lampka_nocna5
05.11.14, 21:00
słuchajcie, jest taka sprawa. Wczoraj płakało jakieś kocie niemowlę pod oknem; wybraliśmy się w nocy na poszukiwania. Widzieliśmy coś małego, jak uciekało, niestety, jest po stronie bloku od ulicy. W nocy z okna też było widziane przebiegające ulicę, w dzień mocno ruchliwą, ale w nocy też nie jest całkiem wymarłą. Boję się, że zaraz będzie z niego naleśnik.
Zostawiliśmy jedzenie, całe znikło. Dzisiaj znowu płakało w krzakach, nastawiliśmy klatkę łapkę i czekamy.
I teraz prośba o pomoc, jeśli uda się kociaka złapać. Nie jestem w stanie wziąć kota do domu, może tylko na tę noc, kiedy się go uda złapać, (nie mam jakichś pomieszczeń, gdzie mogłabym zamknąć przed domownikami, tylko łazienka 4 m2) ale potrzebowałabym jakiegoś DT i pomocy przy adopcji.
Jacyś chętni?