pi.asia
26.10.14, 14:13
Badyl ostatnio uwziął się na Duszkę. Goni ją i straszy, a ta wrażliwa i delikatna księżniczka, zamiast strzelić go przez łeb, usuwa mu się z drogi.
Ale wczoraj oberwał - ode mnie i od chopa.
Najpierw dopadł Duszkę siusiającą w kuwecie. Spłoszył ją i gonił po szafkach. Jak przebiegał obok mnie, dostał plaskacza przez grzbiet. Zbytnio się nie przejął, choć plaskacz był solidny.
Kilka minut później szykował się do skoku na Duszkę siedzącą sobie spokojnie na podłodze. Już był w powietrzu, gdy Chop walnął go własnym klapkiem (rozmiaru 46). Nie muszę dodawać, że Badyl do Duszki nie doleciał, tylko dojechał rozpłaszczony na brzuchu. Duszka wydała z siebie miauknięcie "ojej, coś takiego...."
Na razie jest spokój. A dzisiaj zdybaliśmy ich śpiących razem na pokrowcu przygotowanym do prania.
Ten pokrowiec jest jakiś magiczny, bo tworzą się na nim różne duety
Każde z osobna też z niego korzysta, ale tego już nie uwieczniałam