to chyba nie był ten dzień...

09.08.14, 23:37
na czwartek zamówiłam wizytę domową - kotecek ciągnął ostatkiem sił, nie kontrolował się więc nie chciałam go narażać na podróż do weta + wypaćkanie się. Przygotowana byłam na najgorsze (rak śledziony z przerzutami do płuc). To wyszło w badaniach, które przez ostatnie tygodnie robiliśmy po "locie".

Dostała wzmacniającą kroplówkę, zastrzyk ze sterydów.
Kolejna wizyta w piątek - dużo lepszy stan smile pobranie krwi + steryd działający długofalowo.

Sobota minęła jak dawno nie było: futro żwawsze, zaciekawione otoczeniem (przedtem leżała na blacie kuchennym jak mokra szmatka), wiedzące gdzie jest kuweta - choć nie zawsze trafia (ograniczyłam do minimum poruszanie się po domu żeby nie miała problemów ze znalezieniem).

Jutro dzwonię po wyniki badań...

Kot ma 9 żyć. Jeśli jedno spożytkowała na swój skok forum.gazeta.pl/forum/w,10264,152029437,152029437,Baumgartner_kocia_jej_mac_.html to jeszcze siedem przed nią !
Choć nie wykluczam najgorszego

trzymajcie kciuki i pazurki za moje futerko
    • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 00:07
      jakby powyższego było za mało - ma problemy z nerkami i nadczynnością tarczycy (leczenie cały czas)
      • kotapsota Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 08:10
        Trzymamy pazurki, łapki i ogonki zawiązane na supełki!
        • panna_beata Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 11:36
          Podwójne pazurki zaciśnięte z całych sił! Trzymaj się dzielnie!
          • barba50 Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 11:39
            Trzymam, myślę ciepło o kocinie i Tobie.
            • wladziac Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 11:53
              też wysyłam dobre myśli do Was i trzymam kciuki za kocinkę
    • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 19:12
      diagnoza potwierdzona - chłoniak. Kita ma ponad 17 lat i wet nie podejmuje się chemii (która nb niewiele zmieni, u psów jest lepiej). Do tego anemia, nerki, tarczyca. Jedyne, co mi zostało to podawanie sterydów o wydłużonym działaniu, które ją lekko ożywiają. Kocina (w zależności od reakcji na zastrzyki) pociągnie trochę ale muszę się oswajać z myślą o wzięciu za łapkę i spacerze w stronę TM crying
      • panna_beata Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 19:12
        Przytulam Cię mocno...
        • mist3 Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 21:58
          Współczuję i sytuacji i konieczności podjęcia decyzji. Swojego zwierzaka usypiałam tylko raz - do dziś mam wyrzuty sumienia, że za późno.
          Koty - przybłędy usypiałam kilka razy - do dziś rozważam, czy na pewno nie dało się nic więcej dla nich zrobić.
      • mysiulek08 Re: to chyba nie był ten dzień... 10.08.14, 23:12
        W zyciu kazdego kociarza kiedys nadchodzi Ten Dzien...

        Przezyliscie razem 17 lat, dobrych lat, bedzie bolalo, bedzie trudno ale w imie milosci, szacunku i oddania ostatni spacer do TM bedzie uwienczeniem Waszego wspolnego zycia.
    • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 11.08.14, 23:27
      Sońka ożywiona, traktorzy, przyjmuje pozycje (leżące) jak za dawnych dobrych czasów - plątanina rąk i nóg smile
      apetyt - zjadłaby konia z kopytami
      i co najdziwniejsze - zupełnie nie gubi futra (wcześniejsze pogłaskanie wywoływało tabun kłaków, teraz totalne nic)

      jest trochę chłodniej, chętniej wyleguje się na balkonie (odwołałam "profesjonalne osiatkowanie" - przy jej aktywności wystarcza wzmocnienie tego co było)

      spędziła z moimi dziećmi 2/3 ich życia
      chciałabym żeby dożyła ślubu drugiego... jeszcze miesiąc...
      • olinka20 Re: to chyba nie był ten dzień... 12.08.14, 08:04
        Oj Ania, trzymam kciuki zeby dozyła.
    • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 12.08.14, 21:54
      kolejny dobry big_grin dzień za nami
      kocina nadal zalega na blacie kuchennym ale jak wchodzę siada, kręci łebkiem i rozgląda się dookoła
      zagaduje, aktywnie uczestniczy w nakładaniu do michy smile
      dziś - po raz pierwszy - sama przyszła na balkon (dotychczas wynosiłam ją o zmierzchu - pełne słońce chyba kojarzyły jej się z lotem), pokręciła się po blacie szafkowym i przyjęła pozę jak za najlepszych czasów: na pleckach, przednie łapki złożone jak do modlitwy, tylne rozwalone jak u kurtyzany wink

      czwarty dzień działania sterydu (podobno 5-7 dniowy) a w nią z dnia na dzień nowe siły wstępują

      psychicznie (i finansowo... 2 wizyty domowe ponad 4 stówki) jestem do przodu - gęba się śmieje jak widzę futro w coraz lepszym stanie

      jedyne co mnie dręczy to ew. możliwość reakcji płuc na przerzuty (uduszenie się) jak będę w pracy. Ale nie jestem w stanie podjąć "tej" decyzji "bo a nuż się nie zdarzy"

      jeszcze nigdy nie miałam tak czystej podłogi big_grin - jak mnie nie ma potrafi nie skorzystać z kuwet (ma 2 żeby był komfort) - przemywane chusteczkami antybakteryjnymi smile. Co ciekawe: zdarza się to tylko jak jestem w pracy, w ciągu popołudnia, po nocy nie znajduję niespodzianek na podłodze
      • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 12.08.14, 22:38
        popełniłam dietetyczną zbrodnię wink
        na późną kolację zapodałam na talerzyku łychę tuńczyka, kocisko zeżarło, oblizało się i legło w błogostanie big_grin
        niech się tuczy nieborak, ostatnie ważenie - 1,9 kg sad
        • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 12.08.14, 22:48
          jak ją głaszczę po pleckach to jakbym różaniec pod palcami miała
          można się anatomii na niej uczyć
          • wladziac Re: to chyba nie był ten dzień... 12.08.14, 22:54
            Anka,mocno trzymam za Was kciuki oby kocina żyła jak najdłużej!
            • kkjp Re: to chyba nie był ten dzień... 12.08.14, 23:14
              Bo tak to już jest - nim wzejdzie słońce, świta nadzieja smile Ciesz się każdym dniem a gdy nadejdzie ta chwila w imię miłości nie będziesz wiedziała co zrobić. Ale jeszcze nie teraz
              • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 12.08.14, 23:24
                piękne słowa, pozwoliłam sobie użyć ich w sygnaturce
                dziękuję
                -
                nim wzejdzie słońce, świta nadzieja
                • kkjp Re: to chyba nie był ten dzień... 12.08.14, 23:37
                  Proszę bardzo smile Żyłam nimi przez ostatnie 14 m-cy walcząc o życie bliskiej osoby. Udało się i to dowód że warto wierzyć. A dalej miało być źe " będziesz wiedziała". Pozdrawiam

                  www.afn.pl
    • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 13.08.14, 21:33
      kolejny dobry dzień za nami smile
      kita sama przychodzi na balkon, nie uwala się na szafce tylko siada i rozgląda się

      piąty dzień działania sterydu:
      apetyt +4
      kupa w kuwecie +/- 1
      siki trafione
      mruczenie +5
      podstawianie się pod głaski +5
    • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 16.08.14, 19:41
      za nami kolejne dni żwawego kotecka. Nadal mieszkającego na blatach kuchennych ale i wychodzacego na balkon żeby obejrzeć świat, pożerającego wszystko, co znajdzie się w zasięgu kocich zębów smile Musiałam podzielić się serem lazurem, fasolką szparagową i camembertem big_grin O jajku na twardo czy pasztecie nawet nie wspominam.
      Miałam ochotę na tatara, składniki zakupiłam ale jak zobaczyłam to pysio wpatrzone w salaterkę stwierdziłam, że równie dobrze mogę położyć na chleb samo mięso i przykryć je (standardowymi) dodatkami. Przy okazji podzieliłam się bazą i tak pożarłyśmy 0,25 kg siekanej wołowiny big_grin

      Wczoraj minęło, teoretycznie, 7-dniowe działanie sterydu. Zgodnie z radą Pani wet poczekam do ew. pogorszenia się stanu a nie trzymania terminu.

      Dziś jest trochę chłodniej, balkon tylko uchylony. Właśnie kita przybiegła pod drzwi, usiadła, spojrzała i co ? ano otworzyłam i zaczynam rozglądać się za jakimś kubraczkiem smile

      Nadal nie gubi futerka ! Można ją położyć na ciemnym ręczniku i śladu nie ma
      • kkjp Re: to chyba nie był ten dzień... 17.08.14, 22:01
        Bardzo się cieszę, oby tak dalej!
      • wladziac Re: to chyba nie był ten dzień... 17.08.14, 22:25
        oby te dobre dni były już na zawsze,jak to miło patrzeć na kotka w dobrej formie i cieszyć się nim
      • olinka20 Re: to chyba nie był ten dzień... 18.08.14, 10:53
        Cudowne wieści smile
      • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 18.08.14, 19:06
        10-ty dzień od zastrzyku - kotek żwawy, zainteresowany otoczeniem

        miziastość - po wczorajszym totalnym niedotykalstwie - 4
        apetyt - 4
        trafień do kuwet - 100/100 (tja, tylko żebym mogła wejść do domu muszę szeroko otworzyć drzwi, zrobić ooooooolbrzyyyyyyyyymi krok nad nimi i dopiero dostać się "na pokoje")
        gubienie futerka - zupełne nic ! nawet jak się pociągnie za skórę to w palcach nie zostaje (myślę, że to działanie sterydu. Jak mój synek brał przez dłuższy czas to cały był pokryty meszkiem jak mały małpiszon smile )

        teraz muszę popracować nad wagą - zwierz nie waży nawet 2 kg (wyniszczenie chłoniakiem, anemią, nadczynnością tarczycy). Podaję surową wołowinę, żółtko jajka (nie wiem jak często mogę), śmietankę do kawy. Oprócz tego pochłania do 2-3-4 (w zależności od apetytu) saszetek/tacek/małych puszek dziennie

        co jeszcze mogę mu dać ?
        mam zamrożony wywar z wigilijnego karpia (tylko ryba + jarzyny). Może na tym jakieś mięso ugotować ?
        • sonrisa06 Re: to chyba nie był ten dzień... 18.08.14, 19:43
          Przeczytałam cały Twój wątek i nie wiem co napisać. Smutno strasznie, że koteczka taka chora sad 17 lat to kawał czasu, ale tym trudniej się rozstąć. Każdy dzień jest cenny. Trzymam kciuki, żeby kitka jak najdłużej była w dobrej formie. Przytulam kiss
          • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 18.08.14, 20:01
            po prostu - trzymaj pazury jako i ja trzymam za Bursztyńsia smile

            mamy do wyrobienia plan minimum (ale liczę się z odpuszczeniem uporczywej terapii), każdy dobry dzień do dzień podarowany i obfotografowany (muszę zrzucić fotkę Sońki zapętanej w weterynaryjny kubrak - rewelacyjny sprzęt : z worka wystaje jedynie łepek, ma mnóstwo suwaków dających dostęp do każdego kawałka kota bez narażania się na atak pazurów)
            • mysiulek08 Re: to chyba nie był ten dzień... 19.08.14, 01:21
              wyrobienia planu minimum i nie tylko zycze smile
        • yoma Re: to chyba nie był ten dzień... 18.08.14, 20:05
          Trzymam kciuki ze wszystkich sił. Co do żółtka, jak mój Zipper był bardzo chory i zbyt słaby, żeby jeść, karmiłam go właśnie żółtkiem po palcu. Wychodziłam z założenia, że skoro biliony ptasich płodów wykarmiły się żółtkiem, to ono nie może być takie strasznie szkodliwe smile No i wzmocnił się.
          • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 18.08.14, 20:10
            czyli co - jednym co 1-2 dni nie zabiję ? big_grin
            ja nawet nie muszę po palcu - wystarczy, że rozbijam o rant zlewu żeby białko odcedzić a kot już całym swym jestestwem w owym zlewie tkwi. Nieraz mam problem żeby żółtko na talerzyk przelać tak się wciska
            • sonrisa06 Re: to chyba nie był ten dzień... 18.08.14, 20:23
              Żółtko jest bardzo wartościowe. Zawiera chyba wszystkie witaminy i dużo żelaza. Dlatego niemowlętom wcześnie się wprowadza żółtko, zwłaszcza niejadkom. Myślę, że co drugi dzień można spokojnie dać.
            • yoma Re: to chyba nie był ten dzień... 23.08.14, 08:05
              To dawaj, dawaj, zwłaszcza jak kocisko chętne.
    • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 21.08.14, 00:07
      odcinek kota "wchłaniam/wydalam" działa bez zarzutu smile szkoda, że nie zawsze tam gdzie bym chciała... Sońka leży aktywniesmile wejście do kuchni uruchamia mruczenie i świergotanie

      za chwilę minie tydzień od momentu gdzie steryd powinien przestać działać
      a kitka nadal pełna życia

      żeby podpaść chudziaczka podaję żółtko, śmietankę, porcję wołowiny + standardowe puszki/saszetki/tacki
    • aankaa nie ogarniam, cholera... 22.08.14, 15:20
      kita wie po co ma kuwety ale z uporem maniaka co 2 sik ląduje na tacy postawionej na ruszcie kuchenki (położyłam, żeby się w nie potykała jak przez nią przechodzi). Nie ściągnę bo gotowa nalać na kuchenkę sad Nawet nie myślę o oduczeniu futra od tych spacerów tongue_out

      Jedyny pomysł jaki mi przychodzi do głowy (dotychczas rozkładałam ręczniki papierowe) to zajść do weta po podkłady. Przynajmniej nie będzie zostawiała mokrych stempelków na blatach
      • olinka20 Re: nie ogarniam, cholera... 22.08.14, 15:24
        Podklady kup niemowlęce, na bank beda tansze niz u weta.
        Ja kupowałam po sterylce pierwszej kotki i potem wykorzystywałam sukcesywnie, przy zabiegach kolejnych kotowatych.
        • aankaa Re: nie ogarniam, cholera... 22.08.14, 15:46
          a gdzie te niemowlęce ?
          u weta paczka 7 sztuk kosztuje ok. 12 zeta
          • peonka Re: nie ogarniam, cholera... 22.08.14, 17:38
            Podkłady do przewijania są w drogeriach, a poporodowe i dla osób z nietrzymaniem moczu w aptekach i sklepach medycznych. Ok. 1zl za sztukę.
            • aankaa Re: nie ogarniam, cholera... 22.08.14, 18:11
              dzięki za pomysł kiss

              kupiłam w aptece - jak na potrzeby kici sztuka wyjdzie mi za 0,5 zł (nie chcę przykrywać całej tacy żeby jej nie zachęcić do szukania innego miejsca big_grin )

              teraz modlę się żeby skorzystała wink i doceniła dostojne oddalenie się z suchymi łapkami smile
              • aankaa Re: nie ogarniam, cholera... 22.08.14, 18:59
                Olinka !! obsypię Cię złotem !!

                to działa big_grin mało tego - okazało się, ze 1/4 podkładu to akurat porcja na jeden raz
                na noc / pobyt w pracy położę większy ale spokojnie w łykęt mogę "przyoszczędzić" na gadzinie
                • aankaa sie baba nacieszyła... 22.08.14, 22:44
                  2 x podkład, 1 x kuweta
                  no, myślę sobie: jesteśmy w domu

                  futerko poszło się wietrzyć na balkon, pooglądałam tv, idę na balkon oddać się nałogowi
                  i co ?
                  ano, wdepnęłam w kałużę dużo większą niż to, co zostawiła w przygotowanych pułapkach tongue_out

                  dobrze, że rok temu zrezygnowałam ze sztucznej trawy i zawinszowałam sobie kafle - chlusnęłam wiadrem wody i czekam na rozwój wypadków...

                  ot, takie życie pędzę smile

                  przestaję przejmować się "zniszczeniami", przyjmuję jak dopust boży i cieszę się, że kicia odzyskała wigor, apetyt i nieprawdopodobną przemianę materii big_grin
                  • wladziac Re: sie baba nacieszyła... 22.08.14, 22:48
                    może biedula nie utrzymuje moczu i samo jej cieknie a zanim się zorientuje to nie zdąży do kuwety
                    • aankaa Re: sie baba nacieszyła... 22.08.14, 23:00
                      z tym nietrzymaniem to raczej nie - zostawiałaby ślady mimowolnie
                      to wygląda na świadome kucnięcie

                      a że między uszkami (wiek, choroby, wypadek) się pomieszało to zapomniało biedactwo jak prawdziwa dama powinna się zachowywać
                      • yoma Re: sie baba nacieszyła... 23.08.14, 08:19
                        Może być nietrzymanie. Znowu Zipper: też nie trzymał, zwłaszcza przez sen - mogła przysnąć na tym balkonie i ot się zdarzyło.

                        Zipper zwykł był sypiać w łóżku, więc wicie rozumicie. Podkłady załatwiły sprawę.
                • olinka20 Re: nie ogarniam, cholera... 22.08.14, 23:48
                  big_grin
    • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 25.08.14, 20:06
      od soboty dramat jedzeniowy - Sońka przyswaja jedynie to, co chce wylizać (nawet polędwica wołowa pokrojona w kosteczkę 0,5 x 0,5 cm jest brana na buzi, pomamlana i wypluta). Moja Pani dr na urlopie, jutro po południu przyjmuje drugi lekarz, który poznał kotecka

      Jak długo można karmić zwierza żółtkiem i twarożkiem ?!? Miałam nadzieję, że skusi się na masło - kicha sad Jedynie po nocy widać jako takie spustoszenie w miskach i na talerzykach

      Dużo pije - to widać po podkładach porozkładanych po mieszkaniu i kałużach w innych miejscach...
      • olinka20 Re: to chyba nie był ten dzień... 25.08.14, 20:11
        Ania, a moze probuj dac słoiczki dla dzieci. Sa takie z mieskiem, to mozna wylizac.
        Nie wiem, tak kombinuje.
        • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 26.08.14, 20:25
          na śniadanie kuchnia wydała twarożek z żółtkiem (większość zniknęła w ciągu dnia), na obiad gerber: królik w jarzynach. Moja pani przyjęła ofiarowane dary, no może nie z zachwytem ale uprzejmym zainteresowaniem smile

          Popołudniowa wizyta u weta (kotek na tyle dobrze się czuje, że zaryzykowałam jazdę a nie wizytę domową - w ten sposób zaoszczędzona stówka rozejdzie się po miskach) - kroplówka, witaminy, steryd. Przy oglądaniu paszczy okazało się, że jeden z zębów się rusza - nawet nie zauważyła jak został wyrwany big_grin Może to też nie zachęcało do jedzenia niepapkowatego żarcia ?

          Niestety, znowu schudła - waży 1,7 kg i raczej przybierać na wadze nie będzie. Chodzi o utrzymanie tego, co jest. Można ją wystawiać jako model do nauki anatomii dla przyszłych wetów sad

          Czekają mnie kroplówki co 2-3 dni. Spróbuję uszyć pęta, które skutecznie uniemożliwią użycie wszystkich pazurów, resztek zębów i całej gibkości kota. Dokładnie obejrzałam ten sprzęt przy poprzedniej wizycie w domu i dzisiejszej. Głupek ze mnie, mogłam spytać czy możliwe jest wypożyczenie.
          • mysiulek08 Re: to chyba nie był ten dzień... 26.08.14, 20:44
            Fiu, fiu, krolik w jarzynach smile

            O takie cudo chodzi?

            www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=10663
            przyznaje, ze majac mozliwosc zakupu do reki za 65 zl to chyba by mi sie nie chcialo nic wymyslac.

            www.tofivet.pl/pl/o/torba_iniekcyjna_dla_psa_kota_krolika_buster_mala
            Opcji wypozyczenia nie znalazlam

            Te z Karuska sa polskiej produkcji, pomysly maja nawet fajne, ze przypomne nasza produkcje kolnierza dla Lei/Miki, tez GrandeFinale bylo natchnieniem smile
            • aankaa Re: to chyba nie był ten dzień... 26.08.14, 21:34
              właśnie coś takiego, wokół szyi porządna taśma na rzep a resztę kota chowa się do worka i od strony hmmm... drugiej suwak żeby można było się dostać do tyłka

              zadzwonię do lecznicy - jak nie pożyczają (nawet stałym klientom smile ) to zamówię
    • aankaa kotu dogadzam a sama zejdę... 26.08.14, 22:49
      ostatnie 2 miesiące - każdy wie jak było: dopiero noc ratowała człeka/zwierza przed zejściem z przegrzania

      Futro sobie zakonotowało, że jak robi się ciemnawo należy zalec na balkonie. I nie ma zmiłuj sad
      Siedzę w najcieplejszym szlafroku, w wełnianych skarpetach, balkon musi być uchylony bo kotecek co jakiś czas ma ochotę wciągnąć odrobinę wiatru do nosa albo popatrzeć na nocny świat
      • klaryma Re: kotu dogadzam a sama zejdę... 27.08.14, 08:24
        wiesz Aniu, podziwiam Twój hart ducha. Trzymam mocno kciuki, aby Kicia jakoś wyszła na prostą.
    • aankaa za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 00:23
      żeby Ci pozwolić cierpieć
      [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/pjWC3FN3P2qdBnvU2B.jpg[/img]
      • aankaa Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 00:25
        taką tęczę podziwiałyśmy razem wietrząc się na balkonie
        • mysiulek08 Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 00:36
          Aniu, Kicia przeszla za Teczowy Most???
          • peonka Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 10:09
            Aniu... to już...?
            Przytulam mocno. Bylas bardzo dzielna, Sonia miała najlepsza Panią pod słońcem.
            • yoma Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 10:52
              Przytulam.
        • wladziac Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 19:41
          bardzo mi przykro Aniu,trzymaj się
      • olinka20 Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 14:52
        sad Aniu bardzo mi przykro sad
        Do konca walczyłyscie.
        • barba50 Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 15:22
          Kiedyś przychodzi TEN dzień i choć serce pęka trzeba TO zrobić. Boli, ale nie chcielibyśmy, żeby nie bolało.
          Przytulam Anuśku bardzo mocno.
          • zew-is Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 16:09
            Przytulam.
            • panna_beata Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 16:48
              I ja bardzo mocno przytulam.
              • mitta Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 17:54
                Takie to smutne, przytulam.
                • niutaki Re: za bardzo Cię kotku kochałam 28.08.14, 22:41
                  z calego serca wspolczujesad kochana kicia, juz biega po lakach....
    • aankaa środa... 28.08.14, 23:36
      Sońka nie jadła, nie piła cały dzień
      pod wieczór słaniała się między kontenerkiem a drzwiami pomiałkując (zajarzyła, że wyjazd z domu = pomoc ?)

      synowie byli z nią do samego końca, ja nie byłam w stanie

      wróciliśmy do pustego domu... nim się zorientowałam ogarnęli chałupę (kuwety, miski, inne) żebym rano/po powrocie z pracy nie łaziła po chałupie zbierając

      minęły 24 godziny, wypieram to a jednocześnie na balkonowej szafce, na której się wylegiwała postawiłam świeczkę, żeby wiedziała w którą stronę patrzeć

      tak mi cholernie trudno...
      • peonka Re: środa... 29.08.14, 00:18
        Ona na pewno wie, gdzie jesteś. Ale świeczka to piękny pomysł...
        Trzymaj się Aniu. Twoja Sonka cie wciąż kocha.
        I synów musisz mieć fajnych, prawda?
      • mysiulek08 Re: środa... 29.08.14, 05:08
        Swiatelko dla Soni piekna rzecz.

        Aniu, trudno jest mowic cokolwiek w takiej sytuacji, zadne slowa nie utula Twojego zalu i bolu.
        Pieknie to ujela Wiesia w watku zegnajacym Amigo:

        W bólu i tak każdy jest właściwie samotny...

        Bedziemy o Soni pamietac. Przytulam.
      • hek_sa Re: środa... 29.08.14, 12:27
        Takie decyzje są najtrudniejsze w życiu. Kiedyś też musiałam zdecydować i tuliłam mojego Flusinka do końca. Trzymaj się, kocinka na pewno wie gdzie ma patrzeć.
        • sonrisa06 Re: środa... 30.08.14, 09:43
          Aniu przytulam Cię mocno. Przed chwilą weszłam na Zakątek, a tu takie smutne wieści. Bardzo mi przykro, wiem jak pusty jest dom bez kota - tego ukochanego kota.
          Będę o Soni pamiętać. Teraz już nie cierpi, a bryka za tęczowym mostem.
          A synów masz świetnych, gratuluję takich chłopaków.
          • wiesia.and.company Re: środa... 30.08.14, 17:46
            Aniu, ronię łzy, bo tak już mam - pamiętam swoje pożegnania i przeżycia. I podziwiam Cię, że tak spokojnie, bez niecierpliwości towarzyszyłaś Soni podczas ostatnich trudnych dni po diagnozie. Byłyście razem, obie bardzo chciałyście spędzać jak najwięcej czasu ze sobą i chyba to jest właściwie najważniejsze (żeby Sonia nie czuła się porzucona w swoich cierpieniach i przeżyciach, dla mnie to ma największe chyba znaczenie). Sonia starała się być z Wami jak najdłużej, późno się poddała jak na tę chorobę, która ją w końcu pokonała.
            Przytulam Cię w żałobie. Mnie ciągle łapie...
    • aankaa So(ooooo)nieczka ! 01.09.14, 22:31
      tak ze wschodnio-kresowym zaśpiewem zawsze wołałam jak kroiłam mięso (o ile, oczywiście, nie pojawiła się wcześniej smile )

      dziś, po raz pierwszy od 18 lat zrobiłam gulasz tylko dla ludziów

      żadnego żebrania, wtykania nosa pod nóż, odpychania od deski, odkładania na talerzyk (choć odruchowo chciałam go przygotować) co smaczniejszych, drobniej pokrojonych kąsków

      jakoś się trzymam, światełka (na balkonie i szafce przy drzwiach wejściowych, na którą wskakiwała żeby zaskoczyć mnie jak otwierałam drzwi - buzię miała na wysokości moich oczu) zapalam bo tak mi łatwiej

      mam kilka super zdjęć, które chciałabym wrzucić
      pewnie wrzucę jak się oswoję z myślą, że tyle mi zostało a Wy to zrozumiecie
      • the_kami Re: So(ooooo)nieczka ! 02.09.14, 01:08
        Ściskam.
        • kkjp Re: So(ooooo)nieczka ! 02.09.14, 11:30
          Moja Aniu, przytulam Cię mocno. Boli tak strasznie... Ale dobrych domów jest tak mało a ona napewno już wróciła tylko w innym futerku. Rozejrzyj się, napewno gdzies czeka jakiś biedak na ciebie.


          www.afn.pl
    • aankaa magia ? 05.09.14, 00:11
      jak co wieczór, o zmroku, zapaliłam lampki na balkonie (osłonięta ze wszystkich stron latarenka) i na szafce w przedpokoju, z której Sońka witała mnie przy wejściu

      koło 22, jak zadzwoniła Barba, że Biśka jest już u Eli balkonowa zgasła, przedpokojowa pali się nadal
      • mysiulek08 Re: magia ? 05.09.14, 00:13
        Jak nic Sonia maczala w tym pazury. Mowie CI, rowaz towarzystwo dla nowej domowniczki, lampka w przepokoju Ci to mowi.

        Szylkretka u kk jest cudna.
        • aankaa Re: magia ? 05.09.14, 00:27
          Mysiulku, jest mi trudno pojąć, że minął ledwie tydzień a ja już nowe futerko "prawie mam" (no, ono będzie mnie mieć wink )
          imię nie przypadkowe - Będziesz inną Sonią

          • mysiulek08 Re: magia ? 05.09.14, 00:37
            Naczelna Kocia Organizacja czuwa smile Sonia wyslala wiadomosc do Staku Matki, ze wolny koci wakat w super chalupie i raz ciach poszlo smile

            Jak juz pisalam, Bis to najlepszy hold pamieci Soni.
            • kkjp Re: magia ? 05.09.14, 06:29
              U mnie było 5 dni jak zawitał Maniek. Tak po prostu musi być. Dobra miejscówa nie może się marnować. I wcale nie oznacza to że się zdradziło czy szybko zapomniało. Wtulając nos w futro Mańka poczàtkowo zamykałam oczy i w wyobrażałam sobie że to Sisi, dopiero z czasem Maniek nabrał własnej tożsamości. Dotyk pomaga znieść ból a jednocześnie ratujesz inny koci byt. Powodzenia
              • niutaki Re: magia ? 05.09.14, 08:19
                cudowniekiss
                • wiesia.and.company Re: magia ? 05.09.14, 15:19
                  Tak, sama wiem po sobie... odchodzący kot natychmiast przyprowadza następnego.
                  Człowiek od razu się natyka, potyka i wtedy wiadomo... to jest prezent od naszego kota patrzącego z TM. Wiadomo, że taki przysłany prezent jest wybrany jako najlepszy, optymalny egzemplarz od znawcy naszego charakteru. Bo po pewnym czasie to już nie jest ten dobrany dla nas przez naszego Ukochanego za TM. To jest promocja specjalnie dla nas od Kochającego smile
      • aankaa Re: magia ? 05.09.14, 23:26
        obie lampki balkonowe - dla Sońki i Biśki (żeby się nie zgubiła w drodze do domu) palą się cały czas smile

        naładowałam telefon, tablet (dzięki Zakątku za ten dar smile !!)
        idę spać
        rano wtargnę do Eli żeby wytarmosić futerko smile
Pełna wersja