pi.asia
10.07.13, 18:39
Grzdyl to najnowsze imię mojego Gingera. Jedyne nadające się do wypowiadania publicznie

Otóż Grzdyl zaczął rozrabiać.
Przymierza się do psiej miski:
Wojuje z Amurką. Najpierw jest wspólne leżenie i przyjacielskie dotykanie się łapkami
ale za chwilę nastąpi atak. Amurka już wie, co się święci, popatrzcie na jej oczy
Każde miejsce i okazja jest dobra, by zaczepiać Amurkę. To zdjęcie zrobiłam wczoraj ok. 22.30, a już od czwartej rano tłukły się na moim łóżku, a dokładniej na moich plecach
A dzisiaj jak wróciłam, zastałam taki oto widok:
Podczas zabawy kotecka mój piękny trzydziestoletni kroton stracił 52 liście.
Teraz wygląda tak:
Ma łyse miejsca, a przedtem był to jeden gąszcz.
Zaczynam podejrzewać, że Salimis miała rację, sugerując, że Ginger był domowym kotem. Zaczynam podejrzewać, dlaczego przestał być domowy

Proszę o dobre słowo.