Dodaj do ulubionych

Dzień dobry, jestem BiS :)

07.09.14, 18:50
wypatrzyła mnie istota o sokolim smile wzroku

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/Mmyb3KTJAGrUIlP9AX.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/m4tjDcW6Hk19NYEbnX.jpg

przyjeżdżała, dosypywała do miseczki

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/vlbVmkbSASadZoUVsX.jpg

i zaczęła się rozglądać za ludziem, który będzie te miski napełniał big_grin
jeden się zdecydował ale nie może mnie jeszcze wziąć, drugi ludź zgodził się na funkcję czasowej opiekunki smile

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/GbhBgbiIS8eb9sQlNX.jpg

drugiego dnia było już lepiej

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/cq4rmdTDo4HioqhqaB.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/paAgMiIp59h2lyd3xB.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/HbUHa6AUuuvLL2M1iX.jpg

a trzeciego postanowiłam ruszyć się ciut dalej

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/iHqweFfhCHPjCElmFX.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/bgBQkz9l62oNo3n26X.jpg

w nowym domu czeka na mnie strefa wellnes wypróbowana przez moje poprzednie smile wcielenie , oby jeszcze było ciepło

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/lDzmE0O8Pnbb5BHV2B.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/NzUoS1bbKbZ4psQRaX.jpg


Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Dzień dobry, jestem BiS :) 16.09.14, 19:39
      no, wreszcie doczekałam się balkonu urządzonego pode mnie smile

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/ZIdPzVfIyQ9YuejiMB.jpg

      mam nadzieję, że jak zamieszkam u siebie będą jeszcze ciepłe dni i obsługa uruchomi fontannę, która stoi w kącie (zapomniana ? nieużywana ?)

      ekipa z kociejsiatki jest niesamowita ! pańcia wymyśliła sobie, że chce dać mi więcej przestrzeni smile i co zrobili ? ano zlikwidowali barierę, osiatkowali od sufitu po wystający parapet i będę mieć kolejne miejsce do wylegiwania się big_grin
    • aankaa Re: Dzień dobry, jestem BiS :) 03.10.14, 22:36
      siedzę jak na szpilkach...

      do domu wróciłam objuczona jak wielbłąd (przytargałam nawet 10 kg wór żwirku), zakręciłam się wokół przygotowań na przyjęcie kotecka (wiecie, miski, kuweta, zabawki, drapak, te sprawy). Wyciągnęłam nawet na wierzch kilka patyczków do uszu (Ela wie o co biega big_grin)

      prognoza pogody zachęcająca, wykopałam z szafowych czeluści kawałek gąbki, która może służyć za poduchę pod koci tyłek na balkonie

      jednym słowem - nie mogę się doczekać jutra !
    • aankaa wreszcie na swoich włościach !!! 04.10.14, 13:20
      mam nadzieję, że Ela uspokoi się nieco widząc mnie w domu smile
      po szybkim zwiedzeniu kątów
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/dW2iYAvIb9gpdF81JB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/TvP5Qol6bSxlEplBIB.jpg

      przyszła pora na sprawdzenie strefy wellnes, całe szczęście, że pogoda dopisała !

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/fDPT2YWqOqbkzBQMeB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/avfP69HOVULsB8FMPB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/MBRtUIpUB8gG9Od22B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/HGqurCFzSYwcf940sB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/AVeeJ2yf3AT7QZlNbB.jpg

      potem trzeba było sprawdzić wyposażenie

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/xaBfu8b9LdWqbPH4FB.jpg

      miejsca do leżenia

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/pl51bpLCwW8NPNb6zB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/nUsHtfDYYquhdvTV4B.jpg

      i pewnie będzie jeszcze więcej bo ludzia łazi za mną krok w krok i cyka te zdjęcia jak oszalała
    • aankaa pierwszy dzień w domu 04.10.14, 22:53
      pojechałam rano do Eli, z pewną taką nieśmiałością podeszłam, usiłowałam pogłaskać
      zapakowałam do kontenera (w drodze - olimpijski spokój), powolutku przyzwyczajamy się do siebie
      ... <kilka godzin> ...
      siadłam przy klaptopie, Biśka podeszła, popatrzyła
      klepnęłam dłonią w udo "chodź, dziewczynko"
      wskoczyła smile na kolana
      zaczęła się przymilać, ocierać, wlazła na biurko i dalej mizianki (z jej ! strony)

      teraz zaległa na okocykowanym parapecie i (być może) zapadnie w sen do rana






      zobaczymy o której mnie obudzi smile
      • aankaa pierwszy sukces 04.10.14, 23:46
        po 12 godzinach kotecek polazł do kuwety !
        najpierw wygrzebał dołek, przykucnął, zrobił co musiał
        zakopywała z każdej strony big_grin usypała niezłą górkę i pooooszła smile

        a Ela mówiła, że Biśka nie jest "górnikiem" tongue_out

        zostawię na noc zapalone światło żeby z qpą trafiła
        • barba50 Re: pierwszy sukces 04.10.14, 23:56
          Jeśli pierwszy dzień wygląda tak jak piszesz i ilustrujesz zdjęciami to za kilka dni nie będzie o czym pisać. Rutyna, panie rutyna...
          A serio - fajnie, że masz takiego fajnego kota, a kot ma taki fajny dom i fajną Pańcię big_grin
          A zdjęć nigdy dość!!!
          • aankaa Re: pierwszy sukces 05.10.14, 00:19
            Basiu, kota mam dzięki Tobie (wypatrzyłaś, karmiłaś, odłowiłaś, dbałaś) i Eli (tymczas, dbała, socjalizowała, uczyła mnie przez miesiąc jak pokochać kotecka)

            powolutku oswajam zwierza ze zwyczajami, które funkcjonowały z Sońką
            > klepnięcie po udzie i "hopa, hopa" -> kotek na kolanach
            > "moje, moje" i przybliżenie twarzy do kociego noska -> miziaki, baranki
            > czesanie grzebieniem - jak przejechałam po grzbiecie Biśka od razu podsunęła bok a drugim ocierała się o mnie

            zakochałam się w kici po przeczytaniu Twojego postu, synowie utwierdzili mnie w przekonaniu, że nie mogę wracać do pustego domu
            żałuję, że musiałam czekać cały miesiąc żeby przeżyć TEN dzień
            jednocześnie cieszę się, że mogłam go docenić, posmakować

            niedziela minie na dalszym dogadzaniu i rozpieszczaniu
            muszę, jednak, kitkę zacząć przyzwyczajać, że po porannych karesach trzeba zostać samej i sobie poradzić przez kilka godzin. Ma 2 łóżka, kanapę, fotel - da radę ? smile

            w poniedziałek (pierwszy raz od bardzo dawna) będę wracać z pracy biegusiem big_grin, żadne snucie się po mieście itp
            OBOWIĄZKI big_grin
    • aankaa po pierwszej nocy 05.10.14, 09:34
      nie mam pojęcia gdzie i jak długo spała bo nie obudziła mnie smile
      dopiero koło 8 ocknęłam się jak szalała z piłeczką

      kot jest jak górnik przodkowy - ryje w kuwecie aż echo niesie big_grin
      • panna_beata Re: po pierwszej nocy 05.10.14, 09:37
        Przepraszam za zagapienie - uściski dla BiS. smile I uściski dla Ani smile kiss Bardzo się cieszę, że tak dobrze się zaczyna i oby tylko przyjemniej było. smile Czuć szczęście w każdym opisie - i tym Ani, i tym BiSki tongue_out Trzymajcie się, dziewczyny! big_grin
        • yvi1 Re: po pierwszej nocy 05.10.14, 09:44
          Ale dobrany z was duet.
          Czlowiek o wielkim sercu i koteczka ,ktora ma do dania tyle milosci!
          Super zdjecia,wspaniale wiadomosci i zycze duuuuuuuzo lat wspolnego szczescia!
    • aankaa za nami kolejna noc 06.10.14, 12:24
      do snu kołysało mnie tongue_out grzechotanie zabawek i tupot małych stópek

      Nad ranem (było jeszcze ciemno) poczułam, że ktoś wpakował mi się do łóżka ! Odsunęłam się na jego skraj żeby nie przygwoździć do ściany i dospałam (jak zając pod miedzą) do 7.

      Kotek dał mi szansę na wzięcie prysznica (siedział w drzwiach i wzrokiem poganiał) po czym jak strzała pomknął w stronę kuchni. Już opanowała wszystkie zakręty żeby nie nadkładać zbytnio drogi big_grin
      Nie była zbyt zachwycona tym, co znalazła w misce, na pocieszenie dostała trochę chrupek. Mam nadzieję, że w ciągu dnia przekona się do wydanego śniadania. Ela wprawdzie uprzedzała, że trafiła mi się humorzasta (pod tym względem) panienka, ale mam nadzieję, że dotrzemy się i wspólnymi siłami znajdziemy "te ulubione" - póki co kupiłam z 10 różnych smaków.
      • aankaa śniadanie wyschło na wiórek 06.10.14, 19:21
        chrupki zniknęły do ostatniego ziarnka

        Jedyne ślady aktywności w ciągu dnia to otwarta szuflada (musiała na nią wpaść z impetem, bo trzeba mocno docisnąć, żeby się otworzyła) i sizalowa ryba zerwana z patyka i skitrana pod fotelem.

        Fotel zajmuje pierwsze (tuż za kanapą) miejsce - pokrowiec sięga aż do podłogi więc można się pod nim ukryć i zapolować smile

        Hitem okazał się patyczek do uszu. To lepsze niż tv lub kino big_grin Wygląda na to, że będzie stosowany jako super nagroda. W końcu muszę mieć coś, co kotecek pokochał (u Eli) i będzie się starał (metoda kija i marchewki tongue_out ) żeby to dostać

        Zdarza się, że wczepi pazury w kanapę ale staram się gonić i zachęcać do drapaka. Ale to jak jestem. Jak zostaje sama - Bóg jeden raczy wiedzieć czy się do tego stosuje wink Śladów po Sońce jest tyle, że nie jestem w stanie odgadnąć czy nie dodała swoich. Wyjściem jest założenie nowego pokrowca. Tylko czy warto ? Niech zrezygnuje (całkowicie) z kanapy, to może wtedy...
    • aankaa forumujemy 06.10.14, 21:03
      BiŚka jest kotem wybitnie komputerowym big_grin

      Jak tylko go włączę czeka na dźwięk "bim bom" (odpalony) idzie do pokoju, w którym stoi i czeka...
      Wystarczy, że siądę już jest przy nodze i wpatruje się we mnie smile Teraz to już chwilka: klepnąć w udo, "hopa, hopa" kocisko wskakuje na kolana, szybki skok na biurko i zaczyna mościć się w najbardziej niewygodnym (dla mnie) miejscu.
      Zdarza się, że dobroć wylewa się z niej strumieniami i (łaskawie) umości się nie pomiędzy klawiaturą a brzegiem biurka (na stojaka, wycierając się o mnie z całej siły) tylko tuż obok big_grin Wtedy mam problem z myszką. Trzeba kicię odsunąć kilka cm żeby móc jej używać...

      Najlepsze miejsce dla łepetyny do podajnik papieru drukarki uncertain tuż nad nim jest lampka, która grzeje, że hej !
      ciekawe jak długo (drukarka) wytrzyma...
        • aankaa Re: forumujemy 06.10.14, 21:28
          Może to Sonia w jesiennym (miodowy kolor ekstra) futerku ? Ona tak reagowała

          Jak leży na parapecie wystarczy wtulić nos w ciałko i pomrukiwać - traktor na zawołanie i kot robi się o metr dłuższy
        • yvi1 Re: forumujemy 06.10.14, 23:45
          Aaaaa,widze ze Felix ma kolezankesmile, na klepanie po kanapie i hop,hop wskakuje bezblednie.
          Przez pierwsze dwa dni z zacheta( whiskas ) teraz juz starcza samo hop.
          Pozdrowienia dla kolezanki od Felixa smile.
          • aankaa Re: forumujemy 07.10.14, 00:08
            koleżanka pozdrawia Felixa smile wskakiwanie bez jakiejkolwiek zachęty - jadamy wyłącznie w jednym miejscu

            z ostatnich wieści - siedzę w kuchni na krzesełku, palę, popijam (wystygłą) herbatę
            pojawia się takie ciapate coś... przysiada, zagląda do miski, odwraca głowę, wystękuje cichutkie "miau" i PACZY w opustoszałe naczynia

            albo głodzę zwierza, albo on gra ze mną w jakieś kulki smile, albo za krótko mieszkamy razem
            z głodu się nie słania, nie wskakuje do garnka z (moim) obiadem

            testuje ile może wydębić ?

            teraz padła (tyłkiem pod lampką) i wygląda na to, że do rana mam spokój jeśli chodzi o wycudaczenie śniadania dla Jaśnie Pani big_grin


              • aankaa kolejną noc przespałyśmy razem :) 07.10.14, 21:33
                Biśka czekała na mnie przy drzwiach ! chyba kojarzy dźwięk domofonu z powrotem.

                Dziś były dzieci - nie da się ukryć, kocia ich zauroczyła.
                Na początku była trochę spieta, tyle ludzi na raz nie widziała. I to tak zaciekawionych smile Ale nie minęło pół godziny i poczuła się wreszcie swobodnie.
                Ba ! jednemu z nich dała się podrapać po brzuszku !

                Do łez rozbawił ich widok zabawy patyczkiem do uszu big_grin Przy okazji odnaleźliśmy pod kanapą mysz z piórkami i piłeczkę, które dostałyśmy od Eli. Radości kici nie było końca.

                To był męczący wieczór.
    • aankaa tak tylko dopowiem... 07.10.14, 23:10
      chwaliłam drania cały wieczór - a że kwiatków nie rusza, wazonu ze stołu nie zwaliła, w garnkach się nie zanurza, szkód żadnych, po blatach nie chodzi...
      wtedy usłyszałam "jeszcze"

      posprzątałam po obiadku, wstawiłam graty do zmywarki, przycupnęłam na krzesełku żeby oddać się chwili rozkoszy

      i co zobaczyłam ?

      ano, zgadliście, kotecka na blacie. Zbliżającego się szorując brzuchem po blacie w stronę zmywarki - właśnie wypuściła wodę ze wstępnego płukania. Bulgot w zlewie był tą kroplą, która dopełniła czary - Biśka nie wytrzymała

      ale mam 100% wytłumaczenie !!! Kita jest towarzyska i chodzi za mną krok w krok. Więc skoro wylądowałam w kuchni to przecież nie mogła zostać w pokoju big_grin
    • aankaa za nami pierwszy kontakt z potworem... 08.10.14, 18:31
      nie dało rady udawać, że chałupa nie wymaga przejechania odkurzaczem

      Uczciwie uprzedziłam (składałam sprzęt, Biśka przyglądała się ciekawie), że nie będzie to przyjemne. Po uruchomieniu nawet nie wiem kiedy kotek znalazł się na balkonie i podziwiał świat z wysoka smile
      Wytrzymała całe 52 m2 big_grin Fakt, nie zaglądałam w kąty, które normalnie nie są widoczne. Na to będzie jeszcze pora.

      Była nawet tak miła, że nie ostemplowała świeżo umytej podłogi w kuchni (też wołała o ścierę).

      Jestem dumna z kotecka !!

      Wymieniłam kocyk na parapecie (coby było świeżo i czysto) i w kontenerku, popsikałam oba feliway'em. Kot oczarowany siedział przed nim. W ten sposób chcę ją przyzwyczaić, że buda nie powinna kojarzyć się z czymś strasznym. Niedługo wybieram się przedstawić zwierza mojemu wetowi.

      Teraz sprawdziła parapetowy - nawet go wylizała smile
        • aankaa francuski piesek (?) ale i 08.10.14, 21:27
          dama pełną gębą !!

          nauczona, że kicia podje i zostawi chlewik wokół miski jestem totalnie zaskoczona zachowaniem Biśki. Wylizuje do ostatniego kęska. Jeśli (nie daj boże) coś z paszczy wypadnie na podkładkę tak długo szuka aż pożre ostatni.

          Jeszcze nie opanowała (kwestia czasu smile), że miska z wodą jest na tyle blisko, że należy zwinąć ogon (przycupnąwszy przy konkretach) w precelek żeby go w niej nie moczyć big_grin
          Z tym też sobie poradzimy - nie przesunę miski z wodą !!! tongue_out

          Dziś po raz pierwszy udeptała mnie !! Przycupnęłam na krześle kuchennym. Skoro ja w kuchni, Biśka też smile Rozejrzała się, zajrzała do miski jednej, drugiej.

          Wskoczyła na blat.

          Pisałam, że nie łazi po stołach (na jeden wchodzi - ma po drodze na parapet), nie interesuje się kwiatkami (kwestia czasu ?), nie drapie kanapy (to już było), omija blaty kuchenne (wczorajszy wpis) ?

          Posiedziała, zachęcona hasłem "hopa, hopa" i klepnięciem w udo pofatygowała się smile do mnie i odwaliła taki spektakl ocierania się, mruczenia i deptania, że klękajcie narody !

          Będzie moja !

    • aankaa druga wizyta odwalona :) 09.10.14, 22:06
      tym razem nie było tak lajtowo wink kobita wzięła sobie do serca zabawianie młodego kotecka i umęczyła mnie solidnie... Zabrakło sił na popisową zabawę patyczkiem sad
      Odrobimy smile Jeszcze pokażę co potrafię !

      Służba nakupowała różności na patykach. Najlepsza jest mysz z piórkami (podobna do tej, którą Ela dała w wyprawce). Ale jakoś po godzinie gładka mysz zmieniła się w nieprawdopodobnego kocopyrza... Jakieś to takie kosmate i puchate się zrobiło

      Jest i laserek (pokazuje rybę z ościami) - może i fajnie to wygląda ale póki co jakoś nie mogę się przekonać żeby uganiać się za czymś, czego nie da się chwycić w łapki albo zębami. Zobaczymy co będzie dalej

      Dalej nie możemy się dogadać co tak naprawdę miałabym ochotę zjeść. Niby codziennie dostaję coś innego ale bywają dni, że ratuje mnie miska chrupek. Dopiero po południu nakłada jakiś inny smaczek.
      No i same chrupki - dziś pojawił się nowy rodzaj. Nie jest źle smile Ale, niepomna nauk, wymieszała różne rodzaje w jednej misce ! Nie był to (na poczatku) strzał w 10 ale od czego koci rozumek ? Najpierw pojadłam "stare", później "nowe" a na koniec stwierdziłam, że da radę jeść nie przebierając jak Kopciuszek w misce z soczewicą big_grin

      Wielkimi krokami zbliża się weekend - całe boże dzionki będę wylegiwać się na słoneczku ! Jakoś mi nie dowierza i wychodząc (po kiego czorta tak rano i na tak długo ?)zamyka drzwi na balkon. Mogę go oglądać przez takie przezroczyste coś sad
    • aankaa minął tydzień 11.10.14, 22:03
      jak BiŚka zamieszkała u mnie smile

      od nieśmiałych podchodów żeby pogłaskać, jakoś się zaprzyjaźnić doszłyśmy do
      > miętolenia uszu
      > czochrania po łepetynie
      > drapania po wywalonym brzusiu
      > o wspólnych (i solowych) zabawach nawet nie piszę smile

      kotecek jak tylko słyszy uruchamiany komputr od razu ładuje się na kolanach, wyciera się, uwala tak, że ręka drętwieje
      ma dziwne zwyczaje jedzeniowe: żeby zjadła kolejny (nowy) smak wystarczy wsypać do drugiej miski trochę chrupków i za chwilę pyszczydło ląduje w pierwszej napełnionej mokrą karmą
      jak pisałam - górnik z niej pierwsza klasa ! dba żeby mieć zawsze czysto: do kuwety chadza albo przed moim wyjściem do pracy, albo po powrocie i w trakcie wieczoru
      codziennie jest kilka minut czesania żeby przyzwyczaiła się nim przyjdzie lato i upał
      w przyszłym tygodniu, powolutku, będziemy próbować spacerów na smyczy (przed nami lata wyjazdów i nie chciałabym zostawiać futerka samego w domu)
      kontenerek, co kilka dni, jest spryskiwany feliway'em żeby dobrze się kojarzył jak pojedziemy do weta na wizytę zapoznawczą połączoną z zaczipowaniem i manicurem (co jakiś czas zdarza się "zahaczenie pazurem o kanapę/fotel)
      • pi.asia Re: minął tydzień 11.10.14, 23:44
        Jest i laserek (pokazuje rybę z ościami) - może i fajnie to wygląda ale póki co jakoś nie mogę się przekonać żeby uganiać się za czymś, czego nie da się chwycić w łapki albo zębami. Zobaczymy co będzie dalej

        Na temat laserków opinie są podzielone. Zdaniem wielu specjalistów uganianie się za mirażem jest dla kota szalenie frustrujące. Dla mnie laserek to robienie z kotów idiotów. Piórka, papierek, sznurek - jak najbardziej, ale nie poruszająca się kropka.
    • aankaa nie jest dobrze, moi drodzy... 13.10.14, 18:13
      ludzia chyba postradała rozum

      Wróciła do domu z radosnym okrzykiem, że ma dla mnie prezent. No dobra, myślę sobie, ciekawe co dziś przyniosła. Może jakąś ciekawą a dotąd niepoznaną przeze mnie zabawkę ? Hmmm, zobaczymy...

      Rozpakowała klamoty, przebrała się w strój odpowiedni do zabawy i zanurkowała jeszcze raz do torby. I co wyciągnęła ? Plątaninę tasiemek. Ki czort ?
      Czuję pismo nosem, że nie jest to zabawka o jakiej marzyłam...

      A ta - jakby ją na sto koni wsadzili, radosna jak letni poranek i dawaj do mnie z tym ustrojstwem.
      Przy pierwszym troczku nie wiedziałam jeszcze co mnie czeka, drugi był totalnym zaskoczeniem !

      Postawiła na podłodze. Coś tam szczebiotała i idzie przed siebie...
      No, tego już było za wiele ! Pomyślałam, że jak zrobię koci grzbiet i będę poruszać się tyłem (dziwna pozycja dla szanującego się kota) pozbędę się tego czegoś z pleców. A gdzie tam ! Jak przyklejone sad Ruszyłam przed siebie szurając brzuchem po kanapie, krzesłach, podłodze - jakoś to dziadostwo muszę z siebie zsunąć. Dalej nic, tkwi jakby było od zawsze.
      A ona ? Nie uwierzycie ! Uwaliła się na kanapę i kicha, prycha, wydaje z siebie jakieś dziwne (dotąd zdarzyło się tylko raz: jak podziwiała pierwszą potyczkę z patyczkiem) dźwięki.

      Trudno się mówi, nie da rady się oswobodzić, trzeba znieść ten dyshonor ze stoickim spokojem. A to kuląc się pod kwiatkiem

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/Z44BgJJsxi2jwbtfzB.jpg

      a to chowając się pod leżak

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/zhOdZjP5vl9WfYlIhB.jpg

      wybaczcie ujęcie, ale ona nie była nawet w stanie złapać ujęcia, w którym by mnie nie ośmieszyła uncertain

      wskoczyłam na swoje balkonowe miejsce z nadzieją, że może wiatr to ze mnie zedrze

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/AVcWu7dVCPO7Lq4u0B.jpg

      Też nic sad
      Zostało czekać aż się zlituje i sama to ze mnie ściągnie

      Aż się boję co jutro jej do łba strzeli...

      A patyczkiem niech się dziś sama bawi !!!!!!!!
            • esimona Re: nie jest dobrze, moi drodzy... 14.10.14, 00:01
              Słuchaj Biśka: samo chomąto to jeszcze nic. Można w nim biegać, można też spać. Najgorsze zazwyczaj przychodzi później - kiedy moja wynosi mnie do samochodu i przypina na tylnym siedzeniu.
              Jedziemy buczącym pudłem i nie da się chodzić, można tylko poruszać się na tylnym siedzeniu; na szczęście przedłużyła mi smycz i mogę położyć się na półce z tyłu.
              No i po co to wszystko?
              Najlepiej się schować i nie dać się wynieść do buczącego pudła.
              Nie daj się Biśka - to zamach na spokój!
              • pi.asia Re: nie jest dobrze, moi drodzy... 14.10.14, 05:59
                Buczące pudło to jeszcze nic, tam jest przynajmniej bezpiecznie. Moja założyła mi coś takiego i wyniosła w tym na dwór!!! Chropowaty, szorstki chodnik, mnóstwo przerażających dźwięków, zatrzęsienie zapachów ( w tym wiele smrodów), tłumy ludzi (nie żartuję, ze sześć osób naraz widziałam), no makabra potworna....
                Zaparłam się pazurami w chodnik i zmusiłam ją, żeby mnie wzięła z powrotem do domu. Nigdy więcej wychodzenia w ustrojstwie.
                Bądź czujna!
                Twoja kumpelka Fraszka.
                  • jottka Re: nie jest dobrze, moi drodzy... 14.10.14, 12:37
                    bo może powinnaś zmienić kolor szeleczeksmile czerwony do rudego to ryzykowne zestawienie... mój kocur dostawszy piękne czarne szelki (do futra szarosrebrnego w czarne cętki) pierwsze, co zrobił, to poszedł do lustra i wyraźnie się zaczął podziwiaćsmile

                    a w samochodzie problem był potworny w transporterze (wycie, wycie, wycie, wywalanie drzwi transportera przy hamowaniu), natomiast przestawiony na szelki odzyskał swobodę ruchów, włazi na kocyk przy oknie i podziwia widoki w spokoju.
      • mysiulek08 Re: nie jest dobrze, moi drodzy... 17.10.14, 23:48
        Biska, nie cuduj! chomato vel puszorki to nie jest koniec swiata, mozna w tym calkiem sprawnie polowac

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/12Qayu4VuMZaFKssfX.jpg

        wspinac sie na drzewa

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/weEg8R9k4zRA90XDlX.jpg

        spokojnie siedziec tez sie daje smile

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/Em2cYIbCMIUdbKaU8X.jpg

        ale najlepsze jest, ze platasz sie w tym sznurku i niny nie mozesz sie odplatac, drzesz sie odpowiedni i zaraz zjawia sie druzyba Mapl, zeby w te pedy oswobodzic koteczka, czekasz piec minut i od nowa, mowie ci pyszna zabawa.

        A to pudlo, to tez nie jest wynalazek diabla, to jest fajne ustrojtwo, lapy cie nie bola a pokonujesz tyyllee kilometrow, no chyba, ze wioza cie do doktora, o, wtedy to nawet ja sie buntuje

        Kicia.Yoda

        • aankaa Re: nie jest dobrze, moi drodzy... 18.10.14, 00:03
          A to pudlo, to tez nie jest wynalazek diabla, to jest fajne ustrojtwo, lapy cie nie bola a pokonujesz tyyllee kilometrow, no chyba, ze wioza cie do doktora, o, wtedy to nawet ja sie buntuje

          jeszcze mnie (do doktora) nie zawiozła (leniuszek ? czy zakochała się w "tym jednym jedynym" i nie może trafić z dyżurem/pasującym czasem)
          <podpowiedź z boku> : masz, dziadu, trafić do tego jedynego ! Mamy trochę czasu, nie dziś to jutro/za tydzień/za... i obejrzy cię z każdej strony tongue_out
    • aankaa wizyta poadopcyjna 17.10.14, 21:39
      mnie jutro czeka...

      Wysoka Komisja w Składzie Barba (znalazczyni, karmicielka, łapaczka, "sterylizatorka"), Elżbieta (opiekunka, rozpieszczacz) i Wiesia ("czynnik" obiektywny - znający kota i mnie jedynie z relacji i zdjęć)

      Mam nadzieję, że Panie opuszczą nasze pokoje tak jak przyjdą - znaczy bez kota pod pazuchą big_grin
      a BiŚka nie będzie "taka" i da mi jeszcze szansę...
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/GMBvSatIjTWH5KmxbB.jpg
      wiem, to już było "pozdrawiam"
      teraz "łapy z daleka, bo mam pazury i nie zawaham się ich użyć" tongue_out
      • wiesia.and.company Re: zobaczyłam ptaszydło 19.10.14, 19:08
        Nie każdy dostąpił zaszczytu uganiania się z Biśką wink Ja tam zostałam ofuknięta i Biśka zwiała z łóżka. Ładnie z jej strony, że nie chciała zadrażnień - dobry ma dziewczyna charakter - to ona uciekła, a nie ja ze szramami smile
    • aankaa no, to zapewniłam sobie 20.10.14, 23:25
      spokojną ?!?!?!? noc
      nieopatrznie podarowałam koteckowi nakrętkę od 4-litrowej butli płynu do prania...

      hurgot twardego plastiku, dźwięk pazurów na zakrętach

      ale i tak nie mam serca żeby jej odebrać nową zabawkę
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka