pi.asia
14.12.14, 22:55
Moja trikolorka, zwana z racji wyglądu i manier "torbą bazarową" powoli uczy się zasad savoir-vivre'u.
Dotychczas jak jej się coś nie podobało albo coś chciała, stosowała metodę darcia ryja. Dosłownie. W jej przeraźliwych miaukach słyszało się wyraźnie "no rusz się! Kot chce wejść/wyjść! Ile mam czekać, do ...nędzy??? W kulki sobie lecisz???"
A ostatnio nastąpiła zmiana. Teraz najpierw jest proszące, cichutkie "jestem pod drzwiami". Jeśli nie poskutkuje, bo człowiek nie usłyszy albo chwilowo nie jest w stanie się oderwać od zajęcia, to następne miauknięcie brzmi "chciałabym wyjść, wiesz?". Jeśli i to nie poskutkuje, to po chwili słyszymy "proszęęęę!"
A gdy się ją wpuszcza do domu z dworu, to już nie drze się jak przedtem "wreszcie ruszyłeś dooope" tylko grzecznie miauknie "dziękuję".
I jeszcze jedno. Gdy chce wejść albo wyjść, to najpierw sygnalizuje swoją obecność pod drzwiami, a potem ustala gdzie jest człowiek (znaczy się głównie Rumcajs). Jeśli jest w pokoju przy kompie, Fraszka wskakuje na parapet okna w tym pokoju (wewnętrzny lub zewnętrzny, zależnie od okoliczności), żeby nie fatygować człowieka chodzeniem do drzwi.
Wyrobiło nam się kocisko.