Frutka nie żyje :(

08.02.15, 23:14
Moja młodziutka koteczka, znaleziona na giełdzie biało-czarna Frutka nie żyje. Nie wiem co się stało. Tydzień temu miała sterylkę, narkozę zniosła bardzo dobrze, cięcie goiło się bardzo ładnie, kicia miała ogromny apetyt i szalała z Dymkiem po mieszkaniu. Jeszcze wczoraj rano tłukły się w przedpokoju - typowe kocie siłowania.

Dzisiaj nie miała apetytu, parę razy wymiotowała żółcią, siedziała apatyczna i przycupnięta w kąciku. Zadzwoniłam do weta, orzekł, że może to uszkodzenie wątroby po narkozie i żeby jutro przyjechać. A Frutka wcisnęła się pod szafkę w kuchni i tam umarła.... Znalazłam ją tam dosłownie kilka minut temu.

Zachodzę w głowę co się mogło stać. Nie mogła zjeść niczego trującego bo nic takiego w domu nie mam, a na dwór nie wychodzi. Co w takim tempie, w ciągu dosłownie dziesięciu godzin zabiło mi kota?
    • barba50 Re: Frutka nie żyje :( 08.02.15, 23:30
      Strasznie mi przykro sad A Frutkę dopadło coś czego w żaden sposób nie dało się przewidzieć.
      Trzymajcie się jakoś, przytulam...
      • jottka Re: Frutka nie żyje :( 08.02.15, 23:46
        rany boskiesad(( wszelkie współczucie... jak masz siłę i ochotę, możesz poprosić weta o sekcję, jak nie, to porozmawiać o objawach, ale takie rzeczy trudno przewidzieć, skoro minął tydzień, a kocina się dobrze czułasad
    • dzedlajga Re: Frutka nie żyje :( 08.02.15, 23:43
      Tak mi przykro, po prostu w szoku jestem. Taka młodziutka, śliczna koteczka. Przynajmniej trochę sobie u was w dobrobycie pożyła, a nie głodna i zziębnięta na tej giełdzie. Ale niestety nie każdemu nieszczęściu da się zapobiec. To straszne, że tak nagle odeszła. Mocno przytulam
    • lisek.chytrusek Re: Frutka nie żyje :( 08.02.15, 23:44
      Poryczałam się... Pi, tak mi przykro, biedny dzieciak.
    • emigrantkaaa Re: Frutka nie żyje :( 08.02.15, 23:53
      Nie mogę uwierzyć, że Frutka, to małe łobuziątko, dla którego miałam tyle sympatii, nie żyje...
      Bardzo mi przykro, Piasiu.
    • peonka Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 00:08
      Aż mi się wszystko ścisnęło, kiedy zobaczyłam ten wątek.... Boże. Tak mi przykro.
      Do zobaczenia, Frutko.
    • bebe.lapin Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 01:37
      Jessu, wspolczuje, to straszne. crying
    • mysiulek08 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 03:05
      Pi, nawet nie moge wyobrazic sobie co czujesz sad i choc pozegnalismy i Gapcia i Czarny Puma odszedl niemal na moich rekach i jeden z niebieskich maluchow spod krzaka przemknal cichutko za TM, drugi tez zniknal, to jednak nie bylismy z nimi az tak zwiazani jak z Kicia.Yoda czy SW a teraz z reszta Bractwa.

      A tu zywe srebro, ktoremu zycie uratowaliscie, kocie, ktore skradlo Wam serce odchodzi tak nagle... nie moge tego ogarnac.

      Nie wiem czy uszkodzenie watroby doprowadza do tak szybkiej smierci. PP?, ne wiem, nie wiem.

      Frutko, biegaj za TM.

      Pi, daliscie jej milosc, dom, odeszla kochana, wiele to znaczylo. Glaski dla Was.
      • pi.asia Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 08:13
        Cały czas zastanawiam się, co się mogło stać. Analizuję dzień po dniu i nic mądrego mi do głowy nie przychodzi.
        Z tą koteczką wszystko było za szybkie, zbyt nagłe, nieoczekiwane.
        Pojawiła się znikąd, tam, gdzie nigdy nie było kotów. Mimo bardzo młodego wieku miała proporcje dorosłego kota. Rujkę dostała w wieku trzech miesięcy. Na proverę zareagowała od razu - już druga tabletka podana w trakcie rujki ją wyciszyła. Za to błyskawicznie pojawiły się guzy na sutkach i w ogóle na brzuszku. Wet stwierdził, że pierwszy raz widzi guzy u tak młodego kota. Provera poszła na bok, zrobiliśmy sterylkę. Trzy godziny po operacji mała już łaziła po mieszkaniu i rwała się do jedzenia. Goiło się jak na psie. Zastrzyki z antybiotyku robiłam jej osobiście - ostatni dostała w środę. Rwała się do rządzenia, Duszka nieraz oberwała od małej łapą.
        Jedyne - jedyne! - niepokojące objawy zauważyłam w sobotę - nasikała na dywanik w łazience i zrobiła kupę w kącie. Normalną, twardą kupę. Przypisałam to stresowi, bo za dużo zmian nagle zaszło w jej życiu - sterylka, pojawienie się Dymka, wizyty u weta, zastrzyki. Zresztą posikiwanie na dywanik czasem się jej zdarzało, więc nie odczytałam tego jako dzwonka alarmowego. A, i Amurka naprychała na Frutkę przy misce - to tez był ewenement. Może już czuła, że w małej dzieje się coś niedobrego?

        Tylko co? Zatrucie? to by były wymioty pokarmem, może biegunka. Jeśliby nawet znalazła jakąś truciznę, to pewnie miałaby drgawki i ślinotok. Sepsa? Ale była na antybiotyku, więc skąd sepsa? Zresztą jeszcze w sobotę miała apetyt.

        A w niedzielę nie pojawiła się na śniadaniu, tkwiła przycupnięta na środku pokoju. Dwanaście godzin później nie żyła.

        Przemek zapakował ją w pudełko i wyniósł do komórki, Badyl pobiegł za nim i obwąchał pudełko. Potem przyszli, i Badyl dokładnie węszył pod szafkami, gdzie umarła Frutka. Kochany Badyl, on doskonale wie, co się stało. Reszta kotów też jest przygaszona - a może tylko tak mi się wydaje?

        Dziękuję Wam za każde dobre słowo, wiecie ile to znaczy, gdy ktoś rozumie.... Gdzieś czytałam, że radość dzielona z przyjaciółmi jest podwójną radością, a rozpacz - tylko połową rozpaczy. I tak beczę jak dzieciak. To pierwszy kot, który mi umarł. Nam. Tak w ogóle to Frutka była bardziej Przemkowa niż moja. Gdy przeżywała stres z powodu pojawienia się Dymka, warcała, buczała i syczała, to właśnie Przemek ją tulił, głaskał i wyciszał.

        I jeszcze słowo specjalnie do Mysiulka - przyśniło mi się dzisiaj, że napisałaś imiona jakie Twoim zdaniem pasują do Frutki (bo "Frutka" nie do końca była tym właściwym imieniem). Zaproponowałaś trzy imiona, między innymi Miki. I wiesz, że to pasowałoby idealnie?
        Ot, taki sobie sen.

        Do weta i tak jadę, bo Badyl ma coś z oczami. Może czegoś się dowiem.

        Żegnaj Fruteczko, nie dane nam było nacieszyć się sobą do syta. Czekaj na mnie za TM, masz tam mnóstwo wspaniałych przyjaciół.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/z6cCTO0cEUsCtmZ1IX.jpg

        • zaba_300 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 08:49
          Piasiu tak strasznie mi przykro... sad Przytulam
        • annb Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 08:59
          Ja sobie to tłumaczę tak-urodziła się jako bezdomna bieda, z innej bezdomnej biedy.
          Nie jadła dobrze ani ona, ani jej matka, ani jej babka. Do tego stres.Stres towarzyszący bezdomności.
          niska odpornośc i tak dalej
          czasem jest tak, że nawet jakbyś paznokcie w ścianę wbijała z bólu, to nic nie poradzisz
          Trzymaj się jakos.
          • mysiulek08 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 15:32
            Prze te lata kociego forumowania widze jakis 'wzor':bezdomny/wolnozyjacy kot jako tako sie trzyma, ale gdy trafi mu sie wlasny kawalek podlogi i czlowieka to czasami opuszcza garde i zaczyna chorowac lub przechodzi za TM. Tak jakby czekal za dobra dusza przy ktorej latwiej jest mu sie tam przeprawic.

            Moze tak bylo z Frutka/Miki?
        • wladziac Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 09:12
          ogromnie współczuję!o naszych znajdkach nic nie wiemy a największym czynnikiem ryzyka są obciązenia genetyczne,trzymaj się!!!
        • mysiulek08 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 15:35
          Ile razy pisalas o Frutce tyle razy widzialam nasz Leie/Miki, tez z niej taki gagatek, ale czy o tym pisalam nie pomne.

          Nie bylo pisane Frutce/Miki dlugie zycie, ale choc czastke tego krotkiego przezyla jako wesoly, kochany kociak.

          Trzymajcie sie.
    • zwiatrem Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 07:40
      O matko Pi, nie wiem co napisać.
      Współczuję Ci. Aż trudno uwierzyć, że przyszła do Was tylko na chwilę.
    • gadziulinka Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 09:05
      O ku.... Jejku jak mi przykro...
      Jak zobaczyłam temat,nie wierzyłam, taka młodziutka i wesoła... a jeszcze nic tego nie zapowiadało.
      Niesprawiedliwość straszliwa jest.
    • uwazna Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 09:09
      Fatalna i bardzo przykra wiadomość. Ustalenie przyczyny może dać tylko sekcja, którą - jeśli już - lepiej byłoby powierzyć weterynarzowi innemu niż ten, który robił sterylizację. Bo pierwsza myśl, jaka przychodzi w tym przypadku do głowy, to taka, że to jakaś komplikacja pooperacyjna. Może nastąpiło zapalenie otrzewnej, z którym antybiotyk nie dał sobie rady? Tak gwałtowne załamanie funkcji wątroby, co sugerował lekarz, jest trochę dziwne, acz wykluczyć się nie da. Bez sekcji można tylko snuć przypuszczenia. Sama oczywiście zdecydujesz. Wiem, jak się czujesz po stracie kota i bardzo Ci współczuję.
      • panna_beata Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 09:18
        Bardzo, bardzo mi przykro. sad
        Taka kochana małoletnia...
    • zew-is Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 09:51
      Współczuję bardzo i przytulam.
      • niutaki Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 10:07
        Tak mi przykro Asiusad az mi lzy stanely w oczach... malutka pewnie juz biega za TM z moimi: z Gackiem, Alienem i Gwiazdorkiem. Przytulam Cie mocno, choc to i tak nie pomoze....kiss
    • aankaa Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 10:07
      taki maleńtas crying
      • grazyna1605 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 10:19
        Mała istotka odeszła... Za TM będzie biegać bez bólu i chorób.
        • mitta Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 10:45
          Tak mi przykro, współczuję Wam bardzo, bo wiem, jak to boli.

          Przypomniało mi to Karotkę - mamę moich dziewczyn. Miała operację na jakieś ropne wypryski, po niej bardzo dobrze się czuła i gdy wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze - nastąpił kryzys i odeszła w ciągu kilku godzin. Lekarka uważała, że to sepsa - zakażenie organizmu. Lub zapalenie otrzewnej - mogło to być powikłanie pooperacyjne, zwłaszcza ta żółć jest niepokojąca.

          pi.asia napisała:

          > Kochany Badyl, on doskonale wie, co się stało. Reszta kotów też jes
          > t przygaszona - a może tylko tak mi się wydaje?

          Nie wydaje Ci się, niedawno odeszła jedna z kocich sióstr, ta druga wpadła w prawdziwą depresję, przestała jeść, bawić się, była osowiała, myśleliśmy, że i ją stracimy. Ktoś tu kiedyś pisał, że jak u nich w stadzie ginie kot - reszta kotów z nim się żegna, wtedy łatwiej im to przeżyć. Piękny zwyczaj, taki ludzki.

          Trzymajcie się jakoś.

          • yvi1 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 11:02
            Przykro mi bardzo,mocno przytulam.
            Zegnaj slodka Fruteczko...
    • arim28 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 12:36
      Smutne to, bardzo. Przytulam Was mocno.
    • jehanette Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 12:49
      Tak mi przykro... to mogło być wszystko, śledzę stronę wrocławskiego Hospicjum dla Kotów Bezdomnych, tam często są jakieś wdrodzone wady opisywane etc... sad
      • pi.asia Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 13:27
        Zobaczyłam zdjęcie na głównej i znowu się popłakałam. Basiu, dziękuję za ten gest, wzruszyłaś mnie ogromnie kiss

        Rozmawiałam z dwoma wetami. Jeden autorytatywnie orzekł, że wysiadła wątroba. Drugi (ten który robił sterylkę) postanowił zrobić sekcję (gratis), bo sam był w szoku, że tak nagle. Będę coś wiedzieć wieczorem, to napiszę.

        Buziaki dla Was wszystkich.

    • jarka63 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 14:16
      Pi.asiu, bardzo Ci współczuję.
      • wiesia.and.company Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 16:35
        Pi.asiu, to jest taki szok! Kto to wie, co mogło się stać? Może i szaleństwa z Dymkiem spowodowały że pękł jakiś szew wewnętrzny (bo przecież po usunięciu macicy trzeba wewnątrz zszyć naczynia krwionośne), a może rzeczywiście wątroba nie przerobiła środka podanego przy narkozie, może już wcześniej (o czym nie wiecie) Frutka zetknęła się z jakimś choróbskiem, które zostawiło ślady na wątrobie i narkoza + antybiotyk pogłębiły stan zapalny wątroby. I tak jak pisze Mysiulek - kot musiał być dzielny, gdy musiał walczyć o życie i przetrwanie w trudnych warunkach, a po prostu w dobrych warunkach "organizm odpuścił hm.... dupościsk".
        Pi.asiu, Frutka miała teraz cudowne życie, była rozpieszczana przez ludzi, pod opieką Badyla, miała swoje stado, w które wrosła, swój bezpieczny duży teren do obiegania. Miała swoje zabawy (jak to dziecko), brykanie, jedzenie, wszystko o czym mogą koty zamarzyć. Koci raj. Jej odejście odbyło się nagle, zaskoczyło ją to, i Was. Nie wykazywała oznak cierpienia, a to jest dla ludzkich opiekunów okropne... taka bezsilność w przypadku bólu, cierpienia... Piszę to, żeby powiedzieć, że jej odejście nastąpiło szybko, tak szybko. I wszyscy są w szoku. Dla niej to chyba lepiej, że to było tak ciach!.... I że jeszcze w sobotę szalała.
        Bardzo jestem zszokowana. I ogromnie, ogromnie Ci współczuję. I Frutce przecież też... Taka słodka dziewczyneczka, podopieczna Badyla, taka zaopiekowana.... (przepraszam za to słowo, ale ono chyba wyraża dokładnie to, co chcę powiedzieć bez rozbudowanych opisów). Taka Wasza latorośl, wesoła, filuternie patrząca z lekkim zadziwieniem. Tak bardzo mi przykro.... Trzymajcie się! A swoją drogą... to w domu odeszła, nie w obcym miejscu, wśród swoich... (rety, do tego zawsze dążę, żeby w domu, żeby lekarz do domu...). Bardzo to smutne, taka młodziuteńka, dobrze że zaznała dobrego życia w raju...
        • aankaa Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 17:25
          pozostaje mi powtórzyć za Wiesią - odeszła prędziutko, nie musieliście patrzeć jak cierpi i podejmować najgorszej, w życiu kociarza, decyzji
    • ewa_anna2 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 16:53
      Współczuję sad
      Wiem, jak to jest. W 2011 roku, w listopadzie nagle straciłam Melkę. Rano zdrowa, odbyła wszystkie codzienne rytuały, np. deptanie brzucha. Po południu już jej nie było. 8 rano jest kot, 14-15 nie ma kota.
      Pies się dziwnie zachowywał. Myślałam, że chce na spacer. Wróciłam ze spaceru i widzę wszystkie koty w kółeczku, a w środku Melcia ledwo oddech łapie. Nie dowiozłam jej do weta. Sądzę, że odeszła w czasie wkładania do kontenerka/podróży samochodem do weta.
      A wcześniej to był zdrowy kot. 2 operacje miała - sterylka i rok przed odejściem guzek na skórze. Łagodny był, był badany histopatologicznie.
    • bietkadd Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 19:05
      Bardzo, bardzo współczuję sad
    • olinka20 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 20:11
      Asiu bardzo mi przykro sad
      Malenka miała chociaz chwilę wspaniałego zycia w waszym domu. Dostała tyle miłosci, nie była sama.
      • esimona Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 21:23
        Smutno ... brak mi słów. Zaznała dobrych chwil i ciepła. Bardzo bardzo współczuję.
      • pi.asia Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 21:26
        Jutro będzie sekcja, jak czegoś się dowiem, to napiszę.
        Dziękuję za każde dobre słowo.
    • miriam_73 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 21:43
      Asiu, strasznie mi przykro. Taka maleńka... Wreszcie ciepło, bezpieczna, a tu... sad
      • mist3 Re: Frutka nie żyje :( 09.02.15, 21:55
        Jestem naprawdę zszokowana i ogromnie mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić co czujecie.
        Ogromnie Wam współczuję.
        Żegnaj maleństwo (*) (*) (*)
        • aniak68 Re: Frutka nie żyje :( 10.02.15, 12:26
          Asiu bardzo Wam współczuję, przecież maleńka miała całe życie w dobrobycie dopiero przed sobą. Przytulam
    • saga55-5 Re: Frutka nie żyje :( 10.02.15, 12:55
      Przykre sad
      Kiedy już znalazła dobry domek, musiała odejść sad
      • pi.asia Nie wiadomo dlaczego.... 10.02.15, 17:46
        Była sekcja ale niczego nie wykazała.
        Wet nie ukrywał zdumienia - zagojone wszystkie cięcia po sterylce, idealnie zdrowe serce, czyste jelita, ładna wątroba, płuca bez obrzęków - jednym słowem zdrowy kot. Jedyne co zauważył, to nieco powiększony woreczek żółciowy. I tyle.
        Być może badanie histopatologiczne coś by wykazało, jakieś zmiany na poziomie komórkowym, bo na poziomie makroskopowym nie widać żadnej przyczyny śmierci, ale nie będę decydować się na to badanie, bo po co.
        Może jakiś udar, mikrowylew w mózgu... Koleżanka - technik weterynarii - sugeruje, że mogły być jakieś wady przysadki mózgowej. Za tą opcją przemawia wczesna rujka, guzy sutków, niespotykane w tak młodym wieku, lekkie zakłócenia proporcji ciała.
        Wiadomo tylko, że odeszła w zasadzie bez cierpień.

    • mary_ann Re: Frutka nie żyje :( 10.02.15, 20:16
      Bardzo, bardzo mi przykro sad
      • monikate Re: Frutka nie żyje :( 10.02.15, 20:36
        Bardzo mi przykro sad Przytulam Was wszystkich.
        • verdana Re: Frutka nie żyje :( 10.02.15, 22:13
          Bardzo współczuję.
    • ortolann Re: Frutka nie żyje :( 10.02.15, 22:35
      To nie do wiary sad Taka kochana, małoletnia Frutka. Strasznie przykro i trudno w to uwierzyć sad
      • szila_tekila Re: Frutka nie żyje :( 11.02.15, 20:56
        Asiu strasznie mi przykro, znałam Frutkę krótko, ale była taka słodka i kochana, jak ją poznałam to zdominowała cała imprezę i wszyscy się nią zachwycali... sad Przytulam Was mocno ((-))
    • aankaa Re: Frutka nie żyje :( 11.02.15, 23:26
      wchodząc na zakątek widzę buzię Frutki - ma taką smutną minkę
    • miau.weglowy Re: Frutka nie żyje :( 11.02.15, 23:27
      przytulamy, bo co tu mowic...
      • zielistka00 Re: Frutka nie żyje :( 13.02.15, 00:24
        Jakiś czas nie było mnie na Zakątku, wchodzę a tu takie fatalne wiadomości sad
        Bardzo mi przykro sad
        • kkjp Re: Frutka nie żyje :( 13.02.15, 22:08
          Pi tak mi przykro 😢 A pożegnanie kociego dzieciaka musi być straszne, zwłaszcza jak podarowało mu się WSZYSTKO, czyli dom, miłość, troskę, opiekę. Ale nawet za ten krótki czas to dla Niej był czas radości. Trzymaj się Asiu....
Pełna wersja