Teofil i Józefina

17.02.15, 20:17
Wadero, kiedy poczytamy o koteckach ?
    • kotapsota Re: Teofil i Józefina 17.02.15, 20:51
      Właśnie! czekam i czekam od samego rana!
    • olinka20 Re: Teofil i Józefina 17.02.15, 21:52
      Ale słodziaki przytulaki.
      To tez poczekac na historie!
    • wadera3 Re: Teofil i Józefina 18.02.15, 00:35
      Wadera dziś przetransponowywała się z Białołęki na Mokotów, więc dopiero teraz mogła zajrzeć do netu.
      Teofil Józefina zawitały do mnie w 2005 roku, jako prawie pierwsze koty w życiu.
      Prawie, bo w wieku nastu lat(moich nastu) mieliśmy przez chwilkę kota, którego brat gdzieś znalazł i przyniósł do domu.
      Kotek był młody, nikt nie myślał wtedy o badaniach szczepieniach itp.
      Pewnej nocy kot zachorował, nikt nie wiedział na co, wiem, że Mama i starsza siostra pojechały z nim w nocy do całodobowej lecznicy(na Marchlewskiego - to info dla Warszawiaków) i dostał jakiś zastrzyk, bądź zastrzyki, tego już nie pamiętam.
      Nad ranem kot przyszedł do Mamy do łóżka, i zaczął płakać(pewnie coś biedaczka bolało) po czym zaraz umarł.
      Potem starszy syn i synowa mieli kolejno trzy koty, ale ani oni, ani koty nie mieli szczęścia.
      Pierwszy zginął i już się nie odnalazł, drugi umarł na jakąś piorunująca kocią chorobę(chyba białaczkę), zaś trzeci przymusowo pojechał na wieś, bo syn i synowa wyjeżdżali do UK i kota wziąć nie mogli.
      Potem w moim życiu były psy, zaś koty zawitały na starośćwink Jak zadałam się z Misiem, moim obecnym, mężem.
      Jak wspomniałam Teofil wraz ze swoja Mamą Józefiną pojawił się u nas w listopadzie 2005, jako mały, bodaj trzymiesięczny kociaczek. Józia była świeżo po sterylce, wzięta wraz z maluchami ze schroniska, w planach był tylko młody kociak, ale kiedy wolontariuszka powiedziała, że po oddaniu Teofila Józia wróci do schronu, bo nikt jej nie chce, zdecydowałam, że biorę w pakiecie.
      Trzeba było widzieć minę Misia, który wcale nie był przekonany do kotów, kiedy powiedziałam, że będą dwa....
      Oczywiście po latach wierzy, że to był jego pomysłwink
      Józia pięknie wychowała Teofila, więc niewiele było sytuacji kiedy mogłabym narzekać na szaleństwa młodego kociaka. Józia trzymała go twarda łapą, choć była dość już wiekowa i w dodatku z lekkim paraliżem, a może właśnie dlatego.
      Potem Józefinka odeszła a Teofil, już dorosły, wyraźnie tęsknił za towarzystwem, więc pojawiły się nowe koty.
      • pi.asia Re: Teofil i Józefina 18.02.15, 17:51
        Piękne koty, piękna historia.
        Ślina na pyszczku Józefiny świadczy o tym, że jest w pełni, absolutnie i bezgranicznie szczęśliwa. Trudno się dziwić, w objęciach swojego człowieka i przy boku udanego synka.
      • alus59 Re: Teofil i Józefina 18.02.15, 23:04
        Teofil i Józefina - prześliczni smile smile

        wadera3 napisała:

        (...) starsza siostra pojechały z nim w nocy do całodobowej lecznicy (na Marchlewskiego - to info dla Warszawiaków) i dostał jakiś zastrzyk, bądź zastrzyki, tego już nie pamiętam. (...)

        Dokładnie to chyba skrzyżowanie Marchlewskiego i Świerczewskiego suspicious
        Obrzydliwa to była lecznica i chyba przez długi czas z wyjątkiem lecznicy SGGW na Pradze jedyna w Warszawie. O mało mi tam psa nie zabili - i jak pamiętam to wszyscy weci w tzw. latach byli. Nie pamiętam żadnego młodego - a ja wtedy młoda byłam to bym zapamiętała smile




        • wadera3 Re: Teofil i Józefina 18.02.15, 23:28
          alus59 napisała:

          > Dokładnie to chyba skrzyżowanie Marchlewskiego i Świerczewskiego

          No, dokładnie tam.

          >
          > Obrzydliwa to była lecznica i chyba przez długi czas z wyjątkiem lecznicy SGGW
          > na Pradze jedyna w Warszawie

          Może i tak, ale na plus im poczytać mogę, że kiedy wieczorem wpadłam z nieswoim psem na ręku, bo psa walnął samochód, to go bez dyskusji przebadali( i płacić nie kazali, a ja w dodatku na gapę przyjechałam).
    • elzbieta.24 Re: Teofil i Józefina 18.02.15, 19:36
      Dodam do historii Wadery że Teofil jest cudownym, przytulaśnym ,rozmruczanym miziakiem.
      • wadera3 Re: Teofil i Józefina 18.02.15, 19:43
        To prawda, jest absolutnym sprzedawczykiem, prawie całkowicie mu obojętne kto, aby głaskać, czesać, tarmosić.
        Co prawda wczoraj przy przeprowadzce podrapał ciotkę Barbę, ale raczej niegroźnie, no, ale sytuacja była stresowa.
        Tak stresowa, że jako jedyny Teofil jechał do nowego domu na przednim siedzeniu jako pasażer przypięty wraz ze mną pasami wink
        Dziewczynki w miarę grzecznie z tyłu w kontenerach, a on jak król.
        • barba50 Re: Teofil i Józefina 18.02.15, 20:53
          https://wstaw.org/m/2015/02/17/wadera3teofil_i_mama.jpg

          Wybaczone. Ciotka Barba i tak go lubi wink
          • wadera3 Re: Teofil i Józefina 18.02.15, 21:37
            Ciotko, Teofil jest jednym z tych męskich czarusiów, którym kobiety wybaczają wiele.
            Też się dałaś nabrać na ten samczy wdzięk big_grin
        • wadera3 Zapomniałam o interpunkcji:) 18.02.15, 23:42
          n/txt
          • wiesia.and.company Re: Zapomniałam o interpunkcji:) 22.02.15, 16:50
            Pięknie wyglądają razem - Teofil na brzuszku mamusi Józefiny, a razem na brzuchu Wadery. Synchronizacja smile Pięknie to wygląda - taka fotka zachęcając a do posiadania kotów nakolankowych (a różnie to bywa, człowiek sobie takie typy wyobraża, chce, a potem i tak kocha niedotykalskie, prychające, karcące spojrzeniem i łapą wink ) Takie rodzinne zdjęcia lubię, a jakie to piękne historie można opowiadać pod mruczando smile Piękny koci wątek.
            PS. Też pamiętam tę prawie jedyną lecznicę z wejściem od dziedzińca budynku na rogu Marchlewskiego i Świerczewskiego. Tam wykonano punkcję wrzodu malutkiego piesiunia (z powodu tego wielkiego wrzodu i temperatury nie mógł ssać sutków Psotki). Płakał okropnie, bo to na żywca wyciągano mu ropę. Wszyscy ludzie w poczekalni mieli łzy w oczach. Ale jak on potem nadrabiał braki w jedzeniu! Fajny chłopaczek z niego wyrósł i poszedł do dobrych ludzi smile
Pełna wersja