a coz to za Kota

13.11.14, 23:43
tak sobie wygodnie i dostojnie siedzi w foteliku pod palemka? wink
    • aankaa Re: a coz to za Kota 13.11.14, 23:55
      pewnie emerytka wg spotu wyborczego sprzed lat tongue_out
      • barba50 Re: a coz to za Kota 14.11.14, 00:47
        https://wstaw.org/m/2014/11/13/dzedlajgakota_1.jpg
        • usia44 Re: a coz to za Kota 14.11.14, 06:09
          Plamka na nosku dodaje jej uroku . smile
        • dzedlajga Re: a coz to za Kota 15.11.14, 23:02
          Moja śliczna Koteczka. Już za TM. Trafiła do mnie od znajomej, która wyjeżdżała za granicę i mąż nie zgadzał się na przywiezienie kota. Więc ją wzięłam do siebie. Okazało się, że była zarobaczona - przede wszystkim miała tasiemca i dlatego od początku praktycznie nie chciała u mnie jeść. Była wybitnie nakolankowa. Kochana Kropeczka. Potem przygarnęłam Tigera - małego sześciotygodniowego łobuziaka. Kicia już była wtedy niewidoma. Przestała wychodzić. Na początku mały za bardzo się nie zbliżał, potem polował na jej ogon i coraz bardziej ją napastował. On po prostu chciał się bawić a ona już była za stareńka na szaleństwa i okropnie zestresowana. Na emeryturę pojechała do rodziców. Dlaczego ona a nie Tiger? Ano był przez chwilę u rodziców, ale mama kategorycznie powiedziała, że z tym urwisem to ona nie wytrzyma. Potrafił się chłopak bardzo asertywnie domagać czego tam mu tylko zechciało. A szczególnie porannych spacerów w szeleczkach. Darł dotąd aż mama się wyszykowała i wyszła z nim. Ale Kocie było u rodziców naprawdę dobrze - tata wieczorami siadał na kanapie, Kota wskakiwała mu na kolana i on głaskał jej brzuszek. Jak czasem nie chciał za szybko usiąść tylko się kręcił albo siedział przy stole - stawała obok niego i skrzeczała na niego aż usiadł i mogła się wgramolić na jego kolana. Była u nich szczęśliwa i miała bardzo fajną emeryturkę.

          Ja pamiętam mnóstwo historyjek z czasów, kiedy mieszkała u mnie. Jak codziennie chodziła po brzegu wanny gdy się kąpałam, prawie prawie wsuwała łapkę pod strumień wody. Moim zdaniem, to ona bardzo się dziwiła, jak to można tak dobrowolnie wejść do tego mokrego i tak siedzieć. Próbowała samą siebie przekonać, że to może fajne, ale nigdy się nie odważyła.a Inna historia też z wodą. Kiedyś moczyłam sobie nogi w misce i jeszcze nie sprzątnęłam a ona wybitnie zainteresowała się tą miską. Opierała się łapkami o krawędź, zaglądała do środka i... nagle wpadła. Powiem wam, że prędzej wyskoczyła z tej miski niż do niej wpadała. Bidulka. Albo kiedyś w pokoju stały dwa wielkie, takie same pudła. A ona sobie siadła na krześle i tylko kręciła główką - do którego by tu wskoczyć, które fajniejsze? Patrzyła to jedno, to na drugie... W końcu wskoczyła do jednego, pomościła się troszkę i przeskakiwała do drugiego i z powrotem do pierwszego. I tak jeszcze parę razy Obie miałyśmy świetną zabawę i wcale nie jestem pewna, która z nas większą.

          A raz wystarczyło, że wyjechałam na tydzień w góry i zostawiłam ją pod opieką mamy. Zdążyłam dojechać na miejsce, a mama mówi, że widziała jak mysz pije mleko Koty. Było to o tyle dziwne, że ona w zasadzie nie znosiła łupów do domu. To był chyba tylko ten jeden raz. Jak wróciłam, przyuważyłam tę mysz na balkonie i urządziłyśmy z mamą polowanie. A Kota siedziała, wyglądała przez balkon i udawała, że nie wie o co chodzi smile

          No i historia jedzeniowa. To był jedyny kot, którego znałam, który jadał w ten sposób. Maczała sobie łapkę w białym serze i zlizywała go z poduszeczek. A mięso nadziewała na pazura i celowała do pysia. Oczywiście nie zawsze trafiała i czasem mięsko lądowało za nią ale widok był przepiękny. Zawsze się wtedy śmiałam, że jej zacznę dawać sztućce big_grin

          Nie wiemy dokładnie ile miała lat, bo znajoma wzięła ją od kobitki, która opiekowała się różnymi kotami i Kotę prawdopodobnie zgarnęła z ulicy. Ale żyła na pewno ponad 15 lat. Ja kiedyś liczyłam, że może nawet 17
    • agamama123 Re: a coz to za Kota 14.11.14, 09:57
      Palma jej odbiłasmile
      • hek_sa Re: a coz to za Kota 14.11.14, 11:13
        Wakacje pod palmami?smile
        • salimis Re: a coz to za Kota 14.11.14, 12:10
          Palma jest, wygodne siedzisko jest, tylko powiewu orzeźwiającej bryzy i parasolki brak wink
          • zielistka00 Re: a coz to za Kota 14.11.14, 13:28
            To jest raczej Królowa Kota pod Draceną smile w każdym razie mi to wygląda na dracenę.
            Podejrzewam, że nikt nie śmie zajmować Kocie tego fotela smile
            • olinka20 Re: a coz to za Kota 14.11.14, 21:42
              Bo to kociofotel, a nie byle jaki fotel wink
              Slicznotka kiss
    • jarka63 Re: a coz to za Kota 14.11.14, 13:40
      Kota obserwuje wzrost rośliny smile
    • minerwamcg Re: a coz to za Kota 14.11.14, 22:20
      Studium w szkarłacie smile A tak poza wszystkim, to czy panna Kota czasem nie jest białostocczan? Jakoś tak z daleka na kota rasy białostockiej wygląda. One wszystkie są śliczne i bardzo miłe.
      • esimona Re: a coz to za Kota 14.11.14, 22:27
        Piękna dama pod palmą w futrze dwukolorowym na tle koronek i kolorystyki czerwonego wina
        • wiesia.and.company Re: a coz to za Kota 15.11.14, 12:39
          Coś w tym jest: "emerytka wg spotu wyborczego sprzed lat" - bo i rzeczywiście fotelik turystyczny, palemka, dama dumnie wyścielająca sobą fotelik, jeszcze tylko kelner z drinkiem i przekąską wink
          • pi.asia Re: a coz to za Kota 16.11.14, 19:38
            Mnie się tak jakoś z Persją kojarzy, a plameczka na nosku faktycznie urocza.
Pełna wersja