Co to jest?

25.12.14, 07:56
Od kilku dni przychodzi do mnie kot/kotka (?) osiedlowy/wa.Siedzi biedactwo w tujach,ale na kici,kici wychodzi i nawet pogłaskać się daje.Ma takie jakby zaropiałe oczy,kaszle,psika,ale nic z noska nie wylatuje.Ten kaszel to taki duszący,taki mocny,jakby kot miał płuca wypluć.Po kilku kaszlnięciach jednak przechodzi.Kotek nie przychodzi regularnie.W dodatku jest gruby,ma gruby brzuszek.I teraz nie wiem czy to kotna kotka z katarem czy wypasiony,nieleczony kocur domowy,którego ktoś ma w nosie,ale który jest czyjś,bo kot ewidentnie nauczony głaskania i nie taki zdziczały.Z drugiej strony kotna kotka o tej porze roku....
I jestem ciekawa co to może być?Daje temu kotkowi jeść,ale muszę przyznać,że na jedzenie się nie rzuca.Ostatnio dałam naprawdę porządną saszetkę Hill'sa której akurat mój domowy pieszczoch nie polubiL i powiem,że i ten kotek osiedlowy nie specjalnie był zainteresowany saszetką.
Jak myślicie co może być temu kotu?A może zabrać go do weta?Tylko jak,w czym?Nie chciałabym komuś kota leczyć....ale żal mi zwierzaka
    • niutaki Re: Co to jest? 25.12.14, 10:52
      pewnie robale... od tego kaszel, bo glisty pewnie sa juz w plucach, a brzuchol wzdety, bo tam tez zycie kwitnie...
      • k1234561 Re: Co to jest? 25.12.14, 13:41
        Ok,dzięki za odzew.Ale skoro robale aż tak zaatakowały organizm,to co w takiej sytuacji zrobić?
        Nie wiem czy do weta udałoby mi się zabrać tego kotka.I czy to można wyleczyć,skoro tak zarobaczony jest kot?Sama nie wiem uncertain
        Regularnie nie przychodzi,zatem odpada opcja podawania leków.Musiałoby być to coś doraźnego,aplikowanego na skórę...Ale czy to da efekt?
      • wiesia.and.company Re: Co to jest? 25.12.14, 13:47
        Jeśli chciałabyś kotu pomóc, to rzeczywiście byłoby najlepiej (dla kota), gdybyś pożyczyła dobry transporter, skusiła kota jedzeniem do wejścia i zawiozła do weta. Nawet jeśli kot jest czyjś, to ten ktoś nim się nie opiekuje należycie, pozwala kotu chorować, bo go to mało obchodzi. To nie jest właściwy opiekun dla chorego. Ten ktoś nie widzi nawet, że kot wymaga pomocy lekarza.
        Kot może być po prostu kotem kiedyś domowym, obecnie bezdomnym, tyle że ma jakieś lokum (piwnicę, pralnię, garaż) gdzie się może schronić, może są jakieś karmicielki osiedlowe albo kot dojada gdzieś po innych domach, innych kotach. Ale nikt nie dba o jego zdrowie. Może lubi głaskanie, bo się na to godzi, licząc że ktoś go polubi i zechce... Udziel mu pomocy, jeśli możesz, bo jak widać nikt tego nie robi i nie zrobi...
        • jottka Re: Co to jest? 25.12.14, 13:56
          koleżanki mają rację - on wykazuje, sądząc z opisu, objawy potężnego zarobaczenia (larwy glist w płucach dają taki kaszel), do weta jak najszybciej. z takiej robaczycy wyciąga lekarz, domowymi środkami wiele się nie zdziała, poza tym on może być chory na coś jeszcze, czego przez sieć się nie zdiagnozuje - wiesia ma całkowitą rację, albo on jest niczyj, albo jego opiekun ma go głęboko tamże, kocisko trzeba leczyć jak najprędzej, bo nieleczona zaawansowana robaczyca powoduje różne ciężkie choroby do śmierci włącznie.

          i chyba trzeba by go gdzieś przetrzymać przynajmniej na czas leczenia, skąd ty jesteś?
          • k1234561 Re: Co to jest? 25.12.14, 14:36
            Mieszkam pod Toruniem.W sumie nie mam miejsca aby kota gdzieś przechować.W garażu nie za bardzo,bo kiedy będę wyjeżdżać samochodem kot czmychnie.W domu też nie mam takiego miejsca.Poza tym mąż by mnie z domu prędzej wyrzucił z tym kotem niż gdyby pozwolił umieścić mi w domu chorego kota,który mógłby zarazić czymś naszego,domowego,niewychodzącego kotka.
            Postaram się go/ją jakoś zabrać do weta,jeśli się u mnie pokaże.Tylko,że teraz taki głupi okres świąteczno-noworoczny...jedni weci są inni nie.Ale postaram się coś z tym zrobić.Powiedzcie mi tylko czy to jest wyleczalne czy może kot jest w takim stanie ,że lepiej go uśpić....sad
            • jottka Re: Co to jest? 25.12.14, 14:55
              nieno, bez przesady! robaczyca to choroba, która nieleczona prowadzi do ciężkich schorzeń, które z kolei mogą spowodować w najczarniejszym scenariuszu śmierć, ale to jest normalnie wyleczalne, tylko trzeba szybko działać (w najgrubszym skrócie - pasożyty osłabiają i zatruwają organizm żywiciela, więc traci on odporność, zapada na zapalenia poszczególnych organów itd.).

              a kocisko dlatego trzeba gdzieś przechować, bo leczenie się nie sprowadzi do jednego zastrzyku, robaczycę leczy się przez dobre parę tygodni kolejnymi seriami leków (o ile kot nie jest chory jeszcze na coś dodatkowo) - poza tym ten kot nie zaraża przecież samą swoją obecnością w konkretnym miejscu. ty się z nim kontaktujesz, więc równie dobrze mogłaś już się stać źródłem zakażenia dla twojego domowego kota, z tym że to nic strasznegosmile po pierwsze - zapytaj weta, czym i kiedy go odrobaczyć (tzn. już teraz czy dopiero po zakończeniu leczenia przybłędy), po drugie - zdrowy, odżywiony, szczepiony (?) kot jest odporny i tak łatwo się nie zaraża, po trzecie - to nie powinien być ciemny, zimny garaż, tylko jakaś ciepła pakamera, przybłęda jest chora i ma obniżoną odporność...

              a po czwarte - to rozumiem, że trzeba się dorzucić do zakątkowego funduszu w celu wsparcia celowego?smile
              • mysiulek08 Re: Co to jest? 25.12.14, 17:52
                Jottka, sama wiesz, ze nie zawsze da sie wziac do domu kolejnego kota.

                Karton ocieplony styropianem, z kocykami polarowymi i donoszonymi butelkami z goraca woda wlozonymi np w grube skarpety sa lepsze od krzaka w jakimkolwiek klimacie. Przy odrobinie checi mozna w garazu skonstruowac cos w rodzaju kojca zeby kot mial ograniczony teren i mogl wydobrzec.

                Co za do uspienia, tutaj tylko wet moze sie wypowiedziec, bo to zalezy od tego na co cierpi kot.
            • wiesia.and.company Re: Co to jest? 25.12.14, 15:12
              Nie, nie ma potrzeby, żeby go usypiać. Choroby się leczy, a nie eliminuje chorego wink Dasz radę go wyleczyć smile A na razie nie denerwuj się, że gabinety nieczynne, będą czynne... Na razie na Twoim miejscu spróbowałabym po prostu pojechać sama (bez kota) do weta, u którego leczysz swojego domowego kotka. Wetowi opisz wszystkie objawy, to co widzisz i poproś o odpowiednie leki. Najpierw potrzebne będą tabletki na odrobaczenie (koniecznie w dwóch turach, bo drugą tabletkę podaje się po 10 dniach od podania pierwszej, chodzi o to, by druga tabletka wybiła nowy wylęg glist z jaj). Bardzo dobrze działa Pratel. Podaje się na wagę kota, więc spróbuj na oko ocenić wagę bidulka. Bardzo szczupły kot wolno żyjący waży najmniej 3,50 kg, więc taki kot to może być między 4 - 5 kg najmarniej. Czyli - zaczniesz kurowanie od tabletek na odrobaczenie (pasta Vetminth podawana bezpośrednio do pyska jest nieskuteczna przeciw glistom). Tabletkę najlepiej podać w pysznym kawalątku mięska mielonego (łatwo wbić w środek) - uwaga: wszystkie te tabletki są gorzkie jak piołun, więc lepiej podać rzucając kawałeczek tego faszerowanego mięska pod pysk naprawdę głodnego kota - czyli w pierwszym kawałku. I musi ten kawałek żarłocznie chapnąć, żeby w całości połknąć z tabletką, a nie delektować się po kawałku - bo wypluje.
              A po 10 dniach powtórka z tabletki na odrobaczenie. (niech lekarz na wszelki wypadek da Ci podwójną ilość, nie jest tak drogie, ale podawanie czasem się nie udaje i kot omija taki kąsek, wtedy można tabletkę wyłowić i próbować przy następnym kąsku).
              Jeśli kot kaszle seriami, to wcale nie musi być tylko kwestia glist krążących w układzie oddechowym i podrażniających... Bo przy glistach to raczej jest jakby odkrztuszanie, usunięcie przeszkody w tchawicy. Jeśli po prostu seria kaszlu, to kot jest mocno przeziębiony i może pod noskiem ma troszkę wilgotne futerko (czasem trudno zauważyć zawilgocenie pod nozdrzami). Katar, kaszel, oczy lekko zaropiałe lub po prostu ze śladami wycieków, jakby łez - i to już wystarczy, żeby kot miał zapchane drogi oddechowe. Wtedy traci apetyt. Dlatego Twój kot może nie rzucać się na jedzenie, robić wrażenie niegłodnego. Bo nie czuje smaku, nie ma węchu. (Mój Miluś od wczoraj odzyskuje apetyt, ale przez dwa dni nie chciał jeść, przeziębiony choć nie tak bardzo na oko... a jednak... no więc jestem na bieżąco wink )
              Tak więc poprosisz lekarza także o antybiotyk. Najmniej kłopotliwy, i o najszerszym spektrum działania a także najmniej agresywny dla organizmu kociego jest Synulox. Synulox 50 mg. Jest w 1 opakowaniu 10 tabletek 50 mg. 1 tabletka na kota o wadze 3-5 kg. Podaje się dwie tabletki dziennie w równych odstępach (po jednej tabletce na ogół rano i wieczorem). I tak przez co najmniej 5 dni - dlatego w opakowaniu jest ich 10 szt. Cena ok. 12 zł. za opakowanie - u weta pewnie trochę drożej.
              Jeśli kot nie przychodzi zbyt regularnie, to jednak zaczęłabym go zwabiać na regularne przychodzenie - czyli zachęta w postaci kawałeczka surowego mięska, kuleczki mięsa mielonego, wonnego pysznego pasztetu...
              Najważniejsze, że chcesz dla bidulka coś zrobić. Zacznij od wizyty u weta bez kota. To może być na razie najprostsze, no i nie naruszasz cienkiej więzi rodzącego się zaufania... Powodzenia! Dasz radę, bo chcesz pomóc smile
              • wladziac Re: Co to jest? 25.12.14, 16:19
                odrobaczając dzikie koty posuwam się do porządnego przegłodzenia delikwenta czyli opuszczam jeden posiłek przy karmieniu dwa razy w ciągu dnia i wtedy delikwent połyka malutką tabletkę zawiniętą w mięsko na pierwszy rzut a później dokładam resztę posiłku,jeżeli kot przychodzi nieregularnie a widać że trzeba by było go przeleczyć antybiotykiem to albo antybiotyk o przedłużonym działaniu albo zastrzyki u weta ale wtedy trzeba co drugi dzień się zjawiać a przynajmniej ja tak miałam bo przy tej okazji wetka od razu mierzyła temperaturę i oglądała kota,oprócz antybiotyku konieczne jest podanie leku przeciwzapalnego raz dziennie małą tabletkę np onsior to przyspiesza leczenie
              • mysiulek08 Re: Co to jest? 25.12.14, 17:43
                Z robalami plucnymi bardzo dobrze radzi sobie febendazol (wspomniany przez Wiesie Pratel to wlasnie febendazol), jest dostepny w czystej formie jako bezsmakowy proszek, nie zawsze weci maja, bo w proszku stosuje sie zwierzetom gospodarskim, ale proszek jest wygodny, bo sypniesz do karmy, kot nie poczuje.

                Biedaczysko moze nie miec apetytu miedzy innymi z powodu silnego zarobaczenia, ale tez z innych powodow/chorob

                Twojego meza rozumiem, bo o ile kot z robalami/pchlami nie jest wielkim zagrozeniem dla kciego rezydenta tak gorzej jesli gosc jest powazniej chory. My kazdego testujemy pod katem FIV/Felv, dla wlasnego spokoju.

                Garaz tez jest dobry, jesli kot poczuje zarlo i kawalek wlasnej podlogo to wg mnie daleko nie odejdzie.
                • k1234561 Re: Co to jest? 26.12.14, 13:15
                  Wielkie dzięki za pomoc.Zastosuję się do Waszych porad.Aczkolwiek póki co od wczoraj kota nie ma.Wybiorę się do weta na konsultację,bo i tak muszę z moim domowym kotkiem udać się na doroczne szczepienie,więc wypytam go co w tej sytuacji zrobić.Plusem jest jeszcze to,że nasz wet udziela się w miejskim schronisku dla zwierząt i może udałoby się tam na czas leczenia kotka umieścić....nie wiem, zobaczymy,co się uda załatwić.Ja na pewno nie mam możliwości wzięcia kolejnego kota do domu,a już tym bardziej chorego.Ale zrobię co się da,aby mu pomóc.Raz jeszcze bardzo Wam dziękuję za wszystkie rady.
Pełna wersja