minerwamcg
10.10.14, 10:10
Jak pewnie nieraz pisałam, George cztery i pół roku temu miał nowotwór na uchu, trzeba było operować i od tej pory mamy takiego zawadiackiego pirata z połową prawego ucha. Nic się nie odnawiało, było ok. Niestety, teraz na lewym wylazły mu jakieś parchy - wet wziął trochę tego do badania, resztę wyczyścił, posmarował antybiotykiem i gencjaną (mamy kota biało-szaro-różowego, jak z japońskiej kreskówki), mamy w sobotę przyjść na kontrolę - jak się będzie goiło, to ok - jak nie, to może to być martwica ucha... Boję się.