dobry uczynek który zakończył się dla mnie na SORz

26.12.14, 20:41
Od dwóch m-cy pod blokiem mieszka kot, którego dokarmiam. Dzisiaj zimno, a on po raz pierwszy dał się pogłaskać, mało tego, dał się wziąć na ręce. Skoro tak to myślę sobie, wezmę go na noc, a jutro najwyżej zawiozę do schroniska, gdzie mają przyzwoitą, ciepłą kociarnię. Chociaż tak w głębi duszy miałam nadzieję że zostanie. Tego co potem nastąpił się nie spodziewałam. Obcy był spokojny, tylko wystraszony, ale moje 3 jakby dostały szału, atakowały nie nowego, tylko siebie na wzajem, gryzły, biły się na oślep. Trzymałam rozwścieczonego Mańka na ręcach a Bonifacy jak nie podskoczył i mnie nie ugryzł! Krew trysnęła, syn krzyczał że przegryzł mi żyłę, stary się wściekł i nowego wyniósł na dwór. Krew nadal wartko płynęła, zachlapałam pokój syna, przedpokój i łazienkę. Koniec końców mąż zrobił mi opatrunek i pojechaliśmy na sor. Na szczęście nie przegryzł mi żyły, wystarczyły sztuczne szwy. Moje kocury już się uspokoiły, jednak najbardziej szkoda mi tego czarnego biedaka, który marznie na mrozie....
    • jarka63 Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 20:49
      Szkoda że nie odizolowałaś Twoich kotów od tego wolnożyjącego.
      • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 21:01
        Nie zdążyłam, one były przy drzwiach wejściowych. Szał się zaczął praktycznie od razu, nie zdążyłam go zamknąć w łazience.
    • mysiulek08 Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 21:17
      Nie zazdroszcze przezyc, wscieklosci meza i wizyty na pogotowiu. Ale, ale doswiadczona kociara i popelnia taki blad., obcego kota na rece i do domu? Kochana, jak nic z Kicia.Yoda nie zyjesz.

      Pewnie jakbys zaladowala biedusa do konterka, wlazlby jak nic sam, wniosla chylkiem do lazienki, to by nie bylo awantur i kociego szalu.

      Jak sie kocie dalo wziac na rece to jak nic chce miec swoj kawalek podlogi.

      Niech Ci sie szybko rana zagoi, a czarnuch znajdzie przystan. Nie zostawisz go mrozie przeciez.
      • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 21:29
        Niestety na mrozie został... mogę go jedynie do schroniska odstawić jak go złapię....
        • mysiulek08 Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 21:37
          Kurde, dobre i schronisko w zimowa aure, bo jak sie domyslam dom juz skreslony po skandalu.

          Oby sie dal zlapac raz jeszcze.
          • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 21:47
            Nie ma szans do domu, nawet na chwilę. Myślę że nie pierwsza to już jego zima z tego co kojarzę. Już go kilka razy widziałam przelotnie po osiedlu, ale teraz zajęłam się jego karmieniem no i znowu włączyła się lampka... Świata nie zbawię ale jak pomyślę że marznie a dzisiaj -8 do -10 to serducho boli
            • niutaki Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 21:56
              moze jakas budke mu sklecisz na szybko?
              • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 22:03
                Codziennie noszę kartonik owinięty w folię i z gazetami w środku. Budka nie byłaby problemem, gdyby nie sprzątaczka, która dzień w dzień wyrzuca karton, miseczki i wszytko co postawię. Pierwsze kartony były ze styropianem. Mogę codziennie kłaść kartonik nie mam za to tyle styropianu. Budkę zrobiłby mąż ze sklejek ocieploną styropianem z siankiem i szmatkami w środku ale wiem że będzie wywalona....
                • jarka63 Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 22:19
                  Mieszkasz na osiedlu spółdzielczym czy wspólnotowym? Może z administracją trzeba porozmawiać?
                  • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 22:24
                    Spółdzielczym. Już raz przerabiałam to z nimi. Budka stała w innej części osiedla pod balkonem mojej koleżanki. Niestety kot biega w drugiej części. Administratorka to zołza nieziemska dla kotów. Ja się tu przeprowadziłam rok temu i nie znam ludzi. Nie wiem czy im to przeszkadza czy nie w krzakach ten karton, choć tak twierdzi sprzątaczka.
                    • jarka63 Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 22:30
                      Na moim osiedlu administracja pozwala stawiać budki, za to nie udostępnia kotom piwnic. Na sąsiednim osiedlu należącym do tej samej spółdzielni jest odwrotnie. Może warto poszukać kotolubnych sąsiadów, skrzyknąć się i uderzyć do administracji lub od razu do zarządu spółdzielni? To oczywiście potrwa i nie załatwi sprawy tego konkretnego kota, ale na przyszlość będzie jak znalazł.
                      • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 22:37
                        Baba jest nie reformowalna, nawet kiedyś wysłała pracownika po trutkę na koty! Na szczęście do niczego takiego nie doszło. Ciężko mi stwierdzić czy na osiedlu są jacyś kotolubni. Ja ich nie zauważyłam, oprócz tej mojej kumpeli.
                        • niutaki Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 26.12.14, 22:50
                          ech znam to niestety z mojego miasta, budki w wielu miejscach sa niszczone, wyrzucane miski, koty gonionesad tak mi przykro, wiem jak Ci ciezko.
                          • peonka Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 27.12.14, 00:00
                            Ja po prostu nie łapię, jak można nie widzieć w kocie czy psie żywej, czującej, głodnej, marznącej i bojącej się istoty.. To już nie trzeba być kociarzem, wystarczy chyba zwykła przyzwoitość i serce.
                            Powodzenia z czarnym. Niech zdarzy się jakiś cud. Już się zaczął...
    • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 27.12.14, 17:51
      Zrobiłam obchód osiedla i znalazłam dwie miejscówki kotów. Jedna budka taka jak Barba zrobiła Rudalonowi. Druga a w zasadzie dwa kartony z jakąś wykładziną w środku, pod balkonem, dosyć zaciszne miejsce. Niewiele ciepła dają. Koty są dwa - czarny i biało-czarny. Chrupki wykładam koło siebie, wiem że obydwa przychodzą. Zresztą tam też mają. Wiem już chociaż gdzie można ocieplaną budkę postawić. Muszę tylko porozmawiać z kimś kto tam mieszka (dzisiaj nikogo nie było). W tej sytuacji chyba nie będę go łapać do schroniska.
      • pi.asia Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 27.12.14, 21:14
        Dobre wieści, trzymam kciuki żeby dalej szło dobrze.
        • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 28.12.14, 10:23
          Wieczorny obchód pozwolił mi odkryć jeszcze dwie inne, porządne budki w innej części osiedla. Pod mój blok przychodzą na jedzenie. Chyba zrezygnuję ze schroniska.
          • niutaki Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 28.12.14, 10:29
            Oooo widziszsmile wiec jesli sa budki to juz nie jest najgorzejsmile fajnie ze poswiecilas czas na poszukiwaniakiss A "robaczywca" moze sprobuj odrobaczyc kroplami na kark od weta - po konsultacji? Ja tak odrobaczam jednego mojego powsinoge i boidoope.
    • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 29.12.14, 22:33
      Dzisiaj kompletne zaskoczenie. Ślubny zrobił jedną budkę ocieploną styropianem z siankiem i gąbką owiniętą szmatką w środku. Zapukałam do mieszkania pod którym jest kocia "melina" a tam starazy pan, który na moje pytanie czy to on opiekuje się kotami (dwa kartony ze szmatkami, legowiska z jakiś śpiworków, miseczki z jedzeniem itp.) odpowiedział mi że nie, że tam jest bukszpan i że budkę mam zabrać. Byłam bardzo zdziwiona i albo nie chciał się do tego przyznać albo nie ma o tym pojęcia 😕 a ja nieświadomie kogoś wkopałam. Nie miej jednak napchałam siana do kartonów, budkę też zostawiłam. Dwie inne budki w innym miejscu są zadbane z siankiem w środku. W jeszcze inną napakowałam siana. To by było na tyle. Jutro dalsza część czyli jeszcze jedna budka. Co myślicie o zachowaniu starszego pana?
      • niutaki Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 29.12.14, 22:40
        moze nie chcial sie przyznac, bo mysli ze jestes kotom niechetna? albo obawia sie reakcji iinych mieszkancow?
      • salimis Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 29.12.14, 22:46
        Jeśli to nie ten pan a wkopałaś załóżmy kogoś innego to jutro się przekonasz .
        Miejmy nadzieję że jednak budki będą stały nieruszone.
    • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 30.12.14, 19:25
      Jest dobrze. Dzisiaj dostawiłam drugą budkę, bo koty są dwa. Zauważyłam też że ktoś postawił karton z jakąś kołderką w środku. Obok niego zostawiłam w paczce sianko-jak ten ktoś będzie chciał to dorzuci. Także są dwie porządne budki i trzy kartony w tym dwa z siankiem i szmatkami a trzeci z kołderką. Są miseczki z jedzeniem i koty czmychające przede mną w popłochu. Jedyna rzecz która mnie niepokoi to zwoje drutów o które te koty mogą zachaczyć. Niestety są one częścią konstrukcji z dziadkowym bukszpanem i usunięcie ich graniczy z cudem. Musiałabym mieć solidne nożyce do cięcia , poza tym boję się że jak ktoś by mnie na tym nakrył (a straszny hałas się robi jak to dotykam czy próbuję przesunąć) to oskarży mnie o kradzież. A może to celowe, by dostęp był utrudniony? Zostawiłam. W końcu tak było wcześniej i to czyjeś koty. Rezerwowa, trzecia budka w przypadku nagłej potrzeby jest w piwnicy. Na tym akcje zakańczam
      • panna_beata Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 30.12.14, 19:28
        Moim zdaniem bardzo dużo zrobiłaś. Podziwiam i gratuluję, że się nie zniechęciłaś. Koty z pewnością Ci to policzą. wink
        • niutaki Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 30.12.14, 20:25
          fajny czlowiek z Ciebie, dziekuje ze Ci sie chcialokiss
      • wladziac Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 30.12.14, 20:45
        fantastycznie!dla kotów suche i w miarę ciepłe miejsce to bardzo ważny element egzystencji,ale karmić by się nadal przydało bo nie wiadomo kiedy i kto o to zadba
        • kkjp Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 30.12.14, 21:21
          Trzy dni pod rząd sprawdzałam, codziennie suche aż w nadmiarze. Inne miski też stoją ale puste, choć widać że brudne czyli coś było. Wody niewidziałam ale ja sama nie stawiam koło siebie bo zamarza. Odrobaczyć nie dam rady bo dzikie zwiewają a zapytać też nie mam kogo, bo dziadek się wyrzekł smile Widać że miejsce zadbane a z kolei dostęp pod balkon utrudniony i nikogo tam nie znam. Nie chcę robić za dużo szumu, bo komuś mogą zacząć koty przeszkadzać i popsuje wszystko. Stawiam jedzonko koło mnie i wiem że jeden z nich napewno do mnie przychodzi ale to pewnie dlatego że karma lepsza😉.
          Nie jestem ani wielka ani wyjątkowa. Czasem aż jestem na siebie zła za tę wrażliwość ale niestety to głupie serducho boli... Ale jak widzę po tym forum, to taka przypadłość większej liczby osobników 😋
          • wiesia.and.company Re: dobry uczynek który zakończył się dla mnie na 31.12.14, 17:08
            Dzięki tej wrażliwości coś dla kotów robisz, bo widzisz, słyszysz, czujesz i chcesz. Jeśli do Ciebie przychodzą na coś ciekawszego, to masz szansę na wprowadzenie tej "tradycji", podbudowanie zaufania i z czasem podanie-przemycenie leków. Wodę w miseczce możesz podawać, co wypiją to uzupełnić wlewając nawet na to zamarznięte trochę gorącej wody z malutkiej butelki. Ja chodziłam na karmienie kotów na Filtrową niosąc nie tylko karmę, tacki steropianowe (jeśli postawi się jedną na drugiej i na trzeciej to od dołu nie przemarzają) i półlitrową butelkę gorącej wody, owiniętą ręcznikiem. Wywalałam zamarzniętą wodę i wlewałam świeżą mocno ciepłą. Najłątwiej jest wlewać wodę i wystukiwać lód z pojemników na lody np. Algida przezroczyste, bo można ciut wody wlać i potem naciskać na elastyczne ścianki pojemnika, żeby rozluźnić bryłę lodu. Można też jedzenie puszkowe wymieszać z odrobiną oleju, wtedy tak szybko nie zamarza. A zamarznięte postawić na kaloryferze żeby odtajało i idąc na stanowiska zabrać i podać ponownie. smile Oby już niedługo było cieplej... ale wtedy zacznie się okres rujek, a tfu, tfu, byle nie za szybko.
Pełna wersja