babcia47
06.11.14, 14:39
miesiąc temu (28 września) odszedł nasz Mefi, miał zapalenie płuc i wątroba odmówiła stanowczo współpracy. Syn, który od jakiegoś czasu mocno związał się z Nim emocjonalnie walczył o Niego aż do smutnego końca. Długo byliśmy w żałobie, bo wbrew imieniu, Mefi miał anielskie usposobienie, a dla mnie najtrudniej było pocieszyć 30-tolatka udając, że nie widzę jego łez..no i zasypać grobik, bo syn wykopał ale zasypać nie miał już siły.. Pozostałe koty pożegnały się z Nim i przez kolejne dni były nieszczęśliwe bardzo, szukały, wzywały.. a ponoć to tylko "bezrozumne zwierzęta".. Niech mu będzie dobrze za Tęczowym Mostem