Dodaj do ulubionych

Bursztyek się zatkał :(

16.08.14, 06:42
Nie spałam dziś całą noc. Pierwszy raz mój Bursztynek się zatkał.
Wczoraj już od rana częściej chodził do kuwety, ale ja, głupia jakoś nie powiązałam faktów. Po południu trochę się uspokoił i więcej drzemał, a wieczorem to już co pół godziny wchodził i próbował się wysikać. Bryłki były, ale maleńkie. Jeszcze w ciągu dnia takie większe, a wieczorem już zupełnie malutkie. Czyli w sumie coś tam sikał po kropelce.
Zaczęłam dzwonić po wetach i okazało się, że lecznica koło nas ma dyżur 24. Pojechaliśmy. Dostał antybiotyk i leki przeciwbólowe i rozkurczowe. Pobrali mu krew do badań i podłączyli kroplówkę. I kazali go zostawić sad Pani doktor powiedziała, że jeśli się sam nie odsika, to poda mu jeszcze furosemid, a jeśli to też nie pomoże to wszyją mu cewnik sad Podobno nadziaja jest, że sam się odsika, bo troszkę sikał po kropelce. Bardzo się martwię sad Taki był wczoraj biedny i tak się bał. I do siebie mam pretensje, że się tak późno zorientowałam. Cały dzień się biedaczek męczył. Teraz się martwię co to będzie dalej. Bursztynek ma dopiero 3 lata, więc stary nie jest, ale jest gruby uncertain Od czterech miesięcy go odchudzam i udało mu się zrzucić 1 kg (teraz waży 7800g). Przez tą tuszę się zatkał? Karmię go TOTW, teraz weterynarz proponuje urinary. Zmieniać mu karmę? Ja do royala nie mam zaufania, uważam, że TOTW jest dużo lepszą karmą i sama nie wiem.
Obserwuj wątek
    • kotapsota Re: Bursztyek się zatkał :( 16.08.14, 07:49
      Trzymamy łapki za Bursztynka. Na pewno leki pomogą.
      Mój Misio tez zapchał się dwa razy i był strasznie biedny wtedy. Koty wykastrowane tak mają.
      Pozdrawiamy mocno, mocno i trzymamy kciuki!
      Joanna z tygryskami
      • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 16.08.14, 08:05
        a stosujecie tą karmę urinary? Ja już sama nie wiem czy ją kupować czy nie...
        Niby bursztynek miał być odchudzany na Royal obesity - tak radziła wetka, ale ja nie mam zaufania do royala i w efekcie cały czas podaję TOTW tylko mniejsze porcje. Bursztynek powolutku chudnie, a ja mam spokojną głowę, że je dobrą karmę.
        No, ale teraz to już sama nie wiem - zmieniać karmę czy nie?
        Martwi mnie, że się zatkał w tak młodym wieku uncertain myślałam, że to tylko starych kotów dotyczy.
        Tak w domu pusto i smutno bez niego sad nie mogę się doczekać na telefon od wetki, sama dzwonić nie mogę, bo prosiła, żeby cierpliwie czekać i nie dzwonić.
        • niutaki Re: Bursztyek się zatkał :( 16.08.14, 09:23
          Wspolczuje bardzo, wlasnie wyszlismy z drugiego zatkania Ryska... no bo niestety chcialam sobie polepszyc kupujac inna niz zwykle karme i dostalam po lapach, a wlasciwie po portfelu. Do tego doloz cierpienie kota i wychodzi, ze durne babsko ze mniesad Wiec z podkulonym ogonem wrocilam do RC Urinary, o taka kupuje: www.zooplus.pl/shop/koty/karma_dla_kota_sucha/royal_canin_veterinary_diet/urinary1/307048 do tego pasta UROPET. Duzo zdrowia dla kotkakiss
          • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 16.08.14, 11:16
            Rozmawiałam z wetką przez telefon. Powiedziała, że nie udało się odsikać Bursztynka i biedak ma założony cewnik, ale nie wszyty. Siedzi w klatce i warczy - słyszałam , bo specjalnie podeszła z telefonem do klatki, podobno ją ugryzł i o mało nie uciekł z lecznicy przy zmianie podkładu. Wyniki krwi ma złe sad wszystko podwyższone, wetka mówi, że to zatrucie mocznikiem. Kryształów w moczu nie było, były za to skrzepy krwi, to one go zatkały. Wetka mówi, że to krwotoczne zapalenie pęcherza. sad
            Dzisiaj go jeszcze nie zabiorę do domu sad mogę go tylko odwiedzić
            • ajaksiowa Re: Bursztyek się zatkał :( 16.08.14, 12:12
              Dołaczam do grona,, zatkanych,,.Junior zatkał się w środę,był cewnikowany i dziś ju\z jest dobrze.Podobnie jak Niu chciałam zaoszczędzić na suplemencie i wyszło jak wyszło.Kocio nie ma struwitów tylko olbrzymie zapalenie pęcherza,dalej będziemy się diagnozować co do przyczyn tak częstego zatykania.Lekarz poleciła dalej Urinare i żurawinę podawać.Chytry traci dwa razy-jak nic się sprawdziło. wink
              • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 16.08.14, 20:02
                Byłam w odwiedzinach u Bursztynka. Bardzo biedny jest sad cały mokry, z kroplówką, w kołnierzu...
                Nie dał się wyjąć z klatki pracownikom lecznicy, tak warczał i gryzł. Dopiero jak ja przyszłam to nastąpiła radykalna zmiana, kobitki nie mogły uwierzyć, że to ten sam kot. Tak się we mnie wtulał i żalił się bez przerwy. Od pracowników nie chciał jeść, ale jak ja mu dałam karmę na dłoni to rzucił się od razu. A później już z miseczki ładnie jadł, ale mniej niż zwykle.
                Stan bursztynka był wczoraj tak ciężki, że gdybym czekała do rana to on nie doczekałby...
                Wyniki bardzo złe, bardzo wysoki mocznik i kreatynina, nerki uszkodzone, ale podobno to da się odwrócić - tak mówi wetka. Jest intensywnie płukany, ale z cewnika ciągle mocz z krwią sad
                Bardzo się martwię sad
                Jutro rano jeszcze jedna kroplówka, a wieczorem mam go odebrać. Nie wiem czy sobie z nim poradzę w domu, ale funduszy już mi zaczyna brakować. Wszystkie badania miał zrobione w tym USG, cewnikowanie, kroplówki, leki no i pobyt. Już wyszło 600 zł. chętnie bym go zostawiła na jeszcze jeden dzień, lub dwa, ale te koszty. Pocieszam się, że lecznica za rogiem i czynna 24/7 więc jakby się coś działo to za chwile jestem.
                • lampka_nocna5 Re: Bursztyek się zatkał :( 16.08.14, 21:28
                  wetka może mieć rację, ostra niewydolność nerek jest odwracalna, gorzej z przewlekłą. Biedny Bursztyńcio, nie dziwię mu się, że się tak na Ciebie rzucił, on tam sam, samiutki, bez znajomego otoczenia i znajomych twarzy; lepiej się poczuje, jak się znajdzie w domciu.
                      • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 17.08.14, 12:30
                        Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa, za wsparcie i pocieszenie.
                        Dziś rano znów pobiegłam do Bursztynka do lecznicy i to pędem, bo śniło mi się nad ranem że umarł uncertain
                        Bursztynek całe szczęście powitał mnie żywy i całkiem suchy, a to dlatego, że w nocy wyciągnął sobie cewnik uncertain Nawet kołnierz mu nie przeszkodził. Taki sprytny chłopak uncertain
                        Podpięłam mu sama kolejną kroplówkę, już do wprawy doszłam, wetka nie chce go dodatkowo denerwować, Bursztynek się strasznie na nią wkurza, bidulek. Teraz czekamy czy zacznie sikać. Jeszcze dostanie furosemid i po południu kolejną kroplówkę. Wieczorem około 19 będzie go można zabrać. O ile zacznie sikać. A jeśli nie zacznie? Stresa potężnego mam siedzę w domu i myślę, czy sika czy nie... Nawet nie chcę myśleć, że znów mu założą cewnik...
                        Teraz bardzo malutko je, kilka chrupeczek tylko przy mnie skubnął, jak mnie nie ma to nie je wcale...
                        No i łapa mu spuchła od kroplówki i przywiązania do kraty uncertain Widać po nim, że ma już serdecznie dość. Ech...
                        Acha i karmę mam kupić nie Royal urinary tylko Royal Renal - dla nerkowców. Stosuje ktoś w Was taką? Miesiąc ma być tylko na tej karmie i po miesiącu znowu trzeba będzie powtórzyć wszystkie badania. Jeśli się w międzyczasie nic nie będzie działo.
                          • sonrisa06 Ufff.. Bursztynek w domu 17.08.14, 19:33
                            Hura! Bursztynek jest już w domu. Dostał dziś dwie kroplówki i furosemid, po którym sikał aż miło smile odebrałam go całego mokrego, bo siedział w tych sikach. Podkład już nie wchłaniał, a bali się sami go wyjąć z klatki. Łapa sporo spuchnięta od kroplówki i wiązania, ciągle ją wylizuje. Myje się cały czas, bo jeszcze lekko mokry. Zjadł dwa razy po troszku. Był w kuwecie (małe siku i to drugie też wink )
                            Teraz będę miał pewnie schizę sprawdzania kuwety, czy są bryłki i jakie na wielkość.
                            Boję się tylko , żeby nie było powtórki. Dostał antybiotyk na 5 dni. No i karmę u weta musiałam kupić, taką małą, bo już absolutnie niczego innego mu nie wolno jeść.
                            Cieszę się, że przeżył, ale boję się co będzie dalej...
                              • sonrisa06 Re: Ufff.. Bursztynek w domu 17.08.14, 21:37
                                Trzy razy był w kuwecie odkąd wrócił do domu. Bryłki średniej wielkości i widać w nich krew. Dzwoniłam do naszej wetki, bo martwię się bardzo, że on tak często chodzi i podkrwawia. Kazała się wstrzymać do jutrzejszego wieczoru i obserwować. Jeśli się nie uspokoi, to dostanie leki przeciwkrwotoczne i drugi antybiotyk. W ostateczności znów do szpitala, ale w ostateczności, wetka go nie chce brać, bo bardzo źle znosi.
                                Obrzęk z łapy powoli schodzi, ale jeszcze kuleje.
                                Boję się, żeby czegoś nie przegapić, chyba nie pójdę dziś spać sad
                                • wladziac Re: Ufff.. Bursztynek w domu 17.08.14, 22:23
                                  jejku!strasznie Wam współczuję,biedny kocio się nacierpi,częste chodzenie na siku i to z krwią to u moich dwóch kotek było kiedy miały zapalenie pęcherza,wtedy faktycznie jadły rc urinary i było pomocne ale u Twojego koteczka to moze faktycznie coś innego,oby weci zdiagnozowali prawidłowo to cholerne choróbsko,trzymam kciuki żeby się udało pomóc biedakowi!
                                  • sonrisa06 znowu w szpitalu :-( 17.08.14, 23:01
                                    Władziu, Bursztynek ma właśnie zapalenie pęcherza i to bardzo, bardzo silne. A do tego nagromadzenie mocznika uszkodziło mu nerki.
                                    Właśnie go znowu zawiozłam do lecznicy. Wchodził do kuwety coraz częściej i już wcale nie mógł się wysikać. Tak co 2- 3 minuty wchodził i próbował i wychodził sad i tak w kółko.
                                    Ja za telefon i szybko w samochód, bo wetka kazała go przywieźć sad
                                    Dostał drugi antybiotyk, steryd, lek przeciwkrwotoczny i moczopędny. Kroplówki już nie dostał. Wetka go będzie w nocy obserwowała.
                                    jestem załamana
                                    czy jego da się uratować?
                                    siedzę i wyję
                                    • wladziac Re: znowu w szpitalu :-( 17.08.14, 23:30
                                      moze to zapalenie jest idiopatyczne co do którego nie wiadomo jakiego właściwie jest pochodzenia i jest nawracające ale wg stronki którą Ci zalinkuję są leki wspomagające pęcherz u takich kotów www.alterhouse.d6.pl/?choroby-drog-moczowych-nerki,44 np cystaid,popytaj wetki
                                      • sonrisa06 Re: znowu w szpitalu :-( 18.08.14, 03:03
                                        Dzięki Dziewczyny. Dziękuję Władziu za stronkę, przeczytałam i to może być to, idiopatyczne zapalenie. Bursztynek - zdrowy kot, z dnia na dzień zachorował tak ciężko. Nie mogę spać, nie mogę sobie poradzić. Tak mi go bardzo brakuje, w domu mnie nie odstępował na krok. Wszędzie tam gdzie ja, taka kochana przylepka. Jak go przyniosłam wczoraj do domu był taki szczęśliwy, wyczesałam go, wygłaskałam - tylko się wyciągał po więcej. Obszedł wszystkie kąty, widziałam jak go puszcza stres, ale do końca nie zachowywał się normalnie. Dlatego nie
                                        odstępowałam go na krok, obserwowałam i w efekcie musiałam go znów odwieźć...
                                        Taki był nieszczęśliwy gdy go znów wkładałam do szpitalnej klatki... Tak na mnie patrzył...
                                        Nie wiem czym zapłacę za lecznicę. Wydałam wszystko co mogłam, ale nie mogę go nie ratować. To mój przyjaciel, moja rodzina...
                                        Zawsze byłam wychowywana w domu pełnym zwierząt, ale nigdy nie miałam zwierzaka tak kochanego, dobrego...
                                        Nie mogę sobie poradzić...
                                        Mój kochany kotek...
                                        • sonrisa06 Re: znowu w szpitalu :-( 18.08.14, 03:25
                                          Siedzę i patrzę na zegar. Kiedy wreszcie się rozwidni pobiegnę do lecznicy.
                                          Jak mi się udaje na chwilę przysnąć, to mam koszmary. Ciągle śni mi się Bursztynek.
                                          Mam złe przeczucia. Kiedy ta cholerna noc się skończy...
                                          Chodzę po mieszkaniu cichutko, żeby nie obudzić córki (która też jest w rozsypce, ale chociaż śpi) i nie zapalam światła. I ciągle się przyłapuję na tym, że się rozglądam za Bursztynkiem.
                                            • salimis Re: znowu w szpitalu :-( 18.08.14, 09:02
                                              wladziac napisała:
                                              Cytatmoze to zapalenie jest idiopatyczne co do którego nie wiadomo jakiego właściwie jest pochodzenia i jest nawracające ale wg
                                              stronki którą Ci zalinkuję są leki wspomagające pęcherz u takich kotów (...) np cystaid,popytaj wetki


                                              Lepszy jest Cystophan , gdy Cystaid zawiódł wetka zalecila właśnie ten preparat. Działa on przy okazji trochę też od strony behawioralnej czyli delikatnie uspokaja organizm .
                                              W naszym przypadku sprawdza się rewelacyjnie. Tu masz trochę informacji fionka.pl/produkt-16336.html
                                              Preparat ten jest w kapsułkach i podaje się go dwa razy dziennie. Można śmiało sypać zawartość kapsułki do mokrego jedzenia i wymieszać. Podobno ma przyswajalny smak , dlatego koty nie mają problemu aby go z karmą zjeść. Oczywiście najlepiej zapytaj swojej wetki. Nie wiem czy to jest nowy lek bo gdy zabrakło go w hurtowni to pytałam po innych lecznicach i co poniektórym musiałam tłumaczyć co to takiego i do czego służy. W każdym bądź razie po nim Szymek zaczął ładnie siusiać. Powodzenia i kciuki za Bursztynka
                                            • sonrisa06 Re: znowu w szpitalu :-( 18.08.14, 13:39
                                              Właśnie wróciłam z lecznicy. Rano byłam dwa razy, bo wetka kazał mi przynieść jego kuwetę. Całą noc nie sikał. Gdy przyniosłam kuwetę nasikał dwa razy po troszku, z krwią.
                                              To było o 7 rano, od tego czasu nie sikał. teraz byłam żeby pomóc mu dać leki i podpiąć kroplówkę. Dostał sześć zastrzyków, antybiotyk, przeciwbólowe, przeciwobrzękowe, rozkurczowe. Wetka zrobiła mu USG. W pęcherzu malutko. Pojawiło się podejrzenie, że nerki stanęły. Podłączyłyśmy mu kroplówkę, jeśli pęcherz się wypełni - jest nadzieja. Jeśli nie, to znaczy, że nerki już są bardzo uszkodzone i nic się nie da zrobić.
                                              Chodzę i ryczę, moja córka (8 lat) załamana. Zamknęła się w pokoju, leży i płacze. Sama nie mam siły ją pocieszać.
                                              Wetka mnie pociesza, mówi, że jest nadzieja, że Bursztynek je. Powiedziałam jej o tych suplementach. Ma je w gabinecie, przy karmieniu mu podamy. Jest obstawiony lekami i ma na prawdę dobrą opiekę. Nic więcej już wetki nie zrobią. Teraz czekamy, czy pęcherz się wypełni. jeśli się wypełni, a kot nie będzie mógł się wysikać znów założą cewnik.
                                              Ale ja się zastanawiam jak długo można tak męczyć kota, bo on jest już straszliwie umęczony i widzę, że ma dość. Wiecie, żeby to nie przeszło w uporczywą terapię, bo tego tez dla niego nie chcę. Jak widziałam dziś jak płakał, gryzł, drapał, jak się wyrywał, jak rzucało nim po relanium i ciągle tylko mojej ręki szuka. Musiałabym stać non stop przy klatce, wtedy jest spokojny. Głaskam go po nosku, a on zamyka oczy i nie szarpie się nie wariuje, leży spokojnie. Nie mogę być tam cały czas...
                                              • peonka Re: znowu w szpitalu :-( 18.08.14, 15:01
                                                Tak mi przykro sad miałam nadzieję na lepsze wieści... Ale dopóki Bursztynek żyje, jest nadzieja.

                                                Ja dziś pracuje w ogrodku,mam dużo czasu na myślenie i myślę o Was, zaglądam na forum co jakiś czas i czekam na wiadomości od Ciebie. Oby jak najlepsze.
                                                • sonrisa06 lepsze wieści 18.08.14, 17:21
                                                  Nerki pracują smile pęcherz się napełnił, Bursztynek SAM się wysikał smile bez krwi.
                                                  Zabraliśmy go do domu na razie na noc. Jutro wracamy na zastrzyki i być może na kroplówkę. Bursztynek ma zostawiony wenflon w łapie, chodzi w kołnierzu i wkurza się.
                                                  Ostatecznie pomógł steryd, ten podany wczoraj wieczorem i chyba te leki przeciwkrwotoczne. Wetka się długo wstrzymywała ze sterydem, bo uszkadza nerki, które u Bursztynka są i tak w kiepskim stanie. Dlatego dziś kiedy okazało się, że pęcherz prawie pusty padło to przypuszczenie, że nerki stanęły. W sumie dla Bursztynka już nie było wyjścia, bo albo steryd, albo...
                                                  Jeszcze nie puszczajcie kciuków i łapek, bo to nie koniec walki, ale dziękuję każdemu za ciepłe słowa i za to, że jesteście. Nie dałabym rady bez Was, jesteście wspaniali kiss
                                                  Nie wiem jak będzie, nie chcę się na razie cieszyć, bo jeszcze - jak mówi wetka - długa droga przed nami i codzienne wizyty w lecznicy.

                                                  • peonka Re: lepsze wieści 18.08.14, 17:43
                                                    Ależ mnie przetrzymałaś, niedobroto! Zaglądam i zaglądam i nic, ale warto było czekać. Wiem ze jeszcze to nie koniec, ale mam nadzieje, ze przesilenie minęło i teraz już będziecie się spokojnie w domku kurować . Głaski dla Bursztynka wink
                                                  • sonrisa06 Re: lepsze wieści 18.08.14, 17:45
                                                    Bursztynek leży i przysypia, pierwszy raz od - nie pamiętam kiedy. Odkąd zachorował nie mógł sobie miejsca znaleźć. Chodził po domu, to tu się na chwilę położył, to tam, ale nie spał.
                                                    Widocznie wreszcie go nie boli.
                                                    https://images70.fotosik.pl/93/54f29b3d7c22c075gen.jpg
                                                  • mitta Re: lepsze wieści 18.08.14, 18:11
                                                    Trzymaj się, Bursztynku, i Wy też się trzymajcie, a my swoimi osiemnastoma łapkami będziemy zaciskać kciuki tak długo, aż to złotko wyzdrowieje.
                                                  • aankaa Re: lepsze wieści 18.08.14, 18:55
                                                    trzymaj się Bursztyńsiu !

                                                    I Wy, dzielne dziewuchy
                                                    skoro moja starsza pani z dnia na dzień nabiera sił i ochoty do życia to i z Waszym koteckiem nie może być źle
                                                  • sonrisa06 Re: lepsze wieści 18.08.14, 19:24
                                                    Kochana będę pisać, bo bez Was zginęłabym jak Mańka w Czechach smile
                                                    Tylko myśl, że gdzieś, ktoś myśli o moim Bursztynku dodawała mi sił, a dobre słowa otuchy.
                                                    Kotuś śpi i to mnie bardzo cieszy, bo tak jak pisałam wcześniej ani wczoraj po przywiezieniu do domu nie spał nawet chwili, ani pierwszego dnia choroby. Właśnie to mnie najpierw zaniepokoiło - dlaczego on w ogóle nie śpi? Zaczęłam go obserwować i dopiero wtedy wpadłam na to, że za często chodzi do kuwety.
                                                    Zjadł dwa razy po troszeczku, dodałam do karmy ten suplement o którym pisała Salimis (a właściwie jego zamiennik o identycznym składzie). Ze trzy razy był w kuwecie, siku średnie, ale tragedii nie ma i tylko jedno troszkę różowe.
                                                    Teraz się przeniósł i śpi w moim niepościelonym łóżku. Nie miałam dziś siły na tak przyziemne czynności jak ścielenie łóżka. Siedzę i patrzę na niego i nie mogę się nacieszyć, że JEST.
                                                  • aankaa Re: lepsze wieści 18.08.14, 19:32
                                                    ja, od miesiąca, latam za swoim zwierzem z aparatem/telefonem/tabletem i chwytam każdą chwilę (no, oprócz wizyt pod drzwiami wink )

                                                    najbardziej rozkoszne, ale i najtrudniejsze do ogarnięcia, są fotki jak leży wyluzowana, łepetyna oparta o rant miseczki (a są porozstawiane na całym jej terytorium) i chłepce nie podnosząc cielska - wygodnisia...
                                                  • peonka Re: lepsze wieści 18.08.14, 19:40
                                                    Ja tez mam rudego kota.. Całkiem niedawno był poważnie chory, wiec dobrze znam ten strach i bezsilność! Mój koteczek na szczescie juz śmiga, czego i Bursztynkowi życzę smile
                                                  • sonrisa06 Re: lepsze wieści 19.08.14, 05:38
                                                    Bursztynek na mnie wisi - dosłownie. Jak tylko usiądę pakuje się na kolana, nigdy aż tak nie było. Miał czasem fazy na takie przytulanie, ale teraz dosłownie na mnie wisi. A spał mi dziś na głowie smile
                                                    Właśnie mu zdjęłam kołnierz, zjadł, zrobił siku - ładne i duże smile ale wcale nie pije i to mnie martwi. Nie robił też wczoraj kupy. Ech, ciągle coś...
                                                    O, trzeba zakładać kołnierz, bo wyrywa wenflon..
                                                  • sonrisa06 Re: lepsze wieści 19.08.14, 11:06
                                                    Zawiozłam rano Bursztynka do lecznicy na zastrzyki i niestety został na kroplówkę, bo nie pije.
                                                    Wetka powiedziała, że skoro ma wenflon to mu damy jeszcze dziś (a może i jutro) kroplówkę, bo szkoda byłoby zmarnować uzyskany efekt. Jeśli Bursztynek nie pije, to mocz się zagęstrza, jeśli mocz się zagęści, to podrażni znów ściany pęcherza, które znowu zaczną krwawić i powtórka z rozrywki gotowa. Jednym słowem Bursztynek tym niepiciem sam sobie szkodzi, zaczęłam mu nawet do suchej karmy dolewać wodę. Znacie jakiś sposób, żeby kot pił?
                                                    Bursztynek pije tylko bieżącą wodę z kranu, ale proponowałam mu kilka razy i nie chciał, zeskakiwał z szafki.
                                                    Biedny, jak tylko weszłyśmy do lecznicy i go wyjęłam z kontenerka to zaczął się trząść sad
                                                  • salimis Re: lepsze wieści 19.08.14, 11:25
                                                    Jeśli Bursztynek je chętnie mokrą karmę to dodawaj mu trochę wody ok. łyżeczki i wymieszaj. Ja tak robiłam na początku. Zalecenie wetki. Ot, płukałam w tej wodzie puszeczkę i dolewałam wink
                                                    Gdzieś czytałam że można lekko solić karmę co wzmoże pragnienie ale nie wiem czy jest to wskazane w przypadku gdy jest problem z nerkami.
                                                  • sonrisa06 Re: lepsze wieści 19.08.14, 19:00
                                                    Ma jeść tylko i wyłącznie Royal Renal i absolutnie nic innego.
                                                    Na razie mam tylko suchą, ale spytam wetki czy mogę mu dawać też mokrą, bo sprawdzałam, że są saszetki z renala.
                                                    Teraz jest na tapecie problem z kupą, a właściwie z jej brakiem. Właśnie przybiegłam z apteki z olejem parafinowym i probiotykiem. Drugi dzień nie ma kupy, już nie mam siły.
                                                    Olej podany (mam jeszcze raz dziś podać) probiotyk podany. Czekamy, tym razem na kupę uncertain
                                                  • sonrisa06 Re: lepsze wieści 19.08.14, 21:24
                                                    Władziu właśnie chodzi o to, że Bursztynek jadł przez cały czas. Trochę mniej, ale jadł. A dzisiaj to już na prawdę sporo. Daje mu jak chce, bo myślę, ze może jedzenie kupę popchnie jeśli rozumiecie o co mi chodzi.
                                                    W stresie jestem cała, bo z w lecznicy klatke obok leżał taki kot co nie mógł kupy zrobić i miał operację. dawali mu laktulozę, olej i nic. W końcu dostał zapalenia trzustki.
                                                    Nawet nie chcę myśleć, że Bursztynka może tez to czekać, bo to z jednej strony duże (znowu) cierpienie dla kota, a z drugiej - ja już kompletnie nie mam pieniędzy, wszystko wydałam, a moja córka swoją skarbonkę od dziadków poświęciła i już nie miałabym za co kolejnej lecznicy zapłacić i do tego operacji.
                                                    A Bursztynek w formie jest średniej, dużo leży i śpi, mało co chodzi po domu. Sika niezbyt często, ale długo siedzi w kuwecie. Poza tym jak tylko sięgnie spoza kołnierza to wciąż wylizuje jajka, więc chyba go jeszcze boli. W moczu też się jeszcze odrobinki krwi pojawiają, takie popłuczyny, nie żywa krew.
                                                    A śmietankę to nie wiem, zapytam jutro jak będę w lecznicy.
    • panna_beata Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 21:29
      Pisałam gdzieś indziej, że mojemu Kociu, któremu czasem zdarzają się zaparcia, smaruję pupę jakimś tłuszczem. Olejem, oliwką, masełkiem... On sobie natychmiast to wylizuje, więc przy okazji zalicza masaż, i zaraz kupa jest. Kiedyś zlizał sam ze mnie wazelinę, po czym pół godziny później triumfalny hałas przekopywanego żwirku obwieścił dawno widać niewidziany sukces. tongue_out

      Nie wiem, ale może posmarowanie mu nie zaszkodzi...?
      • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 21:43
        Posmarowanie pewnie nie zaszkodzi, ale on w kołnierzu do pupy nie sięgnie, czasem udaje mu się tylko do jajek. Rano i tak idę do lecznicy, to poproszę wetkę żeby brzuch zbadała. Liczę jeszcze na ten olej, mam mu jeszcze raz dzisiaj dać.
      • mist3 Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 21:49
        Czytam cały czas relację i wzruszam się. Z takim problemem nie miałam nigdy do czynienia, więc dlatego się nie odzywam z poradami.
        Ale jedno doradzę - jak kotek ma być tylko na suchej karmie, a nie chce pić, to najlepiej 2 pierwsze posiłki dziennie rozmoczyć mu w wodzie. Tzn. wsypujemy porcję i zalewamy wodą. Kot chcąc nie chcąc wody się napije. Kotka moich rodziców bardzo mało pije i właśnie tak kazano nam ją dopajać. I to działa w jej przypadku. Rano jest głodna bardzo, więc zjada karmę i wypija całą wodę (o smaku karmysmile ) z miski.

        Trzymam mocno kciuki za Bursztynka i za Was - żeby starczyło sił i środków (rozumiem ból finansowy, bo sama ostatnio musiałam sporo kaski wydać na kotkę rodziców).
        • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 22:00
          No właśnie tak robię, dziś na to wpadłam. Sypie mu do miseczki np. dwie łyżeczki od herbaty karmy i zalewam wodą. Kot wodę chcąc nie chcąc wypija, ale to i tak mało sad
          A o bólu finansowym do tej pory nie myślałam wcale, bardziej mnie zaprzątał ból Bursztynka i mój własny emocjonalny oraz mojej córki. Pieniądze poszły już ogromne, częściowo pożyczone, bo nie mam takich zapasów wolnej gotówki, żeby ot tak sobie wydać. Dziś do mnie dopiero dotarło, że jeśli ta sytuacja dłużej potrwa to nie dam rady, już nie daję. A codziennie muszę być w lecznicy, nie wiem ile razy jeszcze. Wetka cały czas mówi, że trzeba uzbroić się w cierpliwość, łatwo jej mówić, a ja za każdą wizytę przecież płacę.
          • peonka Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 22:24
            Mam nadzieje, ze dostaniesz pieniądze od Zakątka, decyzja powinna być jutro chyba. Współczuję, ja też pożyczałam pieniądze na leczenia kota, bo suma u weta mnie kompletnie zaskoczyła... Trzymam kciuki za wszystko. Bursztynek, chłopaku, dawaj!!
            • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 22:48
              Nawet jeśli nie dostanę pieniędzy z Zakątka, to będę (i jestem) wdzięczna za to, że jesteście ze mną. kiss
              Ta sytuacja też pokazała mi na których ludzi mogę liczyć i w jakim stopniu. Okazało się, że tylko jedna osoba jest mi w stanie pożyczyć "na kota". Jedna koleżanka, to mi wprost powiedziała, że nie ma sensu i lepiej dać zastrzyk i po kłopocie, ale ona nie ma i nie miała nigdy zwierząt. Za to moja córka ośmioletnia mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła, bo drugi pobyt Bursztynka opłaciła ze swojej skarbonki. Też miałam wyrzuty sumienia, że pieniądze od dziadków wydała na kota, ale z drugiej strony jestem dumna, bo sama tak postanowiła.
              Ona jest jedynaczką i Bursztynek dla niej to rodzeństwo, rozpaczała strasznie.
              Tak więc widzicie, Wy obcy dla mnie ludzie jesteście dla mnie wsparciem i pomocą. Wysłuchujecie, radzicie, współczujecie. Ludzie znajomi wzruszają ramionami, mówią "trudno, najwyżej zdechnie, weźmiecie sobie drugiego kota".
        • salimis Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 22:43
          mist3 napisała:
          Cytat(rozumiem ból finansowy, bo sama ostatnio musiałam sporo kaski wydać na kotkę rodziców).

          Przyłączam się do grona. Szymek pochłonął całą sumę z kociej skarbonki, odkładaną skrupulatnie na sytuacje nieprzewidziane czyli 800 złotych . Jeszcze musiałam dołożyć pięć dych z własnej kieszeni tak więc jestem jak najbardziej w temacie uncertain
          A o srutka się nie martw, pojawi się pewnie za dwa trzy dni. U nas też tak było. Podawałam codziennie dwa razy po 2 ml parafiny. Po trzech dniach srutek miał dość, wylazł i to ochoczo a ja go przywitałam niczym prezydenta na dożynkach wink
          • mist3 Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 22:47
            Popieram salimis w sprawie kupki. Skonsultuj się z wetem i jeśli będzie za - to podaj parafinę, działa bezbłędnie.
            A tekst o powitaniu kupki jak prezydenta na dożynkach wejdzie do mojego słownika - dzięki salimis smilesmilesmile
              • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 22:57
                Dałam parafinę drugi raz, ale 10 ml, tyle mi wetka kazała dać. Kurczę i teraz się martwię czy nie za dużo, skoro Wy dajecie 2 ml uncertain Dałam probiotyk i wodę z karmą wink
                Już coraz mniej tej karmy daję, a coraz więcej wody, ale na razie się udaje, Bursztynek nie łapie podstępu big_grin
                • salimis Re: Bursztyek się zatkał :( 19.08.14, 23:11
                  Ja dlatego tylko 2 ml dawałam bo kupiłam za małą strzykawkę, miałam podawać 5 ml ale zostałam już przy mniejszej dawce. Na szczęście pomogło. Z resztą z tym podawaniem trzeba uważać żeby nie przedobrzyć bo może pójść w drugą stronę czyli sr.czka . Ty się nie booj będzie dobrze.
                  • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 20.08.14, 11:13
                    Napisałam i mi zniknęło sad to teraz będzie krótko, bo już mi się drugi raz nie chce.
                    - Bursztynek znów został na kroplówce, bo...
                    - .. kupy brak sad
                    - za to siku piękne i duże i bez krwi big_grin
                    - dostał swój zestaw leków/zastrzyków oprócz No-spy
                    - ona jest posądzana o brak kupy, bo rozluźnia mięśniówkę gładką, widocznie za bardzo rozluźniła uncertain
                    - jak Bursztynek nie dostał No-spy to się obawiam problemów z sikaniem uncertain
                    - jak nie urok, to przemarsz wojsk
                    - ja w lecznicy czuję się już bardzo swojsko, ale to chyba nie o to chodzi, żeby się zadomowić uncertain
                    - plan na kupę: dziś jeszcze olej, jutro Laktuloza, pojutrze lewatywa
                    - dziś wetka grzebała Bursztynkowi w pupce termometrem, nie był zachwycony uncertain ale na termometrze była kupa, więc jest nadzieja
                    - delikwent nie przejrzał podstępu i grzecznie wciąga zupkę
                    - skład zupki: pół miski wody plus łyżeczka suchej karmy big_grin
                      • sonrisa06 Re: Bursztyek się zatkał :( 20.08.14, 19:51
                        U nas na razie bez zmian. Nie ma o czym pisać. Kupala nie ma. Siku ładne.
                        Jutro rano znów do lecznicy. Jak nie będzie kupy to znowu kroplówka uncertain
                        Już JA mam dosyć tego wenflonu i kołnierza, a co dopiero on.
                        Bursztynek dziś aktywniejszy, mniej śpi, już chyba odespał ten najgorszy stres.
                          • mist3 Re: Bursztyek się zatkał :( 20.08.14, 22:37
                            Też pocieszam - jak je i sika to jest dobrze, kupa się pojawi.
                            Moja kotka po sterylizacji była w kaftaniku, nie ruszała się za wiele (to mało powiedziane) i pierwsza kupa po zabiegu była chyba po 5 dniach.
                            Wszyscy (forumowi przyjaciele i lekarz) pocieszali mnie - jak je, pije i sika to kupka też w końcu się pojawi. Tylko jak kot się za wiele nie rusza to kupka wolniej przechodzi przez jelita
      • sonrisa06 Słuchajcie, słuchajcie ! 21.08.14, 13:59
        Dziś ostatni raz byłam z Bursztynkiem w lecznicy! I nie miał już dziś kroplówki!
        Siku jest, kupa była późnym wieczorem/w nocy (ogromna!), je i pije i chyba wszystko jest ok. big_grin
        Dostał dziś jeszcze ostatnią dawkę swoich zastrzyków i zostaliśmy wyposażeni w antybiotyki doustne (dwa), probiotyk i suplement diety na pęcherz. Przez pięć dni mam podawać, a za trzy tygodnie na kontrolne badania moczu i krwi (morfologia i biochemia).
        Jedno co mnie martwi, to fakt, że dziś w nocy zlał się mojej córce na poduszkę, bo z nią spał. I nie wiem czy bezwiednie, bo nigdy mu się nie zdarzyło, czy nie zdążył, czy w tym kołnierzu nie mógł się dostać do łazienki/kuwety. Wiecie, martwię się czy to nie jakiś objaw nawrotu choroby. Poza tym wciąż się liże po jajkach. Jeszcze go boli?
        Gdyby nie łyse łapy po kroplówkach, to nikt by nie poznał, że było z nim tak źle.

        PS: Przepraszam Was, że tak długo dziś nie pisałam, ale byłam u PAŃSTWOWEGO okulisty, kto z Was chodzi po państwowych specjalistach, ten wie jak to wygląda wink i ile tam się siedzi.
            • sonrisa06 Re: Dobre wieści 22.08.14, 09:10
              Zamiennik nazywa się Urinovet i podobno jest taki sam w składzie, jak ten linkowany przez Ciebie. Szczerze mówiąc nie sprawdzałam składu. Bursztynek musi to brać już zawsze, dwie dziennie. Wetka miała w dwóch postaciach: saszetki i ampułki. Nam dała ampułki, takie wyciskane. Bursztynkowi to chyba nie smakuje, bo omija chrupki na których jest ta maź z ampułki, ale ponieważ jest chytry na jedzenie i pazerny, a karmy dostaje mało, to po krótkim czasie wraca do miski i nawet te "brudne" chrupki zjada.
              A w ogóle to ten patent z nalewaniem wody do suchej karmy jest świetny. Daję Bursztykowi mniej, a on i tak zostawia i ma na dwa razy. Opije się tej wody to ma uczucie pełnego żołądka.
              A macie jakiś patent na podanie kotu tabletki? Bo mi nie wychodzi sad Wetka kazała wkładać głęboko do gardła, ale boję się, żeby mu do tchawicy nie wleciało.
              Wiecie, dziś było już tak jak dawniej. Bursztynek rano mnie obudził jak zwykle, wpychał się pod moją rękę na mizianie, łaził po mnie, ugniatał, mruczał. Później miauczał i pańcia zwlekła się z łóżka dała leki i jeść smile A jak się już najadł, to podrapał mi kanapę i go goniłam jak zwykle smile A teraz śpi.
              Bałam się, że już nigdy tak nie będzie.
              • jottka Re: Dobre wieści 22.08.14, 09:54
                sonrisa06 napisała:

                > A macie jakiś patent na podanie kotu tabletki? Bo mi nie wychodzi sad Wetka kaz
                > ała wkładać głęboko do gardła, ale boję się, żeby mu do tchawicy nie wleciało.


                kupujemy w dowolnym zoologu aplikator tabletek, o takie coś:

                www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=11267
                strzykawka z tłoczkiem, zakończona miękką gumą. w rozcięcie gumy wkładamy tabletkę, następnie łapiemy delikwenta za kark (najlepiej żeby siedział na tylnych łapach, a my mu lekko podnosimy głowę, cały czas trzymając za fałdę na karku), po czym lekko dźgamy tym miękkim zakończeniem po zębach, żeby otworzył dziób (można mocniej, to nie boli).

                jak paszcza się otworzy, szybko wsuwamy strzykawkę na nasadę języka. plus minus, chodzi o to, żeby gumkę z tabletką ustawić z tyłu gardła pośrodku języka i wtedy nacisnąć tłoczek - tabletka wyskakuje, ofiara połykasmile nie zrobisz mu krzywdy, bo strzykawka jest sztywna, do gardła ani tchawicy nie wpełznie, zatrzyma się właśnie na nasadzie języka. jedyne, co trzeba wypraktykować, to siłę nacisku na tłoczek (acz specjalnie mocno się nie da, nie ma się czym przejmować), żeby robić to płynnym ruchem, tj. niezbyt gwałtownie. ale tak czy tak krzywdy kotu w ten sposób nie zrobisz - sama przećwiczyłam najpierw pod okiem naszej pani wet, a potem już sama bez problemu kociejstwo obsługuję.

                liczyć się trzeba z tym, że podsądni się ucząsmile przy niedokładnie wsuniętej strzykawce (np. z boku języka czy wręcz przy wargach) tabletka ląduje z przodu paszczy, a nie z tyłu, tam gdzie jest odruch połykania, i kocisko z zadowoleniem tabletkę wypluwa. za drugim razem już mu się nie udaje, no ale trzeba czujnie patrzeć.


                a jeszcze do tego, że się zmoczył w nocy - przy wszelkich schorzeniach pęcherza długo pozostaje pewna nadwrażliwość, tzn. pacjent wyleczony, ale ciągle jeszcze ma wrażenie, że musi się wysiusiać itp. bursztyn leczony jest cały czas, ale spróbuj go dodatkowo w jakiś kocyk owijać na noc, żeby miał ciepło, chory pęcherz lubi być wygrzewany.
                  • sonrisa06 Re: Dobre wieści 22.08.14, 18:15
                    Dziękujemy, głaski i miziania przekazane smile
                    Dzięki Jottka za link do tego aplikatora. Czego to ludzie nie wymyślą. Ale wydaje mi się bardzo skomplikowane podawanie tabletek tym urządzeniem.
                    • aankaa Re: Dobre wieści 22.08.14, 18:19
                      ja rozgniatam tabletkę na pył i mieszam z sosem/galaretką (które podaje jako pierwsze), dopiero po wylizaniu w misce ląduje reszta posiłku
                      drugi patent - roztarta tabletka wymieszana z żółtkiem jajka

                      o obu przypadkach nie sposób ominąć tabletki a pożreć co dali tongue_out
                    • jottka Re: Dobre wieści 22.08.14, 21:13
                      sonrisa06 napisała:

                      > Ale wydaje mi się bardzo skomplikowane podawanie tabletek tym urządzeniem.


                      opis jest skomplikowanysmile a zasada działania dokładnie taka sama, jak palca wtykającego tabletkę w gardło, tyle że gumową końcówkę kot może gryźć wiele chcieć, a nam łatwiej nią manipulować, bo jednak przy własnym palcu masz odruch obronny, możesz się szarpnąć i faktycznie krzywdę kotu zrobić albo on tobie.

                      natomiast metoda z rozgniataniem tabletki nie działa, jeśli trzeba podać lek, który działa, rozpuszczając się stopniowo, albo ma się rozpuścić dopiero w jelitach itp. aplikator może groźnie wygląda, a opis jest rozbudowany, ale obsługa jest prosta.
                  • k1234561 Re: Dobre wieści 22.08.14, 18:21
                    Dopiero dziś przeczytałam cały wątek,strachu się najadłam,ale najważniejsze,że wszystko jest na dobrej drodze.
                    Ściskam Was serdecznie,Ciebie i Bursztyńsia i specjalne całusy przesyłam dla dzielnej córci.Ma dziewczyna charakter,dobrze ją wychowałaś.
                    Będę tu jeszcze do Waszego wątku zaglądać aby poczytać teraz już same miłe wiadomości.smile
                    • mist3 Re: Dobre wieści 22.08.14, 21:50
                      Ja "opakowuję" tabletkę w kocie przysmaki, np. kabanos albo whiskas antihairball. Zwilżam lekko tabletkę, kabanosa lub przysmak rozcinam, wydrążam środek, zwilżam i sklejam wodą. Trzeba czasem kilku przysmaków i dość dużego kawałka kabanosa żeby to zrobić. Z tym że patent działa jedynie w przypadku kociego żarłoka (jak kotka moich rodziców) albo przegłodzonego kota.
                      Ważne żeby tabletkę dobrze obudować - żeby zapach tabletki był dla kota niewyczuwalny. Trzeba też to dobrze skleić wodą (ale nie rozmoczyć) żeby konstrukcja nie rozpadła się kotu w pysku.
                      • peonka Re: Dobre wieści 22.08.14, 22:49
                        Ja mieszam wszystko z pastą Miamor, która wychowałam tu juz po raz n-ty, mimo że nie mam procentu od sprzedaży wink teraz, kiedy mój kot codziennie dostaje tabletkę, pasta ratuje mi życie i palce smile
                          • sonrisa06 Re: Dobre wieści 23.08.14, 09:30
                            Doszłam już do wprawy w podawaniu tabletek, szybko i sprawnie. Wkładam mu tabletkę na język, tylko tak bardziej z tyłu i Bursztynek od razu przełyka.
                            Z kapsułki z probiotykiem wysypuję zawartość i mieszam z wodą. Podaję strzykawką, albo łyżeczką.
                            Niestety Bursztynek się wycwanił i nie chce jeść już "zupki". Wczoraj wieczorem mu dałam, nie zjadł, chodził i miauczał, żeby mu co innego dać. Nie dałam, wzięłam go na przetrzymanie w efekcie nie zjadł kolacji i nie pił sad Myślałam, że w nocy z głodu zje - nie zjadł. Rano wywaliłam wszystko do śmieci wsypałam nowa karmę i też zalałam wodą. Podszedł do miski, powąchał i odszedł. Wylałam wodę, dosypałam jeszcze trochę suchej i wszystko zjadł. Ale nie pił sad
                            Co za uparty kot!
                            • peonka Re: Dobre wieści 23.08.14, 10:19
                              Poczytaj sobie Program Podstępnego Pojenia na Miau.

                              A tak w ogóle ja bardzo wierzę w Barf, również dla kotów z problemami, może poszukaj porady na ichnich forach?
                            • wladziac Re: Dobre wieści 23.08.14, 18:25
                              sucha karma inaczej smakuje a że powoli wraca do formy i w brzuszku już nie wierci z głodu to zaczyna wybrzydzać,powinien teraz dostawać mokrą karmę nie bedzie problemu
                          • peonka Re: Dobre wieści 23.08.14, 09:49
                            Kup jedno opakowanie na próbę, a jakby koteczek wyraził chęć jedzenia, to najtaniej jest zamawiać w zooplusie... Pasty są multiwitaminowe, slodowe, wątrobkowe, a każdy smak jest u nas "ulubiony" smile
                            • sonrisa06 Re: Dobre wieści 26.08.14, 08:47
                              Dziś ostatni dzień podawania antybiotyków. Wstałam rano i zastanawiam się jak złapać Bursztynka. Paskudnik tak się wycwanił, że zwiewa migiem. Już wie, że rano idę do niego z lekami i zwiewa. A jak go już złapię to tak się wygina, wykręca, że nie sposób mu pyszczka otworzyć. Dobrze, że dziś już ostatni dzień.
                              A w ogóle to niedobry ten mój kot, aż się muszę poskarżyć.
                              Jeść tej suchej karmy dla nerkowców nie chce, pić nie chce, suplementu diety na pęcherz nie chce. Oczywiście go oszukuje ile się da i poję podstępnie, ale za mało tej wody mimo wszystko. Tylko by jadł frykasy i spał i miział rękoma pańci. Eh...
                              • salimis Re: Dobre wieści 26.08.14, 15:29
                                Znam te podchody wink
                                Szymek dostawał Cystophan 2 razy dziennie. Pierwsza zawartość kapsułki zwykle była wymieszana z mokrą karmą, drugą natomiast musiał dostawać dopyszcznie. No i bystrzak wyniuchał sprawę że gdy otwieram akurat tą szafkę znaczy że trzeba się stlenić. Robił to w iście błyskawicznym tempie, normalnie rozpływał się w powietrzu. Ale od czego jest pańcia a konkretnie jej IQ mniejsze od inteligencji bojlera wink No to wyciągałam ci ja drugą kapsułkę razem z tą pierwszą, chowałam do innej szafki w której miałam przygotowaną na spodeczku parafinę, celem późniejszego upeplania jej w owym płynie. Wieczorem jak nigdy nic wyciągałam suchą karmę, pogruchałam nią trochę. Oczywiście jako pierwszy pojawiał się Szymek. No to kota jedną ręką przytrzymałam, druga powędrowała do szafki i myk kapsułeczka w pyszczku. Czasami się opierał i udało mu się wypluć ale ja opierałam się bardziej wink W tej chwili jesteśmy na etapie podawania co drugi dzień jednej kapsułki, tak więc żadnego przymusu nie ma.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka