szpital w domu

09.02.15, 13:41
Szpital mam w domu.

Oprócz Frutki, która wracała do zdrowia po sterylce i nieoczekiwanie odeszła, chorują mi także Kłopot, Badyl, Dymek i Duszka. I laptop, na który rzuciło się stado wirusów, uniemożliwiając mi udział w życiu Zakątka.

Kłopot od połowy stycznia bierze leki na zaćmę. Przed nami jeszcze dwa tygodnie leczenia, potem wizyta kontrolna.

Dymek od wtorku smarkał, kichał i ciekło mu z oczu. Natychmiast wet, diagnoza, zastrzyki, dzisiaj ostatnia dawka. Wygląda już na zdrowego.

Badyl ma potężne zapalenie spojówek - też na podłożu kociego kataru. Od dzisiaj zaczęliśmy bardzo konkretne leczenie. Konsultacja telefoniczna codziennie.

Duszka miała chrypkę i łzawienie z jednego oka, ale przeszło jej po dwóch dniach. Jest okazem zdrowia, tyle że chudym jak szkielet. Przez jakiś czas w ogóle prawie nie jadła, i nie ruszała się z kaloryfera. Od połowy stycznia na lekach, po dwóch dniach zaczęła jeść - teraz przy miskach jest pierwsza. Wiedzieliście o tym, że istnieje kocia anoreksja?

Fraszka i Amurka na razie zdrowe, ale pod baczną obserwacją.

Prawdziwy szpital: jedni zdrowieją, leczenie innych się przedłuża, niektórzy na obserwacji, a inni niestety odchodzą.

Samo życie.

PS. laptop wyleczony.
    • margo.4 Re: szpital w domu 09.02.15, 15:24
      Wspolczuje nieoczekiwanego odejscia kiss Reszta niech zdrowieje i nie sprawia Ci wiecej klopotow.
    • ewa_anna2 Re: szpital w domu 09.02.15, 16:46
      Współczuję. Ja też mam szpitalik. Stary, schorowany Kajtuś. Chora Rysia - nadal. Kroplówki, dokarmianie strzykawką.
      I był Feluś chory. Całe szczęście on wyzdrowiał.
      • wiesia.and.company Re: szpital w domu 09.02.15, 17:09
        Może Was jakiś wirus dopadł. Kurujcie się, wygrzewajcie. Oby to było zakończenie zimy, chorób, pochmurnych dni. Oby już tylko lepiej. Wszystkim.
Pełna wersja