Aportujacy kot :)

03.12.14, 00:25
Czyli Felix,
nosi w pyszczku rozne rzeczy,wypluwa przed ludziem i trzeba mu to rzucac.Przynosi znowu i tak do znudzenia ( jego). Umie tez pileczke pchac tak,zeby wrocila do ludzia i tak w kolko smile.
Za to nie lubi kartonow,kocykow i domkow.
Lezy zawsze na widoku i w lozku wytrzymuje pare minut sad.
Ach to zycie,czemu nic nie moze byc idealne smile,smile,smile.
    • esimona Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 00:39
      Yvi1, ideały są nudne. Masz oryginalnego kota a nie sklonowanego.
      • saga55-5 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 01:32
        Dokładnie ! Kto chciałby być idealny ? wink
    • miriam_73 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 10:07
      Czy ja wiem? Melka od maleńkości aportuje piłki i drze paszczę jeśli nie chcę się z nią bawić. Potrafi tak latać z pół godziny. Ostatnio na odmianę aportuje wędkę - jak już mi się nie chce nią kręcić i machać to rzucam jak najdalej od siebie a ona - hyc i zaraz przynosi....
      Kartony też lubi. I siatki i torby. Nadają się do zasiedlenia zawsze. Tragedia jest tylko wtedy gdy siatka postanowi napaść na małego kota (czytaj: wsadzi główkę przez ucho i nie możne zdjąć torby z grzbietu wink
      • yvi1 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 12:16
        Watek jest na wesolo,nie na powaznie smile.
        Smiesznie to wyglada,pies tak nie aportuje jak kot.
        Wiecie ile zycia i radochy teraz mamy? Wiem,ze wiecie,bo u was nie jest inaczej.
        Wczoraj gralismy na podlodze w chinczyka,i co raz to pilka psia albo kocia ladowaly na planszy.
        Coz robic,trzeba bylo przerwac gre i sie pobawic ze zwierzaczkamismile.
        • miriam_73 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 12:53
          Wiemy smile))

          A próbowałaś saszetek z walerianą? To jest dopiero czad! Ja ostatnio zamówiłam na zooplusie, testowo, bo na kocimietkę Melka nie reaguje (starsza, Kicia, tak). Po prostu miałam dwa najarane koty smile))
          • ajaksiowa Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 16:29
            A z tą walerianą to po co? z ciekawości? smile
            • alus59 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 17:23
              ajaksiowa napisała:

              A z tą walerianą to po co? z ciekawości? smile

              No masz kota narajanego - jak po jakiejś maryśce smile Ja osobiście takich akcji nie lubię, ale podobno koty uwielbiają ...

              A co do aportującego kota - mój pierworodny kot Fifi uważał się za psa. Od urodzenia wychowywał się z psem, koty poznał później. I Fifi aportował tak jak pies - tylko szczekać nie umiał suspicious Jak sunia odeszła za TM i pojawiła się w domu Mimi - jakoś Fifulcowi przeszła chęć aportowania ...

              • mysiulek08 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 19:36
                Kicia.Yoda nie reaguje ani na kocimietke ani na waleriane. Z tym, ze peruwianska na zadnym kocie wrazenia nie robi. Ale polska z kontrabandy wink uj to juz zabawa jest.

                Teraz obrabiaja zakretke ze sloika, wktorym sie nalewka walerianowa robila i za nic nie mozna sie pozbyc z niej zapachu.

                Kicimietke (udalo sie nam kupic w spraju, niemiecka smile) lubia, ale robia sie agresywne, wiec dawkujemy ostroznie
            • miriam_73 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 19:14
              Chodzą rozanielone, miałkają jak najętę, błędny wzrok. Po prostu ćpuny smile)) Jak weźmiesz na ręce ryj cały uperfumowany w walerianie.
              • miriam_73 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 19:16
                Moje mają takie materiałowe saszetki, podobne do zabawek z kocimiętką, tylko wypełniaczem jest waleriana (mocno pachną). Moje koty bawią się tym podobnie jak np. skarpetką czy myszką z kocimiętką, ale na walerianę reagują obie i zdecydowanie intensywniej.
    • zielistka00 Re: Aportujacy kot :) 03.12.14, 21:05
      Moja Pixi też aportuje, początkowo uwielbiała myszki (zwłaszcza reklamowe RCsmile, teraz preferuje papierowe kulki. Niestety znowu ma podrażnioną spuchniętą wargę i podejrzewam, że to przenoszenie w pyszczku może być winowajcą.
      • panna_beata Re: Aportujacy kot :) 04.12.14, 10:49
        Kocio, jak był malutki, też aportował nakrętki od butelek, takie plastikowe. Uzbierałam mu więc ładny zapasik, a jemu się znudziło. W ogóle on teraz ciężki do zabawy, paniczowi macham przed nosem wędką czy inszą zabawką, a on paCzy - i na tym niby zabawa polega. Ale jak zostawię i odejdę to jęczy na nucie "Nudzę się, baw kotaaaa!" i zrzuca mi z regału, co tylko może. Trudno go czymś zainteresować i zaczynam mieć wyrzuty sumienia. Bo siedzę w domu (znaczy w domu pracuję), a kot wciąż niewybawiony... Ale nie mam pomysłu, naprawdę. Nowa zabawka, wędka, cokolwiek, nudzi się po jednym użyciu (albo nie nadaje się do dalszego...).
        Fruzia z kolei nie ma takich potrzeb. Zje, pośpi, obleci kuwetę, pobawi się sama albo z kimś, zje, pośpi... A Kocio połowę tego czasu jęczy...
        • zielistka00 Re: Aportujacy kot :) 04.12.14, 15:09
          No cóż się dziwić, w końcu to facet jest wink
          • panna_beata Re: Aportujacy kot :) 04.12.14, 15:12
            zielistka00 napisała:

            > No cóż się dziwić, w końcu to facet jest wink
            >

            Padłam i leżę. O tym nie pomyślałam, a to takie proste jest big_grin tongue_out
    • gadziulinka Re: Aportujacy kot :) 05.12.14, 08:49
      Moja Furia też uwielbia aportowanie, najlepiej, oczywiście kulku aluminiowej. I nie wystarcza jej przyniesienie i rzucenie koło człowieka, bo człowiek nie po to jest - człowiek jest po to, żeby wystawić rękę, na którą można kuleczke położyć, żeby człowiek mógł rzucić kotu znowu do przyneisienia. Jak człowiek jest głupi, i wystawi rękę za wcześnie, to piłeczka ląduje akiurat tam gdzie kota się znajdoje, w końcu to nie jej wina, ze człowieki mają takie krótkie ręce, albo kiepski wzrok, skoro nie widzą, ze kota jest jeszcze kawałek od nich.

      Poza tym sie tresujemy. Furia umie już, poza aportowaniem, siadać, prosić, powoli zaczyna dawać łapkę. Czasem jak ma fazę, stara sie wszystkie sztuczki zrobić na raz, byle tylko upragnione klikniecie usłyszeć i nagrodę pożreć smile
    • nelka_a Re: Aportujacy kot :) 05.12.14, 09:43
      Nasza Neli miała kiedyś w zwyczaju aportować zakrętki od butelek. Bardzo często zdarzało się jej chować je do naszych butów. Co ciekawe całe aportowanie skończyło się kiedy zdecydowaliśmy, że Neli z nami zostanie (była wzięta ze schroniska na DT). I tak się z Mężem śmialiśmy, że cwana bestia przed naszą decyzją chciała się nam przypodobać, bo chciała zostać, no a potem jak decyzja zapadła to aportowania jej się odechciało. Podejrzane smile
      • panna_beata Re: Aportujacy kot :) 06.12.14, 20:28
        nelka_a napisał(a):

        I tak się z Mężem śmialiśmy, że cwana bestia przed naszą decyzją chc
        > iała się nam przypodobać, bo chciała zostać, no a potem jak decyzja zapadła to
        > aportowania jej się odechciało. Podejrzane smile

        Kocio, jak się zorientował, że zostaje, przeniósł się ze spaniem do przedpokoju. Z poduszki obok mnie big_grin
Pełna wersja