verdana 23.12.14, 22:47 W dużym pokoju wyrosło Straszne Drzewo. W domu inaczej pachnie. Nikt nie ma czasu dla kota. Miseczka sama się stłukła. To pierwsze święta kotka, chodzi i płacze, biedny. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mitta Re: Kocia frustracja 28.12.14, 15:21 To w ogóle bardzo dziwne - u mnie koty są przekonane, że święta są dla nich, a choinka w szczególności. A może nie włączyłaś kotka w świąteczne przygotowania - żadnych wstążek, turlających bombek, fruwających ozdób, błyszczących papierków? Czuje się samotny i niepotrzebny. I stąd ta frustracja. Bo na pewno nie z nowych zapachów - koty uwielbiają obwąchiwać wszystko, co nowe. Odpowiedz Link
aankaa Re: Kocia frustracja 28.12.14, 15:32 kotecek z lubością wtyka nos między gałązki, ba ! obwąchuje plasterki cytryn i limonek Odpowiedz Link
verdana Re: Kocia frustracja 28.12.14, 16:36 Kotek choinkę rozbiera, ale na nią nie włazi. I w ogóle święta mu się nie podobają - albo ktoś przychodzi, albo co gorsza wszyscy wychodzą. Odpowiedz Link
esimona Re: Kocia frustracja 28.12.14, 18:56 Ja, MILKA, też nie lubię tych dziwnych świąt. Wigilia: telefony dzwonią bez opamiętania ludzie gadają i gadają, jedzenie ludziowe paskudne; okropne ryby, ani śladu mięsa. Dobrze, że moje puszki się nie zmieniły.Potem wszyscy wystrojeni wychodzą; ja zostaję sama. Nie wiadomo kiedy wrócą. Na szczęście nie zabierają większego bagażu poza jakimiś szeleszczącymi torbami i podali mi jedzenie. Wrócili o przyzwoitej porze i szeleszczą jakimiś torebkami. Można wytrzymać. Zasnę trochę. Pierwszy dzień: jest jeszcze gorzej - jakaś krzątanina bez sensu, wszyscy zajęci jakimiś głupstwami, telefony, domofon, otwieranie drzwi i czekanie na kogoś. Zupełnie nie wiadomo co robić - warto zobaczyć kto wejdzie, ale trzeba to zrobić na tyle sprytnie, żeby można było ewakuować się za szafkę z telewizorem. Na szczęście nikt obcy, lepiej jednak schowam się na chwilę. Trzeba wyjść, przywitać się i pilnować, żeby dostać obiad. Zjadłam - teraz podrzemię na jedno oko, uważając na to co się dzieje. Poszli sobie. Zrobiło się cicho i spokojnie. Czekam na uwolnienie stołu, bo nie mogę się wyciągnąć i porządnie pospać. Drugi dzień: zaczyna się normalnie. Zdecydowanie mniej dzwonków. Posiłki regularne, wyjścia ludziów krótkie, tylko ona mniej się kręci i ciągle coś czyta. Ale najważniejsze, że jest cicho i spokojnie. Można normalnie pospać. Chyba wszystko wraca do normalności, tylko na balkonie i na parapecie okropnie zimno. Pośpię sobie przy kaloryferze. Nie lubię świąt, nie wiem po co one komu. Drzewo jeszcze stoi i się świeci. Oni jakoś dziwnie się kręcą, coś przynoszą do domu. Żeby tylko niczego znowu nie wykręcili. Jeśli zacznie się jakaś strzelanina to ja będę musiała gdzieś się ukryć na dłużej. Za wannę nie da rady otwór zamknięty. Może do szafy, albo za kanapę. Zobaczymy. Może rozejdzie się po kościach. Oj, dobrze by było. Trzymajcie się kotki i koty - jeszcze nie wiadomo co nas może czekać w najbliższych dniach. Nie dajmy się zwariować. MILKA Odpowiedz Link
k1234561 Re: Kocia frustracja 28.12.14, 21:55 Mój Jeff może sfrustrowany nie jest.Raczej zaciekawiony,bo dużo nowych rzeczy pojawiło się w domu do obwąchiwania.Gości raczej nie mieliśmy.Tylko my wychodziliśmy z domu na dłużej,ale wracaliśmy o normalnej,przyzwoitej godzinie.No i pod choinką był prezent dla kota.Śmiesznie to wyglądało,kiedy rozpakowywaliśmy prezenty.Każdy swój,a kot czekał i się niecierpliwił czy w tym roku on też dostanie.Dostał.Kocyk. A swoją drogą ja to mam jakiś spokojny egzemplarz, bo choinka go nie rusza.Oczywiście obwąchał ją po przyniesieniu,prezenty które przynieśliśmy też dokładnie obejrzał i obwąchał po czym poszedł spać do swojego legowiska na nowym kocyku. Odpowiedz Link