Historia pewnej trikolorki

30.08.14, 14:41
https://lh4.googleusercontent.com/-Op_NGyycVzU/VAHDCBl8fDI/AAAAAAAACQI/_oTpK-oO0kk/w506-h380/latka%2Bszuka%2Bdomu.gif

Prawie wszystko już wiadomo. Kilka szczegółów: koteczka jest karmiona przez dobrych ludzi, bawią się z nią wszystkie dzieci przychodzące na plac zabaw, ale nikt jakoś nie kwapi się, żeby ją wziąć sad Kotka młoda, ok. półroczna (zaraz będzie wysterylizowana), bardzo proludzka i prodziecięca. Jak wiecie ja zakocona po kokardkę, albo i dwie, choć serce boli nie wezmę...
    • peonka Re: Historia pewnej trikolorki 30.08.14, 15:47
      Piękna Łatka! Tak bym chciała wziąć WSZYSTKIE bezdomniaki... Mam nadzieje, ze znajdzie dom przed zimą.
    • zew-is Re: Historia pewnej trikolorki 30.08.14, 17:05
      Niestety i u mnie na osiedlu pojawiły się bezdomniaki. Jeden buras, przychodzi na kolację pod mój blok i chciałby wejść do klatki. Przed chwilą, ulicę dalej, natrafiłam na czarną koteczkę z mocno zaokrąglonymi bokami, raczej nie z przejedzenia. Schowała się w okienku piwnicznym. Też mnie serce boli, ale od roku właściwie nie zarabiam, a Czakrę po ostatnim spotkaniu z królikiem, który siedział zamknięty w klatce, w oddzielnym pokoju, leczyłam na ostre zapalenie pęcherza wywołane stresem. Jest neurotyczna. Boję się wprowadzić nowe futro do domu. Wypadałoby wykastrować to towarzystwo z okolicy, jeszcze nie wiem jak się za to zabrać, ale pewnie spróbuję. Trzymam kciuki za dom dla trikolorki.
      • ardzuna Re: Historia pewnej trikolorki 30.08.14, 17:28
        Są różne organizacje i akcje, które tym się zajmują, Koteria, Powszechna Sterylizacja i pewnie jeszcze sporo innych. Google +trochę cierpliwości i na pewno znajdziesz osoby wkręcone w temat.
        • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 30.08.14, 18:09
          Ardzuna my tutaj od dawna jesteśmy wkręceni mocno w temat. Nie jest problemem znalezienie miejsca, Fundacji, istnieje też możliwość pomocy z naszego zakątkowego funduszu, ale Zew-is chodzi prawdopodobnie o samo rozeznanie potrzeb (kotów wink ) i zorganizowanie tego logistycznie. Ja też jeszcze nie wiem jak to przeprowadzę, ale sprawa z pewnością jest pilna, chociaż w tej chwili nie widać po kotce, żeby miała rodzić wink Co oczywiście nic nie znaczy. Heśka sterylizowana w Koterii była już we wczesnej ciąży (7 dni), a wyglądała jak kociątko (do tej pory jest mikra, choć ciała przybrała).
          • zew-is Re: Historia pewnej trikolorki 30.08.14, 18:21
            Tak, tak, jak Barba pisze, o to mi właśnie chodziło, czysto logistycznie.
        • wiesia.and.company Re: Historia pewnej trikolorki 30.08.14, 18:10
          Oj barba! No wiadomo... my zakoceni i serce drga. Ale pięknie wykonałaś te zdjęcia i opis i jak to się nazywa tfu... nie avatar, baner?... no cóż sklerozka... Ktoś zobaczy i zaskoczy. I może jak się zacznie sezon pourlopowy to więcej dobrych ludzi ją zobaczy i pomyśli? Co jakiś czas podniosę wątek, wiadomo...
          • niutaki Re: Historia pewnej trikolorki 30.08.14, 20:03
            U mnie dwa nowe przychodza jesc: czarny kocur i wielki krowek. Na razie akcji sterylkowej nie musze robic, ale co sie dzieje w pobliskiej wsisad matkobosko, bylam tam jakis czas temu: wszystkie koty wyrudziale, oczy i nosy masakra, 4 kocury i 1 kotka przed nimi uciekala - masakra......
    • yoma Re: Historia pewnej trikolorki 31.08.14, 13:54
      Kuuurde...
    • miau.weglowy Re: Historia pewnej trikolorki 31.08.14, 15:24
      jaki sliczas, uwielbiam takie umaszczenie szylkretowopodobne
      niestety zdaje sie ze mieszkamy ja i ona w innych panstwach sad
      • esimona Re: Historia pewnej trikolorki 31.08.14, 17:42
        Prześliczna trikolorka. Szkoda, ze nie mogę jej wziąć. Moja trikolorka Milka też została wyrzucona przez właścicieli, nie chcę nazywać ich ludźmi bo na to nie zasługują. Trauma pozostała u kotki, boi się ludzi i nowych sytuacji, ale jest wspaniałym domownikiem. Może ktoś zastanawia się nad wzięciem kota - niech bierze tę trikolorkę - widać, że jest przemiłą kotką i zmieni życie całej rodziny. Naprawdę warto.
        Będę podnosić wątek, kotka zasługuje na zakątkowy domek
        • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 31.08.14, 21:50
          Napisałam o nie na FB, wkleiłam zdjęcia. Udostępniajcie proszę, dajmy jej większą szansę na lepszy los.
          Link Trikolorka na FB
          • esimona Re: Historia pewnej trikolorki 01.09.14, 21:10
            Pytajmy naszych znajomych, może ktoś marzy o kocie i nie może się zdecydować. Ta koteczka czeka i chętnie zamieszka w przyjaznym domku.
            • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 01.09.14, 21:38
              Byłam, nakarmiłam. Znikalo wszystko z prędkością światła sad

              https://wstaw.org/m/2014/09/01/201409011544.jpg

              https://wstaw.org/m/2014/09/01/201409011547.jpg

              zagryzła saszetkę chrupeczkami

              https://wstaw.org/m/2014/09/01/201409011548.jpg

              Ale pomysłu na dom, choćby tymczasowy nie mam crying
              • aankaa Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 00:59
                od kilku dni biję się z myślami i sercem...

                ale wrzesień to nierealny czas na przygarnięcie kici (ślub drugiego syna, moje - wyczekane od roku - wakacje). Jeśli znalazłabyś DT do ok. 10 października...
                poniosę wszelkie koszty leczenia/sterylki/utrzymania

                miałaby na imię Bis smile
                i 24 grudnia, od północy, pogadałybyśmy sobie do rana
                • barba50 Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 01:19
                  Aniu wspaniała wiadomość! Koniecznie musimy znaleźć jej jakieś miejsce na ten czas.
                  Kto przetrzyma koteczkę? Tu już nie ma obawy, że tymczas będzie wieczny, kocina ma DOM, to jest tylko kwestia jej przechowania.
                  Pomyślcie proszę! Ja niestety nie mogę. Ksika na psychotropach i z obrożą feromonową, poddomowce pchają się do domu co dodatkowo stwarza konflikty międzykocie i międzyludzkie.
                  Na początek może da radę ją wysterylizować w Koterii i przetrzymać po zabiegu (bodaj 5 dni). Albo nie - zacznijmy od odrobaczenia i zaszczepienia. Wezmę ją jutro do dr Dominiki (jedziemy z Kają sąsiadki).

                  Dzisiejsze fotki:

                  na moich kolanach - sama się wmeldowała smile

                  https://wstaw.org/m/2014/09/03/201409021549.jpg

                  zamyśliłam się

                  https://wstaw.org/m/2014/09/03/201409021554.jpg
                • mysiulek08 Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 03:55
                  Aniu, moim zdaniem, to chyba najlepsze uczczenie pamieci Soni. Napewno pychol sie je smieje za TM.

                  A moze by tak kolezanke do towarzystwa??? Takie dwie bezdomne kicie tu sa.

                  ps gdybym byla blizej to bym sluzyla tymczasem, jeden kot wiecej, jeden mniej, co za roznica

                  • barba50 Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 15:18
                    Biska przeszła dzisiaj ogląd weterynaryjny. Uszka wyczyszczone (bez żadnych śladów obcych), skóra i sierść czysta, została odrobaczona spot-on, tabletki przyjąć nie chciała, troszkę walczyłyśmy, mam do siebie pretensję, że naraziłam kocinę na stres, no, ale nie wszystko można przewidzieć.
                    Z ciężkim sercem odwiozłam Bisię na plac zabaw, dostała na do widzenia chrupeczki, chyba mi "akcję" wybaczyła.
                    Będzie miała kilka dni oddechu, bo sterylkę umówiłam na wtorek w Koterii.
                    Dzisiaj fot nie ma.
                    • aankaa Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 15:29
                      kiss)
                      • dzedlajga Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 15:38
                        Przyznam wam się szczerze, że ostatnio myślałam o tym, żeby ją wziąć na DT. Na stałe nie dam rady bo wieźć psa i kota i jeszcze jakiś bagaż do rodziców pociągiem to trochę za dużo na jednego ludzia. Żeby tak chociaż jeszcze jedna ręka to dałabym radę. Ale na miesiąc to nie ma problemu. Taki sobie prezent na imieniny zrobię wink

                        Co do szczegółów to można pisać na mój nick maupka interia kropeczka eu
                        • barba50 Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 16:10
                          Ojej jak fajnie big_grin Bardzo się cieszę! Tylko czy zabierać kotkę już, teraz czy poczekać do sterylki i po tygodniowym pobycie w Koterii trafiłaby do DT. Nie wiem co lepsze. Z jednej strony boję się o nią, każdego dnia zastanawiam się czy wyjdzie do mnie, z drugiej wożenie jej z miejsca w miejsce jest dodatkowym stresem. Doradźcie coś smile
                          • wladziac Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 16:33
                            Anka jesteś cuuuudowna,kotkę bym brała do domu bez względu na stres transportowy,młoda jest przywyknie,każdy dzień to ryzyko zaginięcia kotki bądź skrzywdzenia przez dzieci czy dorosłych
                            • zew-is Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 16:59
                              Ojej, ale dobre wiadomości smile Jeśli DT się zgadza to ja bym brała już, ale ja panikara jestem.
                          • aankaa Re: Barbo, brakuje mi kocich kłaków w talerzu 03.09.14, 17:30
                            nie mam zielonego pojęcia sad
                            najwięcej ma, wydaje mi się, do powiedzenia Dzed - to Ona będzie matkowała kitce
                            nie da się przyspieszyć sterylki ? kasę mogę wysłać w ciągu kilku minut

                            przed chwilą wysłałam maila do balkonowych siatkarzy żeby znaleźli jakiś termin na wizytę u mnie
    • aankaa Re: Historia pewnej trikolorki 03.09.14, 17:43
      Basiu, usiłowałam zapisać zdjęcia ale - albo za szybko mi uciekają, albo mam refleks szachisty...
      znajdziesz chwilkę, żeby wkleić to na trawie wśród liści ?
      • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 03.09.14, 18:09
        https://wstaw.org/m/2014/09/03/liscie.jpg

        o to chodziło?
        • barba50 Dzedlajga 03.09.14, 18:22
          napisałam maila na podany przez Ciebie adres czyli dzedlajga@interia.eu i niestety mail nie poszedł. Dlaczego?
          • aankaa Re: Dzedlajga 03.09.14, 18:26
            a ja z tego zakręcenia zupełnie zapomniałam żeby się w pas pokłonić
            co czynię niniejszym !

            właśnie rozmawiałam z jednym z synów - przyznał się, że już kombinowali jak mnie przywitać po powrocie z wakacji big_grin
          • aankaa Re: Dzedlajga 03.09.14, 18:53
            mój też wrócił
            • barba50 Jeszcze jedna fota 03.09.14, 19:46
              https://wstaw.org/m/2014/09/03/tusia.jpg
          • dzedlajga Re: Dzedlajga 03.09.14, 20:45
            up, pomyliłam się, powinno być onet
        • aankaa Re: Historia pewnej trikolorki 03.09.14, 18:27
          TO
          dobrze, że mam czerwone szeleczki big_grin nie zgubię drania
          • esimona Re: Historia pewnej trikolorki 03.09.14, 19:57
            Najlepsza wiadomość jaka może być. Bardzo się cieszę, bo ciągle miałam zdjęcie Biski przed oczami. Myślę, że trzeba ją zabrać z placu zabaw najprędzej jak tylko można, bo stres to ona ma właśnie w swojej bezdomności, a do nowej sytuacji szybko się przystosuje.
          • wiesia.and.company Re: Historia pewnej trikolorki 03.09.14, 19:59
            Basia, jeśli oczywiście mogę podpowiedzieć (bo cholera, takie doświadczenie też mam sad ) Brać trikolorkę już teraz, czyli zaaresztować, potem ciachać, potem do sympatycznego DT i docelowo smile Bo czasem tak sobie człowiek zaplanuje całą akcję, wszystko dopięte, a kot ginie pod kołami w przeddzień, a tfu, tfu, żeby zła godzina nie polatywała nad tym naszym forum...
            • dzedlajga Re: Historia pewnej trikolorki 03.09.14, 20:58
              Już nawet nie chodzi o to, że wolałabym kota nie-specjalnej-troski, ale chyba lepiej by było dla małej, gdyby najpierw trafiła do stałego domku, przyzwyczaiła się i dopiero potem ją ciachnąć. U mnie i tak może mieć stresa z powodu Benka, który szczególną miłością czworonożnych gości nie darzy, ale się przyzwyczai.
              • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 03.09.14, 21:50
                Dzedlajga nie bardzo rozumiem Twój post. Czy w ogóle rezygnujesz z wzięcia koteczki, czy nie chcesz jej mieć po sterylce, bo boisz się pielęgnacji po zabiegu. Napisz jaśniej.
                • dzedlajga Re: Historia pewnej trikolorki 04.09.14, 00:35
                  Nie, nie rezygnuję mogę wziąć choćby dziś tylko wolałabym, żeby nie była po sterylce.
                  • peonka Re: Historia pewnej trikolorki 04.09.14, 22:22
                    Hej, i co tam? Ja nigdy nie miałam kotki, wiec nie wiem jak wygląda opieka po sterylce, ale mam nadzieje ze się dogadacie i Biska (telefon poprawia mi na Boska smile) znajdzie wspaniały DT i DS smile
                    • aankaa Re: Historia pewnej trikolorki 04.09.14, 22:25
                      Boska - też dobre !!
                      • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 04.09.14, 23:30
                        Boska już w domu tymczasowym u Eli. Dzedlajga bardzo dziękuję za propozycję, na pewno jakiś kolejny kot stanie na naszej drodze, a wtedy...
                        Kocinka trochę protestowała przy wkładaniu do transportera, pewnie miała w pamięci gorzką tabletę na odrobaczenie wink Ale nie ze mną takie numery (Brunner big_grin) W samochodzie troszkę popłakiwała, ale nakryłam transporter kocem i ucichła. U Eli po wyjęciu z klatki uczepiła się mojej piersi i było jej dobrze, trochę syczała na psicę i koty, które koniecznie chciały się z nią zaprzyjaźnić. Już myślałam, że będę musiała zostać u Eli do jutra. No, ale po przełożeniu na drapak zaczęła się rozglądać, potem myć, a na koniec poszła spać. Będzie dobrze smile
                        Jest drobniutka! Aankaa masz fajnego kota big_grin

                        https://wstaw.org/m/2014/09/04/201409041565.jpg

                        https://wstaw.org/m/2014/09/04/201409041568.jpg
                        • aankaa Re: Historia pewnej trikolorki 04.09.14, 23:34
                          Barba, Elu
                          jesteście wspaniałe !!!! w pas się kłaniam

                          • peonka Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 00:51
                            Świetny kocio, pieknota! Aaankaa, zazdroszczę! 😉
                        • wladziac Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 08:51
                          najpiękniejszy widok to uratowany bezdomny kotecek w pieleszach domowych,co za radość!
                          • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 09:57
                            Po moim wyjściu malizna padła jak neptek. Nic jej nie było w stanie obudzić, nawet wtykające nos w jej futro koty i ciekawska, przyjacielska psica. Pobudka odbyła się o 4-tej (ałłłaa), były syki i pokazywanie kiełków, ale bez paniki, chowania się. Saszetka mokrego zjedzona, tudzież wylizane miski współmieszkańców big_grin
                            Oczywiście będzie dobrze!
                            • wiesia.and.company Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 15:11
                              Ojejej! Wzruszyłam się wink I dobrocią serca (i chyba wielkością przecież też, serce pojemne bywa - a niektórzy mają skurczony odwłok) wink Ależ malutka Boska fajnie wygląda, taka trochę zrezygnowana (takie ma spojrzenie zmęczone i mówiące: robicie coś, ja nie wiem co, ale się godzę) i chyba przydałoby się nowe zdjęcie z iskierkami nadziei w oku, po wtrąbieniu saszetki i wylizaniu misek smile A te spody łapeczek takie brudne, schodzone... smile wzruszające smile
                              • peonka Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 15:16
                                Tak, mały wędrowiec dotarł do domu! Można już umyć stopki, najeść się i spać smile prosimy o fotorelację z nowego domku! A potem oczywiście o zdjęcia od Aanki.
                                • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 17:36
                                  Smacznego Bisiu!

                                  https://wstaw.org/m/2014/09/05/20140905_171950.jpg
                                  • aankaa Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 18:56
                                    właśnie przegrałam to zdjęcie z telefonu na dysk i chciałam wkleić big_grin
                                  • aankaa Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 19:00
                                    rozmawiałam z Elą - trafił nam się francuski piesek tongue_out
                                    dostała chrupki - powąchała, spojrzała na Elę "sama sobie zjedz" więc dostała drugi smaczek (właśnie je podjada), woda ? w ząbki kłuje = Ela pobiegła do Rossmana po kozie/kocie mleko

                                    oj, będzie zabawa big_grin
                                    • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 20:02
                                      No nie wiem, nie wiem. Francuski piesek mówisz? Na placu zabaw wciągała wszystko. Moje na widok chrupek pt. Lara, które nieopacznie kupiłam prawie że spluwały. Boska wciągała nosem. Po tym jak jadła widać było, że musiała niedojadać. A że nie chce wody? Jeszcze się nauczy ją pić. A jak teraz dostanie kocie mleczko to się chwali wink
                                      No i hit dnia! Była kuweta i sioo. Czyli koteczek działa big_grin
                                      • aankaa Re: Historia pewnej trikolorki 05.09.14, 20:55
                                        na placu zabaw to i dziecko wciągnie rozgotowane brokuły tongue_out

                                        Ela dogadza to i ja nie będę się ociągać w dopieszczaniu smile
                                        • barba50 Re: Historia pewnej trikolorki 09.09.14, 23:00
                                          Okno skusiło wink

                                          https://wstaw.org/m/2014/09/09/Skusilo_okno..jpg
    • elzbieta.24 Raport dla Ani. 11.09.14, 18:25
      Mija szósty dzień pobytu Bisi.Dziś około 5:30 obudziły mnie szalejące po oparciu nad moją głową futra.Przekonana że jak zwykle jest to akcja Duszka z Suszim,już miałam coś warknąć na szalejące kociska i ze zdumieniem stwierdziłam że galopująca dwójka to owszem Suszi ale drugi winowajca to Biśka.Integracja idzie bardzo dobrze.O 17 wróciłyśmy ze szczepienia.Bisia bez problemu dała się zapakować do torby,w drodze i tramwaju zachowywała się wzorowo.Przytulona do weta nawet nie zauważyła zastrzyku.Po powrocie natychmiast zameldowała się w kuchni na konsumpcję gotowanego kurczaka.Kilka fotek z dnia wczorajszego,niektóre niestety troszkę rozmazane bo Biśka szalała za sznurkiem.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/x4BWYkJhMngKwxdb5B.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/AFSyTyO9HW11rEaQAB.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/VUx63iCZ4iaqNpIwoB.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/MMs6Moh2f3RycLT3SB.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/7M2UFQQFyezEDUbjAB.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/NGkQAWMU7m3B7iOBTB.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/hLUB90INaRFUB4OxGB.jpg
      • wladziac Re: Raport dla Ani. 11.09.14, 22:51
        cudowne wiadomosci,ale ślicznota będzie tęsknić do towarzycha jak zostanie sama,Ania weź to pod uwagę
        • panna_beata Re: Raport dla Ani. 13.09.14, 13:08
          Oj, bo Elżbieta jeszcze nie odda... Ja bym nie oddała, dlatego boję się tymczasować tongue_out
          • elzbieta.24 Re: Raport dla Ani. 13.09.14, 13:30
            Serce będzie bolało ale rozum zwycięży.Bisia to dama w każdym calu,nie wchodzi na szafki w kuchni,na stolik w pokoju,nie przepycha się do miseczek tylko dystyngowanie siedzi i czeka aż zostanie postawione tuż przed nią i do tego słodziak.
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/GtqJZxPB3e2SqGPi8B.jpg
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/kbpRb6bE9uNLygdvHB.jpg
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/TjOaJQ9usiL11FEV6B.jpg
        • alus59 Re: Raport dla Ani. 13.09.14, 19:45
          wladziac napisała:

          > cudowne wiadomosci,ale ślicznota będzie tęsknić do towarzycha jak zostanie sama
          > ,Ania weź to pod uwagę


          W razie co to mam na DT rudą milaśną Solejkę smile Nawet moja werdna Mimi Solejkę akceptuje. Solejka pochodzi z interwencji - mieszkała w mieszkaniu razem z prawie 50. kotami ... I bardzo jest głodna człowieka smile
          • wiesia.and.company Re: Raport dla Ani. 15.09.14, 17:12
            Solejka - ładne imię smile
            I czekamy na relację posterylkową, i bardzo sobie cenię zdjęcia z towarzyskiego domu Eli smile chyba to miało brzmieć: przyjaznego (dla czworonogów i nie tylko) i zespołowego (skrót myślowy gdy widzę ten zespołowo okupowany parapet) smile
Pełna wersja