k1234561
25.12.14, 07:56
Od kilku dni przychodzi do mnie kot/kotka (?) osiedlowy/wa.Siedzi biedactwo w tujach,ale na kici,kici wychodzi i nawet pogłaskać się daje.Ma takie jakby zaropiałe oczy,kaszle,psika,ale nic z noska nie wylatuje.Ten kaszel to taki duszący,taki mocny,jakby kot miał płuca wypluć.Po kilku kaszlnięciach jednak przechodzi.Kotek nie przychodzi regularnie.W dodatku jest gruby,ma gruby brzuszek.I teraz nie wiem czy to kotna kotka z katarem czy wypasiony,nieleczony kocur domowy,którego ktoś ma w nosie,ale który jest czyjś,bo kot ewidentnie nauczony głaskania i nie taki zdziczały.Z drugiej strony kotna kotka o tej porze roku....
I jestem ciekawa co to może być?Daje temu kotkowi jeść,ale muszę przyznać,że na jedzenie się nie rzuca.Ostatnio dałam naprawdę porządną saszetkę Hill'sa której akurat mój domowy pieszczoch nie polubiL i powiem,że i ten kotek osiedlowy nie specjalnie był zainteresowany saszetką.
Jak myślicie co może być temu kotu?A może zabrać go do weta?Tylko jak,w czym?Nie chciałabym komuś kota leczyć....ale żal mi zwierzaka