:(

29.01.15, 01:10
Dziś pochowaliśmy naszą Kluskę.
https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/55/33/18/01e245b0d9.jpg
W ubiegły wtorek - przy okazji kolejnej infekcji żołądkowej psa - zawiozłam ją do weta - wyglądała mi niewyraźnie, jakby za mało jadła, jakby schudła...
Lekarka wymacała guz w brzuszku - nie wiedziała, czy to węzły czy może kłaki w jelicie. Kot słabł z dnia na dzień. W piątek było USG - albo zapalenie węzłów chłonnych albo chłoniak, diagnoza po biopsji, ale... jedna nerka jej nie działa, druga ledwie-ledwie. Kluska miała ponad 10 lat, nie zgodziłam się na biopsję. Do niedzieli jeździliśmy na kroplówki z antybiotykiem i aminokwasami 2x dziennie, w poniedziałek mieliśmy pokazać się tylko wieczorem. Kota cały dzień czuła się bardzo źle, wieczorem dostała sterydy bo gorączka przekroczyła 40 stopni, we wtorek rano przyjechaliśmy na kolejną kroplówkę, prawie nie jadła, ale potem zdecydowaliśmy, że wystarczy, że już nie da się jej pomóc, a Kluska z kocicy która w gabinecie potrafiła mnie ze złości dziabnąć do krwi zmieniła się w trzęsącą się kulkę robiącą pod siebie. No więc... no nie. To była moja Klucha!
Teraz Kluska leży w lesie, pod górką, na naszej działce. Razem ze stadkiem rodzinnych zwierząt, które uzbierało się przez lata - pilnują domu, lasu i ogrodu kiedy nas nie ma...
Strasznie, strasznie nam smutno...
    • zaba_300 Re: :( 29.01.15, 06:34
      Ojejku. Przytulam mocno.
      • gadziulinka Re: :( 29.01.15, 08:18
        Szkoda kotki, ale już nigy nie będzie chorowała, cierpiała, już nigdy nie będzie się stresować wizytą u weta. Za to w waszych sercach będzie żyć na zawsze. Ściskam
    • kubona Re: :( 29.01.15, 08:43
      Przytulam...... wiesz jej juz lzej nic nie boli....
      • jolantas1955 Re: :( 29.01.15, 10:04
        Ja musiałam tak pomoc i Psotce i Rambusiowi. Boli okropnie, ale nalezy tylko myślec, że w ten sposób zaoszczędzilaś cierpienia. Bardzo Ci współczuję.
    • maadga Re: :( 29.01.15, 10:11
      sad
    • aankaa Re: :( 29.01.15, 12:08
      jeśli człek kocha zwierza musi podjąć taką dezycję... przeszłam przez to z Sońką
      przytulam mocno
      • panna_beata Re: :( 29.01.15, 12:19
        Popłakałam się. Tak bardzo współczuję! sad
    • borysa Re: :( 29.01.15, 12:24
      Smutno bardzo...
    • babcia47 Re: :( 29.01.15, 14:44
      zdarzyło mi się podejmować takie decyzje, więc domyślam się co czujesz. Przytulam mocno i uwierz mi, ze gdyby kto,ś w takiej sytuacji, podjął taką decyzje wobec mnie byłabym mu tylko wdzięczna!! Byłby to największy wyraz miłości i szacunku wobec mnie
    • lampka_nocna5 Re: :( 29.01.15, 15:10
      Kluska jest już szczęśliwa. Wspominaj wszystko, co dobrego od niej doświadczyłaś przez te lata. Przytulam mocno
    • wladziac Re: :( 29.01.15, 15:22
      strasznie smuuutno,współczuję
      • yvi1 Re: :( 29.01.15, 15:39
        Przytulam mocno.

    • elzbieta.24 Re: :( 29.01.15, 16:32
      Aż wreszcie przyjdzie - cicha, wiotka,
      westchnieniem wiatru lekki dotyk
      złoży na oczach twego kotka,
      dając mu sen wiecznie młody...

      Fragment wiersza "Nokturn" Marta "Majorka" Chociłowska-Juszczyk.
      • niutaki Re: :( 29.01.15, 16:48
        bardzo mi przykro (*) przytulam...
    • dzedlajga Re: :( 29.01.15, 17:07
      Bardzo mocno przytulam. Jestem pewna, że ona patrzy na was zdrowa i szczęśliwa, i nie chce, żebyście się smucili. No i czeka na was cierpliwie - kiedyś znów będziecie razem kiss

    • margo.4 Re: :( 29.01.15, 17:27
      Trzymaj sie jakos a ja mysle o Tobie i Klusce bardzo cieplutki sad
    • aankaa Re: :( 29.01.15, 17:55
      wypatrujcie Klusi, wróci w innym futerku
      ja co wieczór zapalałam lampkę na balkonowej szafce, z której świat podziwiało moje puchate
      • wiesia.and.company Re: :( 29.01.15, 19:09
        Bardzo Ci współczuję i przykro mi bardzo, że Kluska nie jest już z Wami. 10 lat wspólnego życia to dużo, bardzo wiąże. Kluska odeszła bardzo szybko, ale to co ją dopadło to jakieś ogromne i straszne choróbsko. Nie można było już nic zrobić, jak tylko pozwolić Klusce przejść na drugą stronę. Moje dwie kotki odeszły tak szybko, i w dodatku jedna za drugą, do tej pory nie mogę się jakoś odnaleźć. Jeśli się kochało, to się cierpi i jedno jest pocieszające, że to człowiek zostaje z cierpieniem, a nie ukochane zwierzątko. A człowiek... może się spodziewać, że ukochany kot odchodzący nie zostawi człowieka samego i natychmiast wyśle mu najlepszy koci egzemplarz, który będzie idealnie dopasowany. Jak pisze aankaa: wypatrujcie Klusi, wróci w innym futerku (i to będzie szybko, choć jeszcze możecie nie być gotowi).
        • monikate Re: :( 29.01.15, 20:16
          Bardzo, bardzo mi przykro sad <3
    • olinka20 Re: :( 29.01.15, 20:24
      Powtórze i tu- bardzo mi przykro.
      To straszne jak szybko choroba sie rozwineła sad
      • jottka Re: :( 29.01.15, 22:08
        bardzo współczujęsad
    • bietkadd Re: :( 29.01.15, 21:52
      Niech odpoczywa za Tęczowym Mostem !
    • kadanka Re: :( 29.01.15, 22:08
      wyrazy szczerego współczucia. za krotko, o wiele za krotko zyja nasi bracia i siostry mniejsi
      • mist3 Re: :( 29.01.15, 22:51
        Każda z nas to przeżywała, więc wiemy co czujesz. Wyrazy współczucia kiss
        • barba50 Re: :( 29.01.15, 23:48
          Smutne to bardzo kiedy trzeba się żegnać z naszymi zwierzątkami, ale tę decyzję należy podjąć z myślą o nich. My cierpimy, one już nie.
          Ściskam!
          • shatmach Re: :( 30.01.15, 00:26
            Współczuję. Patrzę na mojego Maćka i cały czas boję się, że kiedyś i ja będę musiał przeżywać coś takiego, a kocham tego łobuza. Na razie ma 7 lat i ma się dobrze, ale kto wie co przyniesie los.
    • aankaa Re: :( 30.01.15, 00:36
      My cierpimy, one już nie.

      • grazyna1605 Re: :( 30.01.15, 10:12
        Smutne. Współczuję. Już nie męczy się kota...
    • the_kami Re: :( 30.01.15, 10:47
      Dziękuję.

      Wiecie, ja to wszystko oczywiście racjonalizuję. Wiem. Ona była bardzo chora i słabiutka. Nie mam wątpliwości, że dobrze zrobiliśmy. Głaskaliśmy ją cały czas na stole u weterynarza, do samego końca. Zrobiliśmy naprawdę wszystko.
      Problem w tym, że teraz tak strasznie TYLKO dwa koty są w domu, tak strasznie jej NIE MA...
      We wtorek wyjeżdżamy, 2 tygodnie nurkowania, szkolenia, mega-intensywny czas, przed którym muszę masę rzeczy przygotować. Jedyne co zrobiłam to odebranie leków z apteki. Nie mogę skupić się na niczym.
      I ja już zaczęłam szukać kotka, który tę dziurę wypełni. Wiadomo jak jest - tamtej Kluski zastąpić się nie da żadnym zwierzakiem, ale w domu jest miejsce, w którym jakieś futro będzie mogło szczęśliwie żyć. Mam nadzieję, że mój A. też szybko do tego dojrzeje...
      • miriam_73 Re: :( 30.01.15, 11:42
        Bardzo mi przykro, ściskam mocno sad
      • peonka Re: :( 30.01.15, 14:43
        Wiem, jaka to pustka, kiedy odchodzi zwierzak. Przytulam i współczuję.
        To wspaniałe, że chcesz dać dom innemu kotu.
        Pilnuj ich wszystkich dobrze, Klusko.
      • zmija_w_niebieskim Re: :( 30.01.15, 22:46
        Jesteś wspaniała. Zbliża się rocznica uśpienia mojego Samusia...to była moja decyzja, moja i weta, mąż chciał jeszcze walczyć, ale to już nie miało sensu.
        Życzę Ci, żeby piękne wspomnienia szybko przesłoniły te bolesne...
        Musiałam uśpić mojego kota w przerwie na lunch...musiałam wrócić potem do pracy i przez następne 3 godziny być uśmiechnięta i radosna...to było okropne...liczyłam minuty kiedy będę mogła iść do domu i się wypłakać. Tego samego wieczoru złapałam kamerę wideo i odtwarzałam sobie ostatnie nagranie z naszym kotkiem, w kółko...dwie minuty, kiedy nagrałam go leżącego przed piecykiem, półprzytomnego po sedacji...wtedy mieliśmy jeszcze nadzieję, że wyzdrowieje...
        Prawie rok minął, a ja nadal tęsknię - pewnie nigdy nie przestanę, ale mam już w domu dwie nowe kotki. Nie zastąpią Samulka, ale wypełniły część tej pustki...
        Pozdrawiam Cię serdecznie i przytulam
Pełna wersja