aankaa
09.08.14, 23:37
na czwartek zamówiłam wizytę domową - kotecek ciągnął ostatkiem sił, nie kontrolował się więc nie chciałam go narażać na podróż do weta + wypaćkanie się. Przygotowana byłam na najgorsze (rak śledziony z przerzutami do płuc). To wyszło w badaniach, które przez ostatnie tygodnie robiliśmy po "locie".
Dostała wzmacniającą kroplówkę, zastrzyk ze sterydów.
Kolejna wizyta w piątek - dużo lepszy stan

pobranie krwi + steryd działający długofalowo.
Sobota minęła jak dawno nie było: futro żwawsze, zaciekawione otoczeniem (przedtem leżała na blacie kuchennym jak mokra szmatka), wiedzące gdzie jest kuweta - choć nie zawsze trafia (ograniczyłam do minimum poruszanie się po domu żeby nie miała problemów ze znalezieniem).
Jutro dzwonię po wyniki badań...
Kot ma 9 żyć. Jeśli jedno spożytkowała na swój skok
forum.gazeta.pl/forum/w,10264,152029437,152029437,Baumgartner_kocia_jej_mac_.html to jeszcze siedem przed nią !
Choć nie wykluczam najgorszego
trzymajcie kciuki i pazurki za moje futerko