mist3
25.01.15, 22:21
Zawsze zakładam łzawo-depresyjne wątki, więc choć raz postanowiłam się z Wami podzielić dobrą wiadomością.
Nie jestem sama w moim miasteczku - są jeszcze 2 osoby, które mają klatki łapki, które sterylizują kotki i kastrują kocurki i starają się tym, które nie są dzikie znaleźć dom.
Mój wet skontaktował mnie z jedną z tych osób i obecnie razem prowadzimy akcję na jednej z ulic. Udało nam się w zeszłym tygodniu odjajczyć 2 kocury i wysterylizować jedną kotkę (dochodzi do siebie u mnie). Jest to dla mnie optymistyczna wieść, bo nareszcie mam człowieka, który nie patrzy na mnie, jak na dziwadło

Trzymajcie kciuki za powodzenie dalszych akcji. Oby śniegu nie było i mrozu, bo wtedy akcję trzeba chyba zawiesić.