ludzie też wyczuwają frajera na kilometr

19.11.14, 20:42
Nie musiałam iść do sklepu. Po pracy dzwonek do drzwi, sąsiadka: "ja tu na panią już czatuję od kilku godzin. Pod Groszka ktoś wyrzucił małego kotka, a ja widzę jak pani koty dokarmia to wiem, że się pani nim zajmie."
Poszłam oczywiście. Pod Groszkiem przy drzwiach siedzi mała brudna kuleczka. Po krótkim śledztwie dowiedziałam się, że siedzi od wczesnego ranka (pewnie ktoś ją wywalił w drodze do pracy), kilka razy usiłowała wejść do sklepu (pewnie żeby się ogrzać), ale "jak się ją kilka razy przegoniło, to zrezygnowała." (*%#%&## - to zamiast wulgaryzmów, które cisnęły mi się na usta).
Wzięłam, zaniosłam do piwnicy, wymościłam pudło i kuwetę. Kotka (bo to ona) to straszna chudzinka, choć nie jest kociakiem. Bardzo ufna - widać, że miała do czynienia z ludźmi i bardzo głodna i brudna.
Moje zdrowie i życie osobisto-rodzinne to katastrofa obecnie, w związku z tym jestem w nastroju depresyjnym. Jestem wk...urzona na tego &$**#@$, który ufną kotkę wywalił na zimno. Jestem przerażona - gdzie ja jej teraz znajdę przyzwoity dom. Jestem zestresowana - moja kotka na mnie syczy, jak tylko wracam z piwnicy, na krótkich nóżkach omija mnie szerokim łukiem i jak tylko może chowa się w wersalce.
No i na dodatek (abstrahując od wątku głównego) nie wiem, czy nie będę musiała wyruszyć na wojnę, żeby odbić fundacyjną klatkę-łapkę. Pożyczona od 2 tygodni. Niby mam adres i telefon - ale telefonu kobieta nie odbiera, a dom zamknięty na 4 spusty.
    • aankaa Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 19.11.14, 20:45
      może to kiepskie pocieszenie - klatkę ma zakątek ! info u Barby
      • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 19.11.14, 21:04
        Klatka na razie potrzebna nie jest. Oczywiście kotkę muszę wysterylizować i przez kilka dni przetrzymać w klatce (w piwnicy inaczej nie da rady) - ale najpierw muszę ją doprowadzić wagowo do przyzwoitego stanu. Jest mi przykro po prostu bo być może dałam się oszukać i oddałam klatkę osobie, która nigdy nie powinna jej w swoje ręce dostać.
    • mysiulek08 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 19.11.14, 22:23
      Marne pocieszenie, wiem, nam wprawdzie kotow nie podrzucaja i nie czatuje pod brama, ale za to koty same do nas przychodza sad Na te chwile jest jeden codziennie dochodzacy, jeden najwyrazniej mieszkajacy w wiadomych krzakach, jest widywana cudnej urody trikolorka, a wczoraj po raz pierwszy widzialam kolejnego goscia, mlode, chude kocie z lobuzerskim wyrazem pycha probowalo wejsc do kocinca sad

      kolejne cztery pyski do dokarmienia sad no moze trzy, bo trikolorka wyglada na zadbana, ale Celinka tez taka byla sad

      Glaskam Mist i chyba tylko pozostaje nam razem powyc do ksiezyca...
      • aankaa Mysiulek 19.11.14, 22:34
        policz futra i napisz ile masz ich na stanie (domowe, kurnikowe, dochodzące, itp)
        • mysiulek08 Re: Mysiulek 19.11.14, 22:44
          Na dzien 1 sierpnia robilam inwentaryzacje
          forum.gazeta.pl/forum/w,10264,152418060,152418060,Inwentaryzacja_u_Mysiulka_foty_.html
    • zaba_300 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 20.11.14, 16:43
      Mist, skąd jesteś?
      • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 20.11.14, 21:55
        Z Małopolski. Tak naprawdę napisałam po prostu, żeby się pożalić i od razu mi ulżyło. Wiem, że Wy macie o wiele więcej kotów na stanie, o wiele więcej problemów.
        Ale wkurza mnie ta bezsilność - tyle porzuconych kotów i nie ma systemowych rozwiązań, żeby radzić sobie z bezdomnością.
        No i w takim małym miasteczku jak moje chyba już dostałam łatkę "kociej mamy" i wielu ludzi naprawdę oczekuję, że to ja rozwiąże ich wszystkie problemy z niechcianymi miotami, błąkającymi się kotami, itp.

        Naprawdę jak się wypisałam to już mi trochę lepiej. Kotkę odkarmię i wysterylizuję (z pobieżnych oględzin wynika, że to drugie będzie musiało być chyba szybko - bo mam wrażenie, że kotka mimo chudości jest w ciąży i pewnie dlatego straciła dom). Klatkę wydobędę od kobiety wszelkimi sposobami - łącznie z groźbą nasłania policji. No i będę czekać na następne koty (bo że będą następne to pewne).
        Dziękuję Wam kiss
        • aankaa Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 20.11.14, 22:06
          dość daleko mi do Małopolski ale jeśli mogę pomóc finansując zabieg - nie wahaj się napisać (odbieram gazetową pocztę)
          • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 20.11.14, 22:26
            Bardzo dziękuję. Na szczęście nie potrzebuję pomocy w tej kwestii - jakoś sobie poradzę. Ale miło wiedzieć (jestem o tym przekonana odkąd zalogowałam się na zakątku), że są ludzie na których można liczyć w potrzebie kiss
            • aankaa Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 20.11.14, 22:51
              ja mam kota
              Ty masz kota

              wszyscy mamy kota na punkcie kota big_grin
              • zew-is Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 20.11.14, 23:02
                Świetne hasło! big_grin
        • zwiatrem Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 27.11.14, 15:49
          Wiem co masz na myśli. Do nas koty nieustannie schodzą się po prostu z okolicy, zupełnie jakby wiedziały że kamieniem nie walniemy. Niestety nie stać nas na wieczne dokarmianie i sterylizacje wszystkich, które błagają o ciepło i jedzenie, zwłaszcza że stado się ciągle powiększa, a okoliczne fundacje nawet nie chcą słyszeć o nowych mieszkańcach.
    • zaba_300 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 21.11.14, 09:23
      Ja z Krakowa. Mam szukać miejsca?
      • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 23.11.14, 21:17
        Dziękuję Wam raz jeszcze. Kotka obecnie przebywa u mnie w piwnicy, ciepłej i staram się u niej być przynajmniej godzinę-dwie codziennie. Muszę ją odkarmić bo to chudzina, ale też w miarę szybko wysterylizować, bo coś brzuszek mimo chudości ma podejrzanie zaokrąglony. Na razie ją odrobaczyłam i odpchliłam - we wtorek rano do weta i zobaczymy jaka będzie decyzja.
        Prawdopodobnie domek już mam, koleżanka (miała kota, umarł kilka miesięcy temu ze starości) zastanawia się, czy już przeżyła żałobę - a ja ją usilnie przekonuję, że najlepszy na żałobę jest kotek potrzebujący pomocy. Więc trzymajcie kciuki.
        Muszę jeszcze dopaść babę, która wzięła ode mnie klatkę i sprawy kocie będę miała ogarnięte (do następnego razu...).
        Dziękuję Wam raz jeszcze za słowa otuchy i propozycje pomocy. Trzymajcie kciuki, żeby domek się zdecydował!
        • wladziac Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 23.11.14, 21:25
          kciuki są i to mocneeee!koleżanka widziała koteczkę?moze jak ją zobaczy.....to Jej serducho podpowie że tak
          • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 23.11.14, 21:30
            Jeszcze jej nie pokazywałam, bo chcę ją trochę "podrasować" (odkarmić i poczekać aż się umyje, bo na razie średnio jej to idzie). Koleżanka to dobra dusza, parę razy mi pomogła znaleźć naprawdę dobry domek. Jedyne o co się martwię, to ta żałoba po poprzednim kotku (jej mąż ponoć to ogromnie przeżył, bo go chował od małego) - żeby nie stwierdzili, że to jednak za wcześnie,
            • wladziac Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 23.11.14, 21:39
              kilka miesięcy to dość długo ale i to jest zrozumiałe kiedy ludzie traktują kotka jak prawdziwego członka rodziny,to dobrzy ludzie są więc moze po troszku dadzą się przekonać jak bardzo są potrzebni,powodzenia w działaniach i dawaj znać
    • zaba_300 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 24.11.14, 09:04
      O, to trzymam kciuki mocno!
      • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 25.11.14, 22:22
        Najnowsze wieści - kotka poszła dziś do sterylizacji. Jej dość pulchny brzuszek (mimo ogólnej szczupłości) mi się nie podobał. Okazało się, że w ciąży nie jest - ale miała cysty na obydwu jajnikach. Więc teraz jeszcze kuracja antybiotykowa ją czeka. Doszła do siebie po narkozie nadspodziewanie szybko. Ale siedzi w klatce (odbiłam ją - to temat na inną historię i kolejna nauczka dla mnie) - w mojej piwnicy jest dużo półek, nie chcę żeby się poobijała.
        Koleżanka się zdecydowała. Jak kotka dojdzie do siebie - pojedzie ze mną do nowego domku. Sprawdzę warunki (choć koleżanka jest sprawdzona - no ale trzeba dmuchać na zimne), zobaczę czy się kotka zaaklimatyzuje (jestem dobrej myśli - kotka kompletnie nie boi się ludzi - nawet do weterynarza się przymilała).
        Trzymajcie kciuki za kicię, żeby te cysty nie okazały się zapowiedzią jakiejś choroby poważnej. I dziękuję Wam - Wasze kciuki mają magiczną moc!!!
        • wladziac Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 25.11.14, 22:39
          no mają,mają magiczną moc bo od życzliwych ludzi pochodzą,wieści coraz lepsze więc zakończenie musi być najlepsze,skąd te cysty u bieduli nie mam pojęcia ale skoro jest po sterylce to pewnie problem nie powróci czego serdecznie życzę
          • zew-is Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 25.11.14, 23:02
            Kciuki za zdrowie kici i jej bliski już domek smile
        • aankaa Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 25.11.14, 23:07
          najlepszego koteczce i kciuki za znajomą żeby zakochała się w kitce
          • wiesia.and.company Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 26.11.14, 15:23
            Oj mist, Ty jesteś dla kotów ratunkiem. I dobrze, że jesteś. Problem cyst na jajnikach kurczę blade znam.
            Ale sterylka sprawę hormonów czy ewentualnego podawania tabletek hormonalnych po prostu definitywnie rozwiązała. Była pulchniejsza, bo może też i coś już się zaczynało w macicy dziać...
            Jak dobrze, że udzieliłaś pomocy, nie odrzuciłaś bidulki, i że wiedziałaś kogo skontaktować z małą. Trochę jak swatka smile Żartuję oczywiście, bo naprawdę to czuję wielki szacunek dla osób, które mają wielkie serce i wolę działania. Dobrze, że jesteś.
    • zaba_300 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 26.11.14, 15:59
      No to dalej kciukam.
      • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 26.11.14, 22:52
        Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję. Jestem wzruszona miłymi słowami, choć w porównaniu z wieloma forumowiczkami jestem małą mróweczką.
        Jedyne co mnie smuci - jak ktoś mógł wywalić na zimno taką drobną koteczkę. Ona jest taka przymilna, w ogóle się ludzi nie boi (wypróbowane na mojej rodzinie), jest bardzo grzeczna i spokojna. Po prostu nie rozumiem jak można było tak postąpić bez serca.
        Koleżanka ma kotkę odwiedzić w sobotę. Mam nadzieję, że się mała dobrze zaprezentuje i po ściągnięciu szwów będę mogła odwieźć ją do nowego domu.

        Jeszcze raz Wam dziękuję.
        • niutaki Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 27.11.14, 07:48
          w takim razie teraz kciuki za domek trzymamy, uratowalas kocince zyciekiss
        • aniak68 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 27.11.14, 10:32
          No brak mi słów na Twoją dobroć ,trzymamy pazurki za dobry domek u Koleżanki smile
          • olinka20 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 27.11.14, 13:17
            Trzymamy mocno, ja 3 koty i psiur ( a co!), wspaniała szybka akcja.
            Teraz czekam tylko na opowiesc jak to odbiłas klatke łapke ( swoją droga co za łajza, zeby pozyczyc i nie oddac uncertain)
            • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 27.11.14, 22:07
              W ferworze zapomniałam napisać o klatce
              Pani od klatki nie odbierała moich telefonów a pod adresem, który podała - nikogo nie ma i ponoć nikt tam nie mieszka (Tak mówią sąsiedzi). Napisałam jej SMSa, w którym wyłuszczam ile kosztowała klatka i że Fundacja ma możliwości prawne żeby pozwać ją do sądu (co nie jest prawdą, ale postraszyć ją jakoś musiałam). Pani napisała że w weekend klatkę odda i że za bardzo nerwowa jestem. Jak przyjedzie z klatką to zobaczy co to znaczy być nerwowym...
              • niutaki Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 27.11.14, 22:11
                nie cierpie takich ludzi, jak cos chca pozyczyc to w nocy by 5 km z kapcia przeszli, a jak przyjdzie do zwrotu cudzej wlasnosci to juz pod gorke, ech. Najwazniejsze jednak, ze klatke odda.
                • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 27.11.14, 22:14
                  Oby smile
                  • mist3 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 30.11.14, 22:19
                    Dla zainteresowanych. Kotka dziś pojechała do nowego domu. Odwiozłam ją oczywiście. Koleżankę znam ,wiem że jest osobą godną zaufania, ale trzeba dmuchać na zimne. Dostała "łóżeczko" w salonie, kuwetkę w kuchni. Ale koleżanka mówi, że poprzedni kotek spał z jej synem i ma nadzieję, że ten też się do tego przekona. Kicia była troszkę zawstydzona, ale w miarę szybko jej przeszło. Koleżanka mieszka na wsi, z dala od ruchu, wokół pola - ale mówiła mi, że na pewno w zimie nie będzie chciała kotki wypuszczać. Jestem dobrej myśli i dziękuję za kciuki.
                    Klatkę też dostałam z powrotem. Kobieta naprawdę beztrosko podchodzi do sprawy - ale już nie będę tej głupiej rozmowy opisywać.

                    Dzięki raz jeszcze za pozytywne wibracje smile
                    • niutaki Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 30.11.14, 22:23
                      jakie dobre wiadomoscismile oby wszystko sie potczylo gladko i kicia byla szczesliwa w nowym domkukiss
                    • wladziac Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 30.11.14, 22:31
                      suuuuper!przez okres zimy domownicy dotrą się ze sobą i na wiosnę będzie mogła sobie powoli wychodzić do ogrodu,ale się cieszę bo mrozy już dość mocne
                    • olinka20 Re: ludzie też wyczuwają frajera na kilometr 01.12.14, 10:36
                      Super smile
Pełna wersja