ragutka
12.11.14, 11:58
Dzień dobry,
choć dla mnie zaczął się właśnie tak: z porannego spaceru starsza kotka wróciła z tylnymi łapami dokumentnie umazanymi w smarze, ropie - paliwie czy czymś podobnym - czarne i tłuste - koszmar,
W pierwszym odruchu powycierałam papierowymi ręcznikami a potem do wanny i mydło, płyn do naczyń oraz psi szampon - histeryczne wrzaski na całą okolicę.
Ale ciepły prysznic na brzuszek nawet chwilowo się spodobał...
Wydaje mi się że znaczną część tego syfu udało się zmyć choć łapkom jeszcze daleko było do wyjściowej bieli.
Niestety musiałam wyjść z domu i cały czas się martwię: co jak ona sobie te resztki pozlizuje?
Zapachu już nie było tylko ta szarość brudna..