Olek, kot który wyczuł frajerkę

05.02.15, 14:34
W poniedziałek szłam po zakupy i mój wzrok przykuł kot skulony pod płotem nieczynnego bistro. No i ja głupia nad głupimi, która obiecała sobie ze nie odezwie się i nie pogłaszcze żadnego kota na ulicy, nie wiedzieć czemu odezwałam się do niego no i co kotku po czym pomaszerowałam dalej. A on jak nie wstanie i jak nie puści się za mną. Zaczął miauczeć i wyginać grzbietek. Nosz kuźwa, po co mi to było. Akurat nic nie miałam przy sobie do jedzenia a ten jak nigdy nic maszeruje za mną. Wzięłam go na ręce, rozmruczał się na całego. No nic, wezmę go do domu i chociaż nakarmię bo inaczej wlezie gdzieś pod samochód jak będę przechodzić na drugą stronę ulicy. Na początku podobało mu się na rękach ale w pewnej chwili zaczął marudzić i jak nie zacznie mnie gryźć i drapać. Nooo kochany, teraz to ja cię nie wypuszczę. Przylazłam na moją klatkę schodową, postawiłam na podłodze, ręka zakrwawiona , postawiłam sąsiada na straży bo muszę wejść do domu żeby doprowadzić się do porządku, poza tym bałam się jak zareaguje na widok Soni.
Włożyłam miseczkę do transporterka a ten jak nie wskoczy. W minutę miseczka była pusta.
Kota w transporterze do łazienki. Odpalam FB i szukam chętnych do przejęcia bo u mnie nie ma już miejsca i tego samego dnia musi mnie opuścić. W między czasie multum telefonów do dziewczyn które mają do czynienia z kotami. Nikt nie jest w stanie zaoferować mi pomocy. Na FB biją pianę pod moim adresem bo napisałam że wolę go wypuścić na wolność niż oddać do schronu, tym bardziej że w za radą jednej z rozsądnych dziewczyn, podjechałam do weta celem sprawdzenia czipa i ogólnego rozpoznania jego stanu. Stan kota to : niedożywienie, lekkie zapalenie spojówek, mnóstwo pcheł, niewykastrowany kocur, wiek ok. 10.
Dla mnie byłoby ogromną zbrodnią oddać kota 10 letniego który całe swoje życie spędził na dworze do schronu. Wyprosiłam u znajomej która mieszka na ulicy gdzie znalazłam kota aby przetrzymała go w pralni a ja go między czasie odkarmię, wypicuję i wypuszczę. Po godzinie może dwóch na FB odzywa się do mnie dziewczyna współpracująca z poznańskimi fundacjami że w razie co mogą go przejąć. Podziękowałam bo DT jest.
Na drugi dzień czyli we wtorek dowiaduję się że znajomej syn, umysłowo chory w stopniu umiarkowanym wypuścił kota a może mu uciekł między nogami. Trudno powiedzieć bo on prawdy nie powie. Mało się nie poryczałam. Zaczęłam szukać ale była akurat śnieżyca tak więc pewnie gdzies się schował. Wczoraj idę po zakupy i coś mnie tknęło aby przejść się między blokami. Patrzę JEST !!! Czym prędzej dałam mu saszetkę mokrego. W pewnej chwili podszedł do mnie chłopak z kotem na szelkach i mówi że on już dał mu dwie saszetki. Pytam się zatem czy zna tego kota a on na to że widzi go od dwóch tygodni. Wczesniej go nie było a jako że dokarmia z dziewczyną okoliczne koty to wie. Jak nic trzeba go zabrać, chłopak oferuje mi swój transporter, w między czasie pojawia się jego dziewczyna. Znowu kota do łazienki, kontaktuję się z dziewczyną która oferowała mi pomoc. Jadę do mojej wetki celem oględzin i ewentualnego kierunku leczenia. Kocurek dał popis dobrego wychowania i bez protestu łyknął tabletkę na odrobaczenie, został odpchlony, pozwolił sobie wyczyścić uszy i zakroplić oczka. Jedynie przy czym marudził to mierzenie temperatury w dupsku wink Antybiotyk nie był potrzebny bo poza niedożywieniem i oczkami, jego stan określono na dobry.
Pod wieczór zawiozłam go do nowej miejscówki i jestem przeszczęśliwa .
Jako że wetka u której byłam ma na imię Oliwia, kocurka nazwalam roboczo Olek.
Dzisiaj jedna z dziewczyn która przejęła wczoraj ode mnie Olka, napisała mi smsa ze kot jest w dobrym humorze, koopa sioo w kuwecie i ogólnie jest bardzo grzeczny .
A oto bohater wink

https://wstaw.org/m/2015/02/05/kot_olek.jpg

Gdy zamieściłam to zdjęcie na Fb to podniosło się larum że jest ewidentnie chory że trzeba go leczyć i takie tam.
Prawda jest taka że nie mając możliwości zrobienia dobrego zdjęcia w łazience, na focie wyszedł jakby za chwilę miał się przeprawić na drugą stronę tęczy wink
Po prostu fota wyszła bardzo niefortunnie bo ja ledwo się mieściłam w łazience a nie mogłam sobie pozwolić na otwarcie drzwi łazienki . Poza tym dostał lampą błyskowa po oczach.
Taki to kiziOlek smile
    • barba50 Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 05.02.15, 14:58
      Orany, ale historia shock No, ale w sumie nic dziwnego. Bo są ludzie, którzy nie widzą i takie przypadki im się nie zdarzają. Nam niestety (stety?) często.
      A tak w ogóle prawie jakbym mojego Zawadę widziała. Sześć lat temu wink Był po wypadku więc w gorszym stanie, ale i tak wyszedł... na koty.
      Trzymam kciuki za najfajniejszy dom pod słońcem dla Olka!
      • zew-is Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 05.02.15, 15:30
        Rzeczywiście na zdjęciu nie wygląda zdrowo smile Fajnie, że na Ciebie trafił i dzięki Tobie ma opiekę. Dołączam się kciuków za szybkie znalezienie domu dla Olka!
      • salimis Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 05.02.15, 15:39
        A wiesz barbo że jak zrobiłam fotę to tez mi się skojarzył z Zawadą wink
        W każdym bądź razie jak go odwiedzę to zrobię mu porządną fotkę bo łobuz nie chciał ze mną współpracować wink

        https://wstaw.org/m/2015/02/05/kot_.jpg
        • olinka20 Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 05.02.15, 18:56
          Alez on chciał wspolpracowac!!!!
          Ale z twoją ręką, a nie byle aparatem wink
    • peonka Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 05.02.15, 17:26
      Ojtam, kot moze mało fotogeniczny, zdarza sie wink ważne ze wie, do kogo i kiedy sie usmiechnac! Fuksiarz wink
      • salimis Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 05.02.15, 19:35
        Aha, chciałam jeszcze dodać że pomoc zawdzięczam dziewczynom ratującym koty z Półwiejskiej w Poznaniu smile
        Muszę je zareklamować bo są na prawdę świetne. Bez zbędnych i jałowych dyskusji na FB , ruszyły z pomocą smile
        • wiesia.and.company Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 05.02.15, 20:42
          No rany! Co za historia! I przecież zakończona happy endem dla Olka! I bohaterskimi ranami Salimis wink Salimis, taką akcję rozpętałaś, uruchomiłaś dobrych ludzi, popytałaś o niego (karmicieli), że kocio po prostu musiał dać Ci szansę i zjawił się specjalnie dla Ciebie - po ucieczce! Znaczy - chciał Ci pomóc wink Żebyś mogła mu pomóc! No i proszę: udało się! Zatem chwalę Ciebie i dziewczyny z Półwiejskiej. Dobra, udana, szybka akcja! Olek, ja cię proszę, popozuj trochę dla Salimis i dla nas. A swoją drogą, to naprawdę na nieudanym zdjęciu ma minę Zawady (tuż po zdrutowaniu szczęki) wink A po odkurowaniu, zapozowaniu, to pewnie zobaczymy czarnego przystojniaka, może zdobędzie czyjeś serce wink
          • grazyna1605 Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 06.02.15, 10:09
            Brawo Salimis. To tylko tyle i aż tyle!
            • salimis Re: Olek, kot który wyczuł frajerkę 06.02.15, 17:58
              Olek na FB wink www.facebook.com/426206660877511/photos/a.426206740877503.1073741826.426206660877511/426738700824307/?type=1
              • salimis Bazarek na miau 08.02.15, 12:17
                Na forum miau tak na szybko zrobiłam bazarek dla Olka bo zdaje się że dopiero teraz zaczyna z niego wychodzić to co wcześniej się chowało czyli katar. Pojawiły się zielonkawe glutki. Poza tym trzeba go odkarmić a z czasem wykastrować.
                Tak więc jeśli ktoś ma konto na miau i zechciałby wspomóc Olka, zapraszam wink
                forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=167472
Pełna wersja