pi.asia
08.02.15, 23:14
Moja młodziutka koteczka, znaleziona na giełdzie biało-czarna Frutka nie żyje. Nie wiem co się stało. Tydzień temu miała sterylkę, narkozę zniosła bardzo dobrze, cięcie goiło się bardzo ładnie, kicia miała ogromny apetyt i szalała z Dymkiem po mieszkaniu. Jeszcze wczoraj rano tłukły się w przedpokoju - typowe kocie siłowania.
Dzisiaj nie miała apetytu, parę razy wymiotowała żółcią, siedziała apatyczna i przycupnięta w kąciku. Zadzwoniłam do weta, orzekł, że może to uszkodzenie wątroby po narkozie i żeby jutro przyjechać. A Frutka wcisnęła się pod szafkę w kuchni i tam umarła.... Znalazłam ją tam dosłownie kilka minut temu.
Zachodzę w głowę co się mogło stać. Nie mogła zjeść niczego trującego bo nic takiego w domu nie mam, a na dwór nie wychodzi. Co w takim tempie, w ciągu dosłownie dziesięciu godzin zabiło mi kota?