Watek medyczny Tuti

06.02.15, 12:07
Zakładam osobny wątek - medyczny z prośbą: co kto wie, wszystkie opinie, doświadczenia mile widziane.
Byłam przed chwilą u naszego weta i aż nie mogę uwierzyć.
Najpierw sos, bo szybko, bo ok zgnije, biostymulatory, 3 rodzaje kropli, a dzisiaj: zero poprawy, to może oko po feriach albo w marcu albo najlepiej w kwietniu do wyjęcia.
Czy zrobić badania przed operacją ?
Nie, no po co, może morfologie pobierzemy, temperatury nie ma, więc widzi pani pośpiech nie wskazany.
I co tu dużo pisać.
Jutro jadę do Tczewa, do kliniki Olwet, gdzie Finkę sterylizowano.
Jeśli, więc macie sugestie na co powinnam zwrócić szczególną uwagę, jak na przykład sprawa znieczulenia dla persów i kotów rudych (podobno są delikatniejsze) - piszcie śmiało.
Będę o wszystko pytać w gabinecie.
Dziękuję.
D.


    • yvi1 Re: Watek medyczny Tuti 06.02.15, 12:51
      Sorry,ze OT,do Tczewa?
      Ja pochodze stamtad.Tczew moje ukochane miastosmile. Tzn,szansa kiedys na kawe jest.
      W kwestii medycznej niestety nie pomoge,ale trzymam mooooooocno kciuki!
      • zwiatrem Re: Watek medyczny Tuti 06.02.15, 13:15
        Tak, w Tczewie jest klinika, która ma doświadczenie chirurgiczne. Olwet.
        Na kawę w Tczewie się zapraszam w przyszłości !
        • ajaksiowa Re: Watek medyczny Tuti 06.02.15, 13:25
          Z tym wybudzaniem się z narkozy u rudzielców to faktycznie jest coś na rzeczy ,mój Ruduś był dwa razy narkozowany i za każdym razem lekarz przestępywał z nogi na nogę ze zniecierpliwienim:kiedy On się obudzi??? smile
          • lisek.chytrusek Re: Watek medyczny Tuti 06.02.15, 14:05
            Najprawdziwsza prawda z rudymi, u ludzi też (wiem od anestezjologa) - mogą nietypowo reagować na narkozę i trzeba być bardzo ostrożnym. Niemniej znam rudą (dwunóg, nie kot), która przeszła w ciągu 3 miesięcy 12 (!) narkoz bez szwanku. Tak że to nie reguła, a ciut ciut większe ryzyko.
            • zwiatrem Re: Watek medyczny Tuti 06.02.15, 15:17
              W obawie o jej kondycję i tak dość słabą, bo przyznam, że mimo iż wagę prawie podwoiła, to prawie robi różnicę no i szalenie trudno o nią zadbać, dokarmiamy ją extra żeby do operacji miała z czego czerpać.
              Ona zawsze na końcu, nie integruje się kotami ani ludźmi, zjada resztki suchego, trzeba jej dopilnować, dosypać lubi też coś innego zjeść niż pozostałe koty.
              Ale za to jedyna od dni adopcji dostaje witaminy i mam nadzieję, że nie poszły na marne.
              • peonka Re: Watek medyczny Tuti 06.02.15, 16:43
                Zwiatrem,napisz coś może o Tuti i pozostałych kotkach, co? Skąd u Ciebie się wzięły, jaką mają historie...? Ja jestem ciekawa.
                • zwiatrem Re: Watek medyczny Tuti 07.02.15, 10:24
                  Peonko, mnóstwo wątków o moich 4 kotach jest tutaj na forum. O którym z nich chciałabyś się więcej dowiedzieć ?
            • pi.asia Re: Watek medyczny Tuti 06.02.15, 21:25
              Najprawdziwsza prawda z rudymi, u ludzi też (wiem od anestezjologa) - mogą nietypowo reagować na narkozę i trzeba być bardzo ostrożnym,

              Nie tylko reakcja na narkozę może być u ludzi nietypowa. Rudzi są kompletnie nieprzewidywalni - poczynając od skrajnie słabej krzepliwości krwi poprzez nietypową reakcji na leki a skończywszy na innej budowie wewnętrznej. Wiem i od weta, i od emerytowanej położnej - jak rodziła ruda kobieta, to lekarz nie spuszczał jej z oka, a w sali obok czuwał zespół operacyjny i dwóch anestezjologów.
              • emigrantkaaa Re: Watek medyczny Tuti 07.02.15, 03:01
                > skrajnie słabej krzepliwości krwi

                Mit. Badania tego nie potwierdzają (link).

                > nietypową reakcji na leki

                Nie wiem, co dokładnie masz na myśli, ale faktem jest, że osoby rudowłose potrzebują większej dawki środka znieczulającego.

                > innej budowie wewnętrznej

                Że co? big_grin

                > Wiem i od weta, i od emerytowanej położnej -
                > jak rodziła ruda kobieta, to lekarz nie spuszczał jej z oka,
                > a w sali obok czuwał zespół operacyjny i dwóch anestezjologów.

                Urban legend.
    • zwiatrem Kto z Was ma kota "ślepaczka" 07.02.15, 11:18

      Przepraszam za określenie.
      Na co teraz być może już powinnam zwrócić uwagę aby nie było za późno po operacji ?
      Czy powieki zostają otwarte i potem należy o nie dbać, czy będą zaszyte, czy co jakiś czas wdają się tam infekcje ...
      • wiesia.and.company Re: Kto z Was ma kota "ślepaczka" 07.02.15, 16:53
        Pewnie już za późno.... bo po operacji. Powieki zostaną zszyte. Z tego zaszytego wystawały mocne nici i supełki. Potem pojechałam z Frygą na zdjęcie tych szwów. Nie musiałam robić żadnych zabiegów pielęgnacyjnych tego zoperowanego "oczka". Nie pamiętam, czy miałam jej podawać jakieś środki przeciwbólowe, ale pewnie tak. Fryga nie odczuwała żadnego dyskomfortu pooperacyjnego.
        Po narkozie będzie najlepiej, żeby dać Tuti jakieś ciemne miejsce, wymoszczone, cieplutkie (podczas narkozy spada temperatura ciała), przykryć ją kocykiem. Ciemne miejsce lub zacienione (bo źrenice są jeszcze trochę powiększone po narkozie i kot nie umie ich zwęzić, gdy wpada zbyt dużo światła.
        Czyli cisza, spokój, ciepło. (A to drugie oczko podczas operacji pod narkozą na pewno będzie "potraktowane" przez lekarza specjalną maścią, żeby nie wysychało, bo kot podczas narkozy nie może przecież mrugać). Kciuki trzymam! Będzie dobrze!
        • zwiatrem Wiesiu 07.02.15, 20:20
          Wiesiu, operacja dopiero przed nami. Dziękuję za post.
          Zaszyte powieki zrastają się ?
          • barba50 Re: Wiesiu 07.02.15, 22:28
            Zdjęcie Gałci tuż po operacji zamieściłam w wątku Jak zebrać fundusze...
            Tak - zeszyte powieki zrastają się, miejsce po oku pokrywa się sierścią, wygląda tak jakby tego oka nigdy nie było, u Gałeczki widać trochę niesymetryczną mordeczkę.
            Pyszczek Gałesi kilka lat po operacji

            https://wstaw.org/m/2015/02/07/agala.JPG



            https://zmniejszacz.pl/zdjecie/218/1790174_P1180454.JPG
            • zwiatrem Barbro 07.02.15, 23:10
              Na pierwszym widać szycie, ale przyznam, że na drugim nie udało mi się dojrzeć, czy powieki się zrosły, na domiar moich wątpliwości, niedaleko biega kot z otwartymi powiekami, ale może dlatego, że nie był na pewno operowany (wolnożyjący) i zaczęłam się obawiać o ewentualne stany zapalne w oczodole Tuti. Najbardziej się tego właśnie obawiam, ale skoro zarasta sierścią układ staje się zamknięty ...
              • jehanette Re: Barbro 09.02.15, 15:55
                Moja jednooczka ma ładnie zaszyte, tzn nic nie widać, jest gładko i porasta sierścią, nawet nie widać póki co żadnej deformacji na pyszczku. Myślę że różny stan "ślepaczków" jaki można zauważyć na zdjęciach czy w naturze to są różne sytuacje - inaczej wygląda taka operacja "na cito" u dzikiego kota, inaczej w schronisku, a inaczej jak jest zaplanowana u kota domowego, odpieszczonego.
                • wiesia.and.company Re: Barbro 09.02.15, 16:52
                  Fryga też ma zszyte oczko tak, że nic się tam nie dostanie, nie ma zagrożenia jakimiś bakteriami czy wirusami. O to chodziło, żeby stan zapalny babrzącego się oka nie stanowił zagrożenia dla mózgu, przez kanaliki łzowe do nosa i dalej. Nie mogę znaleźć zdjęć Frygi ze szwami na oczku, ale mam zdjęcia zrobione chyba dwa lata później, czy rok później i po prostu wygląda czyściutko i uroczo, taka malutka, z dziecinną buźką smile
                  Przed operacją tak:
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/lxqsjCowSmJhPQy45X.jpg

                  A tu już panna na wydaniu:
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/PMhhqhkZmf9IB4ILBB.jpg
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/6ExyFf5FUEGRWmiKrB.jpg

                  To drugie oczko Frygi też jest uszkodzone przez koci katar. Ale jest. Fryga widzi tylko 1/3 częścią tego oczka, bo trzecia powieka na stałe jest tak wysunięta, są też uszkodzenia trwałe dna oka, nie można zbliżyć się do Frygi z boku, bo to są "martwe" miejsca, Frygę można zaskoczyć nagłym pojawieniem się przed nią, powierzchni wody nie widzi, bo jest przecież przezroczysta, za to maca łapką... i potem chlapie! kroplami na wszystkie strony, bo musi wodę strząsnąć. Ale światełko z "laserka" widzi doskonale, biega z zapałem smile
                  • zwiatrem Re: Barbro 09.02.15, 20:07
                    Fryga miała krople na przezierność ?

                    • wiesia.and.company Re: Barbro 09.02.15, 20:39
                      Leczenie dotyczyło oczka "widzącego". To oczko zostało obadane przez lekarza, miała wkropioną atropinę i sprawdzone oczko - to wtedy wyszły uszkodzenia dna oka. I to oczko traktowaliśmy kroplami i żelem. A po operacji nie dostawała już niczego, bo nie było takiej potrzeby. Ciągle piszę o tym "widzącym" oczku, staraliśmy się przywrócić mu sprawność widzenia, a wcześniej sprawdzić pole widzenia.
                      Oczko, które zostało usunięte nie było leczone. To już nie było oko, to było obce ciałko, oczodół zarósł taką tkanką, gdy oko wypłynęło po infekcji katarem kocim. Po usunięciu oka żadne zabiegi nie były już potrzebne, tylko potem wyjęcie szwów. Wcześniej Fryga przebywała w klinice weterynaryjnej, ja ją stamtąd wzięłam do domu. Pani weterynarz leczyła wcześniej Frygę z kataru kociego i do czasu zaleczenia najgorszych objawów nie mogłam Frygi wziąć do siebie. Ale i tak zabiegi pani weterynarz nie dały niczego. Oko nie istniało a ciągle się babrało (co widać na zdjęciu przedoperacyjnym), ciągle zrywała się taka skórna "powłoczka", ciągle leciała ropa i krew, robił się strupek i Fryga go natychmiast zrywała przy myciu bądź przebieżkach pod meblami. Ciągle miała wysięki z tego "oka" obcego ciałka. I stąd decyzja o usunięciu "oka", odcięcia drogi do zakażenia organizmu. Fryga nawet się nie zorientowała, że po usunięciu "oka" ma gorzej widzieć. Nie "zauważyła" tego, bo przecież naprawdę nie miała jednego oka, to co tkwiło w oczodole nie było okiem tylko tkanką ciągle podrażnianą i ropiejącą. Fryga ten brak "oka" w ogóle nie wytrącił z normalnego życia. Przeszło niezauważenie dla niej, oczywiście poza "normalnymi skutkami narkozy". Oczywiście odebrałam ją całkowicie wybudzoną i "działającą", w operacji poza chirurgiem uczestniczył drugi lekarz - anestezjolog - cały czas monitorujący przebieg operacji. Odebrałam swoją malutką Frygę i wszystko goiło się na niej "jak na psie". Mimo, że przecież przeszła koci katar tak dla niej okrutny.
                      • jehanette Re: Barbro 10.02.15, 15:37
                        Mojej jednooczce też brak oka nie przeszkadza w niczym, jest żywiołem, wdrapuje się na drapak jak małpa, tłucze "wujka" i ogólnie wszędzie jej pełno. Z tym że ona drugie oko ma czyste, zdrowe.
    • zwiatrem Kot to jednak jest wielka zagadka !!! 11.02.15, 11:58
      Jak może pamiętacie, wiele razy pisałam o tym, że Tutka mimo upływu czasu, w ogóle nie integruje się, ani z kotami ani ludźmi. Reaguje na wszelkie odmiany imienia, lubi zjeść coś smacznego, daje się strzyc, kąpać, leczyć, kocha witaminki, spacery i wypady do lasu, ale przyjacielska nie jest.
      Niby żyje sobie już bez stresu, ale nie widać aby żyła z przyjemnością (poza spacerami do lasu, tam ożywa i staje się dziką bestią), aż tu od czasu awarii z okiem stała się czuła.
      Szuka kontaktu (najczęściej ze mną), nawet łapką "podbiera" mój palec i mruczy !!!! Otworzyła dzisiaj oczy (zazwyczaj chodzi z pogardliwym przymrużeniem) i leżała nos w nos ze mną na łóżku blisko godzinę.

      Tak się chciałam podzielić ... )




      • wiesia.and.company Re: Kot to jednak jest wielka zagadka !!! 11.02.15, 13:55
        Pięknie napisałaś. Jest to powód do takiej tkliwej radości, bo Tutka z zupełnie "samodzielnej", przyzwyczajonej do radzenia sobie w pojedynkę, stała się teraz członkiem stada. Ona to rozumie, oddaje się w opiekę - nauczyła się tego, jest gotowa do udzielenia sobie pomocy. Uczy się brać i dawać, bo jest członkiem stada, uczy się ufać. To wielki krok naprzód dla niej. I dla Ciebie powód do dumy i radości. Zasłużyłaś na jej ufność.
        • zwiatrem Re: Kot to jednak jest wielka zagadka !!! 11.02.15, 19:59
          Rzuciłaś mi inne spojrzenie na akurat tą kicię.
          Zamiast dumy co prawda rozpiera mnie durna radość, że się do mnie garnie, bo do tej pory korzystała z chatki jak z klatki, w której nie wątpię iż była trzymana (stąd pewnie stały garb).
      • emigrantkaaa Re: Kot to jednak jest wielka zagadka !!! 12.02.15, 00:58
        > Szuka kontaktu (najczęściej ze mną), nawet łapką "podbiera" mój palec i mruczy
        > !!!! Otworzyła dzisiaj oczy (zazwyczaj chodzi z pogardliwym przymrużeniem)
        > i leżała nos w nos ze mną na łóżku blisko godzinę.

        Cudownie smile Cieszę się, że w końcu tego doświadczasz. Ja należę do tych szczęśliwców, którzy doświadczają tego na co dzień. Nic mnie tak nie rozczula, jak moja kotka leżąca w moich ramionach i patrząca w moje oczy z miłością.
        • zwiatrem Re: Kot to jednak jest wielka zagadka !!! 13.02.15, 08:39
          Wiesz, mając 3 pozostałe koty doświadczamy codziennie takich gestów albo sławnych wymówek "dzieci kolacja, mamo nie mogę, bo kot na mnie leży" i nie tylko.
          Ona jedna odstawała od ludzi i kotów, teraz się jej zmieniło, co robi na nas wrażenie. Inna rzecz, że nie ma już mrozu, jest cieplej, więc zaczęłam wychodzić z nią na spacery.
          Widzę, że terenu z jednym okiem, musi się nauczyć od nowa.
          • emigrantkaaa Re: Kot to jednak jest wielka zagadka !!! 13.02.15, 16:27
            > "(...) nie mogę, bo kot na mnie leży"

            Zaraz, zaraz, skąd ja to znam? Aaa, sama często tak mówię big_grin

            Co do spacerów - z moich skromnych obserwacji wynika, że wspólne spacery wzmacniają więź. Ja też wychodzę z moją kotką na spacery (mój chłopak nigdy) i Lizusek też je uwielbia. Kiedy wracamy do domu, koteńka zawsze okazuje mi... hm... jakby wdzięczność, że byłyśmy na dworze, nawet jeśli koniec spaceru spotkał się z jej protestem.
            • zwiatrem Re: Kot to jednak jest wielka zagadka !!! 14.02.15, 11:52
              Tuti w domu nikogo nie widziała, nie lubiła, zjeść, kupka siusiu i spać, ale kiedy szla ze mną do lasu, była miziasta, wolna, wesoła. Sama do mnie dobiegała, co pozwoliło mi sądzić, że jakoś szukała kontaktu.
              Na dzisiejszym spacerze zaczęła biegać. Niby tylko po terenie płaskim, ale jeszcze tydzień temu szła po nim tiptopkami.
              Natomiast wczoraj wieczorem totalnie mnie zaskoczyła.
              Weszła na moje plecy, wytaśtała, wygniotła, mruczała, kazała dłonią trzymać jej łapki, aż w końcu usnęła. Każdy kot na mnie włazi, Stu i Fredek wręcz natarczywie, Tutka pierwszy raz.

              https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/10959406_566432543493953_1865200977113987750_n.jpg?oh=d75cba9a9847f18928516a7d9dcd573e&oe=55953802&__gda__=1431622330_d47e3d09790193ae545c3d68bfeaa843

              dzisiejszy spacer
              https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/v/t1.0-9/10991253_566432523493955_7644410692584438626_n.jpg?oh=f30f03c46ed74c046c6caaa2bd1bab91&oe=555A8EB7&__gda__=1431987563_9d0a606490f278aac23df2170838314e
              • wiesia.and.company Re: Kot to jednak jest wielka zagadka !!! 14.02.15, 15:33
                Oj, pięknie się rozwija... ale w jakim tempie! smile Brawo! Obie dokonałyście wielkiego przełomu w stosunkach (domowych) smile
Pełna wersja