nauczą się same jeść. Ile mają - ok. trzech tygodni ?
                    --
                    http://s6.rimg.info/c90fc5ead51c33fef44bd33679e9835c.gifhttp://s20.rimg.info/504790d595685cacc6401fa32881a792.gif
                      • andy3458 Re: Trikolorka [*] 30.05.13, 14:36
                        Szkoda na pewno, ale przynajmniej nie odeszła samotnie. Zdążyła jeszcze zaznać miłości i opieki od człowieka. Krótko to fakt, ale jednak.
                        --
                        Lepiej na zakątku poczytać o kotach, niż na innych forach o jakichś głupotach.
                        • animus_anima Re: Trikolorka [*] 30.05.13, 16:22
                          mają już prawie miesiąc, ale dużą niedowagę, dwa na wejściu słabiutkie, Tri i Zorro,
                          Dzisiaj Zorro zaczął się jakby dusić, albo go za mocno dotknęłam, jak masowałam pupcię, ale oddychał później normalnie, mąż mówi, że bawi się, zaczepia Felka, zauważył też, że kasłał, wie, jak się Triszka zachowywała, więc będzie czujny. Za chwile karmienie. Na miau mówią, że to nie FIP..Każą zrobić test na pp. Daa dni temu Zorro miał kryzys. Przyjechał wet, okazało się, że odwodniony był. Dostał kroplówkę, witaminy i odbił...Na drugi dzień posypała się Triszka, tzn. wczoraj - szybko do weta. W lecznicy na podkładzie zrobiły biegunkę, okazało się też przy mierzeniu temp. Podano przeciwwymiotne (bo w nocy wymiotowały), kroplówkę, witaminy i kroplówkę. Triszka jednak nie odbiła. Jeśli to pp, to unidox byłby ok? Prawda?
                                • animus_anima Re: Trikolorka [*] 30.05.13, 18:52
                                  Przynajmniej Wy mi nie zarzucacie np. braku sekcji, złej diagnostyki. ehhhhhhh,
                                  koty rozrabiają, bawią się, może jest nadzieja, że będzie dobrze, bo jeśli to PP, to mam wielki problem (rezydenci)
                                  • klaryma Re: Trikolorka [*] 30.05.13, 19:00
                                    animus, to co Ty robisz dla tych kotkow to jest w ogole ponadprzecietne, nieamowite poswiecenie, jak mozesz miec w ogole wyrzuty sumienia?! Ja kocham koty, ale chyba nie bylabym w stanie poswiecic tyle czasu, energii, zachodu, a zapewne i pieniedzy dla bezdomnych maluchow. Zrobiliscie dla Tri wiecej niz zrobilby ktokolwiek, po prostu stalo sie to, co bylo nieuniknione.
                                  • mysiulek08 Re: Trikolorka [*] 31.05.13, 06:02
                                    Niech zgadne, na miau Cie zarzucili oskarzeniami? Nie przejmuj sie, olej towarzystwo, te co tam najbardziej krzycza akurat najmniej robia dla kotow.

                                    Przykro, ze Tri sie nie udalo sad bywa i tak, nie zawsze mozna poradzic. Zrobilas dla maluchow rzecz wielka, uratowalas im zycie. I to jest najwazniejsze.

                                    Trzymajcie sie cieplo smile
                                    • rapuntzel Re: Trikolorka [*] 31.05.13, 09:48
                                      To co robicie, Ty i Twój mąż, jest wspaniałe. Nie słuchaj oskarżeń; Ty coś zrobiłaś, krzykacze - nic.
                                      Przykro mi z powodu maleństwa. Zrobiliście wszystkio, co było możliwe. Ściskam.
                                      • wladziac Re: Trikolorka [*] 31.05.13, 10:19
                                        niestety kotki wolnożyjące rodzą często maluchy mocno pozarażane różnymi choróbskami czasami są nie do uratowania,szkoda Trisi ale przynajmniej nie umierała gdzieś tam w cierpieniu,trzymaj się Dzielna Kobieto i pozdrówka dla Męża
                                        • yvi1 Re: Trikolorka [*] 31.05.13, 12:38
                                          Przykro mi bardzo,ale podpisze sie pod innymi,daliscie jej chociaz godne przejscie przez TM i spedzila ostatnie chwile ,bedac kochana.
                                          Trzymam kciuki za pozostale koteczki .
                                        • animus_anima Re: Trikolorka [*] 31.05.13, 17:45
                                          wladziac napisała:

                                          > niestety kotki wolnożyjące rodzą często maluchy mocno pozarażane różnymi chorób
                                          > skami czasami są nie do uratowania,szkoda Trisi ale przynajmniej nie umierała g
                                          > dzieś tam w cierpieniu,trzymaj się Dzielna Kobieto i pozdrówka dla Męża

                                          ja już wiem, że jak kociak nie chce sam jeść, to nie wróży dobrze,
                                          czytam pierwsze swoje posty wątku na miau, Triszka była słabiutka od początku...
                                          Dziś się boję o Pumkę, baba w lecznicy mnie wkurzyła swoim"jeju, jaka słaba, parcha ma? Pinda jedna
                                          • animus_anima 31. maja... 31.05.13, 17:51
                                            Dzięki Wam jeszcze raz za słowa wsparcia, uwielbiam Was,
                                            Olinko, mogę dowieźć Ci Felka, mówisz masz, byłabym spokojna, że we wspaniałym domku by był

                                            Byliśmy na kroplówce, zastrzyku witaminowym, przybierają na wadze,
                                            Martwię się Pumką, bo ma duży brzuszek....
                                            Wczoraj nie robiła kupki, dzisiaj 2 razy, w lecznicy, nawet twardawa, ładna,
                                            Wkurzam się, bo nie śpią w kartoniku, tylko się rozłażą, teraz Felek śpi wtulony w Zorro (fotka od mamy z tel.)
                                            http://wstaw.org/m/2013/05/31/Zdj%C4%99cie0336.jpg_jpg_300x300_q85.jpg
                                            a Pumka z innej strony, nie chcę z nimi być, może się izoluje, bo się źle czuje?
                                            Tu spała, obudziłam ją dzwoniąc do mamy, jak ją fociła:
                                            http://wstaw.org/m/2013/05/31/Zdj%C4%99cie0338.jpg_jpg_300x300_q85.jpg
                                            Czekam z niecierpliwością na męża, on mi odda stan rzeczy. Puma miała 37,2 temp. ciała, reszta prawidłową
                                            • animus_anima Re: 31. maja... 31.05.13, 17:53
                                              Wkurzam się, że nie są w kartoniku i się rozłażą, ze względu na Pumkę, powinna się dogrzewać, bo kartonik jest obłożony kocem elektrycznym,
                                              Aha, przybrały od wczoraj 10 g
                                    • animus_anima Re: Trikolorka [*] 31.05.13, 17:43
                                      mysiulek08 napisała:

                                      > Niech zgadne, na miau Cie zarzucili oskarzeniami? Nie przejmuj sie, olej towarz
                                      > ystwo, te co tam najbardziej krzycza akurat najmniej robia dla kotow.

                                      tak, tam też mam wątek, zawsze źle, zawsze za mało, dwa skrajne fora, na których się udzielam

                                      >
                                      > Przykro, ze Tri sie nie udalo sad bywa i tak, nie zawsze mozna poradzic. Zrobila
                                      > s dla maluchow rzecz wielka, uratowalas im zycie. I to jest najwazniejsze.
                                      >
                                      > Trzymajcie sie cieplo smile

                                      Ściskamkiss
      • mist3 Re: Zorro 31.05.13, 21:25
        A co lekarze na to zarobaczenie? Radzą nie ruszać na razie? Ja jestem może na tym punkcie przewrażliwiona ale moja kicia o mały włos właśnie z powodu ogromnego zarobaczenia by umarła na samym początku naszej znajomości. Co z tego, że jadła, jak wszystko wysysały robale, które były w środku. Robaki powodowały też biegunki i ogromny brzuszek. Czy lekarze nie sugerowali odrobaczania? Czy kotki jeszcze na to są za małe?
        No i jak ich mamusia?
        • animus_anima Re: Zorro 01.06.13, 19:21
          mist3 napisała:

          > A co lekarze na to zarobaczenie? Radzą nie ruszać na razie? Ja jestem może na t
          > ym punkcie przewrażliwiona ale moja kicia o mały włos właśnie z powodu ogromneg
          > o zarobaczenia by umarła na samym początku naszej znajomości.
          Na tym etapie, jak podamy na robale, to raz, że są słąbe, to wyklucza, a dwa, to, że jak robale wypuszczą toksyny, to by je zabiło

          Co z tego, że jad
          > ła, jak wszystko wysysały robale, które były w środku. Robaki powodowały też bi
          > egunki i ogromny brzuszek. Czy lekarze nie sugerowali odrobaczania? Czy kotki j
          > eszcze na to są za małe?

          > No i jak ich mamusia?

          Nie mam głowy na nią, ale dziewczyny dokarmiają, jest wesoła, nie rozpacza już
          • animus_anima Fotorelacja 01.06.13, 19:26
            Byliśmy u weta. Jak dobrze pójdzie, to jutro bez kroplówek. W nocy Pumka zaliczyła rzyganko, kupkę na podkład i nie chciala nic jeść sad Zapierała się mocno, ale później zjadła nawet bez zmuszania. Myśleliśmy, że padnie nam kolejny kot. Ale później zjadła ładnie i odetchnęliśmy.
            Wciąż adrenalina, niewiadoma, ale chyba lepiej...aż się boję zapeszać, aha Pumka zrobiła jako pierwsza siusiu do kuwetki, Zorro pije sam ze spodka mleczko, tylko zapaśnik Felek każe się obsługiwać, fotki z dzisiaj od męża, bo ja w pracy jestem:
            https://wstaw.org/m/2013/06/01/Pumka_2_JPG_300x300_q85.jpg

            https://wstaw.org/m/2013/06/01/Pumka_3_JPG_300x300_q85.jpg

            https://wstaw.org/m/2013/06/01/Pumka_4_JPG_300x300_q85.jpg

            https://wstaw.org/m/2013/06/01/Razem_2_JPG_300x300_q85.jpg

            https://wstaw.org/m/2013/06/01/Razem_3_JPG_300x300_q85.jpg

            https://wstaw.org/m/2013/06/01/Razem_JPG_300x300_q85.jpg

            [url=http://wstaw.org/w/1YwJ/]https://wstaw.org/m/2013/06/01/Razem_4_JPG_300x300_q85.jpg
            • pi.asia Re: Fotorelacja 01.06.13, 19:46
              Otworzyłam ten wątek z obawą, czy kolejna kicia nie odeszła za TM, ale ulga ogromna - idzie ku lepszemu. Trzymam kciuki za Pumkę, Zorra i Felka, i za Was, za to co robicie, bo to jest niesamowite.
              • animus_anima Zorro walczy.... 02.06.13, 17:37
                Miało być tak spokojnie, fizycznie i psychicznie wysiadam, przeklejam, bo siły pisać nie mam - wybaczcie,
                Weci przyjechali do lecznicy specjalnie dla mnie, z wykładów, robią specjalizację,
                Zorro miał zjazd. Myślałam, że zawinę go już w podkład i zawiozę do lecznicy innej - jakiejkolwiek, by już nie cierpiał.
                Jak pisałam rano - obsiadły mnie koty do karmienia, Z. spał i traktorzył, na moim brzuchu. Z. jak mnie zobaczył - przyszedł spać i dalej spał twardo. Nie zmuszałam do jedzenia, jak podjadły pozostałe - włożyłam go do kartonika, troszkę dziwnie się zataczał, ale myślałam, że to z rozespania. Kocyk elektryczny był na ustawieniu nr. 1. Nie wyłączałam. Zostawiłam go śpiącego. Reszta spała na posłaniu przed kartonem. Poszłam się wykąpać i poszliśmy z mężem na górę do maluchów. Maż zagląda i mówi, że on nie śpi, tylko ma oczy otwarte, no jak nie śpi, śpi, mówię (!) - wyciągamy kota, a kot guma, lejący przez ręce. Telefony, nikt nie odbiera. Kot leży i coraz słabiej oddycha, języczek na wierzchu. Po którymś razie odbiera mój wet z wykładów, mówię jak jest, on, że to mogą być objawy przegrzania. Mówi, że będzie za godzinę. (60 km był od nas). Otwieramy porządnie okno, trzymamy kota w otwartym oknie, miziam, otwiera nawet oczy, brzuszek szybciej się porusza - dla mnie znak, że lepiej oddycha. Zrobił się po kilkunastu minutach silniejszy, trzymał główkę do góry, postawiłam go na ziemi, to pokładał się i tak dziwnie główką w dół. Jak nabrał sił, to wstawał ale zataczał się i szedł na oślep jakby. Później trzęsły mu się łapki, wzięłam go na ręce i ogrzewałam swoimi rękami. Pojechaliśmy do lecznicy. Weci rozmawiali szyframi, jak dla mnie, posługiwali się już fachowym słownictwem, którego nie znam, sprawdzali go pod kątem neurologicznym, chodził, napierał na przeszkodę główkę. Dostał mnóstwo rzeczy, już nawet nie wiem jakie, w kontekście, że już nie mamy nic do stracenia, a zaryzykować możemy. Dla mnie laika ta niezborność ruchów była widoczna na pierwszy rzut oka. Brak wymiotów, brak biegunki. O 5 rano zjadła ładnie, brykał z innymi.
                Sugestia wetów - niedobór tauryny. (chyba wersja optymistyczna - jak zrozumiałam). Podawać calo pet. Po lekach pospał troszkę, później ożywił się, główka do góry, ale leciutko trzęsący się. Aha, wet mówi, że to może być silne zarobaczenie i zaryzykowałby już odrobaczenie.
                Opadam psychicznie z sił. Nie kopcie mnie już bardziej, że mogłam to i owo. Cudem jest to, że zerwali się weci z ważnych wykładów i dojechali by ratować Zorro.
                Rokowania mimo wszystko ostrożne.
                Sytuacja sprzeda paru minut, nie wiem, co już myśleć:
                Jak mówiłam wetce, że jest lepiej, to i tak sugerowała, że może być źle, bo leki go postawiły na nogi
                https://wstaw.org/m/2013/06/02/1_1_jpg_300x300_q85.jpg

                Zoro i Felek bawią się w kuwecie

                https://wstaw.org/m/2013/06/02/2_2_jpg_300x300_q85.jpg

                Zorruś
                https://wstaw.org/m/2013/06/02/3_1_jpg_300x300_q85.jpg

                https://wstaw.org/m/2013/06/02/7_jpg_300x300_q85.jpg

                Harce całej trójki,
                Zorro na pleckach zaczepia Felka

                https://wstaw.org/m/2013/06/02/4_1_jpg_300x300_q85.jpg

                Puma pije wodę (debiut):
                https://wstaw.org/m/2013/06/02/5_jpg_300x300_q85.jpg

                https://wstaw.org/m/2013/06/02/6_jpg_300x300_q85.jpg
                • circa.about Re: Zorro walczy.... 02.06.13, 18:24
                  Malutkie biedactwo..
                  Walcz kochany, walcz..
                  Normalnie łzy mi poleciały jak zobaczyłam te zdjęcia - jakby nic się nie stało, a przecież taki chorutki, słodki maleńtas..
                  Trzymam kciuki, Animus, i za niego i za Was.
                  Ukłony dla wetów, też bym chciała takich mieć..

                  --
                  http://gifki.ru/avatars/3374_gifki.ru.gif
                  • animus_anima Re: Zorro walczy.... 02.06.13, 18:28
                    Ja już się nie trzymam w ryzach, weci wspaniali,
                    objawy mi pasują do przegrzania, ślinotok też miał, jak czytam
                    A jak słodko spał rano, jeść nie chciał, myślałam,, że już mu się włącza tryb spania - długiego - jak to lubią moje starsze koty...
                  • dorcia1234 Re: Zorro walczy.... 02.06.13, 18:31
                    absolutnie nie wyrzucaj sobie , że mogłaś coś jeszcze zrobić. Robisz tyle ile możesz a nawet więcej- nie wiem czy miałabym tyle siły i zaangażowania co ty. Animus- gdyby koty dawały Order Uśmiechu to byłabyś moją drugą kandydatką do obdarowania ( jako pierwszą zgłaszałam Elę smile )
                    --
                    www.pajacyk.pl
                    ulubione forum Gwiazdki 2001:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
                    *** GWIAZDKI 2001 ***
            • animus_anima jeden domek mi się wykruszył - i dobrze! 01.06.13, 19:54
              nie ufałam mu, zadzwonił z info, że dziewczyna się "rozmyśliła".
              Z każdą rozmową i jego teoriami coraz bardziej nabierałam podejrzeń, co do ewentualnego domu.
              Najchętniej dałabym kociaki komuś z forum, tylko Wam ufam.
              Boże, czy ktoś by chciał moje maleństwa? Kocham, karmię, masuję, nie chcę dać ich na zmarnowanie, ależ mam dylemat, mam zaufanie do dziewczyny, która wyadoptowała mi Gucia, może uda się domek za jej pośrednictwem dla dwójki, ale oddzielnie. Jejku, jak one się zżywają, aż żal rozłączać sad
              Naprawdę mam dylemat. Mąż chce Pumkę zostawić. Niestety limit mimo bólu serca już ustaliłam sobie w środku odkąd Brzydula stała się moją pupilką <3
              Jak znaleźć dobry dom? No jak????
              • mist3 Re: jeden domek mi się wykruszył - i dobrze! 02.06.13, 20:22
                Co do odrobaczania - oczywiście lekarze zdecydują, ale gdyby podjęli decyzję na tak - zapytaj, czy można im potem podać olej parafinowy (dopyszcznie lub do jedzonka) - on pomoże usunąć martwe robaki, które mogą zalegać przewód pokarmowy i zatruwać kocięta.
                Co do szukania domków - rozpuszczać wici, gdzie się da. Gdy ja mam taką sytuację - mówię o tym wszystkim. Dobra sytuacja - przez 10 miesięcy w roku pracuję z dużą grupą ludzi (szkoła). Minus - wtedy gdy kociąt najwięcej - mam wakacje. Ale pytam wszystkich - rodzinę, znajomych, zaprzyjaźnione sprzedawczynie, dentystę, fryzjerkę, byłych uczniów, itd. itp. Oczywiście potem sprawdzam domek - czy można wydać. Ale rozpuszczam wici naprawdę gdzie się da i jak się da.
                      • animus_anima Zorruś dzisiaj 03.06.13, 15:49
                        Wybaczcie, przeklejam...:
                        Cześć Kochane,
                        towarzystwo nakarmiłam po 1 w nocy, mąż wstał na 5 i Zorruś podszedł do niego, podjadł ładnie, jak mówi i później zaczął słabnąć, nie kontaktowałam, bo spałam krótko, mąż poszedł do Zorrusia, a ja ja napisałam smsa do dr. że mąż przyjedzie z Z. bo jest źle. Pojechał o 9 i w tym czasie kotuś był już kontaktowy, główkę trzymał sztywno. Dostał inne leki, niż wczoraj, można uznać, że nabrał sił sam z siebie, na 18 kontrola. Zanim wyszłam do pracy, to podkarmiłam malucha, ale nie je tak dobrze, jak pozostałe. Po wizycie w gabinecie mieliśmy zalecenie, by masować brzusio, bo kupy nie zrobił. Rozespany był bardzo, masowałam, ale jak próbowałam na koniec z wacikiem, to nie napinał się, tak jak zawsze, że chce coś zrobić. Ma wzdęty brzuszek, według mnie normalnie, ale ja się nie znam. Temp. u wetów idealna. Objawów neurologicznych dzisiaj nie miał rano, jak go sprawdzali. W ciągu dnia podkarmiłam maleństwo, masowałam i znowu się rozespało, zwinięte w krewetkę, później masowałam na sobie, leżał i robił traktorka. Wydaje mi się, że powłóczy prawą tylną łapką, mówiłam wetce o tym, ale ona powiedziała mi, że rano nie miał żadnych objawów neurologicznych. Z tego, co zrozumiałam, to może chodzić o wirusowe coś...Więcej nie ogarniam, w domu i dookoła realizuję tzw. plan minimalny.
                        Pumce robią się pręgi brązowawe na czarnym futerku, ciekawe to smile A Feluś jak knurek kwika, jak chce jeść, jak sie karmi inne kocie, to on wpełza i dobija się do butli.
                • animus_anima Re: jeden domek mi się wykruszył - i dobrze! 04.06.13, 12:22
                  Ja mam teraz 9 smile Wspaniała jesteś, ale Yoda też była słabiutka i kawałkiem nieszczęścia, niech Yoda będzie dla mnie przykładem, że wszystko się uda, Zorruś wyrośnie na śliczne kocie. Pumka pójdzie w dobre ręce. Zostanie Zorruś kochane małe ciałko o wielkim duchu, walczy. Dzisiaj zrobił elegancką kupę, wczoraj został odrobaczony. Nic złego się po odrobaczeniu nie działo. Dzisiaj nad ranem myślałam, że zastanę zdołowanego męża, ale doniósł, że jest dobrze. Podobno objawy neurologiczne są też objawem zarobaczenia. Maluch ma się dobrze, weci kazali podawać calo pet, który zajada ze smakiem. Felek jest niesamowity. Jak ma głoda, to nie ważne, kto jest w kolejce, wpycha się jako pierwszy, zasysa butlę, dzisiaj zjadł na raz gdzieś około 20 ml, musiałam mu zabrać smoka. Puma, Felek, robią już siusiu i kupę do kuwety. Na wieczór jedziemy na kontrolę. Teraz kociaki śpią.
                  Buziaki dla Was
                  Ps. Mysiulku, w gąszczu wątków próbowałam znaleźć info, co z kociaki star warsami, myślałam, że są już dawno w nowych domkach....
                  • mysiulek08 Re: jeden domek mi się wykruszył - i dobrze! 05.06.13, 05:09
                    Przy dziewieciu kotach to Kicia.Yoda-Kraken zawiazala by swoj dobytek iz tobolkiem by sie od nas z hukiem wyprowadzila tongue_out

                    Animus, Kicia.Yoda jak ja zgranelismy miala ponoc 4 tygodnie, moze byla mlodsza, moze starsza ale ogolnie w dobrym stanie i po pierwszych dniach karmienia mocno stanela na lapy i stoi do dzisiaj smile

                    Za to nerwy podobne do Waszych mielismy przy starawarsach. Niby caly czas byly z matka, ssaly az milo, ale jednak urodzily sie na dworze, w chlodzie (dwa kociaki byly przeciez martwe,, nie wiemy czy z wychlodzenia czy dlatego, ze Padme byla bita), Padme przez ciaze byla napewno bez domu i dopiero u nas miala stala dostawe zarelka (dwa tygodnie przed porodem). Totez nie mielismy pewnosci czy przezyja, czy beda zdrowe itp. Jak zwykle w takich wypadkach. Na szczescie wyszly na prosta i rosna na piekne okazy.

                    A domy, coz... Szukalismy, czy dosc skutecznie tego nie wiem, MD naprawde sie przylozyl, mialy bardzo ladny prpfil na facebooku i praktycznie zero zapytan. owszem chetni byli, ale albo w pojedynke (na co od razu sie nie godzilismy) albo krecenie nosem na wymogi, ze ma to byc mieszkanie a nie dom (wiemy, ze jak dom, to najczesciej koty sa wychodzace przed czym bronkotyboze), ze siatki, ze wydamy dopiero po sterylce. I to sie nie podobalo, ktos chcial Luka i Leie od razu, bez sterylki bo one przeciez takie ladne i kociaki beda cudowne.grrrrr.

                    No i po kilku takich wystepach zapadla decyzja, ze koty zostaja, wszystkie, bo przeciez Padme nie mozna dac do domu gdzie jej nie zrozumieja, a ona ma naprawde spore problemy psychiczne i powoli, bardzo powoli dochodzi do siebie.
                    Inna sprawa, ze kociaste umialy sie wokol swoich spraw zakrecic smile Leia tak oaczarowala Straszego, ze dzisiaj niech tylko Yoda na mala syknie, albo ja troche pogoni smile zaraz Straszy ja od kocich wariatek wyzywa (Yode znaczy), Luk przez swoja pacyfistyczno-zenowska postawe podbil serca nasz wszystkich) on nawet syknac dobrze nie umie smile raz probowal odsyknac ciotce Yodzie jak wskrabywal sie na lozko i sie przewrocil tongue_out kot zupelnie bez agresji. Padme za to przez to przeszla ma specjalne miejsce i obchodzimy sie z nia jak z jajkiem. Ale za to jest jedyna,, ktora czasami postawi sie Yodzie.Krakenowi. One w ogole chca bardzo sie z Kicia.Yoda zaprzyjaznic, Luk w ogole jest w ciotce Yodzie zakochany po uszy ale Yoda jest nieugieta. nie! i juz! Czekamy z niecierpliwoscia na laske chilijskich celnikow zeby nam szybko paczke z feliwayem zwolnili. To nasza ostatnia deska ratunku.

                    Uff, mialo byc krotko, a wyszlo jak wyszlo za co Cie najmocniej przepraszam, wszak to watek Twoich maluchow.

                    Najlepszego!
                    • animus_anima wczoraj zjazd, dzisiaj poprawa 05.06.13, 13:54
                      Dziewczyny i Chłopaki, wczoraj Zorruś dostał zapaści, stracił świadomość, był jak z gumy, miał przeczulicę, jak się go dotykało skakał, jak żaba, myślałam, że już umiera, pojechałam do wetów, podali różne rzeczy i zabrałam kota dętkę. W domu stres, brak nadziei, najbardziej bałam się, że kotuś umrze w nocy, musiałam wziąć uspokajacz na noc, nie potrafiłam nic zrobić, weci dawali szansę do dzisiaj rano. Okryłam Zorrusia w drugim kartonie kocykiem, pocieszeniem było, że jeśli umrze, to w śnie, weci podejrzewaki jakąś wirusówkę, kazali malucha odizować, znowu schiza, co z resztą i rezydentami. nerwy na włosku - jak tu zasnąć, ze świadomością, że rano kot już będzie nieżywy (wybaczcie, ale takie miałam schizy) Jak mąż wstał o 4, to serce waliło mi jak szalone. Też szedł z nastawieniem, że Zorrusia nie będzie. Kot odbił. Zjadł dużo!Teraz rozmawiałam z wetami pytałam, czy jest według nich reakcja na leki, a oni zadowoleni, bo już rano napisałam sms, że mały odbił, wczoraj mieli już pomysł na niego - niedobór tiaminy, dostał już kilka bolesnych zastrzyków z wit. B1 i nie zaliczył, zjazdu, a już powinien. Wczoraj pochowałam w myślach kota, aż mam wyrzuty sumienia, ale widok był makabryczny. Sami weci kazali dać czas do dzisiaj rana. (w domyśle, gdyby ich diagnoza się nie potwierdziła, czego nie zdradzili mi wczoraj). Normalnie szok, ależ mam adrenalinę pozytywną, jakbym wygrala w Totkasmile
                        • animus_anima Re: wczoraj zjazd, dzisiaj poprawa 06.06.13, 12:19
                          wladziac napisała:

                          > boszszsz,Zorruś walcz biedna kocino,brakuje mi słów podziwu i współczucia dla W
                          > as,trzymajcie się a kciuki dalej zaciśnięte i dobre myśli wysłane

                          jest dobrze!!!!!!!
                          Weci uratowali Zorussia trafną diagnozą, jeździmy 2 razy dziennie na bolesnego kłuja, ale jest lepiej!
                          Dzisiaj ciągnął smoka, jak Felek, identycznie, aż butelka się ściksała, bo brakowało w niej powietrza,
                          NIEDOBÓR TIAMINY
                          Buziaki!!!!!!!!!kochani!!!!!!!!!
                            • animus_anima Re: wczoraj zjazd, dzisiaj poprawa 06.06.13, 13:09
                              NAPRAWDĘ smile I ja miałam już chwilę słabości, chciałam mu ulżyć w cierpieniach - weci dawali mu jeszcze jedną dobę, ale spryciule, nie powiedzieli, że dali te leki, które w przypadku potwierdzenia ich diagnozy powinny były postawić kota na nogi, gdybym to wiedziała, to bym lepiej zniosła noc, z nadzieją, że wstanę i zobaczę żywego kotka, a nie martwego. Horror na całego. Za to muszą mieć najlepsze domki smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka