A u nas wszystko dobrze :-)

29.11.14, 17:08
Pamiętacie mojego Bursztynka? Jak się biedak umęczył w sierpniu. Tu link do starego wątku
forum.gazeta.pl/forum/w,10264,152923413,152923413,Bursztyek_sie_zatkal_.html
Miałam już dawno napisać. U nas wszystko dobrze. W październiku robiłam delikwentowi badania moczu i krwi. Wszystko wyszło w normie, co prawda kreatynina bliżej górnej normy niż tej środkowej, ale jednak w normie.
Poza tym waga z 9800 spadła na 7100!
No i ciągle jesteśmy na karmie Renal.
Oszukuje go i do karmy dolewam wody, dzięki temu mniej je, bo szybciej zapełnia żołądek, a poza tym dodatkowa korzyść - zdecydowanie więcej pije.
Mam nadzieje, że taka sytuacja jak w sierpniu szybko się nie powtórzy, a najlepiej nigdy.
Bursztynek szaleje teraz zdecydowanie bardziej, biega po domu, wskakuje na szafę (!) wszystko dzięki temu, że schudł i znowu wygląda jak normalny kot. Jeszcze mamy trochę do zrzucenia, ale powoli i z tym sobie poradzimy.
    • peonka Re: A u nas wszystko dobrze :-) 29.11.14, 17:38
      Ja o Was często myślałam, ale wyszłam z założenia, że brak wiadomości to dobra wiadomość smile
      Fajnie, ucaluj Bursztynka smile
    • lisek.chytrusek Re: A u nas wszystko dobrze :-) 29.11.14, 17:55
      No pewnie, że pamiętam, tym bardziej, że moja Kicia też miała latem kłopoty z nerkami.
      Nawet tak ostatnio myślałam o Bursztynku, co tam u niego.
      Bardzo się cieszę, że wyszedł na koty smile
      • niutaki Re: A u nas wszystko dobrze :-) 29.11.14, 18:10
        no i mam nadzieje, ze tak zostaniekiss duzo zdrowka dla kociejasmile
    • dzedlajga Re: A u nas wszystko dobrze :-) 29.11.14, 18:19
      Świetne wieści, oby tak już zostało smile
      • sonrisa06 Re: A u nas wszystko dobrze :-) 29.11.14, 20:13
        Fajnie, że o nas pamiętacie. Ja też pamiętam jak mnie wspieraliście i pocieszaliście i po prostu BYLIŚCIE z nami.
        Jeśli chodzi o Bursztynka to bardzo się cieszę, że spada z wagi. On już był taki gruby, że biedak nie mógł wszędzie dosięgnąć językiem i co tu dużo mówić futerko nie lśniło czystością. Rzadko się mył, bo bardzo się męczył. Teraz śmiga językiem, aż miło. Przyznam jednak szczerze, że to odchudzanie to straszna walka, dopiero jak odkryłam to oszukiwanie go wodą to się poprawiło. Przedtem nie miałam cierpliwości, szczególnie jak siedziałam z nim cały dzień w domu. Bez przerwy się wydzierał, właził pod nogi, nawet łapał zębami (delikatnie, ale łapał) żeby tylko dać mu jeść. Od kwietnia go odchudzam i nasza wetka mówi, że mamy bardzo ładną wagę jak do tej pory, ale jeszcze ciągle Bursztynek wazy za dużo. Wetka chciałaby żeby ważył 5 i pół kilo, ja uważam, że 6 i pół wystarczy wink
        Zaczął się wreszcie bawić, poluje aż miło wink
        No wyszedł na koty wink co tu dużo mówić i mam nadzieję, że tak pozostanie.
        No, ale niestety, jednemu się udaje, a drugiemu nie. Miesiąc temu pożegnaliśmy naszą goldenkę, miała 6 lat, mieszkała u moich rodziców, ale kochaliśmy ją wszyscy. Trzy rodziny rozpaczały po jej śmierci. Ta sama wetka ją leczyła co i Bursztynka, ale jej nie uratowała. Dwa tygodnie trwała walka i nic się nie dało zrobić, niewydolność nerek, mocznica.
        Wtedy właśnie dotarło do mnie ile Bursztynek miał szczęścia.

Pełna wersja