:( objawila sie nam na parceli kocia rodzina :(

26.01.14, 04:15
piec sztuk sad jak nic mamuska, tatus, dwojka maluchow i babcia. Od trzech dni rezyduja sad

Nic tylko sie powiesic.
    • niutaki Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 26.01.14, 11:03
      ojejsad
      • margo.4 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 26.01.14, 20:32
        Trzaba chyba zaadoptowac rodzinke big_grin
        • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 26.01.14, 23:09
          Nie da sie, kolejnych Kicia.Yoda nie wytrzyma.
          • margo.4 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 11:42
            mysiulek08 napisała:

            > Nie da sie, kolejnych Kicia.Yoda nie wytrzyma.
            Kocie jak Cie doskonale rozumie.Mam tez taka kotke, ktora jest egoistka do potegi i nie ma mowy aby to zmienic. Jak widze te biedne bezdomne kocieta to mi sie noz w kieszeni otwiera i mam ochote komus zrobic krzywde za to, ze sa nieodpowiedzialni , ze biora male kociaki bo sa malutkie i sliczniutkie a potem gdy podrosna kopa i za drzwi. Niedawno zrobilam dzika awanture moim sasiadom. Biora kota i za jakis czas oddaja do schronisk - ponoc. Pisze ponoc bo widzac co robia nie jestem przekonana, ze tam trafiaja.Ciagle mysle co mozna zrobic aby zmusic wlascicieli zwierzat do odpowiedzialnosci za stworzenie, ktore z wlasnej woli wzielo do domu. Oraz aby karac tych, ktorzy porzucaja swoich pupili i to czesto w niehumanitarny sposob.
    • yvi1 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 26.01.14, 11:06
      sad
      Nawet nie wiem co napisac,bo nawet na taka odleglosc ci pomoc nie moznasad.
      Jestem tam u was chociaz cieplo ?
      A moze kotki wedruja ,wygladaja chociaz zdrowo?
    • jarka63 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 26.01.14, 12:48
      A może ktoś im wskazał drogę?
      • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 26.01.14, 14:24
        Domyslamy sie kto im droge wskazal sad
        • wiesia.and.company Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 26.01.14, 15:54
          O rany! Nie mam pomysłu na to, co Ci poradzić. Podrzucono? Czy przywędrowali wszyscy? Od sąsiadów? To wędrowna rodzinka? Nie podejrzewam. Wydzielić im jakiś teren i tam umieścić dla nich budę? I tam im urządzić ich "placówkę" z dala od Yody i Starwarsów? Ta rodzinka jest trochę są narażona na ataki zwierząt. Mnie się wydaje humanitarne otoczenie opieką tych "wyrzuconych" (chyba) no bo skąd pełna rodzinka się wzięła? Tabletki antykoncepcyjne jak na razie... trochę jedzenia, picie, lokum w starej skrzyni czy też niewykorzystanej szafce domowej. A w ogóle to bardzo piękne, że tworzą harmonijne stado. To rzadkość, żeby kocur chciał ochraniać swoją "nałożnicę" i żeby jeszcze babka towarzyszyła kocurowi (bo swojej córce to czasem matka służy pomocą przy odchowywaniu małych i nieobecności polującej matki). Kurczę, to jest problem... bo z jednej strony Wy, kociarze, a z drugiej jacyś ludzie, którzy mogą chcieć się pozbywać kociego problemu Waszym kosztem z "czystym sumieniem".
          • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 26.01.14, 20:05
            My tez nie mamy pomyslu sad

            Kotow przez dzialke przewija sie sporo, szczegolnie odkad za plotem mamy osiedle. Na wedrowcow zawsze miseczka z chrupkami czeka.

            Jakis czas temu pisalam o takiej jednej kici, co to sie od czasu do czasu pokazywala i zdobyla pseudo "Obrozkowa'. Kota puchata, czysta, zadbana, najwyrazniej z domem. Przez dlugi czas jej ostatnio nie bylo i zonk sad Po porownaniu zdjec okazalo sie, ze to ona jest najpewniej mamuska mlodych sad Z kota zostala skora i kosci, zaniedbana, przybrudnawa, glodna sad z wyciagnietymi sutkami i pewnie znow w ciazy sad Ona jako jedyna daje do siebie podejsc. Reszta jak bardzo plochliwa, jak to lokalne koty. I pewnie to ona przyprowadzila reszte domniemanej rodziny. Domniemanej, bo mozemy sie tylko domyslac, ze bialoszary jest kocurkiem i ojcem. Mlodzi to rudas i bialorudy. Babcia jest bardzo podobna do Obrozkowej, widac, ze sporo juz przezyla. To sa obserwacje od czwartku, moze srody.

            Najpewniej przychodza od sasiada 'z tylu', za plotem zarosnietym chaszczami jest duza parcela. Znikaja wlasnie w tych chaszczach, choc wczoraj np wszyscy zglosili sie na kolacje sad

            Budke mozemy im sprawic, w miare bezpiecznym miejscu, ale wczesniej trzeba towarzystwo wysterylizowac. I tu sie rozkladamy. Pomijajac koszty ( jak dobrze pojdzie okolo 500zl, jak zle to drugie tyle), w koncu mozemy zwirkiem zaplacic, kociaste trzeba wylapac, po operacjach trzeba gdzies przetrzymac. Nie mamy gdzie sad servico zajete prze SW, Padme/Kluska ma takie zapedy terytorialne, ze dom zostal podzielony na dwie strefy wplywow a stanowisko Kici.Yody wobec obcych kotow znacie. Do tego Kluska ma troche oslabiona odpornosc zwiekszenie jej stresu skutkuje problemami z oczyma.

            Pobyt dla piatki kotow w leczniczy to sa koszty rzedu 100zl za dzien za jednego kota.

            Bedziemy probowac zaangazowac w akcje lokalnych aktywistow, z tym ze to troche inni ludzie nic w ojczyznie sad i nie spodziewamy sie zbytniej pomocy.

            Wczoraj chlopaki zawiezli zwirek do jednej z ochronek, 200 kotow na stanie!, temat 'naszej' piatkl nie wzbudzil zainteresowania.

            Na teraz to tak wyglada, niefajnie.

            We czwartek MD sklecil szybko video:

            to jest owa "Obrozkowa"
            www.youtube.com/watch?v=4XmLkKr9zpc
            za obecnosc czlowieka da sie pokroic sad

            podejrzany o ojcostwo, ale moze byc tez przypadkowy towarzysz, nie wiemy nawet czy kocur:

            www.youtube.com/watch?v=_7kOzwgIDr8
            i dwojka maluchow:

            www.youtube.com/watch?v=om5Fsk06sj8
            www.youtube.com/watch?v=MvqP6Nuu-4o
            "Babci" na razie sie nie udalo sfilmowac.

            Ogladac w HD.

            Jakiekolwiek rozmowy z sasiadem nic nie wniosa, on nawet nie wie ile ma psow na stanie. Spod bramy jego parceli zgarnelismy Kici.Yode.

            Kicia.Yoda w nieustajacej furii, nie spi po nocach (ja tez nie) schodzimy jej z drogi. echhhh, musialam sie wyzalic.
            • muraszka1 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 09:38
              Mysiulku, nie da się uratować wszystkich kotków.Rozumiem Ciebie ,bo też miałam podobnie.
              Całe stado udało mi się oddać do schroniska.Koty były piękne.Znalazły domy.Ale to był cud.
              Nie dasz rady pomagać wszystkim kotom. Musisz się z tym pogodzić. Znam ten ból,stres.
              Z dzikich działek wzięłam do domu te najbardziej kochające człowieka.Teraz to już jest tylko jeden kot,Filip. Ponad 20 lat opiekowałam się dość dużym stadem.Teraz porzuciłam działkę. Mam 70 lat. Czasem musimy sie pogodzić z tym,co ponad nasze siły i możliwości. Wiem serce boli,bardzo boli.
              • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 18:20
                Muraszko ja wiem, ja to wszystko wiem, ale kociambry zamieszkaly u nas, widzimy je i tym konkretnym musimy pomoc. Nie mozemy ich ot tak zostawic. Teraz jest ich piec, za chwile moze byc 20 sad
            • margo.4 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 16:39
              A nie ma cos takiego ja stowarzyszenie przyjaciol zwierzat? To oni powinni zorganizowac sterylke. Musze Wam napisac o pani weterynarz w Rzeszowie. To mloda kobieta o golebim sercu jezeli chodzi o zwierzaki. To ona sama zorganizowala akcje z udzialem dzieciakow, ktore albo przynosily do lecznicy koty bezdomne albodawaly znac, ze jest nowy obywatel koci ale nie da sie zlapac. Ona je lapala. Wszystkie koty bezdomne, ktore do niej trafialy zostaly wysterylizowane, gdy byly chore leczone no i oczywiscie karmione. Gdyby kazdy weterynarz poszedl w Jej slady zmalalaby ilosc narodzin. Nie mowie, zeby kazdego ale chociaz 5 na piesiac ale obawiam sie, ze to nierealne a ja snie o kocich czy psich Judymach. teraz sie liczy pieniadz i rzadanie zaplaty za wypisanie recepty. KGGYU7YUJHJNJNH - przeklelam szpetnie
              • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 18:18
                Na moim koncu swiata troche to inaczej wyglada. Z jednej strony wg prawa zwierze jest 'rzecza' (co ma chwilami dobre strony), z drugiej sprawnie dzialajce prawo o dreczeniu zwierzat.

                Stowarzyszenia sa i owszem bardziej i mniej formalne, te duze sfomalizowane zajmuja sie glownie psami. Schronisk jako takich nie ma, glownie prywatne ochronki i przytuliska. I chyba nigdzie na swiecie nie ma czegos takiego jak " oni powinni zorganizowac sterylke'. Owszem sa akcje sterylizacyjne, gdzie ciachniesz zwierza i za 20zl, mozesz postarac sie o udzial w municyplanym programie darmowych sterylek. I tu nie sterylka tego bractwa jest problemem, ale przechowanie ich po zabiegu i dom na czas szukania domow. O ile trzy maluchy (babcia okazala sie mloda koteczka, chyba juz zaciazona sad) dom powinnym znalezc w miare szybko, choc ogrom kotow szuka domow. Tak Obrozkowa czy domyslny tatus moga z tym miec problem. Kocurk apo kastracji mozna by wypuscic nna jego teren, na zarlo i jakies schronienie moze liczyc. ale Obrozkowej czlowiek jest potrzebny jak powietrze, ale ma juz swoj wiek, swoje przejscie i chyba nie jest najzdrowsza. Dzisiaj zauwazylam, ze oczeta zle wygladaja. I pozostaje jeszcze kwestia zlapania. Obrozkowa bez problemu da sie zapakowac w kontenerek, reszta plochliwa i byle jaki ruch powoduje odwrot do krzakow. Klatka lapka praktycznie nie do zdobycia.
                • menard44 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 19:39
                  jezzu nie zazdroszczę...macie poważny problem niestety.
                • wladziac Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 20:35
                  skoro ze zrozumiałych względów nie możesz kotki po sterylce przetrzymać w domu to moze zrób tak jak ja bo swoich dzikunek po sterylce też nie miałam w domu zeby nie denerwować swoich kotów tylko były trzymane na zewnątrz na balkonie u syna,kilka razy była to pożyczona duuuuża klatka dla królików wyposażona w podkłady higieniczne,kuwetę i wodę do picia,klatka nakryta kocem żeby było ciemnawo i cicho albo z baaardzo mocnego i dużego kartonowego pudła nożykiem wycięłam dwa małe okienka a do tych otworów wszyłam kratkę ogrodniczą na pudło kładąc grubą dechę przyciśniętą kamieniem coby kota się nie wydostała,karmienie wtedy odbywało się w dwie osoby żeby kot nie uciekł przez nieuwagę,moje po trzech czy czterech dniach były wypuszczane na wolność po kontroli lekarskiej i dało się,oczywiście wszystko porą letnią się odbywało,dodatkowo jeżeli zniewolisz kotkę kaftanikiem to nie będzie szaleć,oczywiście klatka jest lepsza i bezpieczniejsza w użyciu
                  • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 28.01.14, 14:07
                    Wladziu, mieszkamy w domu parterowym ze sporym tarasem. Ale taras nie jest niczym ogrodzony. Poza tym wyobrazasz sobie Kicie.Yode gdy za szyba bedzie jakis kot? Nawet i w klatce. Niestety psy sasiada wlaza na nasz teren i czasami sa slady bytnosci na tarasie.

                    Mamy auto dostawcze z zabuudowana buda, nieczynna babcie Volvine tez, ale trzymanie kota w zamknietym aucie to raczej zly pomysl.
                    • wladziac Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 28.01.14, 15:32
                      Mysiulek,coś tam wymyślisz,na te kilka dni nie potrzeba luksusów,u Was jest ciepło to nie musi być pomieszczenie w domu byle było zabezpieczenie żeby kot nie zwiał w nieodpowiednim momencie
                      • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 28.01.14, 16:12
                        Przede wszytskim musimy brac pod uwage dobrostan psychiczny Kici.Yody, ona z nerwow nie dosypia, jest drazliwa. Przestala korzystac z kuwety, obsikuje i nie tylko, teren ze hej. Teren, znaczy obejscie, w domu nie sika smile

                        No i piec lbow pod noz musi isc.
                • agazuchwa Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 28.01.14, 07:05
                  a tak zupełnie obok problemu...śliczne sąsmile
              • menard44 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 19:37
                Witam krajankesmile nie wiem czy te sama pania weterynarz mamy na myśli ale ja tez z Rzeszowa i mam podobne doświadczenia ze swoja doktór. Jeszcze nigdy nie wzięła od nas kasy za receptę, mało tego ostatnio sama podrzuciłam jej dwa kocie bidactwa (ktoś wyrzucił końcem listopada dwa kociaki zupełnie oswojone). Moje dzikuski tez u niej sterylizowałam za free . Naszego domowego piesa leczy od zawsze i np. za czyszczenie gruczołow nie bierze nigdy kasy, podobnie było gdy leczyliśmy alergie.. Leczenie trwało cała zime bo nie mogliśmy dojść co jest przyczyna alergii i z torbami nie poszliśmy, brała pieniądze praktycznie tylko za leki.
                • mist3 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 21:13
                  Współczuję sad Ja bym jeszcze optowała za jakimiś znajomymi - może ktoś ma piwnicę, szopę czy inne miejsce, gdzie można by było przetrzymać koty na czas dojścia do siebie po zabiegu. Zawsze można się umówić że wy dostarczacie karmę, kuwetę itp., oni tylko lokal. W realnym życiu - po dojściu kotów do siebie zapewniacie im jakieś lokum i po prostu sobie żyją (i tak będą miały lepiej niż w niejednym domu, gdzie rzekomo koty są pod opieką). W szczęśliwym świecie równoległym (raz mi się to zdarzyło) - tymczasowa przechowalnia staje się domem kotów, kiedy to opiekunowie przekonują się, że koty to naprawdę fajne zwierzęta....
                  • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 28.01.14, 14:09
                    Takiego rozwiazania wlasnie szukamy. Jak na razie trzech znajomych nam odpadlo sad

                    Moze uda sie przekupic zwirkiem jedno przytulisko.
                • margo.4 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 21:15
                  Witam cieplutko krajanke - popatrz Jaki swiat jest maly big_grin Mam na mysli Pania Ewe. Teraz jest chyba na wychowawczym bo zastepuja Ja ktos inny. Pani Ewa tez nie brala za wizyty czy uslugi jedynie za leki. Nawet kiedys powiedzialam Jej , ze pojdzie z torbami jak tak dalej bedzie robic. Natomiast ta co Ja zastepuje to zupelnie inny czlowiek A osiedle zwie sie Bl. Karoliny
                  • menard44 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 27.01.14, 21:19
                    Czyli rejony mniej więcej te same smile moja pani dr Magda z Krakowskiej Południesmile
                    • margo.4 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 28.01.14, 15:26
                      Musimy koniecznie sie spotkac i poplotkowac o kotach big_grin
                      • pi.asia Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 28.01.14, 15:37
                        Mysiulku, piszę maila na gazetowego.
    • mysiulek08 Tragedia :( 01.02.14, 19:56

      Wczoraj po poludniu w 'kurniku' przyuwazylam trzy male moze dwu- moze trzytygodniowe kociaki. Jeden niebieskostalowy, jeden dymny i jeden bialorudy. Bialorudego tylko przez chwile. Niebieski zajadal ryz z rosolkiem. Czyje sa to maluchy trudno powiedziec. Zarowno Obrozkowej jak i Kuldaczkowi sutki wisza sad Moze byc tak, ze Rudy i Bialas to dzieci Obrozkowej, a te trzy Kudlaczka, gdzie Kudlaczek jest na przyklad corka Obrozkowej. Bialoszary macho (ksywaka Krawaciarz) moze byc domniemanym ojcem Rudego i Bialaska, ale ojcostwo tych maluchow, po wygladzie, wskazuje na takiego jednego niebieskiego rasowca (bardzo zadbany, z fikusna obrozka, ksywka Elegancik), ktory przylazi z osiedla i jest ogromnie znienawidzony przez Kicie.Yode. Poniekad tez przez nas, bo przez jego zapach Kicia.Yoda atakuje czasem nas tongue_out

      Ile wszystko byloby prostsze gdyby Obrozkowa/Krawaciarz i Elegancik mieli odpowiedzialnych wlascicieli sad

      Scenariusz prawopodobny jest taki: Obrozkowa miala dom (pewnie sasiad zza plota z tylu), ale byla wychodzaca jak to tutaj w zwyczaju. Stad jej wczesniejsze zadbanie, piekne, biale, puchate futerko. Zaczely sie jednak klopoty z przychowkiem, to kotke pogonili (jak i Padme/Kluske), a ze u nas bywala, byl spokoj, brak psow, do pyska cos skaplo, to jak dom przestal byc domem przeniosla sie do nas, przyprowadzajac rodzine sad

      Krawaciarz moze byc tylko wedrowcem, ktory wyczuwajac i kotki i pelna miche postanowil sie u nas zakotwiczyc.

      Z jednej strony dobrze, ze nie udalo sie zadzialac z dnia na dzien, bo maluchy zostalyby bez matki (ledwo to na oczy przejrzalo i trzymalo sie na lapach) Gdybysmy zawiezli Obrozkowa i Kudlaczka na sterylke to maluchy czekalaby pewna smierc. Tak to jest na dzieja, ze uchowaja sie w tych krzakach jezyn pod opieka dwoch kotek i za chwile bedzie mozna pomyslec i o nich.

      Wczoraj, w pierwszym odruchu chcialam je wylapac (ciezko by bylo, "ruiny kurnika" maja i siatke i platanine jezyn), ale sie nie zdecydowalam. Moze i to blad, ale chyba mleko i opieka matki, nawet w krzakach jest lepsza od buteli i stresu w kontenerku z towarzystem Kici.Yody "Dzikiej".

      Tak czy inaczej problem sie rozrosl a na pomoc ze strony lokalnych kocich aktywistow raczej nie mamy co liczyc. Oprocz zbioru dobrych rad w stylu 'sterylki sa wazne i takie koty domow nie znajduja" niczego konkretnego na razie nie otrzymalismy. Rece opadaja sad Za to druga strona swiata pokazala na co ja stac smile

      Jesli nic sie zmieni i nikomu serce nie zmieknie, to pozostanie nam skonstruowanie jakiejs budki na tylnym tarasie, nie baczac na fochy Kici.Yody.

      Tutaj Kudlaczek:
      www.youtube.com/watch?v=AaoA-HRj8ys
      A tu jeszcze raz Rudas, ale juz filmowany z mniejszej odleglosci:
      www.youtube.com/watch?v=1uxPHsGG4iI
      Sumujac zamieszkaly:

      1.Obrozkowa
      2.Kudlaczek /mozliwa corka Obrozkowej)
      3.Krawaciarz /mozliwy ojciec Rudego i Bialaska
      4.Rudas, (razej kot) mlody
      5.Bialasek (moze kotka) mloda
      6.Male nieporadne kocie niebieskostalowe
      7.Male nieporadne kocie dymne
      8.Male nieporadne kocie bialorude

      ps
      Maluchy dzisiaj nie byly jeszcze widziane. A co jeszcze wyjdzie z krzakow nie wiadomo sad
      • salimis Re: Tragedia :( 01.02.14, 22:07
        Dobrze widziałam u Kudłaczka trzecią powiekę ?
        Rudasek wyrośnie chyba na niezłego zakapiora, tak mu z pychola patrzy wink
        • mysiulek08 Re: Tragedia :( 01.02.14, 22:17
          I Kudlaczek i Obrozkowa i mniejszym stopniu Krawiaciarz maja ten sam problem z oczyma. Widac to mniej lub bardziej w zaleznosci od kata patrzenia. Czy mniejsza brac tez, to jeszcze nie wiem.
        • mysiulek08 Re: Tragedia :( 01.02.14, 22:22
          I warunki w jakich zyja i kondycja w jakiej sa sprzyjaja objawowi. Wysiek z oczu widzialam tylko raz u Obrozkowej, jak poszlam na dzien nastepny z watka i kroplami Kluski to juz bylo sucho.
          • wiesia.and.company Re: Tragedia :( 02.02.14, 17:04
            Ło matko! Ta trzecia powieka u Kudłaczka! Ja bym obstawiała zarobaczenie!
            Nie, no rzeczywiście dobrze, że te malutkie maluszki zostały przez Was przyuważone. Pewnie to matka i córka wychowują małe. To się zdarza wśród kotek (na Filtrowej Burasia urodziła trójeczkę, a pomagała jej w wychowaniu ich babka Kawka, matka Burasi). Pewnie by trzeba podać im wszystkim tabletki na robale i potem po 10 dniach ponowić, by wytruć narodzone potomstwo glist.(glisty poruszają się też w układzie oddechowym, i to może powodować kaszelek, odkrztuszanie). Nie no, macie ciężką sytuację pod względem ulokowania stadka, i w ogóle ciężką w sensie utrzymania, bo na filmikach widać, że są bardzo głodne i rąbią jedzenie aż się uszy trzęsą. Rany! To wymaga logistyki i finansów. Kurczę! Żwirek jako forma "łapówki" to doskonała sprawa, ale co by tu dalej.... ?
            • mysiulek08 Male swiatelko w tunelu 02.02.14, 18:31
              Wczoraj po poludniu mielismy jeden odzew ze strony prywatnego przytuliska.

              Glowny zawiadujacy, odpisal, ze pomimo posiadania 30 kotow w ochronce i opiekowania sie 60 na ulicach (dba o kocie kolonie, dokarmia, w miare mozliwosci leczy, stetylizuje itp) pomoze nam i wezmie koty. Z zaznaczeniem, ze placimy za sterylki. Wyraznie napisalismy, ze sterylki oplacamy, dajemy zarlo, zwirek, pomagamy oglaszac, robic foty, filmy, zawieziemy gdzie trzeba, zrobimy indywidualne budki itp. Pisalismy tak zreszta do kazdej organizacji/kocich aktywistow. Jedno o co nam chodzilo i uscislismy w odpowiedzi, ze chcielibysmy skorzystac z ich promocyjnej ceny w lecznicy czyli 10000peso a nie 25000peso. W koncu czeka nas 8 sterylek.

              Do teraz nie mamy odpowiedzi sad Co moze o niczym nie swiadczyc, bylo sobotnie popoludnie, wiemy ze jechal na kocia lapanke, dzisiaj niedziela, sprzataja przytulisko. Ale tez moze wskazywac na porzucenie temtu w lokalnym stylu.

              Wtedy jestemy w punkcie wyjscia...

              A rano wylazl z 'kurnika' jeden maluch, dostal mleko bezlaktozowe, ktire pomogla mu wypic Kudlaczek.



              Wiesiu, z zarciem to sobie jakos poradzimy, byleby chore nie byly i jakies miejsce na przechowanie szybko sie znalazlo.

              Jesli uda sie wylapac maluchy to zaryzykujemy i w wiekszym transporterku podrzucimy Klusce, w koncu mamuska juz byla, a Kicia.Yoda nie. Tylko nie wiem kiedy i jak to zrobic. Takich maluchow do ochronki dac nie mozna.

              • salimis Re: Male swiatelko w tunelu 02.02.14, 18:44
                No Kapituła ZADANIE DLA WAS !
                Jak pisała mysiulek 300 złotych to ok. 45 000 peso a sterylka jednego kota w najlepszym przypadku to 10 000 . Znaczy to że starczy zaledwie na 4 sterylki a potrzebnych jest 8. Tak więc jestem osobiście za tym aby kwota wsparcia była większa.
                Tak więc mysiulku informuj czy był odzew a Kapituła zapewne nie zostawi Cię w potrzebie. Prawda ?
    • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 03.02.14, 12:54
      Ja sie wykoncze.

      Wczoraj Obrozkowa nie zjawila sie na zaden posilek, choc byla widziana. Oprocz niebieskiego malucha nie widzialam innego. Dzisiaj na sniadanie stawila sie tylko Kudlaczek i Krawaciarz (siedzieli w kurniku i czekali). Bialas i Rudy do pozna wczoraj rozrabiali.

      Wstawalismy z MD w nocy co dwie godziny i robilismy obchod. MD widzial w ciagu dnia duzego kocura (b.rzadko bywa i nawet przez Kicia.Yoda nie zwiewa) i kociaste sie go przestraszyly. Moze zrobic krzywde maluchom?

      Starszy mial wene i pracowal niemal do switu to tez nasluchiwal.

      Przytulisko mimo sobotniej deklaracji sie nie odezwalo, za to na swoim fejsie robili histeryczne wpisy, ze nikt im nie chce pomagac, wszyscy tylko wymagaja i chca pomocy. To naprawde jakas inny sort czlowieka ci lokalni koci akywisci.

      Dojrzewa w nas decyzja o budowie szopki i dzialania bez ogladania sie na laske tych ludzi. Kurde, jak mozna nie chciec ani zarcia ani zwirku ani innej pomocy??????
      • mysiulek08 Re: :( objawila sie nam na parceli kocia rodzina 03.02.14, 13:12
        Przyszla Obrozkowa.

        Aha i atakow Kici.Yody na nas to juz nie liczymy. W domu na szczescie konczy sie warkami i bieganiem od okna do okna, ale tez obchodzimy sie z Kicia.Yoda jak z jajkiem. Na spacery zaczelismy zabierac spraj z woda, bo tylko taki 'kliker' ja powstrzymuje do gonienia tamtych.

        Az sie boje myslec co bedzie, jak kociaste zamieszkaja na tylnym tarasie....
Pełna wersja