Musiałam nogę złamać żeby się doczekać

18.11.14, 20:15
O ile mam miziaste stwory w liczbie 5 o tyle jedno uporczywie się wyłamywało w pewnej kwestii.
Do zeszłego tygodnia. Dzisiaj również dostąpiłam zaszczytu.
A któż sprawił mi niespodziankę ?
Mela.
Jako jedyna nie lubiła kolan, nie wskakiwała i unikała ich jak ognia. Nie i już.
Dlaczego ? Bo nie wink
O ile lubi mizianki wszelakie, spanie pod kołdrą o tyle nie mogła się przekonać do kolan.
Co ją nagle przekonało , nie mam pojęcia. Ot oglądałam film z nogami wyciągniętymi na pufie i wlazł kot. Nie spojrzałam nawet, przekonana że to Szymek.
Chyba dobrze jej się leżało bo zlazła dopiero po pół godzinie. A co się wcześniej nawyginała zachęcając do smyrania.
I teraz nie wiem czy naszło ją to z wiekiem czy w ramach współczucia wink
    • kubona Re: Musiałam nogę złamać żeby się doczekać 18.11.14, 20:26
      oj chyba w ramach wspólczucia. na pewno nie z racji wieku, przeciez to kocia kobieta, wiecznie młoda....
Pełna wersja