zmija_w_niebieskim
06.12.14, 20:09
Mąż doprowadza mnie do szału z tą swoją wrażliwością...Marudziłam mu, że chcę kota - to zabrał mnie do domu jednej pani - ta pani działa jak rodzinne schronisko dla kotów - nie jest związana z żadną organizacją, po prostu pomaga kotom. Ma dwie idealne kocie siostry do wydania - są u niej już prawie rok i nikt ich nie chce. Mają około trzech lat, ich włascicielka zmarła i rodzina przyniosła je do tej pani...
Zakochałam się od razu, ale mąż...ma ciągle wątpliwości. Że za duże (faktycznie, pokaźnych rozmiarów kocice, ale co to przeszkadza) że intuicja mu mówi nie...
Siedział smutny cały wieczór i wspominał naszego kota...ja też tęsknie za Samulkiem, ale minęło już ponad pół roku i jestem już gotowa na następną futrzastą miłość...nie mogę zapomnieć o tych dwóch czarnych pyszczkach...
Usiłuję męża urabiać, ale się nie daje...
Nie oczekuję od Was żadnych porad, po prostu chciałam się wyżalić na moim kochanym forum...